21/10/2025
Na łamach Wyborcza.pl Trójmiasto pojawił sie właśnie tekst dotyczący planowanej rewitalizacji Nowego Portu, poruszajacy problem gentryfikacji. Gorąco zachęcamy do przeczytania (tutaj: http://bit.ly/4o4HZj1). Poniżej natomiast nasza pełna wypowiedź wybiegająca poza problematykę gentryfikacji.
Oceniając przedmiotowe partnerstwo, szanse i zagrożenia z nim związane, po pierwsze należy rozdzielić dwie kwestie – ideę samego partnerstwa i cele rewitalizacji oraz wybór konkretnego partnera i zawieraną współpracę. Plan rewitalizacji będący podstawą tej umowy jest raczej rzetelnym dokumentem wypracowanym z mieszkańcami i stanowi dość silną podstawę pod partnerstwo publiczno-prywatne. W tym aspekcie kibicujemy w jego zrealizowaniu. Na tym etapie też to kibicowanie się kończy.
Dość trudna formalnie i organizacyjnie formuła współpracy inwestorów ze stroną publiczną zdaje się nie sprawdzać przy tak dużych przedsięwzięciach. Albo inaczej, nasze władze zdają się nie sprawdzać w roli wymagającego kontrahenta. Tym samym całość niebezpiecznie dryfuje w stronę jednostronnego zysku inwestora.
Przy Forum Gdańsk cele publiczne nie służą mieszkańcom – węzeł Śródmieście nie jest wykorzystywany w żaden sposób, zatrzymuja się tam dosłownie pojedyncze autobusy. Kunszt wodny otrzymaliśmy z wieloletnim opóźnieniem. Windy na perony najczęściej nie działają, a Biskupia Górka została całkowicie odcięta od Głównego Miasta. Inwestor natomiast zrealizował inwestycję niezgodną z miejscowym planem (który nie pozwalał na nawet w połowie tak dużą galerię handlową), zdewastował przy tym zabytkowy Kanał Raduni i wszystko to zrobił mimo powszechnego sprzeciwu, za to z pełnym poparciem ratusza.
Na Dolnym Mieście nie do końca przemyśleliśmy kwestię działek, które oddajemy w prywatne ręce. Z jednej strony część budzi protesty sąsiadów np. mającego trafić pod topór tzw. boiska pod Wierzbami, z drugiej nie zabudujemy wszystkich wyrw w zabudowie - inwestorowi to się nie opłaca, a ostateczna decyzja należy właśnie do niego. O ile też pierwszy planowany etap zapowiada się być kwartałem o wysokim poziomie architektonicznym i dawał nadzieję na przyszłość, tak kolejny, przy u. Kurzej, przypomina raczej zwykłe blokowisko. Co prawda na ostateczny efekt musimy trochę poczekać, niemniej miasto zdaje się nie wymagać ani architektury wysokiej jakości, ani po prostu poprawnej urbanistyki.
No i tu dochodzimy do planowanej współpracy z Develią w Nowym Porcie. Już na tym etapie pojawiają się zarzuty dotyczące nierealnych i zawyżonych wartości partnerstwa - władze mylą wartość całego projektu z wartością korzyści dla mieszkańców. Już na tym etapie wiemy też, że koncepcja urbanistyczno-architektoniczna zyskała bardzo niską ocenę (38,5 na 100 pkt) i jest miejscami niezgodna z miejscowymi planami zagospodarowania. Koncepcja adaptacji Szańca Zachodniego została oceniona 1 na 10, a rewaloryzacji budynku dawnego Dworu Fischera wraz otoczeniem 2 na 10.
Nie brzmi to optymistycznie, a nie możemy przecież zapomnieć kogo sobie wybrały władze jako partnera. Develia to firma, która powstała z przekształcenia LC Corp – dewelopera odpowiedzialnego za zdewastowanie naszego Śródmieścia Bastionem Wałowa. Ich bieżące realizacje, takie jak wielki blok Baltea na Przymorzu potwierdzają jedynie, że przez lata niewiele się zmieniło.
Podsumowując widzimy to tak: władze działają nieudolnie, poza festynami trudno o jakiekolwiek sukcesy, dlatego próbują oddelegować realizację minimalnego dostępu do infrastruktury społecznej i rewitalizację dzielnicy w ręce prywatne. Zapewne widząc możliwość sprzedaży tego jako swój sukces. Ponieważ brakuje im w tym zakresie kompetencji z dużą dozą prawdopodobieństwa powstanie bardzo przeciętna zabudowa uwzgledniająca maksymalny zyski inwestora i minimalne korzyści dla mieszkańców.
Tak właściwie całe postępowanie należałoby powtórzyć. Nie może być tak, że w najważniejszych kryteriach oferent osiąga minimalne wyniki, a jednak jego oferta jest przyjmowana. Jak student na egzaminie otrzymuje punktację poniżej progu zdawalności to nie zdaje i nie ma znaczenia, że jako jedyny na tym egzaminie się stawił.
My natomiast powinniśmy w międzyczasie zweryfikować założenia – coś chyba jest nie tak skoro nie mamy kilku poważnych partnerów do rozmów na temat tak perspektywistycznej dzielnicy.
Mówiąc obrazowo: chcieliśmy zamówić tort weselny, jedyny cukiernik we wsi zaproponował, że nam wbije świeczkę w chałkę z zakalcem, a my się cieszymy zamiast odmówić i szukać dalej.
Fot. Odnowione kamienice Nowego Portu. (Fot. Michał Ryniak / Agencja Wyborcza.pl)