28/09/2026
POSTARAM SIĘ KRÓTKO.
Dziś we mnie się zagotowało, przeszła jedna myśl przez głowę "chyba czas skończyć pomagać innym". Sytuacja od a do z wyglądała następująco. Zgłoszenie sprzed może dwóch tygodni, kotka z kociakami na działce w Elblągu. Od razu zaznaczam Pani, że kociąt nie weźmiemy, bo z gumy nie jesteśmy. Złapiemy mamę na kastrację jak najbardziej, bo to nasz głowy cel. Pani zadeklarowała, że znajdzie im dom tymczasowy. Dziś pojechałam, matkę złapałam u starszej Pani na działce i mówię, że to tyle. Pani bardzo oburzona, że ona liczyła, że złapiemy kociaki. Cytując: "Nie na taką pomoc liczyłam, TAKA POKOC TO ŻADNA POMOC". Serio? Poświęcić własny wolny czas, paliwo, zerwy i złapać kotkę do kastracji to żadna pomoc?! Zadzwoniłam do Pani zgłaszającej i pytam czy ma jakiś pomysł. Powiedziała, aby je złapać, a jej koleżanka je weźmie tymczasowo. Złapałam dwa, dwa zwiały. Kociaki w transportu zostawione na kilka godzin, bo Pani w pracy. Dzowni po paru godzinach, że jednak nikt ich nie weźmie... To wypuszczamy kociaki. Tak więc po południu kociaki odwiozłam na działki, bo przecież w tyłek ich sobie nie wsadzę. Dla jasności - dzikie około 3 miesięczne burasy. W skrócie koty nie adopcyjne na dzień dzisiejszy. Jaka obraza, jak ja śmiałam tak zrobić... Teraz kocury je zagryzą 🫣
Tylko w ciągu ostatnich kilku dni miałyśmy zgłoszenia na łącznie 32 koty. Kilka z nich na dole. Pomożemy, weźmiemy do nas? Nie. Mamy za mało rąk do pracy, za dużo podopiecznych, za mało czasu na ratowanie kolejnych.
Oczywiście będziemy kastrować, zbieramy w końcu na to fundusze. Pewnie do tej Stegny po tą jedną kotkę pojedziemy, bo gmina ma to w dup*e. Kociąt nie zabierzemy.
Morąg ma schroniska bliżej, tam muszą szukać pomocy. My za dużo mamy roboty u nas.
Kotów z domów nie przejmujemy wcale. Bez względu na okoliczności. Wstawimy ogłoszenie grzecznościowe, ale zapewne nic to nie da, co się z nimi stanie...
Chyba częściej będą tego typu posty, aby ludzie zrozumieli z czym codziennie mamy styczność. Daj palec, a wezmą całą rękę...