Teatralne ABC

Wskazówki dojazdu

Teatralne ABC Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Teatralne ABC, Organizacja młodzieżowa, Kościuszki 11, Drezdenko.

Witamy na stronie fanpage Teatralnego ABC - grupy młodzieży z gminy Drezdenko, zaproszonej przez Bibilotekę Publiczną do realizacji projektu w ramach Programu Równać Szanse 2022.

08/10/2026

🍂 WIERSZ NA DZISIAJ | JESIENNA TYGODNIÓWKA AUTORSKA

Przedostatni dzień spotkania z Danutą Sut-Karykowską. Dziś prezentujemy ostatni wiersz tekstowy naszej bohaterki.

Przez minione dni poznawaliśmy różne odcienie jej poezji. Była refleksja nad kruchością życia, świadomość przemijania, zgoda na własną niedoskonałość i potrzeba pozostawienia po sobie choćby najdelikatniejszego śladu.

W tych utworach powracało pytanie o to, co naprawdę ma znaczenie, kiedy czas nieuchronnie płynie, a świat nie zawsze odpowiada na nasze oczekiwania.

Danuta potrafi mówić o sprawach trudnych bez patosu. Czasem posługuje się przekorą, czasem subtelnym humorem, a czasem wystarcza jej kilka prostych zdań, żeby zatrzymać czytelnika przy czymś, co dobrze zna, ale nad czym rzadko się zastanawia.

Dziś zapraszamy do lektury kolejnego utworu. Niech przemówi własnym głosem, zanim jutro spróbujemy spojrzeć na cały tydzień poetyckich spotkań z Danutą.

"Codzienne wyznania"

Codziennie wyznaję miłość życiu,
w cierpieniu i w radości
odkrywam jego barwy,
malując tęczę na swoim niebie.

Cierpliwie wyznaję miłość światu
choremu na obojętność,
nawet gdy stoi na głowie
lub odwraca się plecami.

Kocham cię – mówię człowiekowi,
który tak jak ja czuje, walczy i wątpi,
lecz wciąż wierzy
w inny koniec drogi.

🍂 Danuta Sut-Karykowska
Jesienna Tygodniówka Autorska | 3-9 października 2026
Drezdenko Międzymiastówka Poetycka

08/10/2026

Jarosław Bręk. Piętnaście lat wspólnej muzyki

Jarosław Bręk nie pochodził z Drezdenka. Urodził się w Poznaniu i z tym miastem był związany rodzinnie, zawodowo oraz akademicko. Do Drezdenka przyjechał jako ceniony śpiewak, ale z czasem stał się kimś znacznie ważniejszym niż zapraszany artysta. Przez około piętnaście lat współpracował z ludźmi, którzy konsekwentnie budowali życie muzyczne miasta. Wśród nich najważniejszą postacią był Wiesław Pietruszak, pomysłodawca, koordynator i organizacyjny mózg festiwalu.

Jarosław Bręk urodził się 21 lutego 1977 roku. Już jako siedmioletni chłopiec trafił do Poznańskich Słowików profesora Stefana Stuligrosza. Śpiewał w tym chórze do 1996 roku. Później ukończył Wydział Wokalny Akademii Muzycznej w Warszawie w klasie profesora Jerzego Artysza. Otrzymał medal Magna Cum Laude, przyznawany najwybitniejszym absolwentom uczelni.

Dysponował charakterystycznym bas-barytonem. Miał znakomitą dykcję, swobodę interpretacyjną i głos, który równie dobrze odnajdywał się w operze, muzyce oratoryjnej oraz pieśni. Występował w wielu krajach Europy, a także w Izraelu, Libanie i Japonii. Współpracował z około 150 orkiestrami i 200 chórami. Nagrał około trzydziestu płyt. Albumy z jego udziałem zdobywały Fryderyki, a nagranie „Stabat Mater” Karola Szymanowskiego, wydane przez wytwórnię Naxos, otrzymało nominację do nagrody Grammy.

Był także pedagogiem. Od 2008 roku pracował w Akademii Muzycznej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu. Przeszedł wszystkie szczeble kariery akademickiej, a w 2021 roku otrzymał tytuł profesora sztuki. Pozostawił po sobie nie tylko nagrania i role sceniczne, ale również grono uczniów.

Dla Drezdenka szczególne znaczenie miała jego współpraca ze Stowarzyszeniem Miłośników Muzyki Organowej i Kameralnej „Sauerianum” oraz jego prezesem Wiesławem Pietruszakiem.
To Wiesław Pietruszak wymyślił festiwal i przez wszystkie lata pozostawał jego główną siłą napędową. Wymyślił, ale nie sam, początkowo był to festiwal muzyki kameralnej i organowej, który zrodził sie w głowach dwóch pochodzących z Drezdenka organistów, Waldemara Gawiejnowicza i Adama Olejnika. Był i nadal jest koordynatorem, organizatorem oraz człowiekiem, który łączy wszystkie elementy wydarzenia, prezes Stowarzyszenia Sauerianum.. Zdobywa środki, pozyskuje partnerów, prowadzi rozmowy z artystami i instytucjami, przygotowuje kolejne edycje oraz pilnuje dziesiątek spraw niewidocznych dla publiczności.

Festiwal nie powstał dzięki jednej osobie, ale bez Pietruszaka nie byłoby jego idei, ciągłości i charakteru. Ogromną pracę wykonywali również członkowie Sauerianum, wspierani przez samorząd, miejscowe instytucje, fundacje, sponsorów i osoby prywatne. Wiesław Pietruszak potrafił zgromadzić ich wokół przedsięwzięcia, które z lokalnego wydarzenia wyrosło na jeden z najważniejszych punktów kulturalnego kalendarza Drezdenka.

Jarosław Bręk dołączył do festiwalu jako partner artystyczny i przez wiele lat pełnił funkcję jego dyrektora artystycznego. Nie był pomysłodawcą ani głównym organizatorem wydarzenia. Wnosił jednak coś, czego nie sposób przecenić: wiedzę, doświadczenie sceniczne, znajomość środowiska muzycznego i osobisty autorytet.

Dzięki jego kontaktom do Drezdenka przyjeżdżali znakomici śpiewacy i instrumentaliści. Bręk wiedział, kogo warto zaprosić, potrafił ocenić możliwości wykonawców i pomagał budować program na poziomie, którego mogłyby pozazdrościć znacznie większe ośrodki. Pietruszak tworzył festiwal od strony idei i organizacji, Bręk współodpowiadał za jego artystyczną jakość. Właśnie takie połączenie okazało się niezwykle skuteczne.

W zapowiedzi XXVI Letnich Spotkań Kameralnych Wiesław Pietruszak nazywał Jarosława Bręka dyrektorem artystycznym „naszego festiwalu”. Pisał również o społecznej pracy członków Sauerianum oraz o pomocy samorządów, fundacji i prywatnych darczyńców. Te słowa dobrze pokazują, że za każdym koncertem stała praca całego zespołu ludzi.

Bręk nie traktował Drezdenka jak przypadkowego miejsca występu. Wracał tutaj przez kolejne lata. Znał organizatorów i publiczność. Wiedział, dla kogo przygotowywany jest program. Jego nazwisko nie pojawiało się na afiszu wyłącznie jako nazwisko wykonawcy. Stało się gwarancją poziomu artystycznego.

Dla miejscowej publiczności ważne było również to, że można było spotkać go z bliska. Nie jako odległego artystę znanego z płyt i wielkich scen, ale człowieka stojącego przed drezdeneckimi słuchaczami. Wielkość jego kariery nie tworzyła dystansu. Przyjeżdżał do miasta, które nie miało własnej opery ani filharmonii, ale miało ludzi potrafiących słuchać i organizatorów zdolnych zaprosić tu wybitnych wykonawców.

Jarosław Bręk zmarł 11 kwietnia 2023 roku w Poznaniu. Miał zaledwie 46 lat. Jego odejście przerwało wiele planów zawodowych i artystycznych. Szczególnie mocno odczuli je bliscy, uczniowie, współpracownicy oraz ludzie, którzy przez lata spotykali go podczas koncertów w Drezdenku i Krzyżu Wielkopolskim.

Po jego śmierci drezdenecki festiwal muzyki kameralnej otrzymał imię Jarosława Bręka. Był to wyraz wdzięczności za piętnaście lat współpracy i wkład w artystyczny rozwój wydarzenia. Nie został patronem jako postać odległa, wybrana jedynie ze względu na imponujący dorobek. Był człowiekiem, który znał ten festiwal, współtworzył jego program i przez wiele lat pomagał sprowadzać do Drezdenka znakomitych artystów.

Nadanie wydarzeniu jego imienia nie zmieniło roli Wiesława Pietruszaka. To on pozostaje pomysłodawcą, koordynatorem i organizacyjnym mózgiem festiwalu. Nadal odpowiada za jego trwanie i rozwój, dbając, aby pamięć o Jarosławie Bręku nie ograniczała się do nazwiska umieszczonego na plakacie.

W 2025 roku odbył się ### Festiwal Muzyki Kameralnej im. Jarosława Bręka. Organizatorami wydarzenia były Biblioteka Publiczna im. ks. Józefa Tischnera oraz stowarzyszenie Sauerianum. W 2026 roku festiwal odbył się po raz trzydziesty pierwszy. Koncert inauguracyjny ponownie poświęcono pamięci jego patrona. Funkcję dyrektora artystycznego pełniła dr Joanna Kędzior, a honorowy patronat nad wydarzeniem objął Wiesław Ochman.

Na koncertach inaugurujących kolejne edycje pojawia się matka Jarosława Bręka. W tym roku przyjechał również jego syn. Ich obecność ma dla drezdeneckiej publiczności szczególne znaczenie. Rodzina widzi, że Jarosław nie został zapomniany, a jego nazwisko nie stało się wyłącznie oficjalnym dodatkiem do nazwy wydarzenia.

Jest w tym spotkaniu coś bardzo osobistego. Po jednej stronie znajduje się rodzina artysty, po drugiej ludzie, którzy przez lata czekali na kolejne koncerty przygotowywane z jego udziałem. Pomiędzy nimi brzmi muzyka, czyli to, co połączyło Jarosława Bręka z Drezdenkiem.

Festiwal trwa. Zmieniają się wykonawcy, programy i osoby odpowiedzialne za jego artystyczny kształt. Pozostaje jednak zasada, której przez lata byli wierni Wiesław Pietruszak, Sauerianum i Jarosław Bręk: publiczność w niewielkim mieście zasługuje na muzykę wykonywaną na najwyższym poziomie.

Bręk nie urodził się w Drezdenku i nigdy nie był jego mieszkańcem. Mimo to przez piętnaście lat oddawał temu miastu swój czas, doświadczenie i część własnego życia artystycznego. Dlatego należy do grona sławnych ludzi nie pochodzących z Drezdenka, lecz trwale z Drezdenkiem związanych.

08/10/2026
07/10/2026

Z ARCHIWUM

Ten wiersz bez tytułu został w 2021 roku pokazany w WierszYstawce przygotowanej przez Marię Kuczarę na Światowy Dzień Poezji. Kuratorką WierszYstawki była Łucja Dudzińska.

Wracam do niego po ponad pięciu latach. Nie dlatego, że zabrakło mi nowych tekstów. Starsze wiersze czasem pozwalają sprawdzić, ile zostało w nas z człowieka, który je napisał, a ile zdążyło się przez ten czas zmienić.

Ten nadal jest mi bliski.

Fotografia i opracowanie graficzne: Maria Kuczara

07/10/2026

Otto Franz Gensichen. Człowiek, który znał zapach teatralnych kulis

W lutym 1932 roku berlińska prasa przypomniała czytelnikom o zbliżających się osiemdziesiątych piątych urodzinach Ottona Franza Gensichena. Mieszkał wówczas przy ruchliwej Potsdamer Straße i wciąż nie przypominał człowieka gotowego wycofać się z życia. Jeszcze jako siedemdziesięciolatek potrafił przejść pieszo z Berlina do Poczdamu. Wędrował po Brandenburgii, przyglądał się jej krajobrazom i zapisywał je w wierszach.

Za tym starszym, wyprostowanym mężczyzną stało już wtedy ponad sześćdziesiąt lat pracy literackiej. Wiersze, dramaty, powieści, artykuły prasowe, portrety aktorów i wspomnienia teatralne. Początek tej drogi znajdował się w Driesen.

Otto Franz Gensichen urodził się 4 lutego 1847 roku w dzisiejszym Drezdenku. Był piątym i najmłodszym dzieckiem miejscowego pastora Hermanna Gensichena i jego żony Minny z domu Steinke. Pierwszych lekcji udzielał mu ojciec. W 1859 roku dwunastoletni Otto rozpoczął naukę w gimnazjum w Landsbergu nad Wartą, a pięć lat później przeniósł się do Berlina.

Początkowo studiował matematykę. Szybko zmienił jednak kierunek i zajął się filozofią oraz filologią klasyczną. W 1869 roku uzyskał stopień doktora filozofii na podstawie rozprawy poświęconej Niobidom, dzieciom mitologicznej Niobe. Antyczne opowieści, dramatyczne konflikty i historia pozostały w jego twórczości na długo.

Gensichen miał wówczas zaledwie dwadzieścia dwa lata, ale nie zamierzał czekać z literackim debiutem. Jeszcze w roku doktoratu opublikował tom „Gedichte”, trylogię „Der Messias” oraz tragedię poświęconą Gajuszowi Grakchusowi. W następnych latach pracował jako krytyk, felietonista i publicysta polityczny. Berlin dawał młodemu autorowi wszystko, czego nie mogło zapewnić niewielkie Driesen: redakcje gazet, wydawnictwa, teatry i publiczność.

Najważniejszym miejscem tego okresu stał się Wallner-Theater. W 1874 roku Gensichen objął tam stanowisko kierownika artystycznego i dramaturga. Była to popularna berlińska scena znana z komedii, farsy, śpiewu i lokalnego humoru. Nie tworzyła sztuki przeznaczonej wyłącznie dla wąskiego grona znawców. Żyła dzięki bezpośredniemu kontaktowi z publicznością.

Gensichen spędził w Wallner-Theater cztery lata. Musiał dobrze zapamiętać ten czas, skoro ponad trzydzieści lat później poświęcił mu książkę „Kulissenluft. Wallnertheater-Erinnerungen”. Polski tytuł można oddać jako „Powietrze kulis”. To określenie mówi o nim więcej niż oficjalne stanowisko zapisane w biografii. Gensichen znał teatr od środka. Wiedział, co dzieje się za dekoracją, zanim widzowie usłyszą pierwszy wers przedstawienia.

Po odejściu z teatru w 1878 roku żył jako niezależny pisarz. Nie odciął się jednak od sceny. Pisał dramaty, recenzje i szkice poświęcone aktorom. Jednym z jego sukcesów teatralnych była sztuka „Die Märchentante”. W teatrze dworskim w Darmstadt wystawiono jego jednoaktówkę „Lydia”, której akcję osadził w Rzymie czasów cesarza Augusta. Bohaterami byli poeta Horacy i słynna rzymska piękność Lydia. W 1897 roku jego prolog otworzył uroczyste przedstawienie w berlińskim teatrze dworskim, zorganizowane z okazji setnej rocznicy urodzin Wilhelma I.
Literacki dorobek Gensichena był rozległy. Pisał poezję, powieści, opowiadania, dramaty oraz szkice historyczne i literackie.

Przygotował wydania dzieł Nikolausa Lenaua i Theodora Körnera. Napisał książkę o aktorce Marie Seebach, jednej z cenionych gwiazd niemieckiej sceny XIX wieku. W jego utworach spotykały się teatr, historia, miłość, antyk i polityka.

Politycznej części jego twórczości nie należy pomijać. W 1870 roku, podczas wojny francusko-pruskiej, ogłosił „Sechs Kriegslieder”, czyli „Sześć pieśni wojennych”, oraz cykl poświęcony niemieckiemu cesarzowi. Pisał później o Hohenzollernach i Bismarcku. Jego utwory uczestniczyły w budowaniu niemieckiej narracji narodowej towarzyszącej wojnie, zjednoczeniu kraju i powstaniu cesarstwa. Był w tym dzieckiem swojej epoki, ale zarazem świadomym uczestnikiem jej politycznych emocji.

Nie przetrwał w powszechnej pamięci jako autor jednego wielkiego dzieła. Jego znaczenie wyglądało inaczej. Przez dziesięciolecia był obecny w niemieckim życiu kulturalnym. Pisał do gazet, wydawał książki, pracował w teatrze, obserwował aktorów i dokumentował świat sceny, który znikał na jego oczach.

Jego literacka aktywność trwała wyjątkowo długo. Pierwsze książki wydał w 1869 roku, ostatnie publikował jeszcze w latach dwudziestych następnego stulecia. Zaczynał jako młody autor w Prusach przed powstaniem Cesarstwa Niemieckiego. Kończył jako jeden z ostatnich przedstawicieli pokolenia pamiętającego berliński teatr drugiej połowy XIX wieku.

Zmarł 23 sierpnia 1933 roku w Berlinie, w wieku osiemdziesięciu sześciu lat. Został pochowany na leśnym cmentarzu w Dahlem. Jego grób nie zachował się. Pozostały książki, listy, artykuły i teatralne wspomnienia. W Niemieckim Archiwum Literatury w Marbach przechowywane są związane z nim druki, rękopisy oraz nagrania.
Na zachowanej rycinie widzimy młodego mężczyznę o gęstej brodzie, starannie ułożonych włosach i poważnym spojrzeniu.

Portret wykonano około 1875 roku, gdy Gensichen pracował już w Wallner-Theater. Nie był jeszcze sędziwym kronikarzem dawnej sceny. Stał dopiero na początku drogi, która miała trwać ponad pół wieku.

W historii Drezdenka pozostaje człowiekiem, który urodził się w domu miejscowego pastora, a później wszedł w sam środek berlińskiego życia literackiego i teatralnego. Nie wrócił tutaj, aby zbudować teatr ani poprowadzić miejscową instytucję. Jego związek z miastem jest związkiem miejsca urodzenia i pierwszych lat życia. To wystarczający powód, aby przywrócić jego nazwisko lokalnej pamięci, ale nie powód, aby ten związek przedstawiać jako większy, niż był naprawdę.

06/10/2026

🍂 WIERSZ NA DZISIAJ | DRUGA DZISIEJSZA PREZENTACJA

Dziś po raz drugi wracamy do poezji Danuty Sut-Karykowskiej. I nieprzypadkowo oba prezentowane utwory spotykają się wokół podobnego doświadczenia - świadomości przemijania.
W pierwszym wierszu poetka pisała o „latach światłości”, które ma już za sobą, i o pragnieniu, by „tlić się do końca”. Teraz mówi wprost: „Wszystko się kończy”.

Początek może zwieść. Nadciąga jesień, odlatują ptaki, wszystko zmierza „w bardzo złym kierunku”. Jest w tym nuta przekory, trochę poetyckiego uśmiechu, ale za nim szybko pojawia się pytanie znacznie poważniejsze. Skoro kończy się lato, skoro kończy się życie, skoro przemijają ludzie, świat, a nawet wojny - co możemy zrobić ze świadomością nieuchronnego końca?

Danuta nie szuka pocieszenia w zaprzeczaniu. Proponuje coś prostszego i trudniejszego zarazem: kochać życie, zamiast mu złorzeczyć.

Dlatego ostatni wers nie jest ozdobnym domknięciem. Jest wyborem. Wobec przemijania, niepokoju i świata, którego nie potrafimy do końca uporządkować: „Na szczęście zawsze można wybrać miłość”.

Wszystko się kończy

To wszystko idzie w bardzo złym kierunku
Lato się kończy są już pierwsze znaki
Nadciąga jesień i znikąd ratunku
Wkrótce odlecą znów wędrowne ptaki

Życie się kończy i z każdym dniem bliżej
Stąd do wieczności taka kolej rzeczy
To mnie zasmuca lecz mogę ci przyrzec
Lepiej je kochać niźli mu złorzeczyć

Wszystko się kończy ludzie świat i wojny
Choć tych ostatnich lepiej by nie było
Naszych wysiłków finał niespokojny
Na szczęście zawsze można wybrać miłość

Danuta Sut-Karykowska

🍂 Jesienna Tygodniówka Autorska | 3–9 października 2026

Drezdenko Międzymiastówka Poetycka

06/10/2026

🍂 WIERSZ NA DZISIAJ | JESIENNA TYGODNIÓWKA AUTORSKA

Kolejny dzień z poezją Danuty Sut-Karykowskiej. Po wczorajszym spotkaniu z głosem poetki wracamy dziś do słowa zapisanego.
I znów Danuta wybiera oszczędność. Bez tytułu, bez rozbudowanej opowieści. Jest za to światło — ale nie to ostre, sceniczne, domagające się uwagi.

„Lata światłości” zostały za poetką. Nie ma w tym jednak skargi ani żalu za tym, co minęło. Zamiast reflektorów wystarcza migotliwy blask świecy. Zamiast potrzeby wyjaśnienia wszystkiego — zgoda na „zmarszczki przestrzeni”, „załamania czasu” i niejednoznaczność świata.

To wiersz o przemijaniu, ale również o pogodzeniu się z nim. O potrzebie pozostawienia po sobie nie pomnika, lecz śladu znacznie bardziej ulotnego — zapachu dymu z ogniska, który pozostanie chociaż przez chwilę.

***
lata światłości
mam już dawno za sobą
ale nic nie szkodzi
nie potrzebuję reflektorów
nie wszystko musi być
tak do końca jasne
wystarczy mi
migotliwy blask świecy
aby wybaczyć
zmarszczki przestrzeni
załamania czasu
grę pozorów
w teatrze światła i cienia
chcę tylko
tlić się do końca
i zostawić po sobie
zapach dymu z ogniska
chociaż przez chwilę

Danuta Sut-Karykowska

🍂 Jesienna Tygodniówka Autorska | 3–9 października 2026

Drezdenko Międzymiastówka Poetycka

06/10/2026

Edward Urban. Człowiek, który przez 39 lat prowadził drezdenecką szkołę

Trudno opowiadać o historii drezdeneckiego liceum bez Edwarda Urbana. Gdy w 1962 roku obejmował stanowisko dyrektora, nikt nie mógł przypuszczać, że pozostanie nim przez następnych 39 lat. W tym czasie zmieniały się programy nauczania, ustroje, ministrowie i kolejne pokolenia uczniów. On pozostawał na swoim miejscu aż do 2001 roku.

W 1978 roku, po utworzeniu Zespołu Szkół im. Stefana Żeromskiego, stanął również na jego czele. Szkoła przy ulicy Milickiej była przez większą część jego zawodowego życia nie tylko miejscem pracy. Stała się przestrzenią, z którą trwale związał swoje nazwisko.

Najwięcej o dyrektorze mówią dziś jego dawni uczniowie. To oni, występując z inicjatywą ufundowania pamiątkowej tablicy, nazwali go „najsilniejszą osobowością” oraz „ojcem naszych sukcesów życiowych”. Takich słów nie otrzymuje się razem z nominacją na stanowisko. Na taką pamięć pracuje się przez lata.

Edward Urban nie ograniczał swojej działalności do kierowania szkołą. Interesowała go również historia miasta. Wspólnie z Ludwikiem Lipnickim redagował książkę „Drezdenko”, poświęconą dziejom miejscowości i jej mieszkańców. Tym samym dołożył własną cegłę do zachowania lokalnej pamięci, nie tylko tej szkolnej.

Jego 39-letnia praca dyrektorska objęła kilka pokoleń drezdenczan. Jedni pamiętają go z początku lat sześćdziesiątych, inni z ostatnich roczników opuszczających szkołę przed jego odejściem na emeryturę. Dla każdego z nich był częścią osobistej historii związanej z młodością, maturą i pierwszymi decyzjami dotyczącymi dorosłego życia.

Edward Urban zmarł 19 maja 2026 roku. Wraz z jego odejściem zakończył się ważny rozdział historii drezdeneckiej oświaty. Pozostała szkoła, książka, którą współtworzył, pamięć absolwentów oraz nazwisko nierozerwalnie związane z liceum przy ulicy Milickiej.

Trzydzieści dziewięć lat na stanowisku dyrektora to nie tylko liczba. To tysiące szkolnych poranków, rozdanych świadectw, matur, rad pedagogicznych i pożegnań kolejnych roczników. To znaczna część życia jednego człowieka oddana jednej szkole i jednemu miastu

Adres

Kościuszki 11
Drezdenko
66-530

Strona internetowa

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Teatralne ABC opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Skróty

Udostępnij