16/07/2026
Mieszkańcy Dobczyc zwrócili się do nas z prośbą o nagłośnienie sprawy, ponieważ czują się bezradni w „boju” o tańsze obiady szkolne dla ich dzieci !
W całym powiecie myślenickim samorządy dopłacają do posiłków dla dzieci w szkołach i przedszkolach.
W całym, poza jednym miejscem - Gmina Dobczyce nadal nie wprowadzila dopłat do szkolnych obiadów, mimo wielomiesięcznych apeli mieszkańców, petycji i obywatelskiej inicjatywy popartej przez setki osób.
Sprawa ponownie wybrzmiała podczas ostatniej sesji Rady Miejskiej w Dobczycach. Temat wrócił przy okazji debaty nad raportem o stanie gminy i natychmiast wywołał emocje. Rodzice oraz mieszkańcy nie kryli rozgoryczenia. Coraz częściej mówią nie tylko o rosnących kosztach życia, ale także o poczuciu niesprawiedliwości.
„Dlaczego w każdej sąsiedniej gminie dzieci mogą liczyć na wsparcie samorządu, a w Dobczycach od lat słyszymy tylko tłumaczenia ? ”- pytają mieszkańcy. Jak podkreślają, problem od dawna nie jest już jedynie sporem o ceny obiadów. Dla wielu rodzin stał się symbolem tego, czy głos mieszkańców ma jakiekolwiek znaczenie dla lokalnych władz.
Skala społecznego niezadowolenia jest coraz większa. Pod obywatelskim projektem uchwały dotyczącym dopłat podpisało się ponad 500 mieszkańców, choć wymagane było jedynie 200 podpisów. Rodzice przygotowali także plakaty i materiały informacyjne, które miały trafić do radnych oraz sołtysów. Tematem zainteresowała się również telewizja TVP Kraków, która w „Kronice” przybliżyła temat braku dopłat do obiadów.
Największe emocje budzi porównanie Dobczyc z innymi gminami powiatu. 17 zł za zupę i drugie danie dla młodszego ucznia, a dla starszego to 19,00 zł - tyle jak informują rodzice, kosztują obiady w Szkole Podstawowej nr 2 w Dobczycach. Natomiast np. w Myślenicach rodzice płacą tylko około 7 zł za obiad, w Sułkowicach od 5 do 6,50 zł, a w Tokarni - 5 zł.
W praktyce oznacza to, że samorządy przejmują znaczną część kosztów przygotowania posiłków, a rodzice finansują głównie produkty potrzebne do ich przygotowania. Dla przykładu w Myślenicach gmina dopłaca rocznie do obiadów dla dzieci ponad 10 mln zł.
Tymczasem w Dobczycach mieszkańcy od lat słyszą, że sytuacja jest „skomplikowana”. Władze gminy tłumaczą brak dopłat między innymi tym, że posiłki przygotowują firmy zewnętrzne lub ajenci.
W odpowiedzi Burmistrz Gminy i Miasta Dobczyce Tomasz Suś na łamach „Kroniki” podkreślił, że potrzebujący otrzymują wsparcie, a kryteria dochodowe są bardzo korzystne. Dopłaty dla wszystkich nie są jednak możliwe, bo wszystkie stołówki w gminnych szkołach i przedszkolach prowadzą ajenci.
Rodzice odpowiadają krótko: w innych gminach wygląda to dokładnie tak samo, a mimo to dopłaty funkcjonują.
Mieszkańcy przypominają również o obowiązujących przepisach prawa oświatowego. Od września 2022 roku szkoły podstawowe mają obowiązek zapewnienia uczniom jednego gorącego posiłku dziennie. W opinii rodziców i części samorządowców oznacza to również konieczność realnego zaangażowania gminy w system żywienia dzieci.
W debacie coraz częściej pojawia się też pytanie o priorytety władz. Mieszkańcy zwracają uwagę, że pieniądze znajdują się na inne wydatki, natomiast od lat nie udało się wypracować rozwiązania dotyczącego dopłat do obiadów.
Rodzice zapowiadają, że nie zamierzają odpuszczać. Chcą dalej nagłaśniać sprawę i przypominać, że Dobczyce pozostają dziś wyjątkiem na mapie całego powiatu. A pytanie, które coraz częściej pada wśród mieszkańców, wciąż pozostaje bez odpowiedzi: dlaczego tylko tutaj dzieci nie mogą liczyć na takie wsparcie jak w sąsiednich gminach ?