15/03/2025
Dziś wpadło nam w ręce wydanie Super Expressu z 3 września 1939 roku, a w nim taka oto informacja - Zbombardowano Jasną Górę!
W Dzienniku Zachodnim możemy przeczytać historię tej plotki: „…Oto nagle pojawia się na nich wstrząsająca wiadomość: Niemcy zbombardowali Jasną Górę! Źródłem sensacyjnej informacji jest Katolicka Agencja Prasowa z Watykanu, która donosi o "wielkim wrażeniu, jakie wywołały wieści o zbombardowaniu przez Niemców sanktuarium Polski i świata katolickiego".
Wiadomość powtarza się w prasie państw neutralnych, a następnie publikują ją gazety w Polsce i jej sojuszniczych krajach. Biskup Paryża, kardynał Verdier, protestuje przeciwko aktowi barbarzyństwa. Polska prasa dołącza do ogólnego oburzenia. Reakcja Niemców jest wyjątkowo spokojna: ależ to kompletna bzdura, o co nas się oskarża, wszystko kompletnie wyssane z palca... Klasztor jest nietknięty, prosimy bardzo, możemy pokazać...
I pokazują. Na ich zaproszenie przyjeżdża do Częstochowy znany amerykański (więc wówczas neutralny) dziennikarz Lochner. Odwiedza klasztor, w towarzystwie uprzejmych oficerów SS (którzy nie wspominają oczywiście o wielu mieszkańcach Częstochowy, których zamordowano już w pierwszych dniach niemieckich rządów), rozmawia z przeorem Motylkowskim. Ten ostatni, "zachęcony" przez Niemców, wydaje nawet odpowiedni dokument, w którym zaświadcza, że Jasna Góra nie została w jakikolwiek sposób poszkodowana. Głosy oburzenia milkną…”.
Natomiast na portalu Pressmania możemy przeczytać:
„Już 1 września 1939 r widać było przelatujące nad Jasną Górą samoloty niemieckiego wojska….
Jasna Góra już początku II wojny światowej miała zostać zbombardowana. Dlaczego tak się nie stało, mówi przekazywana z ust to ust opowieść. Można powiedzieć, że mamy do czynienia z cudownym ocaleniem klasztoru.
Już w pierwszych dniach II wojny Niemcy próbowali zbombardować klasztor, licząc zapewne na to, że w ten sposób szybko i celnie uderzą w wyjątkowe dla Polaków miejsce kultu Matki Bożej.
Pierwszy nalot, przeprowadzony już 1 września, nie powiódł się. Piloci twierdzili, że w wyznaczonym na szkicach miejscu znaleźli… wielkie jezioro.
Zrzucili tam bomby, co dowództwo uznało za sabotaż. Posłano więc następną eskadrę, lecz tym razem zamiast spodziewanego celu piloci ujrzeli las.
Lotnicy podzielili los poprzedniej załogi i zostali oddani pod sąd polowy, a na Częstochowę wysłano trzecią eskadrę, powierzając zbombardowanie wyznaczonego celu oficerom ochotnikom z SS.
Jednak żaden z wysłanych samolotów nie wrócił do bazy. W czasie lotu piloci stracili kontrolę nad sterami i eskadra uległa rozproszeniu. Niemcy w końcu wkroczyli na Jasną Górę, jednak przez całą okupację nie spowodowali w sanktuarium większych zniszczeń.
To historia, która została przekazana przez pilota, ocalałego z wyprawy. Jego samolot uległ awarii i wylądował w Czechosłowacji. Trafił do szpitala, a gdy wrócił do swojej rodzinnej miejscowości opowiedział wszystko matce, która po wojnie przekazała te informacje proboszczowi.
Ten z kolei powiadomił o sprawie lokalne media, aby nagłośniły tę historię. Nie ma oficjalnych źródeł, które potwierdzałyby tę wersję wydarzeń. Nie zachowały się dokumenty wskazujące na autentyczność tych doniesień.
Z II wojną światową związanych jest jednak sporo takich opowieści, których prawdziwości nie możemy być pewni. Niosą one jednak wiele wątków, będących przedmiotem analiz historyków.
Być może nigdy nie dowiemy się, jak było z planowanym bombardowaniem Jasnej Góry. Jednego możemy być pewni. To, że sanktuarium podczas wojny nie ucierpiało i nie zostało przez nazistów obrabowane należy rozpatrywać w kategoriach cudu.”