01/02/2026
Wolontariat hospicyjny, czyli dlaczego warto pomagać. Przedstawiamy historię naszej wolontariuszki Krysi.
" Od 30 lat jestem osobą samotną po śmierci męża, od kilku miesięcy mieszkam w Częstochowie. Mam za sobą chorobę nowotworową, więc znalazłam hospicjum, gdzie Pani Grażynka, wspaniała osoba, przeprowadziła mnie przez okres przygotowawczy, a potem zaproponowała podopieczną do współpracy, Panią Halinę. Mam łatwość nawiązywania kontaktów, więc szybko znalazłyśmy wspólny język. Mówiłyśmy sobie po imieniu, chodziłyśmy na spacery. Wymieniałyśmy się informacjami dotyczącymi naszych bliskich, wspomnień dotyczących naszych wycieczek z mężami, naszych codziennych zajęć. Po kolejnej chemii, moja podopieczna bardzo osłabła, a lekarz zabronił jej wychodzenia na dwór, dlatego też spacerowałyśmy z chodzikem po mieszkaniu. Wspólnie przygotowywałyśmy posiłki, czasem wspólnie modliłyśmy się, czytałyśmy książki, rozmawiałyśmy. Halinka miała świadomość swojej choroby, ale czuła się zaopiekowana obecnością serdecznych Pań pielęgniarek, lekarza z hospicjum i rodziny (córek i wnuczek) i bardzo chętnie spotykała się ze mną. Wymieniałyśmy doświadczenia wychowawcze, a także dotyczące innych spraw, jak pielęgnacja ciała i włosów. Później przyszedł czas że Halina stawała się coraz słabsza i częściej leżała, podsypiała. Rozmawiałam wtedy cicho z jej córką, co nie przeszkadzało Halince, prosiła by kontynuować rozmowy przy niej. Potem wyjechałam na tydzień, a gdy wróciłam, niestety już nie spotkałam się z Halinką bo odeszła, ale byłam na jej pogrzebie. Myślę że czas spędzony z Haliną, był dla mnie cennym czasem wspólnego przeżywania choroby, rozmów o nowych lekach przedłużających życie w tej trudnej chorobie. Jestem wdzięczna Grażynie za możliwość bycia wolontariuszem, uczestniczenia w spotkaniach Wolontariuszy i z miłą chęcią obejmę swoją pomocą kolejną osobę."
Krystyna