28/04/2026
Cześć!
Przychodzę dzisiaj do Was z czymś zupełnie innym...
Wielu z Was czuje to samo co ja w ostatnich dniach - totalnie druzgocącą pustkę po stracie kogoś absolutnie wyjątkowego... Łukasz Litewka opuścił nas wszystkich nagle i totalnie niezrozumiale. Niepowetowana strata, z której ciężko się otrząsnąć.
Długo rozważałam czy wstawiać tutaj jakikolwiek post na ten temat. Jednak zobaczyłam dziś coś, co złapało za serce wyjątkowo bardzo.
Zajmujemy się głównie dzikimi zwierzętami, ale prawda jest taka, że liczy się dla nas naprawdę każdy gatunek, w tym ten nasz, ludzki.
Łukasz Litewka pomagał również każdemu stworzeniu i przy każdej zbiórce, kiedy jako jego krokodyle rzucaliśmy się hurtem, żeby zazielenić pasek, podkreślał jak olbrzymie znaczenie mają udostępnienia. Dlatego chcę podzielić się z Wami czymś co chwyciło mnie dziś za serce przeraźliwie mocno...
W hołdzie dla Niego, w hołdzie dla dobroci i Miłości jakie niósł ze sobą przez całe swoje życie.
Zamiast znicza dla Łukasza Litewki rozpalamy i podajemy dalej tą iskrę dobroci...
Czytajcie ostrożnie, bo powoduje niewyobrażalny ścisk w gardle. Ale Łukasz Litewka byłby z nas cholernie dumny, gdybyśmy pomogli spełnić temu dzielnemu chłopakowi jego marzenia.
(Link do zbiórki znajdziecie w komentarzach pod zacytowanym postem. Dziękuję 🖤)
„Róbcie dalej to, co robicie.”
Taka wiadomość od Łukasza Litewki przyszła na nasze konto z czwartku na piątek.
To był sen…. Tak realny, że obudzenie się z niego bolało.
Jutro pogrzeb Łukasza.
W informacji o pożegnaniu pojawiła się prośba, żeby zamiast kwiatów i wiązanek wykonać dowolny gest dobra.Żeby kontynuować jego misję. Pomóc komuś. Wesprzeć zbiórkę.
Więc zostawiamy tutaj jedną historię.
Z Dorianem znamy się już kilka lat, często spotykaliśmy się na oddziale onkologii dziecięcej oraz w naszej siedzibie.
Taką wiadomość dostaliśmy od Mamy Doriana w listopadzie: „Wczoraj wróciliśmy do domu. Rezonans Dorianka wyszedł bardzo źle. Nowa chemia nie pomogła. Lekarze zakończyli leczenie. Nie są w stanie już nic zrobić. (…) Zaczynamy żyć, bo nie wiemy, co przyniesie czas… ❤️”
Mama Doriana dalej o niego walczy, sama zorganizowała zbiórkę na spełnianie marzeń chłopca. Tylko to im zostało.
Może właśnie dziś kilka, kilkanaście albo kilkaset osób poniesie tę historię dalej. Może ktoś wpłaci. Może ktoś udostępni. Może ktoś po prostu zrobi mały gest dobra. Takiego dobra, które Łukasz rozumiał najlepiej.
Zostawiamy zbiórkę tutaj. 🖤