Jako że koty są jak czipsy, to pół roku później pojawiła się jeszcze jedna maleńka kocia dziewczynka, a potem, z biegiem czasu, kolejne bezdomne futra� Potem był przełomowy moment, kiedy to stojąc na naszym osiatkowanym balkonie na parterze ursynowskiego bloku, z pięcioma kotami wokół, wypowiedziałam życzenie(jak się okazało zostało ono wysłuchane): Jak to byłoby fajnie mieć w domu dużo kotów i ka
żdy byłby inny...� No i w 2011r.zaczęłam przygodę wpierw będąc krótko wolontariuszką w warszawskim schronisku na Paluchu, a chwilę potem zostając domem tymczasowym dla kocich dzieci, będąc wolontariuszką Fundacji Jokot. Przez nasze mieszkanie przeszło kilkaset kociąt, które znalazły swoich docelowych Opiekunów, ale też zostawały te najbardziej chore i problematyczne. W 2012r.okazało się, że mamy pierwsze koty z zakaźną białaczką. W 2015r.nasze ówczesne maluszki zdziesiątkował FIP. I wtedy postanowiliśmy z mężem nieco zmienić rodzaj opieki, dając miejsce do bezpiecznego życia kotom specjalnej troski, tym generalnie odrzuconym, przewlekle chorym, niepełnosprawnym, starym, a nawet z poważnymi problemami behawioralnymi. Oczywistym było od razu, że część tej naszej opieki przypadnie też właśnie kotom FelV pozytywnym, jako najbardziej poszkodowanym przez los. W 2017r.przeprowadziliśmy się z Warszawy na wieś, gdzie przystosowaliśmy dla kotów cały dom, podzieliliśmy go na część dla kotów białaczkowych i osobną dla bez białaczki, a na zewnątrz powstały dwie duże woliery dla każdej z tych grup osobno. Poza kotami z Jokota, coraz więcej zaczęło tu trafiać z okolicy bliższej i dalszej, z dużym naciskiem na koty FelV+, dla których takich miejsc nie ma zbyt wiele. Jako że Jokot, którego byłam wolontariuszką, działa jednak głównie na terenie Wwy, no a poza tym nie chcąc obciążać fundacji dodatkowymi zwierzakami i kosztami z nimi związanymi, 22 lipca 2022r. oficjalnie zostaliśmy wpisani do KRS jako samodzielna organizacja "Fundacja Azyl u Hani"�
Co prawda wciąż są u nas koty Jokota i będą mogły tu zamieszkać kolejne dodatnie(one wszystkie mają zapewnione podstawowe utrzymanie ze strony Fundacji Jokot), ale poza nimi już samodzielnie pomagamy zwierzakom, które do nas trafiają. Z założenia powinny to być wyłącznie koty chore i raczej nieadopcyjne, ale życie rządzi się swoimi prawami, więc na pewno będą zdarzały się i takie, którym swoich Domów szukać będziemy. Oczywiście bardzo ważnym aspektem jest dla nas zapobieganie bezdomności zwierząt, więc na miarę możliwości działamy sterylizując i kastrując okoliczne koty, kiedy tylko zostajemy o taką pomoc poproszeni. Nie mówię tu już o naszych pidopiecznych, dla których kastracja jest zabiegiem tak obowiązkowym jak cykl szczepień czy cykliczne odrobaczanie. Współpracujemy z "odzawszenasząulubioną"� lecznicą Boliłapka, na warszawskim Ursynowie(och gdyby zechcieli przenieść się gdzieś bliżej�) i wspaniałym Doktorem Rosłońskim z Nasielska, czyli blisko nas. Jeśli zachodzi taka konieczność, odwiedzamy też innych specjalistów kociej medycyny. Staramy się zapewnić karmy porządne, choć ważne są zarówno dolegliwości kotów jak i ceny tych karm, więc wybieramy jakiś tam złoty środek zarówno karm suchych jak i mokrych. Sprzątanie ponad czterdziestu kuwet, wypełnianie zaleceń weterynarzy i jeżdżenie z kotami do lecznic wypełniają ściśle nasz czas, dlatego z radością przyjmiemy każdą chętną do pomocy osobę, jako eolontariusza fundacji�
Działalność w 100% finansowana jest z darowizn, zbiórek i dochodu z regularnie organizowanych bazarków na Fb(na to też musimy znaleźć czas), więc serdecznie prosimy o wspieranie naszych kotów nawet drobnymi datkami, bo tak pomożecie nam pomagać tym, którym najczęściej nikt już pomóc nie chciał. W tej chwili, to jest sierpień 2022r, mieszka tu 69 kotów Azylowych i ponad 60 Jokotowych, ale ze względu na specyfikę tego miejsca i stan trafiających tu zwierząt, liczba ta często się zmienia zarówno w jedną jak i drugą stronę�
W każdym razie, pomimo że jesteśmy tylko we dwoje, staramy się każdemu trafiającemu tu kotu dać namiastkę Domu, gdzie nawet nie mając ludzkich kolan i rąk na wyłączność, może poczuć się kochany.