Chocianowski Szczep Harcerski „Szaniec” - archiwum

Chocianowski Szczep Harcerski „Szaniec” - archiwum Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Chocianowski Szczep Harcerski „Szaniec” - archiwum, Organizacja pozarządowa, Chocianów.

25/07/2025

Nigdy nie sądziłam, że włączę się w jakąś internetową dyskusję, ale ostatnia tragedia na obozie harcerskim nie chce wyjść mi z głowy. Nie znam specyfiki ZHR, nie chcę się wymądrzać ani analizować oczywistych błędów w tamtej sytuacji. Natomiast z dziećmi i młodzieżą pracuję od siedemnastu lat – 5 spędziłam w oratorium, 13 jako drużynowa, a od sześciu dręczę biednych licealistów przecinkami; mam papiery wychowawcy, kierownika, KPP i po takim czasie naprawdę sporo refleksji co do tego typu pracy. A ponieważ część osób z grona moich znajomych, byłych harcerzy czy nawet uczniów jeździ na takie obozy (a niektórzy zaraz zaczną wysyłać na wakacje swoje własne dzieci), to uznałam, że może pora się nimi podzielić.

Czy obozy harcerskie są mniej bezpieczne od innych? Nie.
K**i mnie nawet napisać, że są bezpieczniejsze, bo kadra to nie maturzyści po 3-dniowym kursie, tylko ludzie, którzy zaczęli zdobywać doświadczenie często jeszcze przed liceum i pracują z tymi dzieciakami przez cały rok – ale obok drużynowych z mojego szczepu, za których dałabym sobie obie ręce obciąć, spotkałam też w ZHP osoby, którym bym paprotki na weekend nie powierzyła, co dopiero dzieci na dwa tygodnie. Tak że zasadniczo szanse na dobrą opiekę są większe niż na obozach komercyjnych, ale wszystko jak zwykle zależy od konkretnych ludzi. Inna sprawa, że na nieharcerskie obozy też jeżdżą młodzi wychowawcy. I będą jeździć, bo niestety, ale firmy tną koszty i na taką mnie to na tym etapie mało kogo byłoby stać. Za dobrze wiem, jaka to odpowiedzialność.
Co do ogólnego bezpieczeństwa – liczba warunków, które musimy spełnić, organizując obóz w lesie, jest niewyobrażalna dla osób, które tego nie robiły. Mój segregator z dokumentami miał 12 cm grubości i robił za poduszkę.

Czy młodzi wychowawcy są mniej odpowiedzialni od „dorosłych”? Też nie.
Na jednych półkoloniach z oratorium na wycieczkę jako opiekunowie pojechały z nami emerytowane nauczycielki – zignorowały moje protesty, załadowały pierwszy autobus do pełna samymi dziećmi, a wszyscy dorośli i animatorzy pojechali w drugim; obecność sprawdzałam, dzwoniąc już w czasie jazdy do dziecka z drugiego autokaru (byłam niepełnoletnia i nieasertywna, nie pytajcie; w drodze powrotnej już się nie dałam). Tymczasem 15-letnia Emilka potrafiła logicznie wskazać, na którym etapie naszego nowego genialnego pomysłu na zajęcia coś się może wykrzaczyć, Natala już w liceum panowała nad bandą rozszalałych zuchów lepiej ode mnie, a wyjazd na swój pierwszy obóz w roli kierownika ustawiałam na pięć minut po północy, żeby Madzia miała 18 lat, bo musiała być nas czwórka pełnoletnich – dwa tygodnie w Bieszczadach, średnia wieku kadry 17,5 roku, wszystkie trudne sytuacje ogarnięte. I jasne, doświadczenie przychodzi z czasem, ale znowu – to nie kwestia wieku, tylko mózgu.

Czy powinno się minimalizować do zera wszelkie potencjalne ryzyko? Nadal nie.
Zdobywanie (czasem nietypowych) umiejętności, podejmowanie wyzwań i sprawdzanie własnych granic nie są ważne tylko dla harcerzy, ale w ogóle dla młodych ludzi. Nogę można złamać nawet na chodniku, wszystkiego nie przewidzimy. Ale wszystko trzeba robić rozsądnie, tak że jeśli przyzwalamy na pewne ryzyko, to tylko w sytuacji, kiedy jesteśmy w stanie szybko opanować jego skutki. Skoki z pomostu? Spoko, jeśli na pomoście jest ratownik (i pozwala). Jagoda chce wziąć harcerzy poza teren obozu? Miej ich w zasięgu wzroku, słuchu albo chociaż krótkofalówki. Ignacy z Łukaszem idą ostrzyć pale do budowy płotu? Nie ma problemu, tu jest apteczka, tam pielęgniarka. Masz na obozie Dorotkę? Wpisz ją Maćkowi do książeczki, niech sobie pilnuje. Nocne pływanie kajakami po jeziorze? Pewnie, jeśli każde dziecko ma w kajaku kapok, latarkę i opiekuna. W tej branży paranoja to nie wada, tylko kwalifikacja zawodowa. Nawet jeśli całą moją kadrę szlag trafiał, kiedy negowałam każdy ich pomysł listą potencjalnych zagrożeń, dopóki nie obalili wszystkich moich argumentów.

Tak że:

Jeśli chcesz dorobić jako wychowawca i uniknąć spotkania z prokuratorem, wybierz obóz, a nie kolonię, i najlepiej specjalnościowy (taneczny, jeździecki) albo tematyczny – taki, który ma porządne zaplecze i na który uczestnicy jadą, żeby z niego skorzystać, a nie zwiać w nocy i chlać po klubach. I nie żadne MOPSy ani inne takie! Ja wiem, że harcerze mają zakodowane pomaganie, ale tam powinni jechać ludzie z przygotowaniem pedagogicznym i terapeutycznym, a że organizatorów „nie stać”, to naprawdę ich nie usprawiedliwia. No i pamiętaj, że nie-harcerze są mniej odpowiedzialni od harcerzy i tutaj nie ma „ograniczonego zaufania”, tylko „udawane zaufanie”. Dzieci się pilnuje, kropka. Nastolatków jeszcze bardziej.

Jeśli jedziesz na obóz harcerski (nie daj Boże jako komendant), przygotuj sobie w głowie scenariusze działania na różne okazje – wszystkiego nie przewidzisz, ale takie ćwiczenia same w sobie są fajne i budują opanowanie w razie potrzeby. Ogarnij teren (jak nie ma murowanych budynków, to przed wichurą trzeba wiać na polanę albo do młodnika) i przydziel każdemu z kadry konkretny namiot do budzenia podczas ewakuacji (tak, są zastępowi, sama widziałam dziewczyny, które w kilka sekund wywalały prawie za fraki cały swój namiot na zewnątrz, ale po tygodniu nocnych wart część może się zwyczajnie nie obudzić). Upewnij się wcześniej, czy opieka medyczna na bazie naprawdę ma odpowiednie kwalifikacje. Ćwicz z dzieciakami alarmy i procedury dopasowane do aktualnej sytuacji (np.: możliwość nocnej ewakuacji – każdy śpi z czołówką na szyi i zwiniętą kurtką zamiast poduszki). I pomyśl logicznie, zamiast reagować odruchowo albo na zasadzie „zawsze tak było”. Ja wiem, że suchy namiot zajmuje się ogniem w 30 sekund, ale po szyszkach źle się ucieka na boso, nawet jeśli akurat się nie palą. Złączenie nóg kanadyjki to świetne miejsce na buty.
..a jeśli przy najwyższym stopniu zagrożenia pożarowego przyjdzie ci do głowy zrobić duży alarm dla całej bazy, to nie próbuj łączyć go z grą pierwszopomocową. Takie ćwiczenia służą wyrobieniu odruchów na sytuacje realnego zagrożenia – moi uczestnicy mają słuchać poleceń, szybko się ewakuować i bez paniki przejść we wskazane miejsce, a nie wyciągać ludzi z płonących samochodów. Nie masz prawa nawet sugerować im, że mogliby to zrobić. To ja odpowiadam za ich bezpieczeństwo i nie ma opcji, żeby w trakcie ewakuacji moje dzieci rozbiegały się ratować inne dzieci. To nie jest ich rola.

Obozy harcerskie są czymś wyjątkowym, chociaż na pewno nie jest to klimat dla każdego. Jeśli macie to szczęście, że dalej macie z kim na nie jeździć, to korzystajcie, ile się da. I nawet róbcie te trochę głupie rzeczy, ja też robiłam. Tylko myślcie.

Bezpiecznych wakacji

Adres

Chocianów

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Chocianowski Szczep Harcerski „Szaniec” - archiwum umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij