Pracownia na rzecz Wszystkich Istot

Pracownia na rzecz Wszystkich Istot Zajmujemy się ochroną dzikiej przyrody, popularyzujemy filozofię głębokiej ekologii. Pracownia na rzecz Wszystkich Istot działa od 1990 roku. Od 2004 r.

Stowarzyszenie stworzyły osoby skupione wokół działań zmierzających do uratowania jednego z najpiękniejszych miejsc Beskidu Śląskiego, Doliny Wapienicy w Bielsku-Białej. Działania dla ocalenia Doliny Wapienicy były impulsem do rozszerzenia i podjęcia działań na terenie całego kraju. jesteśmy organizacją pożytku publicznego (nr KRS: 0000120960).

🌳💦 Od lat, ramię w ramię z mieszkańcami  i samorządowcami z Andrychowa i okolic, a także z naukowcami i innymi przyrodni...
12/06/2026

🌳💦 Od lat, ramię w ramię z mieszkańcami i samorządowcami z Andrychowa i okolic, a także z naukowcami i innymi przyrodnikami, staraliśmy się o powiększenie rezerwatu Madohora. Ten teren, to nie tylko przyrodnicza perełka ze starodrzewem, miejscem rozrodu rysia czy siedliskami wilka i niedźwiedzia, lecz również kluczowy obszar dla zapewnienia dostępu do wody pitnej lokalnej społeczności.

Lasy górskie działają jak gąbka, która chłonie wodę i wolno ją oddaje, chroniąc leżące poniżej obszary zarówno przed suszą, jak i gwałtownym zalaniem. Przestają spełniać tę funkcję, gdy są wycinane. Dlatego mieszkańcy apelowali o powiększenie tego niewielkiego rezerwatu (raptem 71 ha), ponieważ okoliczne miejscowości borykają się z sezonowym problemem dostępu do wody.

Rezerwat Madohora leży w Beskidzie Małym i jest rozdzielony na niemal dwie niemal równe części granicą województw śląskiego i małopolskiego.

📄 Wniosek o powiększenie złożyło nasze stowarzyszenie. Leśnicy oczywiście byli przeciwko.

Tym niemniej 11 czerwca Regionalna Dyrek Ochrony Środowiska w Katowicach, podpisała zarządzenie w sprawie powiększenia śląskiej części rezerwatu przyrody Madohora niemal dziewięciokrotnie – z 33,23 ha do 297,33 ha!

❓Złożyliśmy też analogiczny wniosek o powiększenie rezerwatu po stronie małopolskiej do 149,73 ha. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Krakowie skłaniała się jednak do zredukowania powiększenia o ponad 50 ha. Co ciekawe nie podważała wartości przyrodniczej, lecz podnosiła kwestię własnościową i gospodarczo-leśną.

Wiele organizacji zgłosiło swój sprzeciw, ponieważ wyłączenie kilku kluczowych wydzieleń degradowało ciągłość siedliskową i hydrologiczną, osłabiając tym samym integralność ochrony tego terenu.

👨‍🏫 Opinia hydrologiczna i hydrogeologiczna dr. hab. inż. Mariusza Czopa wskazywała też, że zgodnie z prawem w celu optymalnej ochrony zasobów wodnych ujęcia wód powierzchniowych z potoku górskiego uwzględnia się w całą zlewnię cieku (Art. 124 upw).

Ostatecznie RDOŚ w Krakowie przychylił się do argumentów i podjął decyzję o procedowaniu powołania rezerwatu w pierwotnym, większym obszarze. Zostały ogłoszone konsultacje w tej sprawie.

🍀 To ważny krok dla ochrony środowiska naturalnego i dobrostanu lokalnej społeczności, która od lat domagała się powiększenia rezerwatu Madohora. Mamy nadzieję, że będzie to cenny przykład dla innych polskich gmin, świadczący o tym, iż obejmowanie ochroną cennych przyrodniczo miejsc to zysk i bezpieczeństwo także dla ludzi.

Szerzej o sprawie piszemy w aktualnościach na naszej stronie (link w komentarzu).

100 milionów ryb rocznie. Państwo wreszcie zareagowało.Według badań naukowych, co roku otwarty system chłodzenia Elektro...
11/06/2026

100 milionów ryb rocznie. Państwo wreszcie zareagowało.

Według badań naukowych, co roku otwarty system chłodzenia Elektrowni Kozienice może zasysać i uśmiercać ponad 100 milionów larw i narybku, co stanowi nawet połowę narybku dryfującego Wisłą. Giną przedstawiciele ponad 20-stu gatunków, w tym chronione: różanka, boleń czy kiełb białopłetwy.

28 maja, po raz pierwszy w Polsce organ ochrony środowiska formalnie zażądał od spółki energetycznej naprawy tych szkód.

Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Warszawie wezwał Enea Wytwarzanie do uzgodnienia działań naprawczych dla Wisły. Spółka ma 60 dni na odpowiedź.
Decyzja urzędników to efekt wieloletniej pracy: badań naukowych prowadzonych przez prof. Tomasza Mikołajczyka, których wyniki publikowaliśmy wspólnie z Towarzystwo na rzecz Ziemi. To właśnie ta organizacja zgłosiła szkodę. Na problem zwracały też inne organizacje: EKO-UNIA, Fundacja Greenmind i Stowarzyszenie Ekologiczno-Kulturalne "Wspólna Ziemia".

Szokujące jest to, że w czasie, gdy trwały badania prof. Mikołajczyka, koncern Enea zlecił podobne prace Instytutowi Rybactwa Śródlądowego, który nie stwierdził istotnych szkód.

Nauka i determinacja organizacji pozarządowych to połączenie, które prowadzi do zmian w praktyce. Oczekujemy, że spółka w okresie dryfu narybku, czyli nocą ograniczy pobór wody, a w raz z nią zasysanych ryb. To technicznie możliwe.

Innym rozwiązaniem jest zmiana systemu chłodzenia. Aż 12 polskich elektrowni ma otwarty system chłodzenia, niestety nawet nowe, elektrownie gazowe mają lub mają mieć ten najbardziej szkodliwy dla rzek system chłodzenia.

Liczymy na precedens, który zmieni stan gry.

Rzeki są w naprawdę złym stanie. Jest w nich coraz mniej wody i coraz mniej ryb. Przyczyn jest wiele, by wymienić zmianę klimatu i suszę, ale tę część problemów związaną z elektrowniami termalnymi można wyeliminować.

🔗 Więcej informacji, w tym animację, pokazującą negatywny wpływ elektrowni na rzeki znajdziecie na naszej stronie www: https://klimat.pracownia.org.pl/aktualnosci/899-sto-milionow-ryb-usmierconych-przez-elektrownie-kozienice-enea-panstwo-wreszcie-zareagowalo

🎉 Już blisko 5 tys. wolontariuszek i wolontariuszy zarejestrowało się na stronie obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej ...
10/06/2026

🎉 Już blisko 5 tys. wolontariuszek i wolontariuszy zarejestrowało się na stronie obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej „Uwaga! Polowanie. Zmieńmy prawo łowieckie. Na dobre”. Mamy 90 dni, by zebrać minimum 100 tys. odręcznych podpisów z podaniem m.in. adresu czy numeru pesel.

✍️ Gdzie można złożyć podpis?

Na stronie – uwagapolowanie pl – jest aktualizowana wciąż lista miejsc stałych zbiórek takich jak księgarnie, kawiarnie i teatry, do których można przyjść i złożyć swój podpis. Oprócz tego wolontariuszki i wolontariusze będą obecni na wielu festiwalach, m.in. na Górach Literatury i Openerze. Szukajcie w całej Polsce żółtych plakatów z napisem „UWAGA! Polowanie”.

🙌 Jak pomóc w zbieraniu?

Wystarczy wejść na stronę – uwagapolowanie pl – i poprzez formularz zgłoszeniowy pobrać karty do zbierania podpisów. Zbierać można wszędzie: w pracy, na uczelni, wśród sąsiadów, czy na imprezach masowych.

⏰ Zbiórka potrwa do pierwszych dni września.

Co chcemy zmienić?

W Polsce zabijanych jest ponad 800 tys. zwierząt w skali roku łowieckiego. Dzieje się to bez zbadania wpływu tej poważnej ingerencji w przyrodę. Tymczasem wymaga tego prawo europejskie i międzynarodowe. Konieczność reformy ustawy łowieckiej wskazywali też Rzecznik Praw Obywatelskich i Najwyższa Izba Kontroli. Plany łowieckie powinny zostać poddane pełnej ocenie oddziaływania na środowisko, a Polki i Polacy powinni mieć możliwość współdecydowania o tych planach, co obecnie jest niemożliwe.

❌ Chcemy wprowadzenia zakazu prowadzenia biur polowań, które zajmują się organizacją polowań dla cudzoziemców. Biura te są obecnie pozbawione jakiejkolwiek kontroli państwa i zdaniem autorów, przynoszą milionowe zyski.

Nowelizacja wprowadza znaczące ułatwienia w wyłączaniu własnej nieruchomości z obwodów łowieckich, a Polski Związek Łowiecki i Koła Łowieckie zostaną zobligowane do publikowania sprawozdań merytorycznych i finansowych. Projekt zakłada również uzgadnianie granic obwodów łowieckich z Regionalnym Dyrektorem Ochrony Środowiska. RDOŚ miałby także opiniować roczne i dziesięcioletnie plany łowieckie.

Ten projekt ustawy to zmiany, których od lat domaga się polskie społeczeństwo. Obecne prawo łowieckie pochodzi z 1995 r. – jest to więc relikt minionej epoki. Tymczasem sytuacja z punktu widzenia dobrostanu zwierząt i potrzeb ochrony przyrody bardzo się zmieniła. Dlatego trzeba zbadać wpływ polowań na przyrodę i zapewnić transparentność finansów Polskiego Związku Łowieckiego, ponieważ myśliwi gospodarują zwierzyną w stanie wolnym, czyli majątkiem Skarbu Państwa, a więc nas wszystkich. Nie wspominając o bezpieczeństwie ludzi, korzystających z lasów, a także samych myśliwych.

🙌 Zachęcamy do składania i zbierania podpisów.

⚠️ Ostatnio kilka razy pisaliśmy o rozbudowie drogi wojewódzkiej nr 687 Juszkowy Gród – Zwodzieckie. Na terenie Puszczy ...
08/06/2026

⚠️ Ostatnio kilka razy pisaliśmy o rozbudowie drogi wojewódzkiej nr 687 Juszkowy Gród – Zwodzieckie. Na terenie Puszczy Białowieskiej, obiekcie z Listy Światowego Dziedzictwa UNESCO prace prowadzone były bez wymaganego zezwolenia dotyczącego oddziaływania na chronione gatunki ptaków. W okresie lęgowym w terenie pracował ciężki sprzęt. Hałas, wibracje, pylenie, ruch ludzi i maszyn oznaczają realne zagrożenia: płoszenie ptaków, ryzyko porzucania lęgów, zakłócania rozrodu i pogarszania funkcji siedlisk.

Wykonawcą prac jest PORR S.A., spółka należąca do międzynarodowej Grupy PORR. To korporacja, która w swoich dokumentach mówi językiem współczesnej odpowiedzialności: zrównoważony rozwój, ochrona różnorodności biologicznej, zapobieganie szkodom, środki ochronne dostosowane do konkretnej lokalizacji.

❌ Tymczasem dopiero po naszej interwencji Podlaski Zarząd Dróg Wojewódzkich złożył do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Białymstoku wniosek o wydanie decyzji derogacyjnej, czyli zgody na odstępstwa od zakazów wobec chronionych ptaków.

Oficjalnie Regionalna Dyrekcja Ochrona Środowiska nie podjęła decyzji o wstrzymaniu prac. Jak podała w swoim komunikacie z 29 maja br. prace jedynie ograniczono – zaniechano pracy spychaczy i koparek na odcinku przebiegającym przez obiekt UNESCO i obszar Natura 2000. Zapewnienia pojawiające się na konferencji RDOŚ, że prace wstrzymano nie są oficjalną decyzją. Szczególnie, że dopuszczono w tym terenie ruch samochodów ciężarowych generujących hałas i zapylenie, więc de facto prace trwają.

W przypadku projektu realizowanego na terenie Puszczy Białowieskiej, wpisanej na listę światowego dziedzictwa UNESCO, standardy staranności powinny być jak najwyższe.

🐸 Nie chodzi przy tym wyłącznie o ptaki. Kontrole terenowe wykazały również brak odpowiednich wygrodzeń chroniących mniejsze zwierzęta, pomimo że jest to warunek wydanego zezwolenia na realizację tej inwestycji. To szczególnie istotne w okresie migracji płazów. Jeżeli zwierzęta mogą wchodzić na teren budowy bez skutecznych zabezpieczeń, oznacza to ryzyko ich zabijania lub okaleczania. Nadzór środowiskowy nad inwestycją nie zapobiegł tym naruszeniom.

Grupa PORR sama przedstawia zrównoważony rozwój jako jeden z filarów działalności. W swojej Strategii Zrównoważonego Rozwoju 2030 pisze o ekologicznym budownictwie, ochronie różnorodności biologicznej, środkach minimalizujących dostosowanych do miejsca prowadzenia inwestycji i o placach budowy przyjaznych środowisku. Dlatego zwróciliśmy się w piśmie do Grupy PORR o to, by strategie zrównoważonego rozwoju i ochrony bioróżnorodności realizowała nie tylko na papierze, ale również w terenie

🐟 Co ciekawe, Grupa PORR potrafi dostosowywać harmonogram inwestycji do wymogów przyrody. W przeszłości firma przy projekcie mostu na rzece Drammen w Norwegii dostosowała harmonogram budowy do okresu tarła łososia.

⛔️ PORR może jeszcze zrobić to, co powinien zrobić od początku: zatrzymać prace, uporządkować kwestie prawne i pokazać, że jego własne standardy obowiązują także w Puszczy Białowieskiej.

Długi weekend, a ten tekst zebrał już 250 komentarzy. Wszystko dlatego, że rząd chce sterować fotowoltaiką prosumentów. ...
05/06/2026

Długi weekend, a ten tekst zebrał już 250 komentarzy. Wszystko dlatego, że rząd chce sterować fotowoltaiką prosumentów. Chodzi o 1,5 mln Polaków! 🔗 https://informacje.wp.pl/wiadomosci/1-5-mln-polakow-w-pulapce-rzad-chcial-sterowac-ich-fotowoltaika-7293369274526176a

Ministerstwo Energii chce dać operatorom sieci prawo do zdalnego wyłączania twojej fotowoltaiki bez twojej zgody. Gdy wybuchła burza, minister Miłosz Motyka (PSL) zapewnił: "nie będzie żadnej ingerencji". Tyle że projekt wyszedł z jego resortu, na wniosek operatorów sieci dystrybucyjnych, którym te uprawnienia miały przypaść i w projekcie wciąż nic nie zmieniono. Konsultacje trwają do 23 czerwca. Co ostatecznie znajdzie się w tekście, nie wiadomo.

Według projektu rozporządzenia właściciele instalacji będą musieli zamontować specjalny sterownik dający operatorowi wgląd w pracę falownika i prawo do ingerencji w jego nastawy. Jeśli operator uzna, że instalacja destabilizuje sieć, na przykład w słoneczne południe, gdy napięcie rośnie, będzie mógł zdalnie ograniczyć jej produkcję albo całkowicie ją wyłączyć. Na zmianach najbardziej ucierpią osoby rozliczające się w systemie net-billing, realnie tracąc pieniądze.

Liczba prosumentów przekroczyła 1,5 miliona, ale zaczęło to być postrzegane nie jako atut, ale wręcz największe zagrożenie dla systemu. Na zmianach niekorzystnych dla prosumentów zyskują operatorzy, w większości należący do grup: PGE Dystrybucja, Tauron Dystrybucja, Enea Operator i Energa-Operator. Czyli spółki Skarbu Państwa, które od lat zaniedbują modernizację lokalnych sieci, blokują odejście od paliw kopalnych i betonują przestarzały, nieelastyczny system stworzony pod węgiel i gaz a nie OZE.

W Europie regulatorzy starają się wprowadzać elastyczność przez mechanizmy rynkowe: dynamiczne taryfy, agregację prosumentów, usługi pomocnicze. Polska idzie dokładnie w przeciwnym kierunku: zamiast zachęt finansowych – administracyjne nakazy.

Problem jest znacznie szerszy. W tym czasie w kolejkach przyłączeniowych blokuje się 51 mld zł inwestycji w energię odnawialną i magazyny. Czekają na decyzję operatorów sieci dystrybucyjnych. A Polska już teraz marnuje rocznie 1,4 TWh z OZE, bo system jest nieelastyczny. Jednostki konwencjonalne (węglowe i gazowe) „wypychają" odnawialne źródła z sieci. Rozwiązaniem nie jest ograniczanie pracy instalacji prosumenckich, ale więcej struktur rozproszonych i lokalnego bilansowania.

Polska planuje też budowę 13 GW elektrowni gazowych, choć eksperci pokazują, że autokonsumpcja (zużywanie energii tam, gdzie jest produkowana) mogłaby zastąpić do 20 GW nowych mocy. Ministerstwo Energii nie widzi tego potencjału, w odpowiedzi na pytanie o prosumentów odpowiada, że to gestia Ministerstwa Klimatu i Środowiska. Jednak Ministerstwo Energii chce mieć prawo do odłączania prosumentów od sieci.

Projekt rozporządzenia jest na etapie konsultacji. Głos 1,5 miliona prosumentów może mieć realną wagę. Choć Ministerstwo Energii zapowiada wycofanie się z najbardziej kontrowersyjnych przepisów, wątpliwości pozostają. Napięcia między energetyką scentralizowaną a rozproszoną jeszcze nie raz obnażą słabości polskiej polityki energetycznej.

🔗Cały artykuł: https://informacje.wp.pl/wiadomosci/1-5-mln-polakow-w-pulapce-rzad-chcial-sterowac-ich-fotowoltaika-7293369274526176a

🌿 Szukacie miejsca, gdzie można naprawdę odetchnąć lasem?Zapraszamy do odwiedzenia rezerwatu przyrody Bliżyńskie Lasy Na...
03/06/2026

🌿 Szukacie miejsca, gdzie można naprawdę odetchnąć lasem?

Zapraszamy do odwiedzenia rezerwatu przyrody Bliżyńskie Lasy Naturalne - jednego z najbardziej wyjątkowych miejsc na przyrodniczej mapie Polski. Zobaczcie las, który żyje własnym rytmem, ponieważ przyroda ma przestrzeń do samodzielnego trwania, odnawiania się i starzenia. To także dom gatunków reliktowych dla dawnych puszcz - takich, które potrzebują starych drzew, dziupli, martwego drewna, wilgotnych zakamarków i leśnej ciągłości. Może podczas spaceru wypatrzycie ciekawską sóweczkę wyglądającą z ukrycia, a może poszczęści się Wam widok żerującego bociana czarnego. Może usłyszycie godowe nawoływania kumaków i rzekotek, a może po prostu zatrzymacie się na chwilę w cieniu starego, majestatycznego buka.

To idealne miejsce na uważne obcowanie z przyrodą i przypomnienie sobie, że las to cały świat zależności, zapachów, dźwięków i śladów dzikiego życia.

Ważna informacja praktyczna: decyzją Nadleśniczego Nadleśnictwa Suchedniów południowa część rezerwatu pozostaje czasowo zamknięta, ale główne szlaki zostały uprzątnięte. Warto trzymać się oznakowanych tras i uszanować miejsca wyłączone z ruchu.

A po leśnym spacerze? W Bliżynie i w okolicy czeka baza noclegowa, restauracja z domowymi daniami, i zalew - więc można zaplanować nie tylko krótką wizytę, ale cały aktywny weekend blisko natury.

Przyjedźcie zobaczyć jeden z najpiękniejszych lasów w Polsce. Takie miejsca najlepiej chroni się wtedy, gdy ludzie je poznają, pokochają i zrozumieją, jak są bezcenne. 🌲

Do zobaczenia w Bliżyńskich Lasach Naturalnych!

Autorzy zdjęć: Sylwia Szczutkowska, Dawid Panasiuk, Paweł Kisiel, Michał Grzywa

15 października 2023 r. miliony Polek i Polaków stały w długich kolejkach. Głosowali za zmianą: praworządnością, prawami...
02/06/2026

15 października 2023 r. miliony Polek i Polaków stały w długich kolejkach. Głosowali za zmianą: praworządnością, prawami kobiet i lepszą ochroną przyrody. Rekordowa frekwencja (74%) przyniosła zmianę władzy.

Dwa i pół roku później wiele z tych nadziei pozostaje niespełnionych. Obietnica wyłączenia 20% lasów z wycinki została zrealizowana jedynie w niewielkim stopniu, reformy utknęły, a kwestie przyrody, wody i odporności na kryzys klimatyczny schodzą na dalszy plan. Przyroda przegrywa z populizmem.

Rządzący zdają się zakładać, że wyborców, dla których środowisko jest ważne, można ignorować bez politycznych konsekwencji. To polityczna krótkowzroczność i ryzykowanie utraty władzy. To także ignorowanie bezpieczeństwa. Ochrona przyrody nie jest dziś wyłącznie kwestią ginących gatunków, ale bezpieczeństwa wodnego, stabilności produkcji żywności, odporności na susze, powodzie i inne skutki kryzysu klimatycznego.

Wygląda na to, że Donald Tusk staje się „wampirem własnych wyborców”, korzysta z ich głosów, ale nie realizuje oczekiwań, które pomogły mu zdobyć władzę.
Ryzyko takiej strategii politycznej jest trojakie. Po pierwsze absencja: rozczarowani wyborcy zostają w domu. Po drugie: utrata wiarygodności wśród młodych, kobiet i mieszkańców miast, czyli tych, którzy przesądzili o wyniku w 2023 r. Po trzecie: otwarcie przestrzeni dla nowej siły politycznej. Zielona frustracja była już paliwem dla Szymona Hołowni. Okno może się otworzyć ponownie.

Jest jeszcze jeden wymiar, który Tusk zdaje się lekceważyć. Premier cieszy się z przewagi KO nad P*S-em, ale nie widzi, że łączne wyniki prawicy tę przewagę przekraczają. Co ważniejsze, w kwestiach środowiskowych koalicja PSL, P*S i Konfederacja już dziś działa skutecznie. Widać to w głosowaniach sejmowych: przeciwko programom płoszenia niedźwiedzi w Bieszczadach, za retoryką straszenia drapieżnikami zamiast realnej ochrony ludzi i przyrody. PSL od środka rozsadza Koalicję 15 Października, a Premier nie reaguje.

Tymczasem stawka ochrony przyrody rośnie z roku na rok. Polacy rozumieją, że nie ma bezpieczeństwa bez wody i stabilnego klimatu. Polacy widzą, że Wody Polskie osuszają, Lasy Państwowe tną, deweloperzy betonują, a każda z tych decyzji zmniejsza naturalną odporność kraju na kryzysy, które już tu są. Kolejny rok suszy i kolejne ekstremalne zjawiska (upały, powodzie, pożary) przypominają o tym boleśnie.

Polityczna analiza naszej kampanierki Kasi Wiekiery (w całości dostępna na łamach Dzikiego Życia) otwiera cykl tekstów poświęconych zielonej hipokryzji Koalicji. Będą kolejne: o wodzie, lasach i ochronie klimatu, czyli sprawach fundamentalnych dla bezpieczeństwa Polaków. https://dzikiezycie.pl/aktualnosci/635-tusk-wampir-swoich-wyborcow-premier-wysysa-nadzieje-tych-ktorzy-glosowali-za-przyroda-opinia

Czy polska polityka nadal traktuje ochronę przyrody jako temat poboczny, podczas gdy staje się ona jednym z kluczowych elementów bezpieczeństwa państwa? Jak myślicie? Czy ?

Czy przyroda poradzi sobie sama?🌿To jedno z pytań, które stawia Daniel Petryczkiewicz w książce „Mała historia znikania....
31/05/2026

Czy przyroda poradzi sobie sama?🌿

To jedno z pytań, które stawia Daniel Petryczkiewicz w książce „Mała historia znikania. Opowieść o rzece", którą serdecznie polecamy.

To przejmująca książka dokumentująca wysychanie małej, lokalnej rzeki (co to znaczy dla wszystkich istot zamieszkujących jej zlewnię), ale także zapis tworzenia więzi z lokalną przyrodą i szukania dzikości tuż obok nas.

Esej ma w sobie brawurę książek podróżniczych z drugiego końca świata, ale opisuje świat, który mamy tuż przed nosem. Jest w tej książce miejsce na żałobę i radość – autor śmiało dzieli się emocjami, jakie czuje, gdy spaceruje w dolinie rzeki. Jest w niej także mnóstwo potrzebnej dziś wiedzy naukowej o suszy, obiegu wody czy roli mokradeł, ale jest także refleksja filozoficzna, bliska duchowi głębokiej ekologii. To naprawdę pojemna lektura.

Autor, fotograf, społecznik i działacz środowiskowy zastanawia się, czy powinien zostawić Przyrodę samej sobie, mimo dewastacji. Czy powinien pozwolić na niszczenie, bo taka jest wola ludzi? A może odtwarzając tamy, by zatrzymywać wodę (co robił), ratował tylko swoje ego?

Punktem wyjścia do tych rozważań jest refleksja założyciela Pracowni Janusza Korbela, który pisał: „Nasza często deklarowana miłość do Przyrody jest w istocie tylko egoistyczną miłością do samego siebie, swojego małego «ja»". Korbel zastanawiał się, dlaczego człowiek jest gotowy poświęcić swoje życie w obronie kraju, wyznawanej ideologii czy religii, a nie jest w stanie tego zrobić dla planety, gdy ta zagrożona jest u samych podstaw swojej egzystencji. Stawiał tezę, że ludziom brakuje podstawowego doświadczenia, jakim jest więź z Przyrodą.

Cena, którą płacimy za przywłaszczenie sobie pozycji na szczycie wymyślonej przez siebie piramidy życia, to nieustanny lęk o własny, egoistyczny interes, a także lęk przed samą przyrodą. Czy jesteśmy w stanie zejść z piedestału i uznać, że każde życie posiada wartość samą w sobie i ta wartość nie zależy od tego, czy służy ludzkim celom? To fundament głębokiej ekologii sformułowanej przez Arne Næssa.

„Ze strachu wyobcowaliśmy się z kręgu życia. To dlatego tak łatwo przychodzi nam krzywdzić to, z czym nie czujemy się związani. Kiedy uznamy Ziemię za społeczność, do której sami należymy, to wówczas możemy z niej korzystać z miłością i szacunkiem, a nie wyższością i poczuciem władzy. Jak chcemy troszczyć się o coś, od czego jesteśmy odseparowani oraz czego nie czujemy się częścią?" – pisze Daniel Petryczkiewicz.

Daniel schodzi z piedestału i doświadcza najbliższej lokalnej przyrody taką, jaką ona jest. Doświadcza ludzkiego lęku, smutku i zachwytu. Takie mikrowyprawy pozwalają przejść od myślenia „chronię las" do rewolucji świadomości i przekonania „jestem częścią lasu i chronię samego siebie".

Książce patronuje Miesięcznik Dzikie Życie. Została wydana przez Krytyka Polityczna .

🐻 W czwartek 28 maja br. wzięliśmy udział w posiedzeniu sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśni...
29/05/2026

🐻 W czwartek 28 maja br. wzięliśmy udział w posiedzeniu sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa (OSZ). Głosami PSL, P*S i Konfederacji przegłosowano niebezpieczny dezyderat, czyli listę postulatów skierowaną do Ministerstwa Klimatu i Środowiska, dotyczącą zarządzania populacją niedźwiedzi.

📜 Przyjęty dezyderat jest wyraźnym krokiem w kierunku niezwykle groźnego psucia prawa. W dodatku zapisy tego dokumenty są sprzeczne z badaniami naukowymi i niezgodne z prawem. Co nie dziwi, skoro autorem dezyderatu jest prof. Gwiazdowicz – myśliwy i ekspert w zakresie biologii roztoczy, a nie niedźwiedzi.

Wszelkie działania dotyczące zarządzania populacją dużych ssaków drapieżnych powinny być oparte na wiedzy naukowej. Odstrzał nie jest rozwiązaniem, które przyniesie pożądany efekt. Kluczem jest zmiana gospodarki odpadami oraz całkowita likwidacja nęcisk myśliwskich, które przywabiają niedźwiedzie i uzależniają je od pokarmu pochodzenia ludzkiego.

❌ Postulaty zawarte w dezyderacie mają jeden cel: stopniowe osłabianie prawnej ochrony niedźwiedzi. Dziś niedźwiedź ma najwyższy status ochronny, podlegając w prawie krajowym ochronie ścisłej, a w prawie unijnym dodatkowo uznany jest za tzw. gatunek priorytetowy. Oznacza to, że jego zabijanie i niszczenie jego siedlisk są zakazane.

🤯 Poseł Zapałowski, znany z siania paniki i straszenia dużymi drapieżnikami, a także zwolennik ich zabijania dorzucił do tego fatalnego dokumentu zapisy o możliwości eliminacji w trybie natychmiastowym drapieżnika, który dokonał ataku na człowieka. Brak definicji „ataku” oraz brak konieczności wskazania konkretnego osobnika to ogromne pole do nadużyć.

Zaproponowano też kolejny absurd – decyzję o odstrzale miałby podejmować lokalny samorząd. Obecnie takie decyzje po przeanalizowaniu zdarzenia wydaje Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska, przeprowadzając postępowanie dowodowe z udziałem ekspertów, którzy mają kompetencje po pierwsze, by ocenić, czy rzeczywiście doszło do jakiegokolwiek zagrożenia dla ludzi, a po drugie, czy w danej sytuacji istnieją rozwiązania alternatywne wobec zabijania. Scedowanie tej decyzji na władze lokalne jest wbrew obowiązującemu prawu.

✅ Do najchętniej odwiedzanego przez turystów Tatrzańskiego Parku Narodowego, który jest matecznikiem niedźwiedzi, rocznie przyjeżdża około 5 milionów turystów. Dzięki współpracy naukowców i służb ochrony przyrody nie dochodzi tam jednak do sytuacji konfliktowych z niedźwiedziami.

Taki sam model Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wprowadza teraz w Bieszczadach. Posłowie PSL, P*S i Konfederacji robią jednak wszystko, by ten proces opóźnić lub zablokować. Przyjęty teraz dezyderat jest niemerytoryczny, obliczony tylko na sianie paniki i polityczny zysk, ponieważ w żaden sposób nie sprzyja rozwiązaniu problemów.

💚 Po stronie dobrostanu niedźwiedzi stanęły posłanki:
Lewica: Daria Gosek-Popiołek, Anita Kucharska-Dziedzic
KO: Filiks, Klaudia Jachira, Magdalena Łośko, Katarzyna Matusik-Lipiec, Katarzyna Osos, Renata Rak
Razem: Marta Stożek

🔴 Za szkodliwymi zapisami dezyderatu zagłosowały i zagłosowali:
PSL: Urszula Pasławska, Stanisław Tomczyk,
Konfederacja: Andrzej Tomasz Zapałowski
P*S: Anna Baluch, Małgorzata Golińska, Agnieszka Górska, Marek Kuchciński, Maria Kurowska, Teresa Pamuła, Dariusz Piontkowski, Paweł Sałek, Edward Siarka, Ireneusz Zyska
KO: Piotr Głowski, Gabriela Lenartowicz, Henryk Szopiński

Od głosu wstrzymała się Elżbieta Burkiewicz (Centrum)

Szerzej o sprawie piszemy na naszej stronie (link w komentarzu)

⛽Orlen zarobił 8 mld zł w czasie kryzysu. Do kogo trafi podatek od nadmiarowych zysków?Gdy miliony Polek i Polaków płacą...
28/05/2026

⛽Orlen zarobił 8 mld zł w czasie kryzysu. Do kogo trafi podatek od nadmiarowych zysków?

Gdy miliony Polek i Polaków płacą coraz więcej za paliwo, żywność i energię, koncerny paliwowe osiągają rekordowe zyski napędzane wojną i kryzysem geopolitycznym. Wspólnie z innymi organizacjami społecznymi uważamy, że planowany przez rząd podatek od nadzwyczajnych zysków sektora paliwowego jest koniecznym minimum, ale środki z niego nie powinny wspierać dalszego uzależnienia od paliw kopalnych.

Grupa Orlen wypracowała w pierwszym kwartale 2026 roku 8,15 mld zł zysku netto, o ponad dwa miliardy więcej, niż przewidywali analitycy. Jednocześnie zarząd zarekomendował rekordową dywidendę w wysokości 9,3 mld zł. Trudno nie wiązać wyników koncernu z wojną na Bliskim Wschodzie. Od wybuchu konfliktu ceny diesla wzrosły do 7,80–8,00 zł za litr, a benzyny Pb95 do 6,50–6,80 zł. Marże rafineryjne rosły szybciej niż ceny surowca.

Gdy sektor paliwowy notuje rekordowe zyski, koszty ponosi społeczeństwo. Wzrost cen paliw napędził inflację, z 2,1 proc. w lutym do 3,2 proc. w kwietniu. Odpowiedzią rządu na kryzys jest pakiet CPN, czyli obniżka VAT i akcyzy na paliwo kosztująca budżet 1,5 mld zł miesięcznie. Koszty ponoszą podatnicy, a zyski pozostają w koncernach.

Podatek od nadmiarowych zysków (projekt trafił do wykazu prac legislacyjnych) ma częściowo wyrównać straty budżetu. Podstawą opodatkowania ma być nadwyżka przychodów ponad średnią marżę z 2025 roku powiększoną o 20 proc.
Tak zaprojektowany podatek jako łata budżetowa to zmarnowana szansa. Środki powinny trafiać do najuboższych i na odnawialne źródła energii, zamiast wzmacniać mechanizmy utrwalające zależność od ropy i gazu.

Tymczasem plany Orlenu, PGE i Enei zakładają dalszy wzrost udziału gazu w energetyce. Kryzys paliwowy pokazał, jak kosztowne i niestabilne jest uzależnienie od paliw kopalnych. Zamiast wychodzić z tej pułapki, spółki chcą ją pogłębiać. Dlatego postulujemy, by 25 proc. zysków nieobjętych podatkiem trafiało na OZE, magazyny energii i modernizację sieci.

Chcemy również, by podatek stał się trwałym mechanizmem finansującym transformację energetyczną, a nie jednorazowym źródłem dochodów budżetowych.

Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę unijna opłata solidarnościowa od nadmiarowych zysków sektora energetycznego przyniosła 28 mld euro w ciągu roku. Rumunia przekształciła tymczasową daninę w stały podatek sektorowy, a Wielka Brytania przedłużyła windfall tax dla sektora naftowego i gazowego do 2030 roku. Polska na razie planuje rozwiązanie jednorazowe.

Ten kryzys wybuchł zaledwie cztery lata po poprzednim. Kolejny jest tylko kwestią czasu. Od rządu zależy, czy Polska pozostanie w błędnym kole uzależnienia od paliw kopalnych, czy postawi na transformację i elektryfikację.

Adres

Ulica Jasna 17
Bystra Slaska
43-360

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:30 - 17:30
Wtorek 09:30 - 17:30
Środa 09:30 - 17:30
Czwartek 09:30 - 17:30
Piątek 09:30 - 17:00

Telefon

+48501285417

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Pracownia na rzecz Wszystkich Istot umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Pracownia na rzecz Wszystkich Istot:

Udostępnij