12/05/2025
Czym jest Bystander-effect?
W kontekście minionych, tragicznych wydarzeń, które miały miejsce na Uniwersytecie Warszawskim chcielibyśmy omówić bardzo niebezpieczne społecznie zjawisko, zwane w literaturze zamiennie: efektem świadka, efektem widza albo efektem rozproszenia odpowiedzialności.
Pojęcie bystander w anglojęzycznej literaturze rozpowszechniało się od drugiej połowy lat 60.
Wydarzeniem, które z pewnością miało wpływ na rozpowszechnienie się pojęcia bystander, była zbrodnia, do jakiej doszło w 1964 roku w Nowym Jorku. Mieszkanka dzielnicy Queens, Katherine Genovese, została napadnięta i zamordowana przez seryjnego zabójcę. Wydarzenie to zostało nagłośnione przez prasę, która podkreślała bierność świadków tego wydarzenia – rzekomo 38 osób miało widzieć scenę mordu i nie zareagować na wołanie ofiary o pomoc.
Wydarzenie to zainspirowało wielu psychologów społecznych do badań nad zjawiskiem, które wkrótce nazwano bystander-effect, tłumaczonym na polski jako „efekt świadka”, „efekt widza” czy „efekt rozproszenia odpowiedzialności”. Najważniejsze prace dotyczące tego zjawiska, takie jak The Unresponsive Bystander: Why doesn’t He Help? czy Bystander Intervention in Emergencies: Diffusion of Responsibility Johna Darleya i Bibba Latané próbowały wyjaśniać bierność świadków zbrodni apatią wywoływaną przez świadomość obecności innych świadków w otoczeniu. Badania te sugerowały, że najbardziej oczywistym zachowaniem w tego typu sytuacjach jest raczej bierność niż udzielenie pomocy. Wynika to z wielostopniowego procesu decyzyjnego, który poprzedza udzielenie pomocy – obejmuje on:
1. zauważenie zdarzenia,
2. interpretację zdarzenia jako wymagającego interwencji,
3. poczucie odpowiedzialności za los ofiary,
4. wybór sposobu pomocy i
5. udzielenie pomocy. Na każdym z tych etapów istnieje wiele czynników ograniczających skłonność do pomagania.
Źródło: chrome-extensio://efaidnbmnnnibpcajpcglclefindmkaj/https://rcin.org.pl/ibl/Content/67254/PDF/WA248_87327_P-I-2524_bilewicz-babinska_o.pdf
Co wydarzyło się w kampusie uniwersyteckim?
Młody mężczyzna, student Prawa, około godziny poruszał się z niebezpiecznym narzędziem w okolicach Uniwersytetu, nikt nie zareagował na czas. Pojawiły się ostrzeżenia w mediach społecznościowych, nagrania, studenci zamykali się bezpieczni w pokojach, ale nikt nie zareagował, bo przecież na pewno ktoś inny powiadomił służby. Szkoda, że pomyśleli tak wszyscy…
To właśnie efekt świadka, który doprowadził do niewyobrażalnego dramatu wielu ludzi, którego można było uniknąć.
Sytuacja ta pokazuje, że nie warto stać z boku i jedynie obserwować, należy stanowczo podejmować odpowiednie kroki, w celu zapobiegnięcia tragedii. Zwłaszcza my, studenci wydziałów prawa powinniśmy reagować na krzywdę, czy realne niebezpieczeństwo będąc tym samym wzorem dla innych.
Koło Naukowe Postępowania Karnego i Kryminalistyki Rodzinie i najbliższym, których dotknęła ta bestialska zbrodnia wyraża ogromny żal i współczucie.