29/07/2025
Dokładnie 20 lat temu – 29 lipca 2005 roku – została uchwalona ustawa o przeciwdziałaniu przemocy domowej.
To przełomowe wydarzenie w historii polskiego prawa miało ogromne znaczenie nie tylko dla systemu ochrony osób doznających przemocy, ale przede wszystkim dla tysięcy kobiet, dzieci i innych osób, które wreszcie mogły poczuć się bezpieczne.
Po raz pierwszy w tak wyraźny sposób państwo uznało, że przemoc domowa to nie „prywatna sprawa”, lecz realne zagrożenie dla zdrowia i życia. Dzięki ustawie możliwe stało się m.in. izolowanie sprawców przemocy od ofiar, tworzenie systemów wsparcia, interwencji kryzysowej, a także edukacji i profilaktyki społecznej.
To prawo zmieniło nie tylko rzeczywistość prawną – zmieniło ludzkie losy. Dla wielu osób była to nadzieja na nowe życie, na uwolnienie się z lęku, upokorzenia i cierpienia.
Fundacja Wyjść z Cienia od 10 lat jest częścią tej zmiany. Pomagamy osobom doznającym przemocy – kobietom, dzieciom, ale też osobom starszym czy mężczyznom – oferując wsparcie psychologiczne, prawne, interwencyjne i terapeutyczne. Towarzyszymy w drodze do samodzielności i bezpieczeństwa.
Nasza misja jest prosta, ale głęboka: żadna osoba doznająca przemocy nie powinna zostać sama.
Dziękujemy wszystkim, którzy przez te 20 lat tworzyli system wsparcia – specjalistom, organizacjom, służbom i przede wszystkim tym, którzy odważyli się przerwać milczenie i zawalczyć o swoje życie.
Dziś MY też symbolicznie WYCHODZIMY z CIENIA i przedstawiamy historię Basi jednej z Naszych podopiecznych.
🩷🩷🩷„LIST” od BASI:
Dziś mija dokładnie dwa lata, odkąd odzyskałam siebie. Dwa lata wolności. Dwa lata od pierwszego oddechu, który nie był pełen strachu.
Przez 9 lat żyłam w piekle, które nazywałam domem. Byłam żoną człowieka, który codziennie, systematycznie, odbierał mi godność.
Na początku był tylko chłodny ton. Potem pojawiły się krzyki, oskarżenia, podejrzenia.
Słowa: „jesteś nikim”, „do niczego się nie nadajesz”, „beze mnie zginiesz” stały się codziennością. Z czasem przestałam mówić. Przestałam się uśmiechać.
Później przyszły pierwsze uderzenia. Zawsze „za coś”. Zawsze „bo sprowokowałam”. Nie było dnia, żebym nie chodziła na palcach, nie uważała na każde słowo.
Pieniądze? Dostawałam tylko tyle, ile „mi się należało”. Nigdy nie miałam dostępu do konta.
Telefon? Tylko pod jego kontrolą.
Znajomi? Straciłam wszystkich. Wstydziłam się. A on mówił, że i tak nikt mnie nie lubi.
Rodzina? „Nie dzwoń, nie mieszaj ich w to.”
Zamknięta. Osamotniona. Pusta w środku. Zdarzało się, że leżałam na podłodze po kolejnej awanturze i zadawałam sobie pytanie:
„Czy ja jeszcze istnieję?”
A potem… jakby przypadkiem… dzielnicowy zostawił mi ulotkę. Maleńki skrawek nadziei. Na niej: Fundacja Wyjść z Cienia.
Zadzwoniłam.
Pamiętam, jak bardzo drżał mi głos. Bałam się, że ktoś się dowie. Bałam się, że nie uwierzą. Bałam się, że… nie mam prawa prosić o pomoc.
A wtedy usłyszałam: „Nie jesteś sama. Jesteśmy tutaj dla Ciebie.” I po raz pierwszy od lat… płakałam z ulgi.
Fundacja Wyjść z Cienia dała mi wszystko to, co on przez lata mi odbierał.
Ktoś mnie wysłuchał — naprawdę, bez oceniania. Skontaktowano mnie z Prawniczką, która pomogła mi uzyskać zakaz zbliżania i rozwód. Trafiłam do cudownej Psycholożki, z którą przez miesiące odbudowywałam siebie kawałek po kawałku. Pomogli mi znaleźć bezpieczne miejsce, w którym mogłam się zatrzymać z dziećmi. Dla moich dzieci zorganizowali wsparcie psychologiczne — tak, żeby i one mogły na nowo poczuć się bezpiecznie.
Miałam też Opiekunkę Procesu, która krok po kroku tłumaczyła, co robić dalej, była obecna na każdym etapie procesu wychodzenia z cienia, pomagała odnaleźć właściwą drogę, i siłę do stawiania czoła każdej napotkanej trudności— bez niej bym się zgubiła.
To nie była łatwa droga. Były dni, kiedy myślałam, że nie dam rady. Ale każdego dnia budziłam się… i oddychałam bez strachu.
Dziś mieszkam w nowym miejscu. Pracuję. Śmieję się z dziećmi. Nauczyłam się patrzeć w lustro i widzieć nie wstyd, ale siłę.
Do Ciebie, która to czytasz i myślisz, że już za późno, że nie dasz rady, że nie masz dokąd pójść — proszę, uwierz mi:
🔸 To NIE Twoja wina
🔸 To NIE jest miłość
🔸 Zasługujesz na życie bez bólu
Są ludzie, którzy naprawdę chcą Ci pomóc. Fundacja Wyjść z Cienia uratowała mnie — dosłownie. I może uratować Ciebie.
Dziś świętuję swoje drugie urodziny. Nie w ciszy. Nie w strachu. W świetle. W godności. W wolności.
Mam na imię Barbara.
I wyszłam z cienia. Ty też możesz. 🩷🩷🩷