Bychawa Semper Fidelis

Wskazówki dojazdu Strona internetowa Kontakt: organizacja

Bychawa Semper Fidelis To, skąd przychodzimy, definiuje to kim jesteśmy i dokąd zmierzamy.

Nie walczymy o lajki, walczymy o pamięć - o Tych, którzy żyli tu przed nami i tak jak my kochali Polskę , a w niej szczególnie ten skrawek naszej, bychawskiej ziemi.

Dziś wracamy myślą do dawnych mieszkańców Bychawy, ludzi takich jak my, którzy w godzinie próby potrafili o Ojczyznę wal...
01/09/2026

Dziś wracamy myślą do dawnych mieszkańców Bychawy, ludzi takich jak my, którzy w godzinie próby potrafili o Ojczyznę walczyć i pozostać Jej wierni, aż do ofiary z własnego życia.

Ten post mógłby być ciągiem nazwisk poległych i
pomordowanych, i taki w gruncie rzeczy miał być.
Tyle że.... za każdym nazwiskiem kryje się historia, która jest warta opowiedzenia. Patrzę na nazwisko i myślę tak, o tym Panu opowiadała ciocia... Sprawdzam archiwa, i potwierdzają się przekazy ustne, dochodzą nowe informacje...
Takich opowieści jest wiele. Jak historia ojca, który nie chcąc wydać miejsca ukrywania się swojego syna zostaje zabrany przez żandarmerię niemiecką i rozstrzelany następnego dnia. Tragiczna historia gospodarzy, którzy za nakarmienie i ukrycie sowieckich jeńców którzy uciekli z Majdanka, zostali rozstrzelani przez Niemców i zakopani w bezimiennej mogile pod lasem. Historia młodych bychawiaków, którzy po ucieczce z niemieckiego obozu pracy nie mogą wrócić do domów, bo poszukuje ich gestapo, i schronienie znajdują w oddziale "Spartanina". Historie osób, którzy trafili do obozów śmierci za działalność niepodległościową, najczęściej na wskutek donosów. Historie żołnierzy września, którzy klęsce i kapitulacji wracają na teren Bychawy, i zamiast poddać się rozpaczy, natychmiast zaczynają działać: zbierają i konserwują broń, nawiązują kontakty i tworzą pierwsze tajne organizacje na tym terenie, mając za cel odzyskanie niepodleglości Polski. Historie gospodarzy wiejskich, którzy systematycznie nie oddawali części kontyngentów i ukrywali żywność przed Niemcami, aby przekazywać ją "naszym chłopcom" w lesie. Wielu z nich przypłaciło swój patriotyzm obozem koncentracyjnym, a często i śmiercią.
Historie ludzi, którzy wynosili z urzędu gminy blankiety kenkart, dzięki czemu podziemie mogło wystawiać fałszywe dokumenty ludziom "spalonym" i poszukiwanym. Historia pracowników poczty, którzy podsłuchiwali rozmowy pomiędzy posterunkami w Bychawie i Niedrzwicy, aby ostrzegać oddziały partyzanckie i ludność cywilną przed akcjami żandarmerii niemieckiej.

To jest nasza historia. Historia naszych dziadków i pradziadków, ich bohaterstwa, ofiary i męczeństwa. A także szalonej odwagi i ogromnego patriotyzmu.
Naszym zadaniem jest Pamiętać i nie zmarnować tego, co Oni wywalczyli.
Cześć Ich Pamięci 🇵🇱🇵🇱🇵🇱

A posty z nazwiskami będą. Ze wszystkimi informacjami które udało mi się do tej pory zebrać.

W momencie wybuchu Powstania Warszawskiego oddziały Armii Krajowej Okręgu Lublin były już w większości rozformowane bądź...
22/08/2026

W momencie wybuchu Powstania Warszawskiego oddziały Armii Krajowej Okręgu Lublin były już w większości rozformowane bądź rozbrojone przez oddziały Armii Czerwonej. Ponowną próbę mobilizacji podjęto po rozkazie dowódcy AK gen. Tadeusza Komorowskiego „Bora” z 14 sierpnia 1944 r., w którym wzywał on dobrze uzbrojone jednostki do „natychmiastowej odsieczy dla stolicy”.

Gdy rozkaz dotarł do poszczególnych komendantów AK w Okręgu Lublin, zdecydowali oni o ponownej mobilizacji podległych im żołnierzy. Niektórzy podejmowali również próby przedostania się do Warszawy indywidualnie. Żadna z tych prób nie zakończyła się jednak powodzeniem. Żołnierze Armii Krajowej byli rozbrajani i zatrzymywani przez oddziały Armii Czerwonej oraz NKWD.

Także z terenu Bychawy podejmowano próby przedostania się na pomoc walczącej stolicy. Jedną z nich podjął pchor. Konstanty Rostworowski ps. "Dziryt". Wiedząc o ogłoszonej mobilizacji, a nie mogąc nawiązać kontaktu ze swoim ostatnim dowódcą, por. Tadeuszem Sową ps. „Spartanin”, wraz z kolegą z oddziału wyruszył samotnie w kierunku Warszawy.

Poniżej przytaczamy wspomnienia pchor. Roztworowskiego pochodzące z książki "Zmierzch Gałęzowa":

„Wieczorem przyjeżdża do mnie sierżant „Pelikan". Cieszymy się bardzo z tego spotkania. Nic nie wie o Tadku. Przyjeżdża koniem dereszem i wozem jeszcze z partyzantki. Ma też ze sobą mnóstwo konserw zrzutowych. Na drugi dzień postanawiamy polnymi drogami minąć Bychawẹ, osiągnąć szosę Lublin - Puławy i dalej jechać na odsiecz walczącej Warszawie. Jadąc już główną szosą, widzimy transporty sowieckich wojsk i kręcące się w tę i nazad kolumny zaopatrzeniowe. Prawie cały sprzęt sowiecki to wyjęte prawie jak spod igły nowiusieńkie samochody, samoloty, czołgi i działa - wszystko produkcji amerykańskiej. Przejeżdżając koło Puław, słyszymy odgłosy niedalekiej bitwy. Podobno Druga Armia Polska stara się sforsować Wisłę. Jedziemy dalej do Garwolina. Przed miastem życzliwi mieszkańcy każą nam szybko wracać. W mieście Rosjanie wyłapują wszystkich mẹżczyzn. Podobno w Garwolinie stoi cala dywizja AK, idącą na odsiecz Warszawie, doskonale uzbrojona w działa przeciwpancerne i przeciwlotnicze. Niestety Rosjanie otoczyli Akowców i segregują ich. Jednych wywożą na Sybir, drugich wcielają do wojska. W drodze powrotnej widzimy szosę Puławy - Lublin całą we krwi. Co chwila mijają nas karetki z rannymi. Pytamy, co to ma wszystko znaczyć. Sprawa wygląda następująco: bolszewicy wysłali do ataku bez wsparcia artylerii część nowo formującej się 2. Armii. Były tam też jednostki piechoty z 1. Armii. Niemcy wycięli połowę atakujących i znów Wisła spłynęła krwią. Nie Wracam już do Woli Gałęzowskiej i zatrzymuję się u mamy w domu parafialnym w Bychawie.”

12 sierpnia 1920 roku, w czasie gdy na przedpolach Warszawy rozstrzygały się losy odradzającej się Rzeczypospolitej, pol...
13/08/2026

12 sierpnia 1920 roku, w czasie gdy na przedpolach Warszawy rozstrzygały się losy odradzającej się Rzeczypospolitej, poległ pchor. obs. Władysław Ciechoński – urodzony w Bychawie żołnierz Polskiej Organizacji Wojskowej i Wojska Polskiego, obserwator lotniczy 16 Eskadry Wywiadowczej.

Jego życie jak w soczewce skupia historię całego pokolenia które dorastało w niewoli zaborów, a gdy nadarzyła się okazja chwyciło za broń, aby walczyć o niepodległość Polski.

Władysław Ciechoński urodził się 4 marca 1898 roku w Bychawie, w rodzinie mieszczańskiej Stanisława Ciechońskiego i Sabiny z Padzińskich.

Ukończył Handlową Szkołę Męską w Lublinie, znaną z patriotycznego wychowania młodzieży. Podobnie jak wielu jej uczniów, jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości zaangażował się w działalność niepodległościową.

Po utworzeniu w Lublinie Polskiej Organizacji Wojskowej Władysław Ciechoński natychmiast włączył się w jej działalność. Brał udział w akcjach zbrojnych, a także pełnił funkcję komendanta III plutonu 3. kompanii batalionu Wojskowej Kadry Szkolnej w Lublinie.

Za działalność niepodległościową został aresztowany przez Austriaków i skazany na trzy lata ciężkiego więzienia. Karę odbywał w niezwykle ciężkich warunkach – w ciemnicy, o chlebie i wodzie.
Wolność odzyskał dopiero wraz z rozbrojeniem wojsk austriackich.

12 listopada 1918 roku, zaledwie kilka dni po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, Władysław Ciechoński zgłosił się do tworzonego Wojska Polskiego.
Otrzymał przydział do 39 Eskadry Breguetów, wkrótce przemianowanej na 16 Eskadrę Wywiadowczą.

16 grudnia 1918 roku był jednym z 36 lotników, którzy na Polu Mokotowskim złożyli uroczystą przysięgę na wierność Rzeczypospolitej.

W lipcu 1919 roku skierowano go do Oficerskiej Szkoły Obserwatorów w Warszawie. Po jej ukończeniu w lutym 1920 roku nie szukał bezpiecznego miejsca. Jako ochotnik zgłosił się na front.

Władysław Ciechoński należał do tych obserwatorów, dla których lot rozpoznawczy oznaczał często bezpośrednią walkę z przeciwnikiem. Jego zadaniem było nie tylko obserwowanie ruchów Armii Czerwonej, lecz także bombardowanie, ostrzeliwanie celów z karabinów maszynowych i naprowadzanie działań własnych wojsk.

30 maja 1920 roku, podczas dwóch lotów bojowych, bombardował bolszewickie statki pancerne na Dnieprze i przyczynił się do uniemożliwienia przeprawy nieprzyjacielskich sił przez rzekę.

1 czerwca podczas lotu rozpoznawczego zrzucił trzy bomby na bolszewicką jazdę. W wyniku ataku 19 jeźdźców miało ponieść śmierć, a rozproszone oddziały zostały częściowo przechwycone przez
polską kawalerię.

2 czerwca uczestniczył w bombardowaniu pociągów pancernych w rejonie Boryspola. Jeden z nich został bezpośrednio trafiony i poważnie uszkodzony. Ciechoński ostrzeliwał również oddziały bolszewickie z karabinów maszynowych. Jego samolot został wówczas kilkukrotnie trafiony.

7 czerwca podczas zwiadu nad Dnieprem wykrył baterię bolszewicką, którą następnie zbombardowano. W trakcie tego lotu załoga przez około 30 minut walczyła z nieprzyjacielską jazdą, ostrzeliwując ją z trzech karabinów maszynowych i bombardując.

10 czerwca Ciechoński brał udział w atakach na statki pancerne na Dnieprze, a także na tabory i oddziały bolszewickie w rejonie Faustowa.

Były to loty wykonywane na bardzo małych wysokościach, pod ogniem przeciwnika. Każdy z nich mógł zakończyć się śmiercią.

Ostatni lot – 12 sierpnia 1920 roku

12 sierpnia 1920 roku pchor. obs. Władysław Ciechoński poleciał w rejon Tłuszcza wraz z pilotem ppor. Franciszkiem Rudnickim.

W kierunku Tłuszcza posuwały się dwie dywizje bolszewickie z licznymi taborami. Część sił nieprzyjaciela poruszała się lasami. Nad ziemią zalegała rzadka mgła.
Rudnicki zdecydował się zejść na wysokość około 200 metrów.
Wtedy Ciechoński rozpoczął ostrzał bolszewickich oddziałów z dwóch karabinów maszynowych.

Po około dziesięciu minutach walki pilot został ciężko ranny w lewe udo. Skierował maszynę na zachód, w stronę własnych linii.

Pchor. obs.Ciechoński nadal prowadził ogień.

Dopiero przed lądowaniem Rudnicki zauważył, że jego obserwator leży nieruchomo w kadłubie.
Po wylądowaniu okazało się, że Ciechoński nie żyje. Otrzymał pięć postrzałów, z czego jeden w serce.

Miał zaledwie 22 lata

Po latach jego postać wspominał ppor. obs. Michał Bleicher, współtowarzysz służby w 16 Eskadrze. Zapamiętał Ciechońskiego jako człowieka niezwykle sumiennego, dokładnego i całkowicie oddanego służbie.
W jego wspomnieniu szczególnie poruszający jest obraz Ciechońskiego czyszczącego broń pokładową szczoteczką do zębów. Dbał o jej sprawność, ponieważ od niezawodności karabinów maszynowych mogło zależeć życie całej załogi.

„Z pchor. obs. Władysławem Ciechońskim wiąże się dla mnie pojęcie prawej duszy żołnierskiej” wspominał Bleichner.
To chyba jedno z najpiękniejszych świadectw, jakie może pozostawić po sobie żołnierz.

Za swoją służbę i męstwo Władysław Ciechoński został pośmiertnie awansowany do stopnia podporucznika.

Odznaczenia:
🇵🇱 Krzyż Srebrny Orderu Wojennego Virtuti Militari
🇵🇱 Krzyż Walecznych
🇵🇱 Polową Odznakę Obserwatora – nadaną pośmiertnie 11 listopada 1928 roku za loty bojowe nad nieprzyjacielem w czasie wojny 1918–1920.

Pogrzeb z honorami wojskowymi odbył się 16 sierpnia 1920 roku w kaplicy Szpitala Ujazdowskiego w Warszawie.

Mogiła ppor. obs. Władysława Ciechońskiego znajduje się na Powązkach Wojskowych w Warszawie – kwatera A-11, rząd VII, grób nr 6.

Władysław Ciechoński – syn ziemii Bychawskiej, żołnierz Niepodległej, obserwator 16 Eskadry Wywiadowczej.
Zginął, wykonując swój obowiązek wobec Polski.

Cześć Jego pamięci! 🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱

Źródła i bibliografia:
K. A. Tarkowski, Lotnictwo polskie w wojnie z Rosją Sowiecką 1919–1920, Warszawa 1991.

J. Zieliński, W. Wójcik, Lotnicy-kawalerowie Orderu Wojennego Virtuti Militari, t. I. Wojna polsko-bolszewicka 1919–1920 r., Warszawa–Toruń 2005.

Dziennik Personalny M.S.Wojsk., nr 20 z 15.07.1922 r.; nr 41 z 27.10.1922 r.; nr 15 z 11.11.1928 r.

Hanna Odrowąż-Szukiewicz, Świadkowie wydarzeń 1918–1920.

Wojskowe Biuro Historyczne, Ciechoński Władysław, Kolekcja Orderu Wojennego Virtuti Militari, sygn. I.482.18-1096.
CAW, zespół relacji, sygn. 400.1058/2A.
CAW, Szef Lotnictwa ND, sygn. I.301.14.38.

06/08/2026
03/08/2026
01/08/2026

Godzina "W". Pamiętamy! 🇵🇱🇵🇱🇵🇱

45 minut do godziny "W".   Na rondzie Dmowskiego tłum gęstnieje 🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱
01/08/2026

45 minut do godziny "W". Na rondzie Dmowskiego tłum gęstnieje 🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱

1 sierpnia 1944 r., 17:00 godzina "W".Pamiętamy 🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱
01/08/2026

1 sierpnia 1944 r., 17:00 godzina "W".
Pamiętamy 🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱

1 sierpnia Pamiętamy. WOLNOŚĆ ŁĄCZY- - -Z okazji 73. rocznicy Pow...

"Wybuchło powstanie w Warszawie.Szybko można było zorientować się że to następny akt tragedii. Generał Tadeusz Bór-Komor...
31/07/2026

"Wybuchło powstanie w Warszawie.
Szybko można było zorientować się że to następny akt tragedii.
Generał Tadeusz Bór-Komorowski wzywał wszystkich żołnierzy AK, by szli na pomoc stolicy. Zebraliśmy się na placu przy ul. Narutowicza w Lublinie, w miejscu, gdzie obecnie jest hotel „Victoria". Po drugiej stronie znajdowało się wówczas RKU Lublin-Powiat. Dowódca Okręgu Lublin gen. Kazimierz Tumidajski „Marcin" pertraktował z Rosjanami w sprawie pozwolenia pójścia na pomoc walczącej Warszawie.
Długo czekaliśmy, aż wreszcie ktoś z dowództwa Okręgu Lublin przyszedł do nas i powiedział:
,,Panowie, proszę się rozejść, pan generał „Marcin" został aresztowany".
Rozpoczęły się aresztowania, rewizje domowe i „kotły".
Zamek lubelski, pamiętający jeszcze świeżą krew ofiar hitlerowskich, zapełniał się od nowa. Byli pierwsi rozstrzelani, a wśród nich dowódca 8. pułku piechoty AK kpt. Konrad Schmeding „Młot", rozstrzelany w grudniu 1944 r. Według niepełnych danych z II kompanii 8. pułku zesłano na wschód 5 osób, w tym jedna zmarła na zesłaniu, a jedna zaraz po powrocie do kraju. Aresztowanych było ponad 30 osób, w tym 6 z wojska. Ci, którzy potrafili ukryć swoją przeszłość akowską i nie zostali rozszyfrowani, przetrwali ten ciężki okres w spokoju. Ostatecznie, po wielu latach, kto dożył, doczekał się uznania w kraju AK za organizację kombatancką, której wkład w zwycięstwo nad Niemcami był znaczący. Wielu z nas jednak już tej satysfakcji nie doczekało."

Jan Onoszko, Czesław Linkowski
Powstanie, organizacja i działania bojowe oddziału AK „Nerwy" .

Jutro o 17, w godzinę "W", Bychawa na chwilę się zatrzyma i odda hołd Powstańcom Warszawskim.Wydarzenie organizują: stow...
31/07/2026

Jutro o 17, w godzinę "W", Bychawa na chwilę się zatrzyma i odda hołd Powstańcom Warszawskim.
Wydarzenie organizują: stowarzyszenie Narodowa Bychawa, Bychawy Motorowcy i Ruch Narodowy Lublin, których członkowie co roku dbają też o piękną, patriotyczną oprawę wydarzenia.
Bądźmy tam razem, pokażmy że PamiętaMy! 🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱

Już w najbliższą sobotę 1 sierpnia przypada 82 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego.

Adres

Bychawa
23-100

Powiadomienia

Bądź na bieżąco: wyślemy Ci e-mail, gdy Bychawa Semper Fidelis opublikuje nowości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu, a subskrypcję możesz anulować w dowolnym momencie.

Kontakt: Organizacja

Wyślij wiadomość do Bychawa Semper Fidelis:

Skróty

Udostępnij