Bychawa Semper Fidelis

Bychawa Semper Fidelis To, skąd przychodzimy, definiuje to kim jesteśmy i dokąd zmierzamy.

Nie walczymy o lajki, walczymy o pamięć - o Tych, którzy żyli tu przed nami i tak jak my kochali Polskę , a w niej szczególnie ten skrawek naszej, bychawskiej ziemi.

Wiosenne porządki na Kwaterze Partyzantów na bychawskim cmentarzu. 🇵🇱🇵🇱🇵🇱
20/04/2026

Wiosenne porządki na Kwaterze Partyzantów na bychawskim cmentarzu. 🇵🇱🇵🇱🇵🇱

Ppor. rez. piech. Marian Kotliński (1909–1940) – nauczyciel, wychowawca, patriota 🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱Urodzony w Piaskach, związany ...
12/04/2026

Ppor. rez. piech. Marian Kotliński (1909–1940) – nauczyciel, wychowawca, patriota 🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱

Urodzony w Piaskach, związany z Bychawą jako nauczyciel tutejszej Szkoły Powszechnej w latach 1931-1939, wychowywał młodzież w duchu wiedzy, odpowiedzialności i miłości do Ojczyzny. Był aktywnym członkiem lokalnego środowiska społecznego i oświatowego.

We wrześniu 1939 roku stanął do obrony Polski, dowodził plutonem w 15. pułku piechoty w Dęblinie. 9 września został ranny, po agresji ZSRR trafił do niewoli i został osadzony w sowieckim obozie jenieckim w Starobielsku.

Jego los dopełnił się tragicznie w 1940 roku – został zamordowany przez NKWD strzałem w tył głowy. Stał się jedną z ofiar Zbrodni Katyńskiej.

Pamięć o nim to nie tylko hołd dla jednej osoby, ale także dla całego pokolenia nauczycieli i oficerów, którzy oddali życie za wolną Polskę.

Cześć Jego pamięci. 🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱🇵🇱

7 III 1949 r. został zamordowany płk Hieronim Dekutowski "Zapora".Połamane ręce, nos i żebra, zerwanepaznokcie, wybite z...
07/03/2026

7 III 1949 r. został zamordowany płk Hieronim Dekutowski "Zapora".

Połamane ręce, nos i żebra, zerwane
paznokcie, wybite zęby, siwe włosy...
Czerwone bestie: Jerzy Kędziora i Eugeniusz Chimczak, zrobiły z tego 30-letniego mężczyzny nieludzkimi torturami wrak człowieka.
W III RP pobierali wysokie emerytury
i nie odsiedzieli zasądzonych
wyroków...

Wyrok: 7-krotna kara śmierci.
Aby go upokorzyć, ubrali go w mundur Wehrmachtu i zapakowali do worka.
Ubecki zbir, Piotr Śmietański, strzelił mu w tył głowy.
Wrzucili go do bezimiennego dołu,
by zabić nawet pamięć o nim...

Bronił Lwowa w 1939.
Cichociemny.
Przeprowadził ponad 90 akcji zbrojnych przeciw Niemcom.
Ratował Żydów.
Likwidował konfidentów.

Postrach NKWD i UB.
Rozbijał ubeckie katownie i posterunki
milicji, uwalniał więźniów.
Likwidował komunistów.
Dowódca wszystkich oddziałów partyzanckich na Lubelszczyźnie.
Żołnierz AK, DSZ i WiN.
Legendarny Żołnierz Niezłomny.

02/03/2026
01/03/2026

75 lat temu...
I tak: dnia 1 marca 1951 roku w godzinach popołudniowych zburzono nasz świat zamknięty w czterech ścianach. Oddziałowy stojąc w otwartych drzwiach odczytywał z listy nazwiska osób mających przygotować się do wyjścia. Wyczytani, a było ich 7 do 8 więźniów zaczęli zbierać skarbowe rzeczy im przydzielone i swoje osobiste drobiazgi robiąc z tego węzełki. Znajomi i mniej znajomi zamieniali ze sobą słowa pożegnania, gdyż wyglądało, że biorą ich transport, to znaczy wywożą do więzienia karnego, ale wśród tych kilku wyczytanych byli dwaj koledzy z Czwartej Komendy WiN. […]
Nie trwało długo, gdy oddziałowy wezwał ich do wyjścia i grupa więźniów wyszła na korytarz. Nim jednak stalowe drzwi zatrzaśnięto, stwierdziliśmy na korytarzu obecność kilku strażników.
Wkrótce po tym oddziałowy znowu odczytał z listy nazwiska kilku osób, aby z rzeczami osobistymi i skarbowymi przygotowali się do wyjścia. Między wyczytanymi znalazł się także ppłk. Łukasz Ciepliński „Pług” prezes Czwartej Komendy WiN. Pamiętam gdy stał w grupce więźniów, wśród których byłem i ja, mówiąc do nas powoli i dobitnie, że gdy spostrzeże iż zanosi się na egzekucję, wówczas połknie srebrny medalik z wizerunkiem Matki Boskiej. Żegnając nas jeszcze się zwracał o zapamiętanie tego, co zamierza uczyni z medalikiem. Po paru minutach i drugiej grupy kolegów nie było pomiędzy pozostałymi w celi. Za jakiś czas oddziałowy, pełniący też obowiązki klucznika, polecił się trzeciej grupie przygotować się i spakować „dobytek” więzienny. W tej grupie złożonej z sześciu-siedmiu ludzi znalazł się mjr Adam Lazarowicz „Klamra”.[…]
Kilka chwil oczekiwania i grupa, w której był major „Klamra” opuściła celę wychodząc na korytarz. W charakterystyczny sposób stukały ich drewniaki, gdy szli korytarzem do wyjścia na klatkę schodową. Odgłos ich kroków oddalał się aż ucichł zupełnie. Wydaje mi się, że zabrano z celi jeszcze jedną czwartą grupę więźniów i w tej także znalazł się któryś z oficerów Czwartej Komendy WiN. […]
Po kolacji, jak zwykle w niedługi czas odbył się apel, ale go nie przedłużano i polecano nam kłaść się spać. Jak już wspomniałem, w drugiej połowie lutego otrzymaliśmy metalowe łóżka i ustawiono je w trzech poziomach. Moje posłanie znajdowało się na trzecim najwyższym poziomie i od skraja było pierwsze, o dwa metry nie więcej od okna i kibla. Miejsce to stanowiło świetny punkt obserwacyjny, dający w pozycji leżącej dobry wgląd na dziedziniec więzienny. […]
Raptem nocny krajobraz ożywił się kilkoma postaciami ludzkimi, które rozdzieliły się ustawiając się pod murami budynków. Rozpoznaliśmy w nich uzbrojonych strażników. Po chwili, jak zwykle w takich okolicznościach, przemierzył dziedziniec naczelnik ze swoim pocztem. Patrzyłem na te przygotowania ze ściśniętym sercem. Zaraz dwaj funkcjonariusze więziennictwa z łaźni wynieśli składane nosze, udając się pospiesznie do ukrytego przed moim wzrokiem miejsca kaźni. Przygotowania te przebiegały sprawnie., widać było, że wykonywane są przez fachowców obeznanych ze swoim katowskim zawodem. Wreszcie pojawiła się też ekipa trzech eskortujących więźnia morderców. Szli szybko ze swoją ofiarą znikając za magazynem mundurowym, o chwili padł strzał.
Pierwszy z zamordowanych był niewysoki, a takim wzrostem i przeciętna postacią podobnych do siebie było dwóch wśród WiNowców: Łukasz Ciepliński i Józef Rzepka. […] Mjra Adama Lazarowicz poznaliśmy po wysokiej szczupłej sylwetce i charakterystycznym kroku, kpt. Mieczysława Kawalca można było poznać po wyniosłej, prostej postawie (najwyższy z całej grupy) i sprężystym kroku. Jestem pewien, iż Kawalca nie trzymano pod ręce, szedł nie dotykany przez plugawców. Porucznika Karola Chmiela także łatwo było poznać po niskiej atletycznej postaci, łysinie i długiej jak na niego, jaśniejszej bluzie. W tym wypadku, zaznaczam z naciskiem, że gdy Chmiela prowadzono na śmierć, w chwili gdy eskorta z nim miała skręcić za magazyn mundurowy wyrwał się z rąk dwóch strażników, upadł na ziemię wołając głośno rozdzierającym głosem” „…mordują, …mordują”. W jednej chwili dopadli go, a trzeci z eskorty, idący zwykle za skazanym, zarzucił mu na głowę płachtę tłumiąc głos, po czym, dosłownie szarpiącego się, powlekli znikając za narożnikiem magazynu.
Ta gwałtowna scena, rozegrana wobec nas niemych i bezradnych obserwatorów, zrobiła wstrząsające wrażenie. Jak mógł krzyknąć, przecież podobno usta zalepiano jakąś taśmą, co dawało się spostrzec. Widocznie oprawcy czynili swoją powinność niezbyt starannie, co umożliwiło Chmielowi na głośny protest przeciw dokonywanemu zbrodniczemu bezprawiu. Por. Franciszka Błażeja i kpt. Józefa Batorego rozpoznaliśmy także po wyglądzie odzieży więziennej, postawie i sposobie chodzenia. […]
I tak o godz. 20.00 zginął Łukasz Ciepliński, o 20.05 Józef Batory, o 20.15 Karol Chmiel, o 20.20 Mieczysław Kawalec, o 20.25 Adam Lazarowicz, o 20.35 Franciszek Błażej i o 20.45 Józef Rzepka. Wykonanie wyroków śmierci zostało potwierdzone protokołami podpisanymi przez mjr Grabickiego Alozjego, naczelnika więzienia mokotowskiego, mjr Arnolda Raka – prokuratora, kpt. Kazimierza Jezierskiego – lekarza i st. sierż. Aleksandra Dreja – kata. Pomordowani spoczywają w nieznanym miejscu.

Zdradzą Cię Ojczyzno jak dziewczynęDzieci Twe utopią w rzekach krwiNie giń Polsko, ja za Ciebie zginęPrzecież kiedyś mus...
01/03/2026

Zdradzą Cię Ojczyzno jak dziewczynę
Dzieci Twe utopią w rzekach krwi
Nie giń Polsko, ja za Ciebie zginę
Przecież kiedyś musi nadejść świt.

"Ballada o Drugiej Konspiracji"
Andrzej Kołakowski

Ballada o Drugiej Konspiracji - Andrzej Kołakowski

Walczyli o wolną Polskę, nie godzili się na nowe zniewolenie. Wierni żołnierze Rzeczpospolitej, niepokorni, przez komuni...
01/03/2026

Walczyli o wolną Polskę, nie godzili się na nowe zniewolenie. Wierni żołnierze Rzeczpospolitej, niepokorni, przez komunistów Wyklęci.
Dziś Wasze święto, Żołnierze Niezłomni! 🇵🇱
Chwała Bohaterom !🇵🇱🇵🇱🇵🇱

27/02/2026
Jesienią 1944 r. sytuacja żołnierzy Armii Krajowej na Lubelszczyźnie dramatycznie się pogorszyła. Po rozbrojeniu oddział...
26/02/2026

Jesienią 1944 r. sytuacja żołnierzy Armii Krajowej na Lubelszczyźnie dramatycznie się pogorszyła. Po rozbrojeniu oddziałów AK w lipcu 1944 r. i aresztowaniu przez Rosjan komendy okręgu partyzanci otrzymali rozkaz rozwiązania oddziałów, ukrycia broni oraz przejścia do głębszej konspiracji przy zachowaniu łączności. W sierpniu ogłoszono mobilizację wojskową obejmującą kilka roczników, co zmusiło oficerów AK do ukrywania się. Służba w wojsku podporządkowanym Sowietom oznaczała bowiem złamanie przysięgi złożonej Armii Krajowej.
W Lublinie ponownie rozpoczęły się aresztowania. Kilku oficerów związanych w czasie okupacji z Komendą Okręgu przeszło na stronę sowiecką, ujawniając adresy i kontakty konspiracyjne. W tej sytuacji część szeregowych żołnierzy Armii Krajowej zaczęła zgłaszać się do wojska, chcąc w ten sposób uniknąć aresztowania. Należy dodać, że wielu z nich dysponowało fałszywymi dowodami osobistymi jeszcze z czasów okupacji niemieckiej i wstępowało do LWP pod przybranymi danymi.
Pozorne bezpieczeństwo nie trwało długo. Już na początku października 1944 r. rozpoczęły się w jednostkach Ludowego Wojska Polskiego aresztowania żołnierzy podejrzanych o związki z Armią Krajową. Spowodowało to falę dezercji z bronią. Największą skalę przybrała ona w 31. Pułku Piechoty Wojska Polskiego, gdy w nocy z 12 na 13 października 1944 r. zdezerterowało 636 żołnierzy i oficerów. Część wprawdzie powróciła do jednostki, jednak nie zmienia to faktu, że nagle w terenie pojawiło się kilkuset młodych, uzbrojonych ludzi, w większości negatywnie nastawionych do władz sowieckich. A tego Rosjanie nie zamierzali tolerować.
Do wyłapywania dezerterów i zwalczania żołnierzy Armii Krajowej utworzono 64 Zbiorczą Dywizję Wojsk NKWD.
Decyzję o jej powołaniu NKWD podjęło już 13 października, a więc dzień po dezercji. Jednym z pierwszych zadań formowanej jednostki było właśnie ściganie uciekinierów z Wojska Polskiego. Wkrótce sowieckie oddziały przeczesywały wioskę za wioską i zagajnik po zagajniku w poszukiwaniu zbiegów z 31. pułku piechoty, aresztując przy tym każdego, kto wydał się podejrzany.
Na terenie rejonu V Armii Krajowej na wieść o pojawieniu się oddziałów NKWD duża część osób zaangażowanych w konspirację znów zaczęła się ukrywać w obawie przed aresztowaniem.
Sowieccy wywiadowcy, infiltrujący nasz teren donosili:
“Według niepotwierdzonych danych na początku października przez wieś Bychawka /6000/ w kierunku Janowa, nocą przeszedł konwój składający się z 27 podwód, pod ochroną uczestników "AK", mających na uzbrojeniu automaty i karabiny.
Po 8-10 dniach, po tym, w tym samym kierunku, małymi grupami przeszło około 150 osób, żołnierzy Wojska Polskiego. W rozmowach z miejscowymi mieszkańcami nazywali się wojskowymi 31 pułku piechoty.
Na początku października, przez wieś Tuszów /6000/ w kierunku lasu Ordynackiego /wsch. od Janowa/ przeszła grupa uzbrojona w karabiny uczestników "AK" licząca do 40 osób. W podanym lesie, rzekomo, formują się oddziały "AK", wśród których znajdują się i niemieccy żołnierze.
11.10.44 roku ze wsi Józefin /4000/ w kierunku Janowa przeszedł konwój składający się z 7 podwód, załadowanych karabinami i automatami. Konwój ochraniała ochrona uczestników "AK" w liczbie 35 osób.”
Fragment z raportu operacyjnego nr 004 Sztabu 2. Pułku Pogranicznego Zbiorowej Dywizji Wojsk NKWD.

W okolice Bychawy powrócił w tym czasie ukrywający się od sierpnia na innym terenie komendant rejonu V Armii Krajowej por. Józef Kukuła ps. “Derwisz”.
W wyniku zdrady (donieśli na niego fornale związani z PPR) 18 października dwór w majątku Gałęzów w którym mieszkała jego żona z roczną córeczkę został otoczony i porucznika Kukułę aresztowano.
W nocy z 19 na 20 października grupa żołnierzy Armii Krajowej próbowała rozbić więzienie i uwolnić komendanta, jednak z powodu silnego obsadzenia budynku gminy i aresztu dodatkowymi jednostkami NKWD, akcja nie powiodła się i grupa zmuszona została do wycofania.

Spowodowało to natychmiastową reakcję NKWD - rankiem więźniów przewieziono do aresztu NKWD w Lublinie ( oprócz por. Kukuły aresztowany został również jego zastępca Stanisław Ziętek ps. “Zych”), w teren zaś wysłano grupę mającą za zadanie odnaleźć i zlikwidować oddział Armii Krajowej. Już nazajutrz Sowieci meldowali:
ŚCIŚLE TAJNE
Egz. 2
Do Naczelnika Głównego Zarzádu Wojsk NKWD Ochrony Tyłów Działającej Armii Czerwonej.
Sprawozdanie operacyjne nr 005 Sztabu Zgrupowania Dywizji Wojsk NKWD ZSRR mi. Lublin, według doniesień dowódców jednostek na godz. 10.00 21.10.44 roku.
MAPA 200000 - 42 rok.
Sytuacja operacyjna na odcinku obsługi operacyjnej Dywizji:
Według danych Naczelnika garnizonu m. Lublin w rejonie Bychawy (26 km na południe od Lublina) ukrywa się grupa bandycka "AK". Do poszukiwań i likwidacji grupy bandyckiej z grupy manewrowej dywizji wysłano rozpoznanie bojowe, które 20.10.44 roku o godz. 17.00 starło się w lesie na wschód od Zaraszowa (5 km na południowy wschód od Bychawy) z uzbrojoną grupą liczącą do 20 osób (patrz rozdział "Działalność bojowa").

Najwidoczniej oddział, który w nocy próbował odbić z Bychawskiego więzienia por. Józefa Kukułę, wycofał się w rejon Zaraszowa, kryjąc się lesie. Obława NKWD musiała zaskoczyć partyzantów, którzy nie mając innego wyjścia, przyjęli nierówną walkę. Ostrzeliwując się, niemal cały oddział zdołał się bezpiecznie wycofać. Poległ dowódca grupy, który do końca, choć sam już ciężko ranny, osłaniał odwrót kolegów. Do niewoli dostał się jeden z partyzantów.
Wróćmy jednak do jedynego źródła pisanego jakie mamy, Sprawozdania Operacyjnego nr 005:
“Działalność Bojowa Oddziałów:
20.10.44 roku o godz. 17.00 podczas przeczesywania lasu na zachód od Zaraszowa (30 km na południe od Lublina) oddział szturmowy Samodzielnej Grupy Manewrowej pod dowództwem st. lejtnanta Kaniewskiego starł się z grupą bandycką "AK" liczącą do 20 osób w ubraniach cywilnych. W wyniku starcia jeden bandyta został zabity, jeden schwytany. Schwytany bandyta jest mieszkańcem wsi Zaraszów - Rozwód Stefan syn Andrzeja, należy do "AK" od 1942 roku. Przy zabitym znaleziono: automat, 2 granaty, 200 naboi do automatu i 1500 złotych polskich pieniędzy. Z dokumentów znalezionych przy zabitym wynika, że jest to Wilga Zbigniew, urodzony w 1908 r. w Warszawie. Dokument (tymczasowe zaświadczenie) wydano zabitemu w Warszawie 13 lipca 1944 roku.
Do poszukiwań i zatrzymania zbiegłego oddziału Armii Krajowej w nocy na 21.10.44 roku wysłano oddział szturmowy Samodzielnej Grupy Manewrowej, pod dowództwem Naczelnika Samodzielnej Grupy Manewrowej - majora Sokołowa.
Data 3.11.44.”

Imię i nazwisko zabitego, wynikające z dokumentów nie mówiło nam kompletnie nic. Nikogo takiego, w strukturach podziemnych w rejonie V AK nie było, choć istniało oczywiście prawdopodobieństwo że grupą dowodził ktoś, kto przypadkowo trafił tu w tym czasie z terenu Warszawy. Sprawę na jakiś czas odłożyliśmy, jako że nie mogliśmy znaleźć żadnych informacji o zabitym.

Po czasie znów wróciliśmy do rosyjskich archiwów, ponieważ zawierają dużą ilość informacji o polskim podziemiu, pseudonimy, donosy i raporty wywiadowców.
Poszczęściło nam się. Wśród sprawozdań dotyczących innego dnia, znaleźliśmy "Uzupełnienie raportu operacyjnego nr 005" które sprawiło, że wszystkie puzzle tej układanki wskoczyły na miejsce:

“ W uzupełnieniu raportu operacyjnego
nr 005 z 21.10.44 r. Oddział Myśliwski Grupy manewrowej dywizji liczący 106 osób, 21.10.44 r., podczas powtórnego sprawdzania Zaraszowa, przy próbie wycofania się zabito jednego bandytę, w którym miejscowi mieszkańcy rozpoznali aktywnego „AK-owca” – Stanisława Łysia.

W zabitym 20.10.44 r. miejscowi mieszkańcy rozpoznali aktywnego „AK-owca” – Juliana Bartoszka.

Podczas operacji zabito 2, schwytano jednego bandytę "AK", z naszej strony strat brak. Oddział pościgowy kontynuuje operację sprawdzania w rejonie Zaraszów, Średni, Olszowiec.”

Podania ustne, obrosłe przez te lata legendą, znalazły potwierdzenie w raportach wroga.
Julian Bartoszek zorganizował grupę żołnierzy i ruszył na ratunek swojemu dowódcy, chcąc uwolnić go z rąk sowieckich oprawców. Gdy rozbicie więzienia okazało się niemożliwe, przerwał atak i wycofał oddział, żeby nie przelewać niepotrzebnie partyzanckiej krwi. W lesie Zaraszowskim, nie mając wyjścia, przyjął nierówną walkę. Jako dowódca odpowiedzialny za oddział, wydał rozkaz wycofania się, sam zaś prowadząc ogień w stronę obławy do samego końca osłaniał odwrót. Zrobił wszystko co możliwe, żeby uratować swojego dowódcę i poświęcił wszystko, aby uratować swoich chłopaków.

Tak zginął Julian Bartoszek, wielki patriota i jeden z najodważniejszych partyzantów Bychawskiego podziemia, zastępca dowódcy oddziału “Spartanina”, dowódca placówki Armii Krajowej w Olszowcu.
Tak zginął Stanisław Łyś, jeden wielu z naszych chłopców z Armii Krajowej, którzy pozostali wierni Polsce do końca.

Chwała Bohaterom!

25/02/2026

Żniwa pod Bychawą, okupanci zbierają plony dla swojej armii.

Adres

Bychawa
23-100

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Bychawa Semper Fidelis umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Bychawa Semper Fidelis:

Udostępnij