24/07/2026
Zakład Karny w Siedlcach – miejsce, gdzie najwyraźniej przepisy przechodzą kontrolę bezpieczeństwa i nie zawsze zostają wpuszczone do środka.
Kiedyś wizytówką jednostki był słynny „sanitariat”, który bardziej przypominał składzik na mopy niż toaletę dla rodzin odwiedzających. Po remoncie mopy zniknęły. Szkoda tylko, że wraz z nimi nie zniknęło przekonanie, że przepisy można stosować wybiórczo.
Prawo do kontaktu z adwokatem? W demokratycznym państwie powinno to być coś równie oczywistego jak to, że kraty są z metalu. Tymczasem odnosimy wrażenie, że w Siedlcach obowiązuje specjalna wersja przepisów – taka dostępna wyłącznie dla administracji.
Sąd zwraca uwagę. Przepisy mówią swoje. A życie w jednostce zdaje się odpowiadać: „Dziękujemy za opinię, ale mamy własną interpretację”.
Najwyraźniej niektórym pomyliło się zarządzanie zakładem karnym z pisaniem własnego kodeksu karnego wykonawczego.
Przypominamy więc po raz kolejny: kontakt z obrońcą nie jest premią za wzorowe zachowanie. Nie jest też przywilejem przyznawanym według humoru oddziałowego czy wygody dyrekcji. To element prawa do obrony.
Skoro zwrócenie uwagi przez sąd nie robi większego wrażenia, być może większe zainteresowanie wzbudzi postępowanie dyscyplinarne. Bo czasami dopiero perspektywa odpowiedzialności przypomina, że przepisy nie są dekoracją wiszącą na ścianie.
Prawo obowiązuje codziennie. Nie tylko wtedy, kiedy jest wygodne. I nie tylko wtedy, gdy administracja ma akurat ochotę je zauważyć.
Widocznie w Siedlcach nadal trwa eksperyment pod nazwą: „Sprawdźmy, jak długo można udawać, że przepisy to jedynie luźne sugestie.”