Stowarzyszenie Stary Młyn Bodzanów

Stowarzyszenie Stary Młyn Bodzanów STOWARZYSZENIE NA RZECZ OCHRONY DZIEDZICTWA NARODOWEGO, KULTURY I SZTUKI "STARY MŁYN"

Stowarzyszenie Stary Młyn Bodzanów we współpracy z  Panem Zdzisławem Leszczyńskim prezentuje kolejnych mieszkańców ziemi...
24/12/2025

Stowarzyszenie Stary Młyn Bodzanów we współpracy z Panem Zdzisławem Leszczyńskim prezentuje kolejnych mieszkańców ziemi bodzanowskiej, którzy wnieśli duży wkład w odzyskanie przez Polskę niepodległości i budowę odrodzonego państwa 🇵🇱 🇵🇱.

Na Starych Powązkach w Warszawie, w kwaterze 50, rząd 5, miejsce 19 i 20 – stoi nieduży pomnik. Poza nazwiskami pochowanych tam członków rodziny Zacharewiczów, na czarnej granitowej płycie, umieszczono trzy symboliczne epitafia: Po lewej stronie u góry pani Wandy Kraczkiewiczów Zacharewiczowej – matki Witolda, po prawej Witolda Zacharewicza – aktora, a niżej Wandy z Rozwadowskich Zacharewicz - drugiej żony ojca aktora. Wszyscy zostali zamordowani w Auschwitz i byli związani z Ziemią Bodzanowską. Zacznijmy od pani Wandy Zofii z Kraczkiewiczów Zacharewiczowej. Na przełomie XIX/XX wieku wraz z mężem Kiejstutem Zacharewiczem mieszkała w swoim majątku w Stanowie pod Bodzanowem. W 1914 roku urodził im się syn Witold, późniejszy znany aktor przedwojennego kina. Były to lata bardzo burzliwe. Na przełomie 1914 i 1915 roku wokół Bodzanowa toczyły się walki wojsk rosyjskich z nacierającymi Niemczami. Tylko samo miasteczko szczęśliwym trafem uniknęło zniszczenia. Działał tu punkt opatrunkowy dla rannych żołnierzy rosyjskich, a w pobliskim Niesłuchowie, z tzw. Ptasiej Góry, baterie rosyjskich haubic ostrzeliwały drugi brzeg Wisły. Małżeństwo Zacharewiczów nie było udane, po zakończeniu wojny, w 1918 roku, małżonkowie rozwiedli się. Pani Wanda sprzedała Stanowo i wyjechała z synem do Warszawy. Pan Kiejstut ożenił się po raz drugi z hrabianką z Kobylnik, Wandą Jordan - Rozwadowską i zamieszkał u żony pod Wyszogrodem. Potem, w czasie okupacji niemieckiej działała w konspiracji. Wspólnie ze znajomym fotografem zaangażowała się w niesienie pomocy ukrywającym się Żydom. Pośredniczyła w załatwianiu fałszywych dokumentów dla uciekinierów z getta. W październiku 1942 roku razem z synem Witoldem i grupą kilku innych osób została aresztowana podczas wydawania fałszywej kenkarty. Osadzono ją na Pawiaku, następnie wywieziono do Oświęcimia i tam zamordowano. „Nazywam się Wanda Zacharewicz. Polka. Z synem Witoldem wyrabialiśmy dla Żydów fałszywe papiery. Niemcy wykryli to. Zabrali nas wszystkich. Przewieźli do obozu. Umieram z chłodu, głodu i wycieńczenia. Mój syn jest tutaj. Mam nadzieję, że przetrwa.” Rodziny wszystkich wtedy aresztowanych, otrzymały zawiadomienia o śmierci ich bliskich z datą 16 lutego 1943 r. Donosicielem okazał się „mecenas Z”, który pośredniczył w rozprowadzaniu fałszowanych dokumentów, prawdopodobnie współpracowała z nim też pokojówka Zacharewiczów. Za złożony donos, podziemie wykonało na nim wyrok śmierci.
Kolejną osobą, którą upamiętnia symboliczny nekrolog, jest Wanda z Rozwadowskich Zacharewicz (⋆1893 ⧾1943), córka Wandy z Górskich hrabiny Jordan – Rozwadowskiej i hrabiego Ludwika Aleksandra Dawida Jordan – Rozwadowskiego herbu Trąby. Miała trzy siostry i brata Janusza - rotmistrza 3 szwadronu 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich, bohatera wojny polsko - bolszewickiej 1920 roku. Szwadronu bardzo związanego z Ziemią Bodzanowską, w którym służyło wielu jej mieszkańców. Pani Wanda, w czasie Wielkiej Wojny, wraz matką i siostrami, była sanitariuszką w punkcie opatrunkowym w Wyszogrodzie. Pomagała w transporcie ciężej rannych statkiem do szpitala w Czerwińsku. Wyszła za mąż za Kiejstuta Zacharewicza (ojca Witolda), również społecznika, który w czasie I wojny światowej był członkiem Powiatowego Komitetu Obywatelskiego, działał w Wydziale Pomocy i Pożyczek przy Towarzystwie Rolniczym Płockim, oraz Radzie Opiekuńczej Powiatowej. Małżeństwo to też nie trwało długo bo w październiku 1920 roku, w wieku 34 lat, Kiejstut zmarł i został pochowany na cmentarzu powązkowskim w Warszawie. Po śmierci męża pani Wanda wróciła do panieńskiego nazwiska, w imieniu nieobecnego brata Janusza (rotmistrza) zarządzała majątkiem w Kobylnikach. Aktywnie działała społecznie, była prezesem Koła Ziemianek Ziemi Wyszogrodzkiej, prezesem Akcji Katolickiej w Kobylnikach, założycielką szkółki dla dzieci. Zaocznie ukończyła warszawską Akademię Sztuk Pięknych. Tuż przed wybuchem II wojny światowej, wraz z nią mieszkała 5 letnia Hania - córka rotmistrza, ponieważ 4 Pułk Ułanów Zaniemeńskich na stałe kwaterował w Wilnie, dziewczynka od urodzenia wychowywała się Kobylnikach. W październiku 1939 roku, Kobylniki zajęli Niemcy. Treuhaenderem (zarządcą) został Egon Edbrüger, były żołnierz Luftwaffe, który został zestrzelony nad Polską i był ciężko ranny. Początkowo stosunki z Niemcem układały się względnie dobrze ale po pewnym czasie treuhaender zaczął urządzać we dworze pijackie imprezy, zastrzelił ulubionego psa małej Hani. Pani Wanda nie kryła wrogiego stosunku do Niemców więc zarządca nakazał aby wraz matką i małą Hanią przeniosły się do małego dworku w Orszymowie. I tu zdarzyło się coś co zadecydowało o losach pań Rozwadowskich. Pewnego dnia dziewczynka podpaliła część dworu, za co Edbrüger obciążył odpowiedzialnością panią Wandę. Obie z matką trafiły do płockiego więzienia oskarżone o sabotaż gospodarczy. Po procesie, matkę zwolniono i wydalono z wnuczką Hanią do Generalnej Guberni. Panią Wandę skazano na śmierć i wysłano do więzienia dla kobiet w Fordonie. Podczas II wojny światowej Fordon (obecnie dzielnica Bydgoszczy) funkcjonował jako obóz koncentracyjny (tzw. "Durchgangslager") dla polskich kobiet i dzieci. Rodzina rozpoczęła liczne zabiegi o złagodzenie wyroku i jej uwolnienie. Po pewnym czasie nadeszła z Berlina odpowiedź, że władze zamieniły wyrok śmierci na obóz w Oświęcimiu. Według różnych relacji już po paru tygodniach pobytu w Auschwitz Wanda Rozwadowska została zamordowana.
Trzeci symboliczny nekrolog upamiętnia Witolda Zacharewicza, bardzo znanego aktora przedwojennego kina, któremu wybuch II wojny światowej uniemożliwił wyjazd na kontrakt do Hollywood. O nim w następnym artykule.

Zapraszamy do lektury Tygodnika Płockiego 👍. W najnowszym wydaniu kilka słów o Starym Młynie Bodzanów 🙂.Magdalena Kołodz...
10/12/2025

Zapraszamy do lektury Tygodnika Płockiego 👍. W najnowszym wydaniu kilka słów o Starym Młynie Bodzanów 🙂.

Magdalena Kołodziejska Albert Kolodziejski

Zabytkowy młyn w Bodzanowie. Wyjątkowa historia w nowej odsłonie

Budynek zabytkowego młyna w Bodzanowie należy do nielicznych tego typu murowanych obiektów zachowanych na Mazowszu. Powstał w latach 20. XX wieku, przetrwał ostrzał wojenny, a później lata zapomnienia. Dziś przechodzi kompleksową renowację. A prowadzone prace to nie tylko ratowanie cennego zabytku, to również tworzenie miejsca lokalnej aktywności, które dla mieszkańców będzie przestrzenią do spotkań kulturalno-edukacyjnych.

🔗 https://tp.com.pl/artykul/zabytkowy-mlyn-w-bodzanowie-n1770732

Kocham Mazowsze
* Artykuł sfinansowany ze środków Samorządu Województwa Mazowieckiego

Stowarzyszenie Stary Młyn Bodzanów we współpracy z  Panem Zdzisławem Leszczyńskim prezentuje kolejnego mieszkańca ziemi ...
23/11/2025

Stowarzyszenie Stary Młyn Bodzanów we współpracy z Panem Zdzisławem Leszczyńskim prezentuje kolejnego mieszkańca ziemi bodzanowskiej, który wniósł duży wkład w odzyskanie przez Polskę niepodległości i budowę odrodzonego państwa 🇵🇱 🇵🇱.

Leon Rutkowski.
Urodził się w rodzinie ziemiańskiej w niewielkim majątku Turowo. (obecnie część wsi Podleck Nowy). Był synem Kazimierza Rutkowskiego i Marianny z Kamińskich. Uczył się w gimnazjum im. St. Małachowskiego w Płocku. W szkole działał w kółkach konspiracyjnych a w wakacje pomagał w pracach polowych w rodzinnym Turowie i archeologicznych poszukiwaniach. Zamiłowanie do historii zbudziło się w nim dzięki kontaktom z archeologiem – samoukiem, Franciszkiem Tarczyńskim, profesorem Gimnazjum Żeńskiego w Płocku, który prowadził wykopaliska w Turowie. Rozpoczęte w 1881 roku poszukiwania przyniosły znakomite rezultaty o których informowała ówczesna prasa. Ich kontynuowanie Tarczyński powierzył uczniowi VIII klasy gimnazjum, Leonowi Rutkowskiemu. Informował o tym w sprawozdaniu z badań i uzasadniał pisząc „że mu gorliwie pomagał i uprzednio”.
Rutkowski maturę otrzymał w 1881 roku po czym rozpoczął studia na wydziale medycznym Uniwersytetu Warszawskiego, które ukończył w 1886 roku.
Po latach jego uczeń, dr Aleksander Maciesza, napisał:
„Do najbardziej wybitnych i zasłużonych wychowanków gimnazjum płockiego z drugiej połowy XIX w. powinien być zaliczony dr Leon Rutkowski, zmarły w 1917 r. lekarz prowincjonalny w Płońsku, gorący patriota, wielki działacz społeczny, badacz samodzielny oraz wybitny antropolog (…). Wysoce patriotyczna atmosfera koleżeńska, pomimo ucisku szkolnego, a może wskutek ucisku, przyczyniła się znacznie do rozkrzewienia w sercu i umyśle L. Rutkowskiego uczuć narodowych oraz chęci do pracy dla Polski i dobra ludu. Podczas pobytu w wyższych klasach gimnazjalnych pracował zwykle przez całe wakacje ze służbą swego ojca w w polu i po całodziennej z nią pracy, uczył po kilku z nich czytać.”
Leon Rutkowski był nie tylko zasłużonym lekarzem, antropologiem, badaczem przeszłości ziemi płockiej i płońskiej. W czasie studiów uniwersyteckich na wydziale lekarskim, jako zwolennik „pracy organicznej”, czynnie działał w Kółkach Oświaty Ludowej i utrzymywał kontakt z ludnością wiejską okolic rodzinnego Turowa. Między innymi spotykał się z pracującym tam, Ignacym Kręciejewskim synem gospodarza z Podlecka. Po ukończeniu studiów i uzyskaniu dyplomu na stałe osiedlił się w Płońsku. Rozpoczął rozległą praktykę lekarską. Był działaczem oświatowym, współzałożycielem sklepu spółdzielczego „Brzask” i Ochotniczej Straży Pożarnej w Płońsku. Był jednym z twórców kilku Towarzystw Kredytowych. Za działalność patriotyczną, domaganie się wprowadzenia języka polskiego do urzędów i sądów gminnych, był dwukrotnie aresztowany i przetrzymywany w warszawskiej Cytadeli oraz na Pawiaku. W końcu został skazany na osiedlenie w głębi Rosji. W związku z wybuchem zamieszek rewolucyjnych, do wykonania wyroku nie doszło i w grudniu 1905 roku Rutkowski wrócił do domu. Barbara Dygowska tak opisuje powrót i powitanie doktora:
„Powrót jego do Płońska stał się wielką manifestacją narodową. Na drodze, po której miał przejeżdżać, ustawiły się tłumy ludzi, a w większych wsiach przydrożnych witano go jak największego dostojnika. W Płońsku na rogatkach powitały go liczne delegacje, ludzie wyprzęgali konie, i karetę, którą wracał, mieszkańcy sami ciągnęli. Radosnemu biciu serc wtórowały dzwony kościelne.”
Po powrocie nadal bardzo aktywnie pracował społecznie, prowadził kursy wieczorowe dla rzemieślników oraz Szkołę Rolniczo-Ogrodniczą dla chłopców i dziewcząt z okolicznych wsi. Zamierzał utworzyć gimnazjum ale zmarł w 1917 roku i został pochowany na cmentarzu w Płońsku. Jego imię nosi dziś Zespół Szkół Nr2 w Płońsku.
Magdalena Kołodziejska Albert Kolodziejski

Stowarzyszenie Stary Młyn Bodzanów zakończyło kolejny projekt skierowany do lokalnej społeczności Gminy Bodzanów.  W ram...
23/11/2025

Stowarzyszenie Stary Młyn Bodzanów zakończyło kolejny projekt skierowany do lokalnej społeczności Gminy Bodzanów. W ramach projektu "Odporni Razem - Bezpieczny Bodzanów" zorganizowaliśmy szereg szkoleń z zakresu udzielania pierwszej pomocy, a także reagowania na zagrożenia kryzysowe. Ze szkoleń skorzystali mieszkańcy gminy Bodzanów, między innymi uczniowie wszystkich szkół podstawowych z terenu naszej gminy. Serdecznie dziękujemy za współpracę Urzędowi Miasta i Gminy Bodzanów oraz Dyrekcji Szkoły Podstawowej w Cieślach, Bodzanowie, Nowym Miszewie i Nowym Kanigowie. Projekt Bezpieczny Bodzanów został dofinansowany ze środków Budżetu Państwa z Rządowego Programu Małych Społeczności.
Magdalena Kołodziejska Albert Kolodziejski

Realizujemy kolejny ważny projekt 👍💪. Bardzo nam miło, że spotkał się z  pozytywnym odbiorem 🙂.Magdalena Kołodziejska Al...
19/11/2025

Realizujemy kolejny ważny projekt 👍💪. Bardzo nam miło, że spotkał się z pozytywnym odbiorem 🙂.

Magdalena Kołodziejska Albert Kolodziejski

Z okazji 107 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości -  Stowarzyszenie Stary Młyn Bodzanów we współpracy z  Pane...
11/11/2025

Z okazji 107 rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości - Stowarzyszenie Stary Młyn Bodzanów we współpracy z Panem Zdzisławem Leszczyńskim rozpoczyna cykl artkułów prezentujący mieszkańców ziemi bodzanowskiej, którzy wnieśli duży wkład w odzyskanie przez Polskę niepodległości i budowę odrodzonego państwa 🇵🇱 🇵🇱.

Ignacy Kręciejewski, gospodarz ze wsi Podleck pod Bodzanowem.

Ignacy Kręciejewski należał do tych mieszkańców Mazowsza płockiego, którzy wykorzystując zachodzące po 1918 roku zmiany, podjął pracę społeczną i tym samym zmienił swoje dotychczasowe położenie. Po latach, w 1937 r., już jako znany obywatel w powiecie płockim, w czasie uroczystych obchodów 40-lecia pracy społecznonarodowej, w swoim okolicznościowym wystąpieniu zapytał przybyłych na uroczystość gości - „Czyż abym dobrze Polsce się zasłużył ?”.
Urodził się w 1863 roku, w czasie Powstania Styczniowego, w którym walczyli także niektórzy mieszkańcy z jego wsi Podleck. Dorastał w latach popowstaniowego terroru i prowadzonej przez niektórych ziemian wraz z inteligencją tzw. „pracę organiczną”. W wieku 21 lat zaczął pracować w pobliskim folwarku w Turowie i tam poznał syna właścicieli, Leona Rutkowskiego. Wtedy studenta medycyny Uniwersytetu Warszawskiego, który był pod wpływem popularnych haseł, wzywających do naprawy społeczeństwa poprzez poprawę bytu jego najuboższych obywateli. Młody student z zapałem zabrał się do formowania serca i duszy rówieśnika „z ludu”. Uczył go czytania i pisania, opowiadał o historii Polski, o świetnej przeszłości i obecnej niewoli. Mówił mu, że poprzez „uświadomienie ludu”, ma się zdarzyć „Wielki Cud Zmartwychwstania Odrodzonej Polski”. Leon Rutkowski był przekonany że nie można tego dokonać bez intensywnej pracy edukacyjnej połączonej z uświadomieniem chłopstwa. Do realizacji wyznaczonego celu, udało mu się pozyskać zarówno przedstawicieli duchowieństwa, okolicznych ziemian i bardziej uświadomionych chłopów. Wspólnie organizowali spotkania tajnego koła TONU (Towarzystwo Oświaty Narodowej), które obejmowało swym zasięgiem nie tylko powiat płoński ale też Sierpc, Rypin, Dobrzyń i okolice Płocka. Zorganizował przemyt wydawanej w Galicji „bibuły”. Edukację młodego Ignacego uzupełniał pismami narodowymi, takimi jak: „Przegląd Wszechpolski”, „Polak” a także „Gazeta Świąteczna i „Promyk”, oraz powieściami historycznymi Kraszewskiego i Sienkiewicza. W wyniku tych zabiegów, młody Ignacy, stał się człowiekiem znanym i szanowanym w całej okolicy. W wieku ok. 30. lat wybrano go na sołtysa a następnie ławnika sądu gminnego. W czasie wydarzeń rewolucji 1905 roku, Rosjanin, Prezes Sądu Zjazdów Apelacyjnych, zaproponował Ignacemu Kręciejewskiemu stanowisko sędziego i prowadzenie spraw w języku rosyjskim z pensją 1000 rubli. Suma była pokaźna więc stanowisko przyjął, ale jak jego poprzednicy, w dalszym ciągu sądził „po Polsku” za co ostatecznie został skazany na 4 miesiące więzienia. Po odbyciu kary, dalej aktywnie działał na rzecz środowiska, był jednym z organizatorów Kółka Rolniczego w Łętowie i członkiem jego Zarządu a następnie Prezesem. Brał udział z zakładaniu sklepu spożywczego w Łętowie i w Bodzanowie, Banku Spółdzielczego w Płocku, Kasy Stefczyka w Bodzanowie. Od 1916 r. był członkiem Sejmiku Płockiego, w czasie pierwszej wojny świtowej organizował Spółkę Wodną w Podlecku. W 1910 r. Leon Rutkowski wysłał go do Krakowa na obchody Rocznicy Grunwaldzkiej, która odbyła się w 500-lecie bitwy 1410 roku. W podzielonej Polsce na trzy zabory, Kraków był jedynym miejscem gdzie polskie społeczeństwo cieszyło się swobodą polityczną, religijną i kulturalną. Dlatego w Krakowie mogła się odbyć wielka manifestacja, która nie tylko przypominała o zwycięstwie odniesionym przez Polskę nad Niemcami w lipcu 1410 roku ale była też skierowana przeciwko odwiecznym wrogom: Prusom i Rosji, w dalszym ciągu prowadzącym prześladowania Polaków. Zjazd ludzi ze wszystkich ziem dawnej Rzeczpospolitej, miał służyć przypomnieniu społeczeństwu o jej dawnej wielkości, a jednemu z wrogów Polski, Prusom przypomnieć o odniesionym, przez Polaków, zwycięstwie nad Zakonem. Młody chłopak z Podlecka, przy okazji, odwiedził Wawel i groby zasłużonych na Skałce. Do Podlecka wrócił pełen zapału, przejęty wizją Wolnej Polski odbudowywanej siłami całego narodu polskiego. Już jako znany w powiecie działacz społeczny, jesienią 1918 roku, na wiecu zwołanym przed kościołem w Łętowie, ostrzegał przed popieraniem Niemców i wzywał do nieoddawania nałożonych kontyngentów, za co został aresztowany i przetrzymywany, przez trzy tygodnie, w płockim więzieniu, aż do dnia opuszczenia miasta przez Niemców. Swoich dwóch synów wychował w duchu idei niepodległej Polski, w czasie wojny polsko – bolszewickiej obaj wstąpili do wojska organizowanego przez Tadeusza Sułowskiego, znali go dobrze, bo był ich sąsiadem z Leksyna koło Bodzanowa. W wieku dojrzałym Kręciejewski został aktywnym działaczem Endecji, członkiem Zarządu Związku Ludowo Narodowego. Brał aktywny udział w organizowaniu masowych zjazdów organizacji katolickich, które były jedną z form oddziaływania prawicy na społeczeństwo. Od 1921 roku, wraz z T. Świeckim, S. Balińskim, K. Dziewanowskim, S. Zombirtem, H. Rutską , pracował w składach kolejnych Komitetów organizujących takie zjazdy w diecezji płockiej. Jako wiceprezes Okręgowego Towarzystwa Rolniczego, witał w Płocku w 1928 r. prezydenta Rzeczpospolitej Ignacego Mościckiego, który na zaproszenie Centralnego Towarzystwa Rolniczego, odwiedzał osiem organizacji O.T.R. na terenie województwa Warszawskiego. W wygłoszonym wtedy przemówieniu powitalnym powiedział: „Trzy pokolenia oczekiwały tej chwili radosnej i doniosłej, jaką obecnie przeżywamy, witając w gronie swym Najdostojniejszego Pana Prezydenta, Głowę niepodległego Państwa Polskiego. Nie pomogły żadne więzienia i tajgi Syberii, nie pomogły rozstrzeliwania i szubienice, bo była silna Wiara w Narodzie, że doczekamy tych czasów, jakie obecnie przeżywamy – tej radosnej chwili” , jego słowa cytowała ówczesna prasa. W niedzielę 22 sierpnia 1937 r. obchodził rocznicę 40 lat pracy społeczno-narodowej dla dobra wsi. Uroczystość jubileuszową zorganizowano w Domu Ludowym w Dobrej, przybyli na nią liczni goście min.: insp. A. Mierzejewski reprezentujący starostę płockiego, przedstawiciel Zarządu Płockiego O.T.R. i K.R. wiceprezes Antoni Rudowski z Karwowa, działacz narodowy i były poseł Władysław Rutkowski z Krzykos i prawie wszyscy okoliczni ziemianie. Uroczystości, przewodniczył prezes miejscowego Kółka Rolniczego - Piegat. Do stołu prezydialnego zaproszono inspektora Mierzejewskiego, Stefana Mieczkowskiego z Dzierżanowa, wiceprezesa Rudowskiego i cały zarząd Kółka Rolniczego w Dobrej. Wszyscy dostojni goście w swoich przemówieniach, podkreślali wielki patriotyzm solenizanta i jego rodziny oraz to, że także jego synowie „stanęli by z bronią w ręku walczyć o Polskę”. Jako pierwszy zabrał wtedy głos działacz narodowy, były poseł na sejm Rzeczpospolitej, Władysław Rutkowski z Krzykos.

Z historii Bodzanowa...Na prośbę mieszkańców ponownie udostępniamy materiał "Zabytki Subregionu Płockiego" . Film przeds...
07/11/2025

Z historii Bodzanowa...
Na prośbę mieszkańców ponownie udostępniamy materiał "Zabytki Subregionu Płockiego" . Film przedstawia historię Bodzanowa i bodzanowskiego Młyna w pigułce. Zachęcamy do oglądania 🙂.

Z historii Bodzanowa …Stary Młyn Bodzanów wita po dłuższej przerwie. Przygotowaliśmy dla Państwa kolejne fotografie prze...
30/10/2025

Z historii Bodzanowa …
Stary Młyn Bodzanów wita po dłuższej przerwie. Przygotowaliśmy dla Państwa kolejne fotografie przedstawiające Bodzanów w okresie II wojny światowej. Za przekazane zdjęcia serdecznie dziękujemy🤝 Panu Zdzisławowi Leszczyńskiemu.
W 1941 roku we wsi Chodkowo pod Bodzanowem utworzono 2 kompanię niemieckiej Służby Pracy Rzeszy (RAD). Junacy pełnili służbę na wieży obserwacyjnej w Reczynie, budowali tajny most drewniany w Białobrzegach, układali tory kolejki wąskotorowej z cukrowni w Małej Wsi do Portu w Kępie Polskiej. Na pobliskiej strzelnicy ćwiczyli strzelanie. W miejscu obozu junaków pozostały baraki, które w latach 1945/46 zostały rozdane na różne cele społeczne: kościół w Bulkowie, szkoły, remizy strażackie, mieszkania, sklepy GS. Do dziś zachowały się fragmenty zastawy ze stołówki junackiej.
Magdalena Kołodziejska Albert Kolodziejski

Dziś nasze Stowarzyszenie wzięło udział w uroczystych obchodach Dnia Strażaka w Łętowie. Organizatorem i Gospodarzem uro...
04/05/2025

Dziś nasze Stowarzyszenie wzięło udział w uroczystych obchodach Dnia Strażaka w Łętowie. Organizatorem i Gospodarzem uroczystości była Ochotnicza Straż Pożarna w Mąkolinie. Po uroczystej Mszy św. odprawionej w Kościele Parafialnym w Łętowie, na wszystkich gości czekał ciepły poczęstunek przygotowany przez OSP Mąkolin i Stowarzyszenie Stary Młyn Bodzanów.
Było nam bardzo miło spędzić dzisiejsze popołudnie wśród strażackiej rodziny.

Z okazji „Dnia Strażaka” wszystkim Druhnom i Druhom składamy serdeczne podziękowania i życzenia wszelkiej pomyślności oraz wytrwałości w tej ciężkiej i niebezpiecznej społecznej służbie. Przyjmijcie wyrazy naszego uznania i szacunku za Wasze zaangażowanie oraz trud wypełniania obowiązków strażaka. Niech Święty Florian, patron wszystkich Strażaków, pomaga Wam w służbie i strzeże w każdej sytuacji 🤝.

Poniżej fotorelacja z dzisiejszej uroczystości.
Zdjęcia: zasoby własne i strona fb Parafii w Łętowie.
Magdalena Kołodziejska Albert Kolodziejski OSP Mąkolin

02/03/2025

Adres

Bodzanów
09-470

Telefon

+48697068377

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Stowarzyszenie Stary Młyn Bodzanów umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Stowarzyszenie Stary Młyn Bodzanów:

Udostępnij