24/12/2025
Stowarzyszenie Stary Młyn Bodzanów we współpracy z Panem Zdzisławem Leszczyńskim prezentuje kolejnych mieszkańców ziemi bodzanowskiej, którzy wnieśli duży wkład w odzyskanie przez Polskę niepodległości i budowę odrodzonego państwa 🇵🇱 🇵🇱.
Na Starych Powązkach w Warszawie, w kwaterze 50, rząd 5, miejsce 19 i 20 – stoi nieduży pomnik. Poza nazwiskami pochowanych tam członków rodziny Zacharewiczów, na czarnej granitowej płycie, umieszczono trzy symboliczne epitafia: Po lewej stronie u góry pani Wandy Kraczkiewiczów Zacharewiczowej – matki Witolda, po prawej Witolda Zacharewicza – aktora, a niżej Wandy z Rozwadowskich Zacharewicz - drugiej żony ojca aktora. Wszyscy zostali zamordowani w Auschwitz i byli związani z Ziemią Bodzanowską. Zacznijmy od pani Wandy Zofii z Kraczkiewiczów Zacharewiczowej. Na przełomie XIX/XX wieku wraz z mężem Kiejstutem Zacharewiczem mieszkała w swoim majątku w Stanowie pod Bodzanowem. W 1914 roku urodził im się syn Witold, późniejszy znany aktor przedwojennego kina. Były to lata bardzo burzliwe. Na przełomie 1914 i 1915 roku wokół Bodzanowa toczyły się walki wojsk rosyjskich z nacierającymi Niemczami. Tylko samo miasteczko szczęśliwym trafem uniknęło zniszczenia. Działał tu punkt opatrunkowy dla rannych żołnierzy rosyjskich, a w pobliskim Niesłuchowie, z tzw. Ptasiej Góry, baterie rosyjskich haubic ostrzeliwały drugi brzeg Wisły. Małżeństwo Zacharewiczów nie było udane, po zakończeniu wojny, w 1918 roku, małżonkowie rozwiedli się. Pani Wanda sprzedała Stanowo i wyjechała z synem do Warszawy. Pan Kiejstut ożenił się po raz drugi z hrabianką z Kobylnik, Wandą Jordan - Rozwadowską i zamieszkał u żony pod Wyszogrodem. Potem, w czasie okupacji niemieckiej działała w konspiracji. Wspólnie ze znajomym fotografem zaangażowała się w niesienie pomocy ukrywającym się Żydom. Pośredniczyła w załatwianiu fałszywych dokumentów dla uciekinierów z getta. W październiku 1942 roku razem z synem Witoldem i grupą kilku innych osób została aresztowana podczas wydawania fałszywej kenkarty. Osadzono ją na Pawiaku, następnie wywieziono do Oświęcimia i tam zamordowano. „Nazywam się Wanda Zacharewicz. Polka. Z synem Witoldem wyrabialiśmy dla Żydów fałszywe papiery. Niemcy wykryli to. Zabrali nas wszystkich. Przewieźli do obozu. Umieram z chłodu, głodu i wycieńczenia. Mój syn jest tutaj. Mam nadzieję, że przetrwa.” Rodziny wszystkich wtedy aresztowanych, otrzymały zawiadomienia o śmierci ich bliskich z datą 16 lutego 1943 r. Donosicielem okazał się „mecenas Z”, który pośredniczył w rozprowadzaniu fałszowanych dokumentów, prawdopodobnie współpracowała z nim też pokojówka Zacharewiczów. Za złożony donos, podziemie wykonało na nim wyrok śmierci.
Kolejną osobą, którą upamiętnia symboliczny nekrolog, jest Wanda z Rozwadowskich Zacharewicz (⋆1893 ⧾1943), córka Wandy z Górskich hrabiny Jordan – Rozwadowskiej i hrabiego Ludwika Aleksandra Dawida Jordan – Rozwadowskiego herbu Trąby. Miała trzy siostry i brata Janusza - rotmistrza 3 szwadronu 4 Pułku Ułanów Zaniemeńskich, bohatera wojny polsko - bolszewickiej 1920 roku. Szwadronu bardzo związanego z Ziemią Bodzanowską, w którym służyło wielu jej mieszkańców. Pani Wanda, w czasie Wielkiej Wojny, wraz matką i siostrami, była sanitariuszką w punkcie opatrunkowym w Wyszogrodzie. Pomagała w transporcie ciężej rannych statkiem do szpitala w Czerwińsku. Wyszła za mąż za Kiejstuta Zacharewicza (ojca Witolda), również społecznika, który w czasie I wojny światowej był członkiem Powiatowego Komitetu Obywatelskiego, działał w Wydziale Pomocy i Pożyczek przy Towarzystwie Rolniczym Płockim, oraz Radzie Opiekuńczej Powiatowej. Małżeństwo to też nie trwało długo bo w październiku 1920 roku, w wieku 34 lat, Kiejstut zmarł i został pochowany na cmentarzu powązkowskim w Warszawie. Po śmierci męża pani Wanda wróciła do panieńskiego nazwiska, w imieniu nieobecnego brata Janusza (rotmistrza) zarządzała majątkiem w Kobylnikach. Aktywnie działała społecznie, była prezesem Koła Ziemianek Ziemi Wyszogrodzkiej, prezesem Akcji Katolickiej w Kobylnikach, założycielką szkółki dla dzieci. Zaocznie ukończyła warszawską Akademię Sztuk Pięknych. Tuż przed wybuchem II wojny światowej, wraz z nią mieszkała 5 letnia Hania - córka rotmistrza, ponieważ 4 Pułk Ułanów Zaniemeńskich na stałe kwaterował w Wilnie, dziewczynka od urodzenia wychowywała się Kobylnikach. W październiku 1939 roku, Kobylniki zajęli Niemcy. Treuhaenderem (zarządcą) został Egon Edbrüger, były żołnierz Luftwaffe, który został zestrzelony nad Polską i był ciężko ranny. Początkowo stosunki z Niemcem układały się względnie dobrze ale po pewnym czasie treuhaender zaczął urządzać we dworze pijackie imprezy, zastrzelił ulubionego psa małej Hani. Pani Wanda nie kryła wrogiego stosunku do Niemców więc zarządca nakazał aby wraz matką i małą Hanią przeniosły się do małego dworku w Orszymowie. I tu zdarzyło się coś co zadecydowało o losach pań Rozwadowskich. Pewnego dnia dziewczynka podpaliła część dworu, za co Edbrüger obciążył odpowiedzialnością panią Wandę. Obie z matką trafiły do płockiego więzienia oskarżone o sabotaż gospodarczy. Po procesie, matkę zwolniono i wydalono z wnuczką Hanią do Generalnej Guberni. Panią Wandę skazano na śmierć i wysłano do więzienia dla kobiet w Fordonie. Podczas II wojny światowej Fordon (obecnie dzielnica Bydgoszczy) funkcjonował jako obóz koncentracyjny (tzw. "Durchgangslager") dla polskich kobiet i dzieci. Rodzina rozpoczęła liczne zabiegi o złagodzenie wyroku i jej uwolnienie. Po pewnym czasie nadeszła z Berlina odpowiedź, że władze zamieniły wyrok śmierci na obóz w Oświęcimiu. Według różnych relacji już po paru tygodniach pobytu w Auschwitz Wanda Rozwadowska została zamordowana.
Trzeci symboliczny nekrolog upamiętnia Witolda Zacharewicza, bardzo znanego aktora przedwojennego kina, któremu wybuch II wojny światowej uniemożliwił wyjazd na kontrakt do Hollywood. O nim w następnym artykule.