03/05/2026
Gdzie dziewczęta z tamtych lat?
Gdzie są chłopcy z tamtych lat?
Gdy autokar stał się w tym roku widmem, to otworzyłem błyskawicznie nabór i selekcję 1 maja we Wrocku za sceną sceną.
Okienko transferowe do reprezentacji Undergroundowej zostało zralizowane w więcej niż sto procent normy.
To już za nami, ale, ale muszę wracać do dłubania w gitarze od jutra.
Materiały promocyjne z jakimi podróżował pociągiem - nie pytaj dlaczego - były tak obszerne, że po drodze z dworca krzyż strajkował i co kilka chwil, co parę metrów hamulec i krótki postój. Szczęściem chwili, że nadjechał swoim pięknym, bordowym elektrykiem Kaziu. Pudło się nie zmieściło pod nogi, za to reklamówka sama się tam wpychała. Pudło wskoczyło za kierowcę. Trochę naszponciliśmy w gadce, a kilka razy Kaziu odjechał zdecydowanie do przodu.
Przy bramie wejściowej (czego trochę żałuję) zatrzymaliśmy się, by spocie nasze uśmiechy i maski. Potem rozstaliśmy się, a ja głupi naiwnie wierzyłem, że momentalnie dotrę na backstage sceny...
Można by, ale nie w takim momencie, gdy napierniczają się wstępnie, a potem idą na ustawkę z Guinnessem.
Where is Guinness? He's Most Wanted! .
Przy wejściówce okazało się, że mam bana.
Nie mogłem wejść dalej bez opaski.
Zawołamy Leszka, ale po rekordzie .
Oh no! s**t!
To kiedy ostateczny łomot?
Kiedy ten finał rozprawy z niepoprawnym optymistą?
Musiałem chronić swoje zasady moralne i
być wiernym Johnowi Lennonowi.
Być aktywnym pacyfistą po tym jak mnie spacyfikowali na zapleczu.
Rozłożyłem pudło, ciężką reklamówkę i plecak, by nawilżać cielsko naturalną D(e) witaminą. To zabrzmiało jak znajome dźwięki akordu. Może akurat mieli progres z D na A, a zwieńczeniach to unisonem na E.
Bili niemiłosiernie Guinka, ale ten stawiał bierny opór. Bierny, bierny, ale wierny.
Nic się typek nie nauczył!
Bardzo typowe, bo chłop oporny na wiedzę i trudny do wyrugania. Istna potwarz! Potwarz!
(Znacie serial 1670?) Nie? Potwarz!!!
Generalnie szkoda mi go, ale musi odstawiać swoją pracę - sorry pańszczyznę i broń Boże, żeby nie kombinował z koniem pod górę, bo może go pomylić z teściem 😅😂🤣
Jego pańszczyzna i dramat osobisty rozpoczęły się onego roku 2006, gdy autokar rozśpiewanych gitarzystów wyruszył z Królewsko-Górniczego Miasta Bochnia.
Z matematycznego punktu widzenia aktualny rekord onego roku został przekroczony o dwadzieścia sześć uderzeń w struny gitar. Nas było - o ile dziury w mózgoczaszce nie są większe niż w szwajcarskim serze - bodaj 45 głów i instrumentów szarpanych, drewnianych. Nawet mieliśmy szmery. W zasadzie cztery, ale tylko konkretnie dwóch zamiast teścia - wróć!
Niech koń tak już nie rży i o drogę pyta! Niech koń nie szczerzy kłów!
To był nasz koń, przepraszam coś mi się pomyliło nasz ryś Ochódzki. No nie!
Znowu potwarz!
(Gdzieś z tyłu dobiega szept: miś)
Kontynuuję zdanie: to jest miś na miarę naszych historii. Nie mam autokaru i co zrobicie szatniarzowi?
Śmiechu Wam trzeba na te dziwne czasy, więc trudno nie zgodzić się ze Stedem.
Przepraszam: wiem, wypuściłem Was i siebie w sarkastyczny Folwark Zwierzęcy, ale trudno. Taka tradycja. Świecka tradycja, a tradycja ginie w narodzie, bo nie chodzą do kina, żeby nie być posądzonym o kolaborację z eks, z ekstradycją.
Koń też człowiek i napić się musi ze źródła historycznego.
Jak to śpiewał kiedyś Bono, a nie!
To nie On! One Love, One Beth Heart.
Kochani i Ci nie kochani, kończę.
To by było na tyle, a na drogę uważajcie, bo tam asfaltowe łąki
Łan łąki też. Kończę, jeszcze tylko
raz. Co to za melodia?
Nie dotykajcie drzwi! - zostawcie uchylone, to coś więcej z zapisków historii do Was dotrze. Koniec i bomba, a kto nie był na rekordzie ten jest bomba choinkowe,
że Hey Joe!
Sorry za cięte riposty i nie bądźcie obojętni na posty.
Gra i zombie jakiś GhostTypek i oczywiście robot z looperem ma zdaną maturę na pięć akordów G, C, D, A i E.
No to hey!
Spod samiuśkich Oplów
pozder Koder /Undergroundowa
Ps. W odpowiedzi znajdziecie filmik w komentarzu.
Tzn. Komentarz mile wskazany, a luknięcie na filmik niech stanie się przyjemnością