Konrad i Nadia są rodzeństwem. Wspólnie dzielą swój los. Kodi - guz mózgu, napady polimorficzne i wady cewy nerwowej, karmiony głównie przez PEG.
Nadia - autyzm i padaczka objawowa.
26/09/2025
🧡 Dziękujemy! 🧡
Z całego serca dziękujemy wszystkim, którzy przekazali 1,5% podatku na rzecz Konradka i Nadi
Dzięki Wam udało się zebrać 3 043,50 zł, co pozwoli nam pokryć część kosztów wizyt lekarskich i kontynuować potrzebne leczenie oraz kosztowna farmakologię.
Wasze wsparcie daje nam siłę i realną pomoc.
Dziękujemy, że jesteście z nami!
Wdzięczni rodzice
01/09/2025
Witamy serdecznie po dłuższej przerwie.
Na pokładzie Pierwszoklasista :)
06/10/2023
Kto ma dzieci, ten wie 🙈
4 dni pobytu w przedszkolu, jedne grupowe zajęcia TUS, jedne indywidualne zajęcia siostry i mamy przepis na mokry, szczekający kaszel, 38.5 stopni temperatury oraz zatkany nos.
Infekcja wirosowa jak ta lala !
Na tą chwilę inhalacje, działamy osłonowo i wykrztuśnie.
Mam nadzieję, że uda się nam szybko opanować infekcję i wrócić do normalności.
03/10/2023
Mamy Postęp!
Po ponad miesięcznej walce
Takie wiadomości, jak dzisiaj, mogę dostawać codziennie!
Rany po szwach jeszcze się goją, ropy nie zanotowaliśmy co nas bardzo cieszy, apetyt jak widzicie wrócił a i humoru młodemu nie brakuję.
Zgodnie z zaleceniami dentystów zakupiliśmy szczoteczki soniczne oraz odpowiednią pastę - młody jest zachwycony, myjemy żeby minimum 4razy dziennie, czyli praktycznie po każdym posiłku.
Trzymajcie kciuki,aby szybko udało się nadrobić stracone kg, każdy w dalszym ciągu na wagę złota ❤️
Ps. Dziękujemy za wszystkie miłe słowa wsparcia, każdy, nawet najmniejszy gest sprawia, że radość do nas wraca. Są dni, że czujemy się bezradni i takie jak dziś, że jesteśmy z młodego dumni.
Dziękuję też najcudowniejszej ekipie przedszkolnej pod słońcem - to nasze osobiste anioły, nie zmieniajcie się, robicie cuda !
28/09/2023
Konradek po ostatnich wydarzeniach nabiera sił, zaczyna na nowo sięgać po jedzenie co nas bardzo cieszy.
Szwy wyciągnięte, teraz tylko potrzebujemy czasu na zogojenie się ran-stan ciężki już za nami. Co prawda czasami jeszcze pojawi się ropka ale już coraz mniej.
Mam nadzieję, że uda się nam odczarować dentystę i do czasu pojawienia się ząbków stałych nic złego już się nie wydarzy.
W tym miejscu chciałabym bardzo mocno podziękować tym, którzy nas wspierają i tym którzy byli z nami w tym trudnym dla nas wszystkich czasie. Zawsze, kiedy przychodzi załamanie się zdrowia naszego wojownika jest nam coraz trudniej patrzeć na jego cierpienie a i świadomość, że jesteśmy bardzo często bezradni nie pomaga.
Tym razem było bardzo trudno bo i o rozwiązanie nie było łatwo.
Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Konrad i Nadia wspólnie walczą o lepsze jutro umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.
Skontaktuj Się Z Ta Organizacja
Wyślij wiadomość do Konrad i Nadia wspólnie walczą o lepsze jutro:
Urodziłem się 31 sierpnia 2016r. Mamusia urodziła mnie w 36.6 tygodniu ciąży. Już kiedy byłem u mamy w brzuszku, zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Pani doktor mówiła, że doszło do zatrzymania tętna płodu. Gdy pojawiłem się już na świecie, coś dziwnego działo się z moimi mięśniami. Pani doktor mówiła, że to skrajnie obniżone napięcie mięśniowe w osi ciała. Nie wiem, co to dokładnie oznacza, ale wiem, że z tego powodu mam problemy z brzuszkiem, z połykaniem. Pani doktor mówi, że to refluks żołądkowo-przełykowy. To przez to nie mogę normalnie jeść i jestem malutki i chudziutki. Mama i tata muszą kupować dla mnie specjalne odżywki, muszę być karmiony przez PEG przy pomocy pompy a to wszystko jest bardzo drogie. Na szczęście już tylko okresowo korzystam z Pulsoksymetru oraz koncentratora tlenu wartego 12tys zł. Mama zabiera mnie często do miejsca, gdzie są inne dzieci. Mama mówi, że to szpital. Kiedy ostatnio byliśmy w takim miejscu w Katowicach-Ligocie, robili mi znowu dużo badań. Pani doktor mówiła, że mam rzadką wadę obwodowego układu nerwowego, #GuzaMózgu, wadę w budowie nerek i jeszcze do tego wadę serduszka, padaczkę lekooporną, rozszczep podniebienia i wiotkość podniebienno-gardłową. Nie rozumiem o co chodzi, ale wiem, że to bardzo boli i przez to nie mogę przytyć i wyglądam jak mały chłopczyk. Dzięki wam udało mi się zrobić kosztowną diagnostykę genetyczną, teraz wiem, że mam wadliwe geny, niezdiagnozowaną chorobę immunologiczną(przez co raz w mc miewam infekcje) oraz metaboliczną. Dalsza diagnostyka przekracza 10 tys zł ale wiem, że mamusia z tatą zrobią wszystko aby mi pomóc. Wiem,że mama i tata bardzo się o mnie martwią i smucą się, bo potrzeba dużo pieniążków na moje leczenie. Pani doktor mówi, że potrzebna jest intensywna rehabilitacja i wysokospecjalistyczna opieka.
Nie chcę, żeby mnie bolało, nie chcę, żeby rodzice się smucili. Chcę być zdrowy. Pomóżcie mi.
Mam na imię Konrad.
Urodziłam się 11 lutego 2012r. w 37 tygodniu ciąży jako potencjalnie zdrowe dziecko. Jestem siostrą Konradka. Gdy miałam roczek coś zaczęło się ze mną dziać.
Mama i tata bardzo się martwili ale wycieczka po specjalistach nie dawała odpowiedzi, do czasu, kiedy to trafiliśmy na badania z okazji tzw”białej niedzieli” Wszystko się wtedy zmieniło, rozpoczęła się intensywna rehabilitacja oraz poszerzenie diagnostyki. Gdy miałam rok, przeszłam poważny regres, byłam w szpitalu przez 2 tygodnie z powodu wysokiej gorączki Poszczepiennej sięgającej 41 stopni. Straciłam wszystkie umiejętności jakie do tej pory miałam, zaczęła się intensywna diagnostyka. W wieku 2 lat pani doktor powiedziała, że mam Autyzm. Gdy miałam 3 latka znowu zaczęło się ze mną dziać coś dziwnego a mimowolne ruchy ciała nasiliły się. Pani doktor powiedziała, że to padaczka objawowa lekooporna. Nie mogę jeść jedzenia z glutenem i z mlekiem. Pani doktor mówi, że to dieta bezglutenowa i bezmleczna. Mama i tata bardzo się o mnie martwią i zabierają mnie na różne zajęcia rehabilitacyjne do logopedy, psychologa, pedagoga czy na zajęcia TUS bo pani doktor mówi, że terapia jest dla mnie szansą na normalne życie, ponieważ jestem opóźniona psychoruchowo. Z wiekiem doszły lęki leczone lekami psychotropowymi. Moje ciało za szybko wchodzi w fazę dorastania. W badaniach genetycznych wyszło aż 6 mutacji a w innym jeszcze więcej. Jesteśmy w trakcie szukania odpowiedzi jak mnie leczyć Na takie leczenie potrzeba dużo pieniążków.
Tak bardzo chcę być zdrowa, bawić się z bratem i rówieśnikami, wyjść z domu bez lęku i normalnie żyć. Pomóżcie mi. Mam na imię Nadia..
Zrobimy wszystko by pomóc Nadii i Konradkowi. Naszym marzeniem jest, aby Konrad w rozwoju dogonił rówieśników, a Nadia nauczyła się tego, co w życiu najważniejsze, komunikacji i współpracy. Wiemy, że dzięki odpowiedniemu leczeniu i rehabilitacji jest to możliwe.
Niestety koszty ochrony zdrowia naszej dwójki są ogromne i wynoszą ponad 60 tysięcy rocznie.
Tata jest jedynym żywicielem rodziny a mama 24h/dobę czuwa i opiekuje się dziećmi, sama jest po 2 udarach niedokrwiennych mózgu i potrzebuje pomocy specjalistycznej. Prosimy was o wsparcie.
Za każdą okazaną pomoc serdecznie dziękujemy.
Wdzięczni rodzice: Agnieszka i Łukasz Czyrny