14/06/2026
MOZAIKI, MIEJSKA WYJĄTKOWOŚĆ
Spacer poza depresjolandię
Część ###IX
- Czy to to? - zapytała Marlena, patrząc na wyklejoną ceramicznymi płytkami ścianę fabryki Polsport w Białej.
- Dotknij, zobacz, jakie to gładkie, jaka to jest precyzja - zaproponowałem, aby organoleptycznie (uwielbiam to słowo) przekonała się, że kiedyś też udawało się zrobić coś doskonałego.
- I dlatego lazłam przez całe miasto, żeby to zobaczyć? - zapytała nieco zrezygnowana. Nadal uczę się cierpliwości…
- Kiedyś to docenisz - przecedziłem przez usta patriarchalny slogan.
Mozaiki ścienne. Kojarzę je z latami 60. i 70. XX wieku. Może dlatego, że te, na które w mieście patrzę, pochodzą przeważnie z tego okresu.
Dawno już, w dzieciństwie, zauważyłem gdzieś na Żywiecczyźnie elewacje domów wykonane z rozbitych talerzy. Może to był moment, w którym zakodowałem, że na ścianie zewnętrznej bywa i ceramika? W PRL-u często przy nowych, sztandarowych inwestycjach korzystano z talentu ówczesnych plastyków. Na Górnym Śląsku jest ich kilka, ale najwięcej widziałem ich w Tychach.
Ta na ścianie Polsportu przy ul. Wyzwolenia zachwyca mnie od lat. Jest idealna. Cztery postacie uchwycone w biegu wykazują w formie jakąś lekkość. Ruch postaci w różnych planach jest widoczny, wyczuwalny. W myślach nazywam je "Duszami". Może wytapia mi się w głowie świadomość, że pod fundamentami tej fabryki nadal leżą szczątki dawnej, bialskiej społeczności żydowskiej? Jest w doskonałym stanie. Gdyby ją tak dobrze wyczyścić, kolory byłyby zupełnie inne, żywsze.
Czyścić nie trzeba, bo jest w idealnym stanie mozaika w... Hotelu President. Tak! Tam. Hotel miał w swojej historii przerwę w działalności. Był w czasach słusznie minionych biurowcem. I tu mój wewnętrzny dysonans odpala się z dużą mocą. Takie wnętrza, XIX-wieczny sznyt i poobklejano ścianę czymś takim? Trzeba pamiętać, że gomułkowskie, przaśne czasy nie lubiły burżuazyjnych, starych naleciałości. To, że to estetyczny zgrzyt, to nic. To po niemal 60 latach jest piękne! Czasami tylko zastanawiam się, co tam ta mozaika przykryła? Znajduje się vis a vis hotelowej windy, na klatce schodowej.
Odkryta i jest mozaika na ścianie dawnej fabryki ZPW im. J. Niedzielskiego WELUX przy ulicy Partyzantów. Jeszcze dawniej to fabryka przemysłu lnianego „Wilamowice” (mam nadzieję, że się nie mylę) Kazimierza Krzyżanowskiego.
Podkreślam słowo "jest". Jest, bo obecny właściciel pozostawił ją w całości nietkniętą, oryginalną i zrobił to, bo miał wyobraźnię. Kilkadziesiąt metrów kwadratowych mozaiki zostało nawet obramowane i podświetlone. Da się, kiedy pewna wrażliwość może pogodzić się z estetycznym zamierzeniem.
To mniejsza mozaika niezapomnianego Ignacego Bieńka.
Skandaliczne potraktowanie ogromnej mozaiki Bieńka na ścianie fabryki Welux przy ulicy Leszczyńskiej zapisze się i w mojej pamięci jako wyraz buty milionera i zerowej wrażliwości projektantów centrum handlowego. Te 500 metrów kwadratowych mozaiki mogło ten przybytek wyróżnić. Nawet w skali kraju. Można było to uratować, wkomponować. Technicznie do zrobienia. Ta mozaika byłaby najbardziej oryginalną ścianą tego obiektu. A tak to tylko sklep bez specjalnej atrakcji. Żałosne to było...
I gdyby tym brakiem wyobraźni wyróżnili się gospodarze dawnej szkoły Indukty na ul. Lompy, to nie byłoby okazji zobaczyć piękną, pofalowaną w linii mozaikę w holu tej szkoły. Zobaczyłem ją przypadkiem, kiedy przechodziłem wieczorem obok szkoły, a rozświetlone wnętrze ukazało mi to cudo. Szybciutko na drugi dzień poszedłem do tej szkoły i poprosiłem o zgodę na zrobienie zdjęć. Jest cudowna, taka pastelowa i niemal... nowa. Jakby wykonana była niedawno. A ma już około 60 lat.
Całkiem niedaleko, bo naprzeciwko, stoi budynek dawnej szkoły Befamy. Obecnie to liceum. I w tamtym holu jest coś, co może przykuć uwagę. Z jakiegoś powodu, może z powodu znowu jakiejś poprawności, zakryta jest pewna mozaika. Może nie do końca mozaika, ale w temat by się wpisała. Bardziej niż jej temat. Tak, jest tam wizerunek dawnego patrona przyzakładowej szkoły. Jurij Gagarin. Może kiedyś będzie odkryty? Historia była taka, a nie inna.
A jeżeli jesteśmy w dawnych klimatach, to bloki, które niegdyś nazywano "enerdowcami", miały na swojej elewacji ceramiczne kwadratowe płytki. Ułożone były odcieniami od najjaśniejszej na parterze do najciemniejszej na końcowych piętrach. Blok na ul. Asnyka był w tonacjach niebieskich, a ten przy ul. Piastowskiej w brązach. Teraz to styropianizm...
Współczesność nie obfituje w tego typu ozdoby. Ale jak już są, to są genialne. Nie mogę oderwać wzroku od tych na elewacji Bielskiego Centrum Kultury. Są doskonałe w formie i w tematyce miejsca, w którym się znajdują. Widzę w nich pietyzm, dbałość i szczegółowość. Niezmiennie zatrzymują mój wzrok, kiedy tamtędy przechodzę. I te kolory! Tajemnicze, nieokreślone i zmienne w zależności od pory dnia i światła słonecznego, które na nie pada.
Na ul. J. Piłsudskiego, na elewacji budynku Towarzystwa Pomocy im. Brata Alberta, znajduje się niewielka mozaika. Najmłodsza w mieście. Wizerunek patrona, zawarty na planie koła, przykuwa moją uwagę nader często. Mieniące się w słońcu kolory i niewątpliwie żmudna praca pozostawiają we mnie zachwyt, niezależnie od smutnego miejsca, w którym się znajduje.
Staram się sięgać pamięcią gdzieś dalej. Może się mylę albo życzeniowa myśl płata figla. Tego typu mozaiki były, znajdowały się w innych obiektach. Byłem w przychodni na Komorowickiej i w przychodni Welux na Krasińskiego. Jakoś wydawało mi się, że kiedyś także i tam znajdowały się takie mozaiki. Albo to były kawiarnie? Może ktoś ma wiedzę, czy i gdzie w mieście znajdują się tego typu dzieła? I może się tym fotograficznie podzieli?
Poza mistrzem Bieńkiem nie znam autorów tych mozaik. To wiedza do rozszerzenia. Niezależnie tworzą koloryt, czasami zatrzymują wzrok i wyróżniają miejsca. To wyjątki, są niepowtarzalne, jedyne, jednostkowe. Kiedyś były pomysłem, potem niełatwą pracą twórcy. Polubiłem je już dawno, poruszyły moją wyobraźnię i zachwyciły. Są kolejnym elementem, który niezmiennie przyciąga mnie jak magnes w chwili, kiedy podnoszę głowę, aby zachwycać się moim miastem o dwóch nazwach.
Tekst/foto: Artur Berdarich i Marlena Berdarichówna.
Bielsko-Biała PSK 2026 Bielsko-Biała Rada Osiedla Mikuszowice Śląskie