25/02/2026
Krótka refleksja z dzisiejszego Słowa:
W pierwszym czytaniu jest fragment historii Jonasza, który głosił mieszkańcom Niniwy aby nawrócili się. Mieszkańcy posłuchali go, nawrócili się, a Bóg im przebaczył. Zerknijmy również do psalmu. Słowa refrenu brzmią:" sercem skruszonym nie pogardzisz Panie". Następnie zwrotki pokazują modlitwę człowieka proszącego Boga aby oczyścił go z grzechu, przemienił, dał nowe, czyste serce. Najbardziej w dzisiejszym Słowie dotyka mnie postawa człowieka. Świat w, którym żyję, mam wrażenie, że oczekuje od człowieka bycia silnym. Nie możesz okazać słabości. Pokazuj, ze jesteś silny. Masz cały czas chodzić z gardą bo nie wiesz z której strony ktoś może Ciebie zaatakować. Musisz kombinować, w odpowiednich sytuacjach kogoś "grać", udawać. Gdy ktoś dotyka trudnej prawdy o Tobie - broń się, bo może Ciebie skrzywdzić. Uważaj, bo na każdym kroku ktoś może wykorzystać Twoją naiwność czy też dobre serce. Taki trochę jest ten świat w którym żyjemy. Wciąż dorzuca ciężar na barki i każe cały czas brać się w garść i dźwigać te ciężary samemu. Z każdej strony są tylko jakieś wymagania i nieskończone oczekiwania. Żyjąc w takim świecie, trudno jest przyjść do spowiedzi, otworzyć się ze swoimi słabościami i stanąć przed Bogiem w prawdzie. Dlaczego? Bo boimy się, że gdy opuścimy gardę - zostaniemy znowu skrzywdzeni. Bo na tym świecie jest to częsty widok. Czasami ten strach powiększa również nieodpowiedni kapłan w konfesjonale, który zamiast być narzędziem w rękach Boga, czasami potrafi skrzywdzić kogoś przez swoją ludzką słabość. Jednakże z Bogiem jest inaczej. Przed Bogiem możesz stanąć w prawdzie. Możesz opuścić gardę. Nie musisz nikogo udawać. Stajesz ze swoim poczuciem kruchości i słabości, bo dostrzegasz to, że samemu gubisz się. Potrzebujesz Bożej pomocy i Bożego prowadzenia aby nie zagubić się w tym świecie. Gdy staniesz przed Bogiem wyznając skruchę i całą prawdę o sobie - On nigdy Ciebie nie odtrąci. Zawsze przyjmie Ciebie z miłością. Boża miłość jest tak odmienna od tego czego czasami doświadczamy od innych ludzi. Bo Bóg jest doskonały, a człowiek nie. I dopiero gdy człowiek zda sobie sprawę ze swojej niedoskonałości i tego jak bardzo potrzebuje Boga - wtedy jest w stanie okazać skruchę i z otwartością przyjąć Miłość Bożą. Tego wam wszystkim życzę : )