21/02/2024
Czasem, gdy dopada mnie nostalgia, sięgam po średniej wielkości pudełko, które schowane jest na dnie szafy. Pewnie było po jakiś butach, jednak teraz pomalowane jest na zielono farbami plakatowymi z podstawówki. W środku na pierwszy rzut oka panuje w nim "artystyczny nieład". Po kolei zaczynam wyciągać pojedyncze przedmioty, a w momencie gdy ich dotykam dzieje się magia. Czuję jakbym podróżowała w czasie i wracam do wspomnień - tych dalszych jak i bliższych. Przypinka, którą zaczyna lekko pokrywać rdza, a kolor nadruku zaczyna blaknąć. Jednak mimo tego bardzo dobrze pamiętam kiedy ją otrzymałam - mój pierwszy rajd harcerski. Na samą myśl poczułam ból zdartych kostek po długiej wędrówce i smak tego chlebka skautowskiego. Co prawda był trochę spalony, ale przecież to nic (prawda??). Sięgam po kolejną rzecz, trochę zgnieciony i potargany śpiewnik obozowy, wtedy przenoszę się nad morze, gdzie słońce zachodzi za horyzont, w butach mam piasek, a obok siebie swoich przyjaciół z drużyny. Śpiewaliśmy wtedy tak głośno, że zdarliśmy sobie gardła! Ciekawe czy przepływający statek słyszał dźwięk gitary i nasze piosenki...
Dalej, gdzieś w rogu pudełka zauważam metalową lilijkę. Ta zawsze przekręcała mi się na mundurze, co trochę mnie irytowało, ale i tak zawsze nosiłam ją z dumą. Na jej miejscu pojawił się krzyż, który otrzymałam po złożeniu swojego przyrzeczenia harcerskiego. Tamtej nocy widziałam najpiękniejsze gwiazdy na niebie, myślę, że te gwiazdy były ze mnie dumne. Następnie znalazłam mały liścik, który ktoś ukradkiem wrzucił do poczty francuskiej na jednym z obozów. Zastanawiam się dlaczego go zachowałam, ale chyba po prostu zrobiło mi się wtedy miło. Bo miłe słowa zawsze sprawiały uśmiech na mojej twarzy. (Ciekawe kto go napisał?) Za każdym razem wyciągając z pudełka kolejne przedmioty wracałam wspomnieniami do wszystkich chwil. Wspólnych biwaków, zbiórek, rajdów i tych momentów które sprawiały, że jestem szczęśliwa. Warty przy lekko gasnącym ognisku, gdy wstawało słońce, czy wymykanie się przed namiot, aby zobaczyć jak pięknie świeci księżyc tej nocy (tylko nie mówcie drużynowej!). Wtedy wzięłam do ręki swoją chustę, jej głęboka czerń i kontrastująca czerwona lamówka sprawiły, że zakręciła mi się łezka w oku. Automatycznie poczułam zapach palonego drewna, letni powiew wiatru zaczął otulać moje policzki i ten zapach świeżej sosny.
Bo przecież jak mogłabym zapomnieć? Te wszystkie wspomnienia ukształtowały to kim jestem dziś, nauczyły mnie stawiać czoło wyzwaniom, być odważną i codziennie stawać się lepszym człowiekiem.
I właśnie 22 lutego jest takim dniem, abyśmy wspólnie mogli świętować!
Całej naszej harcerskiej rodzinie przecież przyświecają ideały braterstwa. Nie zapominajmy o tym i bądźmy dumni!
-------------------------------------------------
PS. Kto odszyfruje naszą wiadomość do Was?