Marta Wójcik - Aż Kobieta

Marta Wójcik - Aż Kobieta Marketerka, kobieta biznesu, reżyserka, artystka, działaczka...

Jestem współzałożycielem i współwłaścicielem Agencji Marketingowej DO IT crew oraz Dyrektorem Miejskiego Domu Kultury w Ostrowi Mazowieckiej. Pomysłodawcą Stowarzyszenia Freeway, eventu Street Noise, portalu Aż Kobieta i konferencji Aż i Tylko Kobieta. Należę do Podlaskiego Stowarzyszenia Właścicielek Firm Klubu Kobiet Biznesu i Izby Przemysłowo-Handlowej w Białymstoku.

Ten jeden, obrzydliwy pryszcz na czole…Miałaś lub miałeś pewnie w życiu sytuację, kiedy w najmniej odpowiednim momencie ...
21/04/2026

Ten jeden, obrzydliwy pryszcz na czole…

Miałaś lub miałeś pewnie w życiu sytuację, kiedy w najmniej odpowiednim momencie na Twoim czole pojawił się wielki i obrzydliwy pryszcz. Może nie był to nawet pryszcz, ale ogromna opryszczka, liszaj czy nierówno wyregulowana brew, a może po prostu plama na bluzce. Ten nieoczekiwany, z pewnością nieplanowany element sprawia, że nie możesz się na niczym innym skupić. Podczas rozmowy z kimś myślisz: „on patrzy na mojego pryszcza, jak nie przestanie, zaraz eksploduje mu prosto w twarz”. Jednak najczęściej prawda jest taka, że kiedy Ty myślisz o tym, że ktoś, rozmawiając z Tobą, myśli o Twoim pryszczu, w tym samym czasie ta osoba myśli właśnie o swoim pryszczu.

Grazie Palermo! Grazie .zawadzka ❤️
11/04/2026

Grazie Palermo! Grazie .zawadzka ❤️

10/04/2026

🇮🇹🍕Palermo ❤️

Wyobraź sobie, że Zygmunt Freud budzi się w 2026 roku i zamiast prowadzić gabinet terapeutyczny, siada przy biurku w dzi...
26/03/2026

Wyobraź sobie, że Zygmunt Freud budzi się w 2026 roku i zamiast prowadzić gabinet terapeutyczny, siada przy biurku w dziale marketingu. Przegląda feedy marek, analizuje kampanie i po kilku godzinach dochodzi do jednego wniosku: to, co dzieje się w komunikacji firm, to czysta psychologia – tylko nikt nie chce tego nazwać po imieniu.

Patrzy na kolejne posty i widzi powtarzalność. Te same schematy, te same „bezpieczne” komunikaty, te same desperackie próby złapania uwagi. I zaczyna zadawać pytania, które dziś powinien zadawać sobie każdy marketer: dlaczego publikujecie po raz trzydziesty tę samą informację o produkcie? Po co firmie B2B rolka z kotkiem? I kto uznał, że kopiowanie trendów bez kontekstu to strategia?

Bo dzisiejszy marketing nie polega już na „byciu online”. To przestrzeń walki o uwagę, emocje i znaczenie. A żeby tę walkę wygrać, trzeba zrozumieć mechanizm, który stoi za każdą decyzją komunikacyjną. Mechanizm, który Freud opisał ponad sto lat temu: id, ego i superego.

Psychologia marki: trzy siły, które sterują Twoją komunikacją
Każda marka, świadomie lub nie, działa pod wpływem trzech wewnętrznych impulsów. To one decydują, czy Twoje treści mają sens, czy są tylko kolejnym szumem w internecie.

Id – impulsywna marka, która chce być wszędzie
Id w marketingu to chaos podszyty potrzebą natychmiastowego efektu. To ten moment, kiedy ktoś w firmie mówi: „wrzućmy coś, bo dawno nic nie było”. Bez strategii. Bez kontekstu. Bez refleksji.

To właśnie ID odpowiada za:

ślepe kopiowanie trendów,
publikowanie „bo algorytm lubi regularność”,
pogoń za lajkami zamiast realnym przychodem,
obsesję na punkcie virala.

Na pierwszy rzut oka działa. Zasięgi czasem rosną, coś „się niesie”. Problem w tym, że to działanie krótkoterminowe. Bez fundamentu. Bez sensu.

Efekt? Contentowy kac i pytania, które pojawiają się za późno: – Czy to miało jakikolwiek wpływ na sprzedaż? – Czy ktoś to zapamiętał? – Czy to w ogóle było nasze?

Marka działająca z poziomu ID przypomina osobę, która mówi dużo, ale nic konkretnego nie przekazuje.

Superego – marka sparaliżowana perfekcją
Z drugiej strony masz superego. To głos kontroli, lęku i poprawności. W firmach brzmi mniej więcej tak: „Uważaj, co publikujesz, bo co pomyślą klienci?” „To musi być profesjonalne - przesuń o 2 milimetry w prawo.” „Nie możemy się wygłupić.”

Efekt? Komunikacja, która jest:

poprawna językowo,
zgodna z SEO,
zgodna z „najlepszymi praktykami”,
i kompletnie pozbawiona życia.

To treści tworzone pod “linijkę”, ale nie dla ludzi. Posty, które niczym nie ryzykują i przez to niczego nie osiągają. Marki z dominującym SUPEREGO nie popełniają błędów. Ale też nikt ich nie pamięta, bo niestety odbiorca nie szuka perfekcji. Szuka emocji, znaczenia i autentyczności.

Ego – świadoma strategia zamiast chaosu i strachu
I tu wchodzi ego. Nie jako kompromis. Jako świadome zarządzanie komunikacją.

Ego to:

umiejętność łączenia emocji z celem,
zdolność do reagowania bez impulsywności,
świadomość, że nie każdy trend jest dla Ciebie,
zrozumienie, że storytelling to nie moda, tylko fundament marki.

Marki działające z poziomu ego nie publikują „bo trzeba”. Publikują, bo mają coś do powiedzenia. Nie gonią za zasięgiem. Budują znaczenie, nie kopiują, interpretują. Nie krzyczą, a mimo to są słyszane i zauważalne.

I co najważniejsze: wiedzą, kiedy nic nie publikować. Bo czasem brak posta jest bardziej strategiczny niż zły post.

Kto naprawdę decyduje o Twojej komunikacji?
Każda publikacja to mikrodecyzja. A suma tych decyzji buduje Twoją markę albo ją rozmywa.

Zadaj sobie jedno pytanie: kto u Ciebie decyduje o tym, co trafia do feedu?

Id – gdy publikujesz, bo „coś musi być”.
Superego – gdy nie publikujesz nic, bo boisz się reakcji.
Ego – gdy działasz z intencją, strategią i świadomością.

To nie jest teoria. To praktyka, którą widać na pierwszy rzut oka:

Marka z id spamuje promocjami, spisem produktów, reaguje panicznie na przerwy w publikacji i gubi swoją tożsamość.
Marka z superego jest poprawna, ale niewidzialna emocjonalnie.
Marka z ego buduje relację, rozpoznawalność i realną wartość.

Jak przełożyć psychologię Freuda na realny marketing?
Zanim coś opublikujesz:

zatrzymaj się i sprawdź, czy to decyzja strategiczna, czy impuls,
przestań pytać „co się klika?”, zacznij pytać „co zostaje w głowie?”,
używaj emocji świadomie: jako narzędzia, nie jako celu,
zamiast produkować treści, buduj kontekst.

Clickbait to nie strategia
Clickbait działa jak papierowy kubek: tani, szybki i jednorazowy. Może nawet przyciągnie uwagę, ale nie buduje wartości, nie zostaje w głowie i nie tworzy relacji. Twoja marka nie powinna być papierowym kubkiem. Powinna być porcelaną… czymś, do czego się wraca, co ma ciężar, jakość i znaczenie.

Freud w 2026 roku nie analizowałby snów. Analizowałby feedy marek, bo marketing to dziś nic innego jak psychologia w praktyce.

Twoje kampanie, posty i decyzje nie są przypadkowe. Są efektem działania trzech sił:

impulsu (id),
lęku (superego),
i świadomości (ego).

Nie buduj komunikacji na chaosie ani strachu. Buduj ją na świadomości, wartościach i realnym wpływie, bo post może zrobić każdy, ale markę budują tylko ci, którzy wiedzą, co robią i dlaczego to robią.

Piękny weekend z nietuzinkowymi duszami za mną… coś czuję, że wkrótce jeszcze piękniejsze przede mną 🙈
16/03/2026

Piękny weekend z nietuzinkowymi duszami za mną… coś czuję, że wkrótce jeszcze piękniejsze przede mną 🙈

Kobieto!To Twój dzień… i wcale nie chodzi mi o 8 marca. Nie chodzi o to, że akurat w tym dniu masz przypomnieć o sobie i...
09/03/2026

Kobieto!
To Twój dzień… i wcale nie chodzi mi o 8 marca. Nie chodzi o to, że akurat w tym dniu masz przypomnieć o sobie i przez chwilę poczuć się doceniona. Jeśli nie doceniamy siebie choć przez chwilę każdego dnia, jeden dzień w roku nam nie pomoże. Każdy dzień stanie się naszym dniem, kiedy okażemy sobie nieco życzliwości. Nieco czułości w momencie przerwy na kawę. Bo każdy potrzebuje czasem przerwy tak naprawdę od wszystkiego, a przede wszystkim od własnych trosk. Momentu, w którym pozwolimy sobie poczuć się dobrze same ze sobą i skupić się na sobie oraz własnych potrzebach. Bo żeby usłyszeć, czego potrzebujemy, musimy mieć czas wsłuchać się w siebie w ciszy.

Ja od dawna nie czuję się dobrze sama ze sobą. Moje ciało, które po operacjach zupełnie traci swoją jędrność i staje się jakby obce, postawiło mur między głową a ciałem. Pojawił się cellulit i zapadnięte pośladki. Brak sił i w zasadzie żal do własnego ciała, że już nie dało rady. Bo jak pokochać ciało, które nie dość, że nam się nie podoba, to jeszcze nas zawodzi?

Od ciała jednak wszystko się zaczyna. Później brak życzliwości i złe myślenie o samej sobie rozprzestrzenia się niczym rak, zarażając nasz entuzjazm do życia…

Jednak walczę o to, by zdrowie wróciło i nie mam skrupułów. Odcinam wszystkie toksyczne pędy, które sprawiają, że tracę radość życia. Ćwiczę i staram się posprzątać cały bałagan w swoim życiu. Bo dla mnie rok 2026 ma być rokiem końca. Domknięciem każdej niezmienionej sprawy i oczyszczeniem tego, co zatrute.

Nawet nie wyobrażacie sobie, ile prezentów (od osób, które mnie skrzywdziły) wyrzuciłam. Nawet samochód zmieniłam, bo sprawiał mi ból, gdy do niego wsiadałam.

Teraz czas na siebie. Na wiarę w piękne życie i uśmiech, bo znów zaczynam czuć się szczęśliwa. Tak jak w ostatnią sobotę, na urodzinach przyjaciółki, kiedy było mi dane znów śmiać się głośno.

To moje życzenia na Dzień Kobiet. Bo nie trzeba daty, by pamiętać o sobie. Trzeba pokochać siebie i zaakceptować na nowo, nawet jeśli wytną Ci pół kręgosłupa, a każdy krok przypomina, że to się wydarzyło. Nawet kiedy wyrzuciłaś przedmioty, które lubiłaś, a na Facebooku zablokowałaś więcej osób niż dodałaś przez ostatnie dwa lata.

Po co nam życie, w którym skupiamy się na troskach, a nie na radości? Bo troski zawsze będą. Musimy kroczyć z nimi pod rękę, ale patrzeć na wschód słońca – w kierunku, w którym idziemy.

💔 Nie każda marka powinna mieć post na Walentynki.I mówię to jako marketerka, która zarabia na komunikacji. Jeśli publik...
15/02/2026

💔 Nie każda marka powinna mieć post na Walentynki.
I mówię to jako marketerka, która zarabia na komunikacji. Jeśli publikujesz coś tylko dlatego, że „wszyscy publikują”, to nie robisz marketingu tylko odhaczasz publikację.

A w social media liczy się jedno pytanie: co zyskuje odbiorca za swój czas? Odbiorca nie zastanawia się, co zyskuje marka. On myśli wyłącznie o sobie. O swoich potrzebach, emocjach, problemach. Jeśli nie dostaje wartości, scrolluje dalej.

A post okolicznościowy bardzo łatwo zamienić w pusty gest. Post na Walentynki ma sens tylko wtedy, gdy:
A. Ma kontekst emocjonalny – realnie pasuje do Twojej marki.
B. Pokazuje ludzi – zespół, kulisy, prawdziwe relacje.
C. Wnosi wartość – edukacyjną, inspiracyjną albo wizualną (efekt WOW).

Reszta to serduszko doklejone do produktu.

I tu pozwolę sobie na osobistą historię, bo ja też przez lata doklejałam serduszka. Tylko że do mężczyzn.

A w social media liczy się jedno pytanie: co zyskuje odbiorca za swój czas? Odbiorca nie zastanawia się, co zyskuje marka. On myśli wyłącznie o sobie. O swoich potrzebach, emocjach, problemach. Jeśli nie dostaje wartości, scrolluje dalej.

Największy problem marek w 2026 roku?
Nie mają strategii, ale wrzucają Walentynki.
Nie mają pomysłu, ale publikują Dzień Kobiet.
Nie wiedzą, co chcą komunikować, ale „coś trzeba dać”.

To jest marketingowe FOMO. Strach przed tym, że jeśli nas nie będzie w feedzie, przestaniemy istnieć. Prawda jest jednak taka, że to nie działa. Jeśli Twoja marka nie ma nic wspólnego z relacjami, emocjami, miłością to dlaczego mówisz o Walentynkach? Bo konkurencja mówi? Bo kalendarz tak każe?

Marketing to nie lista świąt do odhaczenia. Marketing to strategia i konsekwencja. A każda marka też dojrzewa do tego momentu. Do chwili, w której mówi: „Nie muszę być wszędzie. Muszę być tam, gdzie to ma sens.”

Grafika: Kampania Dom Francisco Restaurant (Brazil)

 dziękuję za moją nową wersję 😎 faktycznie taka prezydencka 💪😉
12/02/2026

dziękuję za moją nową wersję 😎 faktycznie taka prezydencka 💪😉

Gdzie jest Wally? 😉Ludzie widzą nas tak, jak chcą nas zobaczyć. Z perspektywy, która im pasuje. Wyjmują z kontekstu zdan...
11/02/2026

Gdzie jest Wally? 😉

Ludzie widzą nas tak, jak chcą nas zobaczyć. Z perspektywy, która im pasuje. Wyjmują z kontekstu zdania, które dobrze brzmią i dobrze się klikają.

Bo zasięgów ani polityki nie robi się na prawdzie i faktach, tylko na emocjach i cytatach. A cytat w całości może zaprzeczać całemu filmowi — wystarczy wyciąć jedno słowo. Na przykład: „nie”.

Cisza… może mieć różne źródła.Czasem to spokój po burzy.Czasem zmęczenie rozmową w której i tak nikt nie słucha.A czasem...
20/01/2026

Cisza… może mieć różne źródła.

Czasem to spokój po burzy.
Czasem zmęczenie rozmową w której i tak nikt nie słucha.
A czasem… strach. Że jak powiesz prawdę, to „będzie problem”.

Bo przemoc ekonomiczna też powoduje, że milkniesz nie dlatego, że nie masz nic do powiedzenia. Tylko dlatego, że ktoś nauczył Cię, że lepiej „nie ruszać tematu”.

Ale cisza ma cenę. Zwykle wyższą, niż nam się wydaje.

Pewne przyjaźnie są na dobre i złe… nawet jak się kłócimy to potrafimy się godzić, bo wiemy, że relacje potrzebują czasu...
19/01/2026

Pewne przyjaźnie są na dobre i złe… nawet jak się kłócimy to potrafimy się godzić, bo wiemy, że relacje potrzebują czasu, odpuszczenia i wybaczenia. Aż Kobiety i kolejny rok razem ❤️ Dziękuję, że jesteście 🙏

Adres

Białystok
15-680

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Marta Wójcik - Aż Kobieta umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Marta Wójcik - Aż Kobieta:

Udostępnij

Kategoria