Tam, gdzie pomoc nie dociera #PolskaPomaga2022

Tam, gdzie pomoc nie dociera #PolskaPomaga2022 *Inicjatywa TAM, GDZIE POMOC NIE DOCIERA

https://zrzutka.pl/z/polskapomaga2023 Transporty realizowane są w ciągu od 24 do 72 godzin od zgłoszenia. Stoi tam np.

(poniżej, od połowy zamieszczone są AKTUALIZACJE z 2022 oraz z 2023 roku opisujące ewolucję naszego pierwotnego profilu działań)

Realizujemy listy zapotrzebowania medycznego od [Самбірська районна державна адміністрація] Rejonowej Samborskiej Administracji Wojskowej (gałąź sztabu humanitarnego pomocy we Lwowie) oraz militarnego od sił Obrony Terytorialnej Kijowa i Samboru. Dotychczas zaopatrzyliś

my:
- 8 szpitali Rejonu Samborskiego Obwodu Lwowskiego i obszaru ukraińskiego Przykarpacia, w tym szpital dziecięcy,
- ambulans Stacji Chmielnickiej,
- Wydział Ratownictwa Szpitala Koziatyńskiego,
- wielu indywidualnych potrzebujących. W ramach wolontariatu pracujemy także przy Fundacji Otwarty Dialog działającej na terenie Dworca Wschodniego w Warszawie. Vitalii często jest jedynym tłumaczem (polski-ukraiński-rosyjski) dla setek osób docierających na dworzec. DLA UCHODŹCÓW
Organizujemy przejazdy, miejsca kwaterunku tymczasowego oraz docelowego, artykuły niezbędne do rozpoczęcia samodzielnego życia w Polsce (odzież, sprzęty – telefony, karty SIM, komputery), wyżywienie, lekarstwa, wsparcie finansowe na start. Oferujemy pomoc w wypełnianiu formalności (PESEL, świadczenia socjalne, bankowość), w znalezieniu zatrudnienia oraz ewentualnej relokacji.
Świadczymy profesjonalną pomoc weterynaryjną zwierzętom, które zostały zabrane z terenu Ukrainy (szczepienia i inne niezbędne usługi w ramach naszych możliwości finansowych).

Łączymy potrzebujących z pomagającymi, działamy na facebookowych grupach pomocowych. Okazjonalnie wspieramy również inne osoby, które przyjęły uchodźców wojennych pod swój dach. Agnieszka, Anna i Vitalii [Stanisław]
Tam, gdzie pomoc nie dociera

https://zrzutka.pl/z/polskapomaga2023


---------------------------------------------------------------------------


AKTUALIZACJA [26.08.2022]:


Musieliśmy zrekonstruować naszą akcję pomocową, bo zostaliśmy bez narzędzi: bez funduszy, bez busa transportowego. Od trzeciego dnia wojny do maja, dzięki Waszemu wsparciu, realizowaliśmy regularne (kilka w miesiącu, a czasem kilka tygodniowo) transporty (często kilkutonowe) do Ukrainy. Zakupione towary zaopatrzyły 11 szpitali w całej Ukrainie oraz kilka jednostek wojskowych, włącznie z walczącymi na pierwszej linii frontu. Będąc w stałym kontakcie z ukraińskimi punktami administracyjnymi oraz pomocowymi zawsze znaliśmy najpilniejsze potrzeby w danym rejonie i na bieżąco dostarczaliśmy to, co było w zasięgu naszych możliwości. Gdy w maju skończyły się fundusze (nasze prywatne oraz te ze zrzutki), byliśmy załamani. Razem z Anna Majkusiak oraz z pomocą Agnieszka Budzik dzień w dzień zdobywaliśmy dziesiątki kilogramów rzeczy niepotrzebnych już Polakom, a bardzo poszukiwanych w Ukrainie. Dla osób napływających w zachodnie tereny Ukrainy; osób, które wydostały się z terenów okupowanych lub przesiedlających się z miast wyzwolonych, ale zniszczonych na tyle, że nie było tam już życia. Do domów dla matek z dziećmi i sierocińców. Do szpitali, gdzie co chwilę ciężarówkami przywożono setki rannych żołnierzy z linii frontu. Do ukraińskiej fundacji, która zaopatrywała żołnierzy w okopach w żywność. Wysyłaliśmy ubrania, koce, śpiwory, materace, sprzęt rehabilitacyjny, wózki dziecięce, zabawki, laktatory, pieluchy, ręczniki, pościel, żywność, chemię, artykuły higieny osobistej. I mogłabym wymieniać i wymieniać.. [foto]
(Ostatni nasz transport (próbowaliśmy go uskutecznić od ponad miesiąca..) udało się jeszcze sfinalizować (dosłownie 3 dni temu :) [foto])
Każdego dnia opracowywałam trasy przejazdu po Warszawie [przykładowe foto], zapakowywałam samochód po sufit. Zawoziliśmy kolejne zbiory do domu, do mojej firmy, a z czasem też do wypożyczonego nam segmentu magazynu. Segregowanie, pakowanie, czasem do rana - i tak co kilka dni. Tu wielkie podziękowania za pomoc dla Ksenia Ksenia. Potem ładowaliśmy to do busa, który kierowaliśmy na granicę lub do udostępnianych nam grzecznościowo magazynów przy granicy. Stamtąd odbiór odbywał się już przez zaprzyjaźnione osoby ze strony ukraińskiej i rozwożone do miejsc docelowych w UA. Zwykle ogarniał to nasz niezawodny przyjaciel, Siergiej. Zazwyczaj monitorowaliśmy całą trasę przejazdu, a nieraz ją sami opracowywaliśmy. Potrafiliśmy dostarczyć pralki czy lodówki do domów pomocowych (np. do Frankowska). Gdy przestało nas być stać na benzynę, mnie kręgosłup odmówił posłuszeństwa, a jednocześnie pojawił się ogromny problem z organizacją transportów (długo by opisywać przyczyny, ale nie były one od nas zależne), nasze działania stanęły w martwym punkcie. Szukaliśmy rozwiązań. Bezskutecznie. W okresie poszukiwania nowych pomysłów na dalsze działania pomocowe, rozpoczęłam działalność wolontaryjną na Dworcu Wschodnim - przewożeniu przybyłych do Warszawy Uchodźców do punktów tymczasowego zakwaterowania. Mogłam to robić, bo koszty paliwa pokrywała fundacja, z którą się w tym czasie związaliśmy. Staś (vel Vitalii) Stanis Ław już od marca działał równolegle w punkcie recepcyjnym dla ofiar wojny na Dworcu Wschodnim. Ja dołączyłam w drugiej połowie maja. I tak zaczęło się nowe. Poznaliśmy osoby, które nie tylko pomaganie mają zapisane w DNA, ale które dysponują też ogromną wiedzą nt. możliwości wsparcia i organizacji opieki nad osobami przybywającymi z terenów objętych wojną. W kilkanaście osób stworzyliśmy własny punkt recepcyjny w Warszawie [foto]. Widząc nasze zaangażowanie i realne możliwości Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej (PCPM) udostępniło nam stanowisko w zorganizowanym przez NRC (Norwegian Refugee Council) namiocie dla Uchodźców przyjeżdżających do Warszawy. moja prywatna drukarka, są moje notatniki i długopisy, korzystamy z naszych prywatnych laptopów. Stworzyliśmy bazę danych osób przyjeżdżających. Wszystko robimy sami, w kilkanaście osób. Jako FUNDACJA ASYMETRYŚCI (Asymetrysci.online) we współpracy z TPU (Towarzystwo Przyjaciół Ukrainy) dzień w dzień przyjmujemy dziesiątki, a czasem setki ofiar wojny. Do tej pory nie posiadamy jednak żadnego finansowania, a wszelkimi siłami próbujemy zapewnić Uchodźcom dach nad głową, wyżywienie, opiekę medyczną i wszystko co jest konieczne, a następnie możliwość wyjazdu do krajów zachodnich, gdzie mogą zacząć nowe życie. RELOKACJA OFIAR WOJNY - to nasz cel, bo to jedyna szansa dla większości przyjezdnych

Jak to wygląda? Każdej nocy śledzimy trasę przejazdu autokarów z osobami, którym udało się uciec. Uciec z rosyjskich rąk.. Np. z obozów filtracyjnych, gdzie po pojmaniu zostali wywiezieni przez Rosjan. Czym są obozy filtracyjne? Raczej nie chcecie znać szczegółów. Ja na pewno nie chcę tu o tym pisać (tego nawet nie da się opisać - tych historii trzeba wysłuchać, bo tylko wtedy można sobie realnie zdać sprawę, do jakiego piekła trafiali ci ludzie). Ludzie, którym pomagamy są okaleczeni. Często i psychicznie i fizycznie. Większość nie posiada już także żadnych pieniędzy. Po kilkudniowej podróży wysiadają z autokaru koło naszego stanowiska przy Dworcu Wschodnim i nie wiedzą co dalej [foto]. Mają kilka tobołków i tyle. Całe Ich życie teraz to właśnie ta część rodziny, z którą udało im się wydostać z Rosji lub terenów okupowanych i te kilka toreb. Gdy otrzymujemy (zazwyczaj między 5 a 7 rano) informację o planowanej godzinie przyjazdu autokaru pędzimy na dworzec (czasem trzeba tam być już o 6.30), bo nasza pomoc to zazwyczaj jedyna szansa tych ludzi, by z automatu nie zostali wywiezieni do noclegowni, skąd nie będą dalej mieli gdzie pójść; by nie zostali "skuszeni" przez przestępców "oferujących pomoc", którzy potem, wykorzystując ich sytuację, fundują im kolejne piekło; by nie zostali z automatu wywiezieni do krajów, gdzie nie otrzymają żadnej realnej dalszej pomocy, a zostaną ulokowani w obozach uchodźczych. By mieli co jeść, by mieli niezbędną opiekę medyczną itd. Każdą rodziną opiekujemy się indywidualnie poznając jej sytuację i potrzeby. Następnie we współpracy z organizacjami z innych państw zapewniamy przejazdy do miejsc, gdzie otrzymają opiekę socjalną, gdzie ktoś ich przyjmie i zapewni ludzkie warunki życia. Gdzie jest perspektywa na dalszą edukację dzieci, na prace dla rodziców. Na pomoc psychologiczną. Na lekarza. Na naukę języka. Kiedyś po prostu na nowe życie. Potrzeb jest po horyzont i będzie coraz więcej - wojna z każdym dniem powiększa liczbę ofiar, a nadchodząca jesień/zima przyniosą niemożliwe do przetrwania głód, a także zimno w miejscach, gdzie brak już elektryczności.. Uciekających będzie więcej i więcej, jeszcze bardzo długo.

---------------------------------------------------------------------------

AKTUALIZACJA [2023]

Nasza działalność na dworcu, z przyczyn od nas niezależnych, musiała się zakończyć :(

Wróciliśmy do pomagania na własną rękę - jako osoby niezrzeszone. Z obecną działalnością wyżej wymienionych fundacji nie mamy już nic wspólnego. Aktualnie organizujemy transporty wgłąb Ukrainy (z pomocą humanitarną). Ze względu na wiele zmian w przepisach stało się to bardzo skomplikowane i w ogóle trudne do realizacji. Stąd taka pomoc jest teraz rzadko spotykana, a więc tym bardziej potrzebna. Bez możliwości finansowych nasze wysiłki nic już nie dadzą, a z tym będziemy mogli pomagać dalej, bo siły są, bo są wokół nas wspaniali ludzie, bo jesteśmy zmotywowani, zorganizowani, bo mamy kontakty, bo wiemy jak. Ale nie mamy ZA CO. Prosimy Was - POMÓŻCIE NAM POMAGAĆ. https://zrzutka.pl/z/polskapomaga2023

Adres

Bemowo
01-494

Telefon

+48515546465

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Tam, gdzie pomoc nie dociera #PolskaPomaga2022 umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Tam, gdzie pomoc nie dociera #PolskaPomaga2022:

Udostępnij