Stowarzyszenie Pomocy Kobietom

Stowarzyszenie Pomocy Kobietom Jesteśmy stowarzyszeniem ze statusem OPP
Nasza siedziba mieści się w Bardzie przy ul. 1-go Maja 12
Jesteśmy po to, by pomagać ofiarom kryzysów.

Kryzys, zgodnie z jego greckim pochodzeniem - oznacza czas przełomu, przesilenie, decydujący zwrot a także okres załamania tak pisze Władysław Kopaliński w Słowniku wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych. Zawsze kiedy człowiek doświadcza kryzysu, czuje się samotny, odmienny, niepełnowartościowy lub nieprzystosowany. I dlatego powinien szukać pomocy
u innych ludzi, aby odwrócić spiralę upadku...

I zawsze trzeba mieć nadzieję, bo nadzieja jest podstawą ludzkiej egzystencji. Pamiętaj zatem, że jest

NADZIEJA

Kochani, z radością i lekkim opóźnieniem (ale lepiej późno, niż później 🫣) informujemy, że gabinet ASLAN i sala integrac...
19/10/2025

Kochani, z radością i lekkim opóźnieniem (ale lepiej późno, niż później 🫣) informujemy, że gabinet ASLAN i sala integracji sensorycznej od października 2025 znów działają.
wszystkich zainteresowanych zapraszamy do kontaktu telefonicznego: 605 403 235

https://www.facebook.com/share/p/1BYL9rKNUw/
26/08/2025

https://www.facebook.com/share/p/1BYL9rKNUw/

🌸 Na miesiąc przed swoimi 95. urodzinami Patricia Routledge napisała słowa, które wciąż cicho wybrzmiewają:

„W najbliższy poniedziałek kończę 95 lat. W młodości często się zamartwiałam — że nie jestem dość dobra, że nikt już mnie nie obsadzi, że nie spełnię oczekiwań mojej matki. A jednak dziś każdy dzień zaczynam w spokoju i kończę z wdzięcznością.”

Moje życie zaczęło nabierać sensu dopiero po czterdziestce. Wcześniej pracowałam regularnie — na prowincjonalnych scenach, w słuchowiskach radiowych, na West Endzie — ale często czułam się zagubiona, jakbym szukała domu wewnątrz siebie, którego jeszcze nie znalazłam.

W wieku 50 lat przyjęłam rolę telewizyjną, z którą większość ludzi mnie kojarzy — Hyacinth Bucket z Keeping Up Appearances. Myślałam, że to będzie drobna rola w małym serialu. Nie wyobrażałam sobie, że trafi do milionów salonów na całym świecie. Ta postać nauczyła mnie akceptować własne dziwactwa. Uzdrowiła coś we mnie.

Po sześćdziesiątce zaczęłam uczyć się włoskiego — nie dla pracy, ale by śpiewać opery w ich oryginalnym języku. Nauczyłam się też żyć sama — bez poczucia samotności. Wieczorami czytałam na głos poezję, nie po to, by szlifować dykcję, ale by ukoić duszę.

W wieku 70 lat wróciłam na scenę szekspirowską — coś, co wcześniej wydawało mi się już poza zasięgiem. Tym razem nie miałam już nic do udowodnienia. Stałam na deskach sceny z wewnętrznym spokojem. Publiczność to czuła. Już nie grałam. Po prostu byłam.

Po osiemdziesiątce zaczęłam malować akwarele. Malowałam kwiaty z ogrodu, stare kapelusze z młodości, twarze z londyńskiego metra. Każdy obraz był cichym wspomnieniem przelanym na papier.

Teraz, mając 95 lat, piszę listy ręcznie. Uczę się piec chleb żytni. Nadal oddycham głęboko każdego ranka. Nadal kocham śmiech — choć już nie staram się nikogo rozśmieszyć. Kocham ciszę bardziej niż kiedykolwiek.

Piszę to, by powiedzieć coś bardzo prostego:

Starzenie się to nie ostatni akt.
To może być najpiękniejszy rozdział — jeśli pozwolisz sobie znów zakwitnąć.

Nie musisz być sławna.
Nie musisz być bezbłędna.
Musisz tylko naprawdę być obecna w swoim życiu — takim, jakie ono jest.

Z miłością i łagodnością,
— Patricia Routledge" 🩷

«Dziś, podczas jednej z lekcji, przyniosłam dzieciom dwa jabłka.Nie wiedziały o tym, ale zanim weszłam do klasy, jedno z...
22/05/2025

«Dziś, podczas jednej z lekcji, przyniosłam dzieciom dwa jabłka.
Nie wiedziały o tym, ale zanim weszłam do klasy, jedno z nich kilkukrotnie upuściłam na podłogę.
Nie było tego po nim widać — oba wyglądały idealnie: czerwone, błyszczące, jędrne, aż chciało się je zjeść.

Rozmawialiśmy o tych jabłkach.
Dzieci mówiły, że wyglądają tak samo, są podobnej wielkości, apetyczne, soczyste.
Potem wzięłam to jabłko, które wcześniej upadło, i zaczęłam mówić o nim źle.
Powiedziałam dzieciom, że go nie lubię, że jest obrzydliwe, że ma brzydki kolor i za krótki ogonek.
Zachęciłam dzieci, żeby też powiedziały mu coś niemiłego — bo skoro ja go nie lubię, to może one też nie powinny.

Część dzieci patrzyła na mnie jak na wariatkę, ale jabłko poszło z rąk do rąk.
Sypały się słowa:
„Śmierdzisz”,
„Po co w ogóle istniejesz?”,
„Na pewno masz w sobie robaki”…

Naprawdę je „zmiażdżyliśmy”. W pewnym momencie zaczęło mi być szkoda tego małego jabłuszka.

Potem wzięliśmy drugie jabłko.
Tym razem — tylko dobre słowa:
„Jesteś piękne”,
„Masz cudowną skórkę”,
„Twój kolor jest zachwycający”.

Podniosłam obydwa jabłka i jeszcze raz popatrzyliśmy na nie wspólnie.
Z zewnątrz — zero zmian. Nadal identyczne.

Ale wtedy przekroiłam je na pół.

To, do którego mówiliśmy z czułością, było świeże, chrupiące i soczyste.
To drugie — miękkie, z brązowymi plamami, pełne siniaków w środku.
Zranione.
I właśnie wtedy w klasie zapadła cisza.
Dzieci zrozumiały.

To, co zobaczyliśmy w środku jabłka — te obicia, papkę, pęknięcia — to dokładnie to, co dzieje się w środku każdego z nas, gdy ktoś nas rani.
Gdy jesteśmy obrażani, wyśmiewani, upokarzani — zwłaszcza jako dzieci — czujemy się okropnie.
Często nikt tego nie zauważa. Nie pokazujemy tego po sobie.
I gdybym nie przekroiła tego jabłka, nikt by nie wiedział, jak bardzo zostało zniszczone.

Podzieliłam się z dziećmi własnym doświadczeniem — ktoś powiedział mi coś przykrego w zeszłym tygodniu.
Na zewnątrz wyglądałam normalnie, uśmiechałam się.
Ale w środku… w środku było mi bardzo źle.
Tak samo jak temu jabłku.

My, w przeciwieństwie do jabłek, mamy możliwość, by to zatrzymać.
Możemy nauczyć dzieci, że nie wolno ranić drugiego człowieka słowami.
Możemy pokazać im, jak to boli — i jak wielką siłę mają ich słowa.
Możemy uczyć je, by stawały w obronie innych — tak jak zrobiła to dziś jedna dziewczynka, która odmówiła obrażania jabłka.
Powiedziała: „Nie chcę mówić złych rzeczy. Nawet jeśli to tylko jabłko.”

Ten gest znaczy więcej niż tysiąc lekcji.

Im więcej ran, im więcej krzywdy, tym trudniej się potem pozbierać.
A jeśli nikt nie zareaguje — zniszczenia tylko się pogłębią.

Twórzmy pokolenie dzieci, które wiedzą, czym jest empatia.
Które wybierają dobroć. Które potrafią podnieść, zamiast popychać.

Bo język nie ma kości,
a potrafi złamać serce.

Dlatego wybierajmy słowa z czułością.
Używajmy ich, by kochać, nie ranić.
By wspierać, nie odrzucać.
By leczyć, nie niszczyć.

Za każdym uśmiechem może kryć się jabłko pełne siniaków.
A my mamy szansę — i obowiązek — to dostrzec.
I coś z tym zrobić.»

~ Relax Kids Tamworth, tłumaczenie: Świat jego oczami

Wielka Noc 2025Nowej, odrodzoneji jeszcze bardziej zażyłej relacjize Zmartwychwstałym Panem.On jest Żyjący!„Wczoraj” zos...
17/04/2025

Wielka Noc 2025

Nowej, odrodzonej
i jeszcze bardziej zażyłej relacji
ze Zmartwychwstałym Panem.
On jest Żyjący!
„Wczoraj” zostało w grobie,
„Dziś” otwiera nową szansę
i niesie nową nadzieję.
Nieustającego i pełnego pokoju „dziś”
z Tym, Który zna każdego po imieniu.

Życzy Prezes i Członkowie
Stowarzyszenia „Związek Maryjny”

Adres

Ulica 1 Maja 12
Bardo
57-256

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 16:00
Wtorek 08:00 - 16:00
Środa 08:00 - 16:00
Czwartek 08:00 - 16:00
Piątek 08:00 - 16:00

Telefon

509043902

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Stowarzyszenie Pomocy Kobietom umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Stowarzyszenie Pomocy Kobietom:

Udostępnij