Otwórzmy drzwi na świat

Otwórzmy drzwi na świat Propagujemy wiedzę na temat spektrum autyzmu.Walczymy o ich prawa i godne życie- Akceptacja!!!

Dziś, 2 maja, w wielu miejscach wybrzmiewają słowa o wspólnocie, o sile bycia razem i o tym, że tylko jedność daje prawd...
02/05/2026

Dziś,
2 maja, w wielu miejscach wybrzmiewają słowa o wspólnocie, o sile bycia razem i o tym, że tylko jedność daje prawdziwą siłę jako ludzie i jako społeczeństwo.
I właśnie w takim dniu szczególnie mocno wraca do mnie myśl o tym, jak często tej jedności brakuje tam, gdzie powinna być najbardziej naturalna.
W świecie rodziców dzieci w spektrum autyzmu.
Budowanie świadomości to nie tylko otwieranie oczu tym, którzy nie mają z tym doświadczenia.
To również praca nad nami samymi, nad tym, byśmy jako rodzice, którzy mierzą się z podobnymi wyzwaniami, potrafili być dla siebie wsparciem, a nie oceną.
Ostatnio trafiłam na komentarze pod wpisami innych rodziców.
I zamiast zrozumienia pojawia się tam zbyt wiele porównań, surowych słów i niepotrzebnego mierzenia się, kto ma trudniej.
A przecież każdy z tych rodziców niesie swój własny ciężar.
Każdy przeżywa swoją codzienność, swoje obawy i swoje bezsilności.
I nie da się tego zważyć ani porównać.
Nie ma „łatwiejszych” i „trudniejszych” historii, kiedy chodzi o dziecko i jego rozwój.
Jest tylko ogrom emocji, troski i nieustannej walki o lepsze jutro, każdej rodziny na swój sposób.
Dlatego tak ważne wydaje mi się, byśmy uczyli się patrzeć na siebie z większą łagodnością.
Bez ocen, bez rywalizacji, bez porównywania.

Bo prawdziwa siła nie rodzi się z podziałów.
Rodzi się wtedy, gdy potrafimy być obok siebie naprawdę razem.

Czasem to widać w drobnych rzeczach.
Jak wtedy, gdy jedna mama pisze w grupie, że jej dziecko ma trudny dzień, a zamiast wsparcia pojawiają się pytania „a u mnie było gorzej”. A przecież wystarczyłoby jedno zdanie: „też to znam, jesteś w tym nie sama”.
I nagle ciężar robi się choć trochę lżejszy.




wśród fanów
Otwórzmy drzwi na świat
Patrycja Kołodziejczyk

Diagnoza ...Przez długie lata słyszysz, że dziecko z tego wyrośnie. Czekasz na korytarzach przychodni, patrzysz na kolej...
29/04/2026

Diagnoza ...

Przez długie lata słyszysz, że dziecko z tego wyrośnie.
Czekasz na korytarzach przychodni, patrzysz na kolejne zamknięte drzwi i z czasem zaczynasz podważać własną intuicję. A ta intuicja przecież jako jedyna, racjonalna drogą doprowadziła Cię do tego gdzie jesteś.
Droga do diagnozy spektrum autyzmu rzadko przypomina realną pomoc, wbrew pozorom.
Bardziej wygląda jak wyczerpujący marsz przez formalności, terminy i kolejne bariery, gdzie na końcu zamiast wsparcia często czeka jedynie następna lista oczekujących.
I tak jest ciągle, czy jesteś rok po diagnozie czy 8 , a nawet 10 lat i więcej.
Najgorsza w tym wszystkim jest samotność.
Ta chwila, gdy orientujesz się, że system, który miał pomagać, staje się twoim największym przeciwnikiem.
Rodzic dziecka w spektrum nie jest pacjentem.
Jest partyzantem, który każdy dokument musi wyszarpać siłą.
Nikt nie przygotowuje nas na to, że miłość do dziecka będzie wymagała zostania prawnikiem, logistykiem i terapeutą w jednym.Zresztą o tym pisałam już nie raz,ale dzisiaj nie o tym.

Większość z nas chce po prostu wiedzieć, jak pomóc własnemu dziecku, a nie tracić lat na udowadnianie, że problem w ogóle istnieje.

A potem przychodzi kolejny etap.
Taki, o którym mówi się zdecydowanie za mało.

Jako mama od kilkunastu lat bardzo często spotykam się z tym, że niemal wszystko spycha się na spektrum autyzmu.
Każdy objaw, każde pogorszenie stanu zdrowia, każdy niepokój rodzica bywa tłumaczony jedną diagnozą.
Jakby wystarczyło dopisać „to przez autyzm” i zamknąć temat.
Dotyczy to wszystkiego: od endokrynologii, przez gastrologię, dermatologię, aż po kardiologię.
Można by wymieniać bez końca.
Zamiast szukać przyczyn, zbyt często szuka się najłatwiejszego wyjaśnienia.

Jest też jeszcze jeden paradoks, który zna wielu rodziców.
Jeśli zadajesz za dużo pytań, zaczynasz być spychany na bok, traktowany jak problem.
Jeśli nie pytasz, nie drążysz i nie naciskasz, diagnoza często nie idzie dalej tak, jak powinna. Jeśli masz już zbyt dużą wiedzę, bo latami obserwujesz dziecko, analizujesz objawy i jesteś z nim dwadzieścia cztery godziny na dobę, też bywa źle.
Bo rodzic ma wiedzieć za mało albo dokładnie tyle, ile komuś wygodnie. Nigdy za dużo.
I w pewnym momencie dochodzisz do bolesnej świadomości, gdy dziecko jest już blisko dorosłości, że wszyscy przez lata mówili, iż będzie pomoc, że zdrowie się poprawi, że z czasem będzie łatwiej.
A wy nadal stoicie dokładnie w tym samym miejscu co kiedyś, tylko jesteście o wiele starsi, bardziej zmęczeni i z dużo większym bagażem problemów.

Najgorsze jest to, że przed dorosłością zaczyna pojawiać się kolejny lęk.
Bo jeśli teraz bywa trudno, to co będzie później? Gdy dziecko stanie się pełnoletnie, często przestaje być „dzieckiem systemu”, a zaczyna być kimś, na kogo patrzy się mniej uważnie.
Jakby wraz z wiekiem malało prawo do troski.
Im więcej współistniejących chorób i trudności, tym trudniej o rzetelną diagnostykę.
Im bardziej złożony przypadek, tym częściej bywa odsuwany na dalszy plan.

" Wczoraj dotknęło mnie to szczególnie mocno. Zobaczyłam na korytarzu siebie sprzed dziesięciu lat.
Tego samego przestraszonego rodzica.
To samo dziecko z podobnymi objawami.
I te same obietnice, że „proszę poczekać”, że „z tego wyrośnie”, że „będzie dobrze”.- Patrycja Kołodziejczyk

I nagle człowiek rozumie, że minęła dekada, a dla wielu rodzin czas w tym systemie wciąż stoi w miejscu.

wśród fanów
Stowarzyszenie Niebieskie Serducho
Porozumienie Autyzm-Polska
Stowarzyszenie na Rzecz Dzieci z Autyzmem "Zacisze"
Autyzm i życie z zespołem Aspergera
Stowarzyszenie "Nasz Autyzm"
Fundacja Autyzm Up




Dzisiaj chciałam zatrzymać się przy temacie, który od dłuższego czasu wraca w moich myślach — jak dużą rolę zaczyna odgr...
28/04/2026

Dzisiaj chciałam zatrzymać się przy temacie, który od dłuższego czasu wraca w moich myślach — jak dużą rolę zaczyna odgrywać wiek dziecka w spektrum autyzmu czy przy innych niepełnosprawnościach. Szczególnie wtedy, gdy z dziecka staje się już prawie dorosłym człowiekiem na papierze, a w wielu codziennych sprawach nadal potrzebuje wsparcia jak dziecko.
Są sytuacje, choćby pobyt w szpitalu, które wyjątkowo mocno pokazują, jak wiele zmienia sam wiek. Nagle okazuje się, że jest się jednym z nielicznych rodziców towarzyszących nastolatkowi, a wokół pojawia się wiele pytań od obcych osób. Często bardzo osobistych. Nie zawsze ma się siłę ani potrzebę, by odpowiadać i tłumaczyć swoje życie.
Takie chwile uświadamiają też, że starsze dzieci coraz częściej trafiają do przestrzeni, gdzie patrzy się na nie głównie przez pryzmat metryki, a nie ich indywidualnych potrzeb. I właśnie wtedy zaczyna się dostrzegać więcej niż na co dzień. Człowiek rozumie, że z czasem nie zawsze przychodzą łatwiejsze etapy. Często przychodzą po prostu inne — trudniejsze emocjonalnie, bardziej wymagające, pełne nowych pytań, lęków i wzruszeń.
Pojawia się też cicha świadomość, że nie da się uchronić własnego dziecka przed wszystkim. Przed pytaniami, spojrzeniami, przed sytuacjami, w których będzie musiało zmierzyć się z tym, co niewygodne i trudne. To właśnie ten moment, kiedy dzieci naprawdę spotykają się z życiem i zaczynają dostrzegać różnice między sobą a rówieśnikami w zupełnie innym wymiarze niż szkoła czy podwórko. Bardziej świadomie, głębiej, czasem boleśniej.
Najtrudniejsze bywa chyba to, że kiedyś można było po prostu wziąć dziecko za rękę i osłonić je przed światem. Dziś coraz częściej można już tylko stać obok i mieć nadzieję, że poradzi sobie z tym, co przyniesie życie.
Rodzicielstwo dzieci neuroróżnorodnych czy z niepełnosprawnościami zmienia się razem z ich wiekiem. Problemy nie znikają — one dojrzewają razem z nimi.

wśród fanów
Otwórzmy drzwi na świat
Patrycja Kołodziejczyk
Autyzm i życie z zespołem Aspergera
Fundacja Autyzm Up
Stowarzyszenie Niebieskie Serducho
Stowarzyszenie na Rzecz Dzieci z Autyzmem "Zacisze"


Msza Święta dedykowana rodzinom dzieci z niepełnosprawnościami ,która po przerwie odbyła się wczoraj to spotkanie pełne ...
27/04/2026

Msza Święta dedykowana rodzinom dzieci z niepełnosprawnościami ,która po przerwie odbyła się wczoraj to spotkanie pełne wzruszeń, nadziei i wspólnej modlitwy.
Był to wyjątkowy czas zatrzymania się w codziennym biegu, odnalezienia siły oraz poczucia, że nikt nie niesie swoich trosk samotnie. Szczególnego znaczenia nabrało kazanie wygłoszone tego dnia, którego słowa poruszyły serca obecnych rodziców i stały się dla wielu ważnym wsparciem, umocnieniem oraz światłem na dalszą drogę.

"Tak sobie pomyślałam, wsłuchując się we wczorajszą Ewangelię, że jej słowa w wyjątkowy sposób dotykają serc rodzin dzieci z niepełnosprawnościami.
Jezus mówi, że zna swoje owce po imieniu, a więc zna również nasze dzieci, ich codzienność, potrzeby, piękno i trudności, z którymi się mierzą. Zna też serca rodziców, ich zmęczenie, troski, lęki i miłość, która każdego dnia daje siłę do walki.
Pomyślałam również, że słowa o Dobrym Pasterzu przypominają nam, iż nie jesteśmy sami w tej drodze. Bóg idzie przed nami, prowadzi nas nawet wtedy, gdy brakuje sił i odpowiedzi. Jest bramą do pokoju, nadziei i ukojenia, którego tak często szukamy.
Może właśnie to było Jego przesłanie na ten dzień, abyśmy bardziej ufali Jego głosowi niż zwątpieniu, byśmy pamiętali, że jesteśmy zauważeni, kochani i prowadzeni każdego dnia".- Patrycja Kołodziejczyk

Dodaję kilka zdjęć, które w kulturalny i dyskretny sposób pokazują jedynie mały fragment tej wyjątkowej chwili. Niektóre z nich wybrałam specjalnie po to, aby ukazać, jak ważne są te Msze Święte dla naszych rodzin oraz jak wiele pięknych momentów przełamania, otwartości i dziecięcej ciekawości można podczas nich zobaczyć. To właśnie w takich drobnych gestach i chwilach widać sens tych spotkań oraz ich ogromną wartość.
O kolejnym terminie będziemy pisać wcześniej.
Z pozdrowieniami Otwórzmy drzwi na świat
Dziękuję za organizację tych mszy Parafia św. Macieja w Andrychowie.
Za pomoc i organizację z serca dziękuję księdzu proboszczowi Tomaszowi Bieńkowi oraz prowadzącemu Dominikowi Opyrchałowi za zaangażowanie, obecność i serce włożone w przygotowanie tego wyjątkowego czasu.

20 kwietnia Międzynarodowy Dzień Różnorodności - więcej niż tolerancja a prawdziwa akceptacja.Miłość do różnorodności to...
20/04/2026

20 kwietnia Międzynarodowy Dzień Różnorodności - więcej niż tolerancja a prawdziwa akceptacja.

Miłość do różnorodności to umiejętność dostrzegania piękna w tym, że każdy człowiek jest inny.
To akceptacja różnych charakterów, sposobów myślenia, wrażliwości i historii, jakie nosimy w sobie.
Świat nie byłby tak wyjątkowy, gdyby wszyscy byli tacy sami.
To właśnie różnice sprawiają, że możemy się od siebie uczyć, inspirować i wzajemnie ubogacać.
Szczególnie wyraźnie widać to w świecie autyzmu, gdzie różnorodność ma wiele twarzy.
Każda osoba w spektrum jest inna, ma własne potrzeby, talenty, emocje oraz swój niepowtarzalny sposób patrzenia na rzeczywistość.
Nie da się zamknąć autyzmu w jednym schemacie, bo za tym słowem zawsze stoi człowiek wyjątkowy, wartościowy i jedyny w swoim rodzaju.
Różnorodność to także prawo wyboru, decydowania o sobie i życia na własnych zasadach.
Niestety zbyt często właśnie to prawo odbierane jest osobom, które nie wpisują się w czyjeś oczekiwania.
Pojawia się krytyka, ocenianie i przekonanie, że ktoś inny wie lepiej, jak należy żyć, czuć czy funkcjonować.
A przecież sens różnorodności polega właśnie na tym, by nie oceniać, lecz pozwolić człowiekowi być sobą.
Jeśli nikogo nie krzywdzi swoimi wyborami, ma prawo żyć tak, jak czuje.
Widać to choćby w ostatnim czasie, gdy po raz kolejny rozpętała się burza wokół specjalnych mszy dedykowanych osobom ze szczególnymi potrzebami.
Dla jednych to wsparcie, szansa i otwarte drzwi.
Dla innych niezrozumiały problem.
A przecież nadal mówimy o wyborze.
Nikt nikomu niczego nie odbiera i nikogo do niczego nie zmusza. Trudno mówić o pokorze i otwartości, gdy ktoś wylewa swoją gorycz już po przeczytaniu samej informacji, nie znając miejsca, ludzi ani ich historii.

Dzisiejszy Dzień Różnorodności powinien skłonić do refleksji wszystkich tych, którzy nie potrafią dostrzec nic pozytywnego w odmiennym postrzeganiu świata.
Tych, którzy akceptują tylko to, co łatwe, znane i pospolite.
Bo to, co inne, często wnosi najwięcej dobra, prawdy, szczerości i autentyczności.
Nie wiem, dokąd zmierza świat, ale mam nadzieję, że wielu ludzi jeszcze się przebudzi i zrozumie, że to od nas zależy, jaki on będzie. Ile dobra do niego wniesiemy, ile serca damy innym, jak ze sobą rozmawiamy i czy potrafimy zaakceptować, że każdy ma prawo żyć po swojemu.

Miłość do różnorodności zaczyna się tam, gdzie kończy się ocenianie, a zaczyna prawdziwe poznawanie drugiego człowieka. Bo różnorodność nie jest zagrożeniem.
Jest szansą, by stać się lepszym człowiekiem.

Jeśli te słowa są Ci bliskie, zostaw po sobie ślad, aby ten Dzień Miłości do Różnorodności wybrzmiał głośno, ciepło i pozytywnie.

Czasem naprawdę tak niewiele potrzeba, by odmienić czyjś dzień dobre słowo, chwila uwagi, przytulenie, gest wsparcia czy nawet zwykły post, który sprawi, że ktoś poczuje się zauważony.

Każdego dnia dostaję wiadomości od osób, które dziękują mi za to, że piszę, poruszam ważne tematy i po prostu jestem.

Piszą, że dzięki temu czują się mniej samotni, bardziej rozumiani i mają w sobie odrobinę więcej siły.
To dla mnie najpiękniejsza nagroda i prawdziwy miód na serce, że mogę dawać innym choć trochę nadziei, dobra i uśmiechu.

Ostatnie statystyki, które pokazały ponad 300 tysięcy osób, do których dotarł mój post, sprawiły, że naprawdę poczułam, jak bardzo jest to Wam potrzebne.
Poczułam, że te słowa mają sens, trafiają do serc i zostawiają po sobie coś dobrego.
Za to z całego serca Wam dziękuję.
Życzę Wam, aby ten dzień był pełen miłości do różnorodności, empatii, wrażliwości i otwartości na drugiego człowieka.
Bo czasem jedno dobre serce potrafi zmienić naprawdę wiele.
Patrycja Kołodziejczyk


wśród fanów
Otwórzmy drzwi na świat









Sosw Kalwaria Zebrzydowska
Porozumienie Autyzm-Polska
Autyzm i życie z zespołem AspergeraAutypilot - podróże w świat dzieci z autyzmem
Fundacja Autyzm Up
Autyzm po godzinach - Anna Maria Pius
Spektrum Autyzmu u Dorosłych Wysokofunkcjonujących
Mamy niepełnosprawne dzieci
TPD Koło Dzieci Niepełnosprawnych w Wadowicach
Niepełnosprawni Są Wśród Nas.
Stowarzyszenie "Nasz Autyzm"
Stowarzyszenie na Rzecz Dzieci z Autyzmem "Zacisze"
Stowarzyszenie Przybij Piątkę w Chełmnie
Stowarzyszenie Niebieskie Serducho
Krajowe Towarzystwo Autyzmu Oddział Terenowy Bielsko - Biała

Czego uczą nas osoby w spektrum autyzmu — oczami rodzica, który widzi więcej.Osoby w spektrum autyzmu uczą nas rzeczy, k...
19/04/2026

Czego uczą nas osoby w spektrum autyzmu — oczami rodzica, który widzi więcej.

Osoby w spektrum autyzmu uczą nas rzeczy, których nie da się znaleźć w żadnym poradniku.

- "A ja, jako mama, która kilkanaście lat temu szukałam rzetelnych informacji o spektrum i nie znalazłam ani jednego poradnika wolnego od stereotypów, wtedy zrozumiałam coś ważnego... takiego poradnika nie da się napisać. Bo każda osoba w spektrum jest inna. Mogą mieć podobne cechy, podobne zachowania, ale nikt mi wtedy nie powiedział, że moje dziecko może być empatyczne, że może kochać przytulanie, że będzie patrzeć głęboko w oczy, że stanie się domowym rentgenem emocji. Tego nigdzie nie było – musiałam odkryć to sama, dzień po dniu...
wiecie czym ? SERCEM- nie książką". - Patrycja Kołodziejczyk

Osoby w spektrum uczą nas również świata, w którym prawda i wrażliwość mają swoją cenę i swoją wartość.
Bo jeśli się tak głębiej zastanowić, osoba neuroróżnorodna jest często bardziej szczera niż większość ludzi wokół.
Nie dlatego, że chce kogoś zranić.
Dlatego, że nie potrafi inaczej niż prawdziwie.
A prawda, nawet ta niewygodna, jest fundamentem relacji.

Tylko, że ta szczerość nie zawsze jest mile widziana.
Dlatego wiele osób zakłada maski, o których pisałam we wcześniejszych postach.
Maski - w liczbie mnogiej.
Nie jedną.
Czasem dziesięć dziennie.
Maski dopasowane do sytuacji, do ludzi, do oczekiwań.
Nie dlatego, że lubią udawać.
Tylko dlatego, że czują się nieakceptowani tacy, jacy są.
Maski są tarczą.
Mechanizmem przetrwania w świecie, który nagradza dopasowanie, a karze autentyczność.

Bo w dzisiejszym świecie AUTENTYCZNOŚĆ nie jest modna.

A jednak pod tymi maskami jest człowiek, który mówi prawdę.
Który czuje głębiej.
Który widzi więcej.
I kiedy taka osoba w spektrum autyzmu jest jeszcze do tego empatyczna, to ma w sobie coś niezwykłego:
czyste, nieudawane współodczuwanie, którego nie da się nauczyć.

Tylko, że świat takich ludzi często odrzuca.
Tak samo jak odrzuca osoby wysokowrażliwe.
Tak samo jak odrzuca tych, którzy zmagają się z depresją.
Świat ma tendencję do odsuwania tych, którzy nie wpisują się w jego schematy.

Bo ludzie wolą słuchać pozytywów, sukcesów, uśmiechów.
A trudne emocje?
One przypominają, że życie nie jest tylko kolorowym kadrem.
Na smutek powoli nie ma miejsca.

Dlatego osoby w spektrum autyzmu często nie są lubiane w wieku szkolnym.
Bo są inne.
Bo nie grają w tę samą grę co reszta.
Bo nie potrafią udawać, że wszystko jest okej, kiedy nie jest albo udają tak dobrze, że nikt nie widzi ich zmęczenia.

Ale potem czasem to się zmienia.
Kiedy dorastają.
Kiedy znajdują pomysł na siebie.
Kiedy trafiają do ludzi, którzy widzą więcej niż powierzchnię.
Którzy potrafią dostrzec, że szczerość to dar, nie wada.
Że wrażliwość to siła, nie słabość.
Że inność to przewaga, nie minus.

I wtedy nagle okazuje się, że to, co kiedyś było powodem odrzucenia, staje się powodem podziwu.
Jeśli mają takie szczęście ...

Rodzicielska prawda, którą warto powiedzieć głośno.

Nie trzeba mieć autyzmu, żeby mieć kręgosłup moralny, który nie pasuje do większości społeczeństwa.
Nie trzeba mieć diagnozy, żeby czuć, że nie wpisujesz się w schematy.
Że nie umiesz udawać.
Że nie potrafisz być „jaki trzeba”.

I kiedy masz w sobie tę wewnętrzną uczciwość, tę niezgodę na fałsz, tę wrażliwość, która nie mieści się w normach,
zaczynasz rozumieć, jak czują się osoby w spektrum autyzmu.
Jak to jest być „innym” w świecie, który kocha wygodne kopie bardziej niż oryginały.

To doświadczenie uczy pokory.
Uczy empatii.
Uczy patrzenia głębiej.

I może właśnie dlatego osoby neuroróżnorodne są nam tak potrzebne.
Bo przypominają nam każdego dnia, że można żyć inaczej.
Że można czuć inaczej.
Że można kochać inaczej.
Że można być sobą nawet jeśli świat nie jest na to gotowy.

A my, rodzice, mamy zaszczyt obserwować to z bliska.
Uczyć się od własnych dzieci.
I każdego dnia odkrywać, że różnorodność nie jest problemem.
Różnorodność może być wartością.
Jest wartością.
Jest pięknem.
Jest siłą.

- " A jednak, choć wiem, że różnorodność jest wartością, pięknem i siłą, zbyt często świat próbuje na każdym kroku pokazać, że to ma być problem. I wtedy, jako mama, stoję między tym, by przygotować moje dziecko do życia w świecie, który nie zawsze jest łagodny… a pragnieniem, by zostawić je dokładnie takim, jakie jest. Bo dlaczego ono ma się zmieniać tylko po to, żeby innym było wygodniej? Dlaczego ma dopasowywać się do norm, które nie uwzględniają jego wrażliwości? Przecież ma takie samo prawo być sobą jak każdy inny człowiek. I ja, jako mama, będę o to prawo walczyć, nawet wtedy, gdy świat próbuje mi wmówić, że inność to ciężar, a nie dar". - Patrycja Kołodziejczyk

A Wam, rodzice, chcę powiedzieć jedno: nie jesteście w tym sami. Każde z naszych dzieci idzie własną drogą, czasem trudniejszą, czasem bardziej pod prąd, ale idzie nią z NASZĄ miłością obok.
I to właśnie ta miłość sprawia, że nawet w najcięższych chwilach naprawdę damy radę. Wspaniałej niedzieli.













wśród fanów
Otwórzmy drzwi na świat
Sosw Kalwaria ZebrzydowskaSpecjalny Ośrodek Szkolno Wychowawczy w KaczynieRazem-ZawszeFundacja Autyzm UpAutyzm i życie z zespołem AspergeraAutyzm po godzinach - Anna Maria PiusPorozumienie Autyzm-PolskaAspiracje.com.pl - autyzm na koszulkach

Z radością informujemy, że powracają Msze Święte dedykowane osobom z różnymi niepełnosprawnościami, ze szczególnym uwzgl...
17/04/2026

Z radością informujemy, że powracają Msze Święte dedykowane osobom z różnymi niepełnosprawnościami, ze szczególnym uwzględnieniem osób w spektrum autyzmu.
To wyjątkowa inicjatywa, mająca na celu stworzenie przestrzeni pełnej zrozumienia, akceptacji i duchowego wsparcia dla wszystkich potrzebujących oraz ich rodzin.
Będziemy wdzięczni za przygotowanie krótkiego artykułu oraz rozpowszechnienie tej informacji wśród lokalnej społeczności.
Serdecznie zapraszamy całe rodziny.

Organizatorzy:
Stowarzyszenie „Otwórzmy Drzwi na Świat” Otwórzmy drzwi na świat
Parafia św. Macieja w Andrychowie Parafia św. Macieja w Andrychowie

Sosw Kalwaria Zebrzydowska@liderzy wśród fanów@obserwującyPatrycja Kołodziejczyk
Beskidlive.plMamNewsa.pl - portal informacyjnyRadio Andrychów i Nowiny AndrychowskieRadio Anioł Beskidów

Mit geniusza a realne trudności. O dzieciach, które potrzebują mądrego systemu, nie legend.Dzisiejszy temat nie należy d...
14/04/2026

Mit geniusza a realne trudności.
O dzieciach, które potrzebują mądrego systemu, nie legend.

Dzisiejszy temat nie należy do tych lubianych ani wśród rodziców, ani w społeczeństwie.
Jedni będą oburzeni, inni się zgodzą, jeszcze inni wzruszą ramionami.
Ale nie o to chodzi, żeby pisać tylko to, co jest wygodne i dobrze brzmi.
O autyzmie trzeba mówić prawdę, bez lukru.
Bo tak jak w każdej innej dziedzinie życia, zbyt dużo lukru bardziej przeszkadza, niż pomaga.

Chciałam dziś napisać o micie, który funkcjonuje bardzo mocno:
o przekonaniu, że osoby w spektrum autyzmu zawsze mają jakąś nadzwyczajną zdolność, że są „geniuszami”.
To nie jest prawda.
Różnice są ogromne.
Wszystko zależy od tego, jak głęboko zaburzone są konkretne obszary, z jakim spektrum mamy do czynienia, jakie są możliwości dziecka, a także od czynników współwystępujących.
A te potrafią bardzo mocno wpływać na rozwój.

Mówię tu przede wszystkim o dzieciach, które oprócz spektrum mają również nadpobudliwość psychoruchową (ADHD) czy epilepsję i to niekoniecznie w formie spektakularnych napadów, o których najczęściej się słyszy.
Te choroby często zaburzają koncentrację, pamięć, regulację emocji, a czasem nawet podstawowe funkcjonowanie. I wtedy obraz „geniusza” znika, a zostaje realne dziecko z realnymi trudnościami.

Zainteresowania, które nazywamy „pasjami”, bardzo często na początku są po prostu fiksacjami.
U jednych dzieci trwają latami, u innych znikają po kilku tygodniach, a u jeszcze innych zmieniają się jak w kalejdoskopie.

I tu pojawia się największy problem:
Jak połączyć ogromną wiedzę wynikającą z fiksacji z realną ścieżką edukacyjną i zawodową.

Bo co z tego, że dziecko zna historię lepiej niż niejeden student, skoro w liceum czy technikum nie poradzi sobie z większością przedmiotów, które są obowiązkowe.
I wtedy musi wybrać szkołę, która nie wykorzysta jego potencjału.
A później ,dalsza edukacja staje się jeszcze trudniejsza.

W polskim systemie edukacji jest tu ogromna przepaść.
I myślę, że naprawdę powinniśmy zacząć poważnie rozmawiać o tym, jak mądrze zbudować ścieżki zawodowe dla osób w spektrum. Tak, aby nie były skazane na kilka „oklepanych” kierunków typu cukiernik czy hotelarz, które w większości przypadków kompletnie mijają się z ich możliwościami i potrzebami.

Do tego dochodzi jeszcze temat dostosowań edukacyjnych.
Wciąż nikt nie opracował rzetelnego, jasnego modelu, jak to ma wyglądać.
Nauczyciele często nie wiedzą, czego mogą nie wymagać, a co jest obowiązkowe.
Rodzic, nauczyciel wspomagający i nauczyciel przedmiotu próbują wspólnie coś wypracować i czasem się udaje.

Ale po jakimś czasie i tak wraca jedno pytanie: co dalej?

Co dalej z edukacją, z pasjami, z realnymi możliwościami, z przyszłością zawodową naszych dzieci?
Jak stworzyć im przestrzeń, w której ich potencjał nie zostanie zmarnowany, a jednocześnie nie będą przeciążane wymaganiami, których nie są w stanie spełnić?

To są pytania, na które jako społeczeństwo musimy zacząć szukać odpowiedzi.
Bo nasze dzieci zasługują na coś więcej niż przypadkową ścieżkę i kilka zawodów „z automatu”.
Zasługują na mądrze zaplanowaną przyszłość , taką, która bierze pod uwagę ich możliwości, ograniczenia i prawdziwe talenty, a nie mity, które od lat krążą wokół spektrum.

I może właśnie dlatego tak ważne jest, by mówić o tym głośno bez lukru, bez mitów, bez udawania, że wszystko jest proste.
Bo nie jest.
Ale w tej całej trudności jest coś jeszcze: nie jesteśmy w tym sami.

Każdy z nas , rodzic, nauczyciel, terapeuta próbuje zrozumieć, wspierać, szukać najlepszych rozwiązań.
Każdy z nas czasem się gubi, czasem wątpi, czasem pyta „co dalej?”. I to jest normalne.
To właśnie z tych pytań rodzą się zmiany.

Jeśli chcemy, by nasze dzieci miały realną przyszłość, mądrze dobrane ścieżki edukacyjne i zawody, które naprawdę wykorzystają ich potencjał, musimy zacząć o tym mówić otwarcie.
Nie po to, by kogokolwiek straszyć.
Nie po to, by dzielić.
Ale po to, by budować system, który widzi człowieka, nie mit.

Bo każde dziecko w spektrum zasługuje na szansę.
Na rozwój.
Na zrozumienie.
Na przyszłość, która nie jest przypadkiem, lecz świadomym wyborem.

A my rodzice zasługujemy na to, by wiedzieć, że nie idziemy tą drogą w pojedynkę.

Najważniejsze fakty:

Większość dzieci w spektrum ma inteligencję w normie – tak samo jak populacja ogólna.

- 30–40% ma dodatkowo niepełnosprawność intelektualną.

- około 10% wykazuje tzw. zdolności sawantyczne, czyli wyjątkowe talenty w bardzo wąskiej dziedzinie (np. pamięć fotograficzna, matematyka, muzyka). To rzadkość, nie norma.

wśród fanów

Patrycja KołodziejczykOtwórzmy drzwi na świat
Sosw Kalwaria Zebrzydowska
Specjalny Ośrodek Szkolno Wychowawczy w Kaczynie

„Przyszedł czas i na mnie…”Kiedyś patrzyłam na ten etap z daleka.Dojrzewanie w spektrum wydawało się czymś odległym, tro...
12/04/2026

„Przyszedł czas i na mnie…”

Kiedyś patrzyłam na ten etap z daleka.
Dojrzewanie w spektrum wydawało się czymś odległym, trochę abstrakcyjnym, trochę „jeszcze nie teraz”.
Słyszałam ostrzeżenia, czytałam, rozmawiałam… ale nie wiedziałam. Nie da się wiedzieć, dopóki się w tym nie stanie.
A potem przyszedł czas i na mnie.
Dojrzewanie przyszło jak kolejna rewolucja.
Trochę jak diagnoza na początku,która zmienia wszystko, co znaliśmy.
Nagle to, co działało, przestaje działać.
To, co było przewidywalne, robi się niepewne.
Emocje są większe, trudniejsze, bardziej intensywne dla dziecka, ale też dla Nas.Najbliższych.
Są dni ciężkie.
Takie naprawdę ciężkie.
Cięższe, niż kiedykolwiek przypuszczałam.
Nieraz słyszę opinie jak tylko zaczynam o tym mowić :" aaaa no dojrzewanie ,każdy z Nas to przerabiał ".
No tak, jednak nie w taki sposób.
Bo spektrum autyzmu nie jest jak każdy.
Ale w tym wszystkim jest coś, czego uczę się każdego dnia od nowa, że najważniejsze to nie przestać być obok.
Nie ma na to lekarstwa.
Nie ma jednego sposobu.
Jest rozmowa.
A czasem nawet … walka o tę rozmowę.
Jest budowanie kontaktu, nawet jeśli wydaje się, że wszystko się oddala.
To czas, kiedy dziecko choć często odpycha jeszcze bardziej potrzebuje wiedzieć, że ma rodzica, na którego może liczyć.
Takiego, który wytrzyma.
Który nie zniknie.
Który będzie.
Ale to też czas granic.
Nowych granic, których wcześniej nie było.
Uczenia się ich razem, często przez błędy, frustrację, łzy.
To czas wyrzeczeń.
Prób i błędów.
Upadków i powstawania.
I choć bywa trudno…
to w tym wszystkim nadal jest relacja.
Ta sama, która od początku była naszym lekarstwem.
I ta, o którą warto walczyć każdego dnia.

Najtrudniejsze? Znaleźć właściwe słowa ...

Jak pomóc dziecku zrozumieć, z czym się mierzy…
ale jednocześnie nie sprawić, żeby poczuło się „inne” w sposób, który boli.

Jak powiedzieć:
„to jesteś Ty”
i żeby to znaczyło:
„jesteś wystarczający, jesteś dobry taki, jaki jesteś”.

To jest moment, w którym zaczyna się coś bardzo delikatnego.
Przyszedł moment akceptacji siebie.
Nie tej, która próbowała kiełkować już w przedszkolu, a może nawet wcześniej.
Teraz to coś innego, bardziej świadomego, poważniejszego, głębszego, ważniejszego dla nich samych.
Takiego, które w końcu ma odwagę stanąć przed lustrem
i powiedzieć: „to ja”.

Pojawiają się pierwsze potyczki.
Pierwsze niezrozumienie.
Pierwsze „dlaczego ja?”.

Upór, który rośnie razem z hormonami.

To, co kiedyś było trudne, teraz bywa podniesione do potęgi.
Upór, który wcześniej dało się jakoś obejść, wynegocjować, rozbroić teraz jest jak mur.
Jakby każde „nie” było jeszcze bardziej „nie”.
Jakby każda prosta rzecz była walką o przetrwanie.

I nagle widzisz, że:
* to, co działało kiedyś, już nie działa,
* strategie, które miałaś wypracowane, przestają mieć sens,
* słowa, które kiedyś trafiały, teraz odbijają się jak od ściany.

Rozmowy, które stają się inne bardziej odległe.
Kiedyś było łatwiej dotrzeć.
Kiedyś słowa miały krótszą drogę.
Kiedyś wystarczyło usiąść obok.
A teraz rozmowy są jak przez mgłę.
Jakby twoje dziecko było trochę dalej, trochę głębiej w sobie, trochę bardziej zamknięte w swoim świecie.
Nie dlatego, że nie chce.
Tylko dlatego, że dojrzewanie w spektrum to jak dodatkowa warstwa, która zasłania dostęp do emocji.

To moment kiedy coraz częściej nie wiesz co masz odpowiedzieć, bo pytania są trudniejsze,
odpowiedzi krótsze,
kontakt bardziej kruchy,
a ty czujesz, że musisz nauczyć się mówić ZNOWU od nowa.
Każdy dzień to jest zdecydowanie radość i strach w jednym.
Bo tak , oczywiście, że cieszysz się, że dorasta.
Że przechodzi przez to, co naturalne.
Że doświadcza tego, co inni.

Ale jednocześnie w środku masz pytanie, które wraca każdego dnia:
„Jak ja to wszystko połączę?”
Jak połączyć:
* dotychczasowe trudności,
* nowe emocje,
* burzę hormonów,
* upór do potęgi ,
* zmęczenie,
* szkołę,
* terapie,
* codzienność,
i jeszcze własne siły, które nie są z gumy. Chociaż wciąż tak wielu to postrzega.
Ciężko się żyje ,kiedy słyszysz : Ciągle wszystko na „nie”.
To jest chyba najbardziej wyczerpujące.
Bo niezależnie od tego, co proponujesz, co tłumaczysz, co próbujesz, odpowiedź często jest TYLKO jedna.
Nie.
Nie teraz.
Nie chcę.
Nie będę.
Nie rozumiem.
Nie obchodzi mnie to.
Nie będę tego robił.
Trudno.

I ty, jako najbliższa osoba, jesteś w samym środku tego cyklonu.
W samym oku burzy.
A najgorsze jest to, że nikt nie ma instrukcji.
Nie ma podręcznika.
Nie ma gotowych rozwiązań.
Nie ma jednego sposobu.

Czasem reagujesz dobrze.
Czasem źle.
Czasem nie wiesz, co zrobić.
Czasem masz wrażenie, że zderzasz się ze ścianą.

Ale mimo tego idziesz dalej.
Bo kochasz.
Bo jesteś.
Bo to twoje dziecko.
Bo nikt inny nie zna go tak jak ty.

I to jest właśnie dojrzewanie w spektrum
Burza hormonów nałożona na burzę codzienności.
Upór pomnożony przez emocje.
Zmiany, które przychodzą nagle.
Leki, które przestają działać.
Rozmowy, które stają się trudniejsze.
Relacja, która wymaga jeszcze więcej cierpliwości, jeszcze więcej siły, jeszcze więcej serca.

A ty w środku tego wszystkiego próbujesz trzymać kurs.
Czasem płyniesz.
Czasem toniesz.

Ale zawsze wracasz.
Zawsze próbujesz.
Zawsze kochasz.

I to właśnie czyni cię silniejszą, niż sama o sobie myślisz.

„I choć każdego dnia zderzamy się ze ścianą, to właśnie my, rodzice jesteśmy tymi, którzy wstają, otrzepują się i idą dalej, bo miłość do naszego dziecka jest większa niż każdy cyklon, każda burza i każde ‘nie’.

A kiedy poczujesz, że już nie masz siły, spójrz w stronę innych rodziców, wróć na naszą stronę , jesteśmy tu razem. To sprawia, że jesteśmy silniejsi.

A dzisiaj życzę Wam kochani pięknej niedzieli, pełnej uśmiechów, radości , więcej słów "TAK" ,pysznej kawy o poranku wypitej w uroku budzącego się do życia słońca.
Z samymi ciepłymi słowami ,dziękując za tak liczne wiadomości pełne wzruszeń i podziękowań ,że to co piszę jest słowem należącym również do Was - Pozdrawiam Was Patrycja Kołodziejczyk

Adres

Andrychów
34-120

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 12:00
Wtorek 09:00 - 12:00
Środa 09:00 - 12:00
Czwartek 09:00 - 12:00
Piątek 09:00 - 12:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Otwórzmy drzwi na świat umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Otwórzmy drzwi na świat:

Udostępnij