01/06/2026
🟤Życie jest trudne…
⚪Wiem, Boguś. – odpowiedziałem przyjacielowi przy którejś kolejce.
Siedzieliśmy w moim ulubionym barze „Pod Dzikim Plastrem”. Zmierzch dopiero nadchodził. Gadaliśmy przy stoliku już dobre dwie godziny. Jedna woskowa świeczka się wypaliła, więc Nancy zapaliła drugą. Nalała mi kolejny kieliszek lipca* - tutejszego specjału i uzupełniła zeszłoroczną akacją woskowy kubek Bogusia.
🟤 Nie znajdę takiej drugiej.
⚪Widzę, że Cię to gryzie. – wzięliśmy po łyku naszych napojów. – Nadal myślisz o Zuzannie?
🟤Mhm… Taka matka jest jedna na milion.
⚪Wiem, ale spróbuj spojrzeć na to pozytywnie. Nadal żyjesz i nie masz urwanego interesu.
🟤Kochałem ją. Jej oczy, jej odwłok, jej zapach…
⚪Odwłok to nie wszystko, Boguś.
🟤Ta. Byłeś kiedyś zakochany w samicy?
⚪Nie raz, nie dwa.
🟤I ile cię trzymało?
⚪Różnie. Ale rozumiem Cię, głowa wtedy inaczej pracuje. Masz ochotę lecieć dla niej po gwiazdkę z nieba…
Bar zapełniał się coraz bardziej. Gwar narastał a atmosfera piątkowego wieczoru gęstniała. Szum rozmów przebił odgłos wybitego szpuntu w beczce z piwem, a ludzie przy barze wznieśli wiwaty. Nancy podstawiła kilka kufli, które kolejno napełniły się trunkiem.
🟤I co ja mam robić, Marcin?
⚪Myślałeś, żeby znaleźć robotę?
🟤Nie ma w tym kraju pracy dla trutni z moim wykształceniem.
⚪Nie mów do mnie frazesami z bzdurnych seriali.
🟤To nie bzdura, tylko dzieło kultury! – Zaperzył się mój rozmówca i spojrzał wzrokiem wyzywającym do intelektualnego sparingu.
⚪Znam Twoją naturę adwokata diabła, ale pozwól, że powiem ci coś innego.
🟤Wiesz w którym ulu mieszka Zuzanna?
⚪Wiem, ale ona jest już unasienniona. Zapomnij o niej. Prędzej czy później poczujesz zapach innej królowej i polecisz na trutowisko. Lecz ja nie o tym. Chciałbym ci zaproponować pracę w mojej pasiece.
Wzrok Bogusia zmienił się z zawadiackiego na lekko zaskoczony, niepewny ale pełen zaciekawienia. Znalazłem iskrę w jego oku gdy zapytał:
🟤Oferujesz mi gorące mamuśki w twojej okolicy?
⚪Nie, bałwanie! I nawet nie chcę pytać gdzieś właził w tym Internecie. Zorganizowałem konkurs na miód. Mówiłem Ci, że w zeszłym roku mój wiosenny wielokwiat i lipowy były tak zaje… - tutaj moje słowa przerwał głośny śmiech grupy podchmielonych jegomościów przy barze, który wybuchli po puencie sprośnego żartu, jaki jeden z nich opowiedział atrakcyjnej barmance. Jej mina pozornego rozbawienia, zza którego biło spore zażenowanie była dowodem, że niektórzy powinni już opuścić lokal.
⚪...brązowe medale na międzynarodowym konkursie Honey Madness Cup. I dużo osób wzięło udział.
🟤A gdzie tam robota dla mnie?
⚪Byłbyś w jury konkursowym. Jest blisko setka komentarzy do przeczytania i oceny.
🟤A mało masz robotnic do tego?
⚪Boguś, ty trutniu! Oczywiście, że już znalazłem pszczółkę, która w to weszła. Lepiej, znalazłem nawet królową, która przygotuje werdykt. Ale chciałbym zadbać o parytet.
🟤Marcinie, nie brzmi to źle. W końcu litery znam, oleju w głowie mi nie brakuje…
⚪…Byle jakiego trutnia bym do tego nie brał. Pomyśl.
Po paru chwilach buzia Bogusia rozpromieniła się dawno niewidzianym przeze mnie zadowoleniem. Mimo że miód zrobił swoje i procenty w hemolimfie troszkę przeszkadzały mu w zachowaniu równowagi, miałem wrażenie że nowy duch wstąpił w ciało mojego przyjaciela. Życie jest trudne. Tutaj Boguś się nie mylił. Ale na pewno smaku dodaje mu przyjaźń. Po jeszcze paru telefonicznych rozmowach byłem pewny, że dobrze wybrałem. Ja znalazłem druha, z którym mogę wyjść od czasu do czasu, ponarzekać, pożartować czy nawet pomilczeć. Boguś znalazł motywację do latania i wzięcia się w garść. Wierzę, że razem z pszczółką Arletką i matką Reginą dokonają dobrego wyboru zwycięzców konkursu. Mam nadzieję, że i Wy docenicie Bogusia w jego nowej roli jurora i mnie w nowej roli pracodawcy. Wiecie jaki trudno jest zatrudnić trutnia?
*lipiec – miód pitny produkowany z miodu lipowego.