31/05/2026
Głos ze , którego Warszawa nie chce słyszeć
Słowa , przewodniczącego związku zawodowego Sierpień 80, powinny wybrzmieć w stolicy niczym dzwon alarmowy. Ziętek w wywiadzie dla portalu WNP słusznie zauważa: „Jeśli mamy się zastanowić nad zmianami w umowie społecznej dla górnictwa, to nie mogą one iść w kierunku przyspieszenia likwidacji mocy produkcyjnych, lecz w kierunku wydłużenia eksploatacji”. To zwięzła i brutalnie szczera diagnoza naszej regionalnej rzeczywistości. Jeśli obecna władza faktycznie chce zrobić cokolwiek, co realnie wspomoże Śląsk i całą branżę, musi wreszcie zacząć słuchać ludzi, którzy na tym sektorze zjedli zęby.
Transformacja energetyczna to nie jest prosty projekt w arkuszu kalkulacyjnym, który można dowolnie przyspieszać z perspektywy warszawskich biurowców. Eksperci i praktycy od lat alarmują, że przedwczesne zamykanie kopalń to przepis na gospodarczą i społeczną katastrofę. Zamiast chaotycznego cięcia kosztów i mocy produkcyjnych, branża potrzebuje wydłużenia życia zakładów zaplanowanych do rychłej likwidacji. Daje to niezbędny czas na zbudowanie alternatyw na rynku pracy oraz zabezpieczenie bezpieczeństwa energetycznego kraju w trudnych czasach. Rządzący muszą zrozumieć, że umowa społeczna to fundament, a nie elastyczny dokument do swobodnego skracania.
Niestety, obecna praktyka decyzyjna pokazuje zupełnie co innego. Jak na razie wszelkie pozytywne, oddolne inicjatywy płynące ze Śląska są przez centralę systematycznie i bezrefleksyjnie pomijane. Zamiast konstruktywnego dialogu i wsparcia, otrzymujemy narzucane z góry plany z Warszawy, które wprost skazują nasz region na porażkę. Trudno oprzeć się wrażeniu, że stolica traktuje Śląsk nie jak partnera z ogromnym potencjałem, ale jak problem do szybkiego wygaszenia. Czas odwrócić ten trend, przestać ignorować lokalny głos rozsądku i zacząć budować przyszłość regionu w oparciu o wiedzę lokalnych ekspertów.