09/06/2026
A przecież wszystko miało być okej...
Pola była wulkanem energii. Każdą wolną chwilę spędzała na basenie. Z radością wróciła po wakacjach do szkoły. Miała wtedy 8,5 roku.
I nagle, w październiku, zaczęła kuleć na prawą nogę. Pierwszy lekarz uznał, że dziewczynka po prostu symuluje, bo potrzebuje więcej uwagi. Kolejna wizyta – tym razem na ostrym dyżurze – i znów lekarze nic nie stwierdzili.
– Czułam podskórnie, że to nie jest zwykły kaprys. Matczyna intuicja podpowiadała mi, że dzieje się coś złego, choć wszyscy wokół mówili, żebym odpuściła – wspomina Inga, mama Poli.
Nie dawała za wygraną. Poprosiła o USG, które wykazało zapalenie stawu biodrowego. Antybiotyk miał pomóc, ale tydzień później objawy wróciły. Ortopeda czuł, że podłoże problemu leży głębiej. Poprosił o pilny przyjazd na diagnostykę dokładnie w noc sylwestrową.
Wtedy wszystko potoczyło się lawinowo. Z powodu bardzo powiększonych węzłów chłonnych lekarze zrezygnowali z planowanych badań i natychmiast skierowali Polę na oddział onkologii dziecięcej. Całą noc mama spędziła na korytarzu w oczekiwaniu na wynik testu covidowego, podczas gdy Pola – zupełnie sama, bez bezpiecznych ramion rodzica – przeszła przez bolesną biopsję i punkcję.
– Ta noc sylwestrowa wyryła się w moim sercu na zawsze. Siedziałam na zimnym korytarzu, słysząc tylko płacz mojego dziecka za zamkniętymi drzwiami. Nie mogłam jej nawet przytulić – opowiada mama.
Wynik zwalił z nóg. Szpik zajęty w 98 procentach. Ostra białaczka limfoblastyczna.
Od tamtego momentu codzienność rodziny przeniosła się do szpitala. Przed nimi była długa, wyczerpująca droga po zdrowie córki. W domu zostało dwoje młodszego rodzeństwa, które ogromnie tęskniło za mamą i siostrą. Żeby dom mógł w ogóle funkcjonować, bliscy zjeżdżali z Anglii i Niemiec, by pomóc w opiece nad dziećmi.
Szpitalna codzienność była trudna, ale to właśnie tam Pola spotkała Marcina. Chłopiec również chorował na białaczkę i szybko stał się jej bratnią duszą. Ich relacja była niezwykła – nie potrzebowali wielu słów, by się rozumieć. Często po prostu siedzieli obok siebie. W tej wspólnej ciszy płynęło ogromne, rówieśnicze wsparcie i zrozumienie, którego nie potrafił dać nikt dorosły.
– Czasami patrzyłam na nich z progu sali i wzruszenie ściskało mi gardło. Marcin i Pola potrafili siedzieć godzinami, niemal bezgłośnie, zajęci jakąś grą albo po prostu patrząc w okno. To była niesamowita więź. Rozumieli swój strach i ból bez ani jednego słowa – dodaje mama Poli.
Po wyjściu ze szpitala powrót do normalności wcale nie był prosty. Pola wróciła do swojej dawnej klasy, ale dzieci przyjęły ją chłodno. Padały pytania, które bolały bardziej niż niejeden zabieg: po co wróciłaś? Niektóre stroniły od niej, inne otwarcie się śmiały. Pola, która dopiero zaczynała zbierać siły, znowu zaczęła je tracić. Na szczęście w nowej, pełnej empatii szkole Pola wreszcie odżyła. Wszyscy wierzyli, że to, co najtrudniejsze, mają już za sobą.
Niestety, gdy ból nogi powrócił i nie pomagały żadne leki, zdiagnozowano wznowę pozaszpikową w węzłach chłonnych.
Dziś 12,5-letnia Pola mierzy się z depresją i brakiem wiary w siebie. Doświadczenie ponownego pobytu w szpitalu odebrało jej dziecięcą beztroskę. Nie została jednak z tym sama – zapewniliśmy indywidualne wsparcie psychoterapeutyczne, które pomaga krok po kroku odzyskiwać poczucie bezpieczeństwa.
Nasi pracownicy i wolontariusze dbają, by pobyt na oddziale onkologii był wypełniony chwilami pełnymi koloru, ruchu i śmiechu.
Co dawało Poli siłę każdego dnia?
🐾 Dogoterapia – spotkania z psami, które nie pytają o wyniki badań, tylko merdają ogonem i wtulają się w dłonie.
🎨 Arteterapia – prace Poli trafiały na konkursy i aukcje charytatywne; jej obrazy żyły własnym życiem daleko poza salą szpitalną.
🩺 Kolorowane fartuchy – po każdej punkcji Pola sięgała po farby. Szpitalny fartuch, świadek trudnych chwil, zamieniał się w płótno. Każde badanie kończyło się nowym dziełem.
🎬 Wieczorne kino – szpitalna świetlica zamieniała się w kino z prażonym popcornem i seansami wywołującymi śmiech.
Pamiętamy również o najbliższych Poli. Objęliśmy ich wsparciem w ramach Programu OKNO (dla dzieci po chorobie onkologicznej i ich rodzin). Zajęcia terapeutyczne, profesjonalne wsparcie emocjonalne oraz wyjazdy na kolonie pozwoliły im odetchnąć i sprawiły, że w ich oczach znów pojawiły się iskierki nadziei.
🦩🦩🦩🦩🦩🦩
Nastolatki chore na nowotwór potrzebują wsparcia psychologów. NFZ nie zapewnia go w wystarczającym wymiarze.
Zapewnij je TY!
Głosuj teraz w Budżecie Obywatelskim Łodzi:
👉🏻 https://budzetobywatelski.uml.lodz.pl/glosowanie-2026-2027
L050 ➡️ Podaruj radość! Wsparcie terapeutyczne dla dzieci leczących się na oddziałach onkologicznych.
L051 ➡️ Tysiące godzin czułości. Opieka pozamedyczna dla nieuleczalnie chorych dzieci.
Masz czas tylko do 30 czerwca.
Głosować mogą wszyscy mieszkańcy Łodzi – również dzieci.
A jeżeli nie jesteś z Łodzi, ale masz tutaj rodzinę, przyjaciół, znajomych – udostępnij! Każdy głos jest ważny.
Fot. Archiwum rodzinne