22/10/2026
Nawet największa miłość ❤️ potrzebuje czasem złapać oddech
Misza ma wielkie, mądre oczy. W jego spojrzeniu jest jakaś dojrzałość, jakby w małym ciałku mieszkał dorosły człowiek. Gdy nic go nie boli, jest pogodny. Czasem się nawet uśmiecha. Ma wtedy dołeczki w policzkach.
Jest wysokim chłopcem o długich rękach i długich nogach. W innym scenariuszu pewnie mógłby zostać w przyszłości koszykarzem. ⛹️♂️
W tym to niemożliwe – Misza ma rzadkie schorzenie neurologiczne, które wywołuje m.in. lekooporną padaczkę i zaburzenia rozwoju. Wymaga stałej opieki swojej mamy, która wychowuje go i zajmuje się nim samodzielnie.
Pani Irena robi to bez zająknięcia – pielęgnuje, dogląda, dba, tuli, troszczy się, rozmawia z Miszą. Obsługuje medyczną aparaturę, karmi, wykonuje czynności higieniczne. Zabiera na spacery i przejażdżki samochodem, 🚘 które chłopiec bardzo lubi.
Reaguje na nawet najdrobniejszy dźwięk – kaszlnięcie syna czy alarm sprzętu.
2️⃣4️⃣ godziny na dobę. Siedem dni w tygodniu. 🕛
Nie jest w tym sama – Misza to pacjent naszego hospicjum domowego. Regularnie odwiedza go nasz lekarz, pielęgniarka, fizjoterapeuta, a także psycholog czy pracownik socjalny. Monitorują stan zdrowia chłopca, wykonują niezbędne czynności, dbają o dobrostan jego i jego mamy. Gdy sytuacja robi się trudna, zawsze są pod telefonem i reagują natychmiast.
Ale jednak ciężar opieki nad niepełnosprawnym dzieckiem zawsze spoczywa przede wszystkim na barkach rodzica, nawet jeśli wspiera go hospicjum domowe.
Dziecku nigdzie nie będzie lepiej niż w domu. 🏠 A miłość to najlepsze lekarstwo, dlatego mama chłopca dostarcza ją synowi w końskich dawkach. Ale czasem i ona potrzebuje wytchnienia.
Co wtedy❓
Z pomocą ponownie przychodzimy my. Oferujemy rodzicom naszych nieuleczalnie chorych podopiecznych pobyty wytchnieniowe – przyjmujemy na krótki czas małego pacjenta do hospicjum stacjonarnego i otaczamy go najlepszym, profesjonalnym wsparciem. Na chwilę bierzemy na siebie obowiązek opieki nad dzieckiem na 100 procent. Rodzic może w tym czasie złapać oddech, odpocząć, przespać kilka nocy w całości, zregenerować się. A czasem załatwić ważne sprawy, których inaczej nie jest w stanie ogarnąć.
Na takich „wakacjach” w hospicjum stacjonarnym znajduje się aktualnie Misza.
– Bardzo doceniam tę możliwość. Mi to dodaje sił, spokoju, a jednocześnie mam pewność, że Misza jest pod najlepszą opieką i nic mu się beze mnie nie stanie – mówi pani Irena.
Tak się składa, że w tym tygodniu Misza świętuje 3️⃣ urodziny. Zgodnie z tradycją urządziliśmy mu więc przyjęcie, żeby odpowiednio przeżyć ten wyjątkowy dzień.
Były balony, dekoracje, prezent, pracownicy hospicjum domowego i stacjonarnego. I oczywiście mama, która własnoręcznie zrobiła przepyszny tort. 🎂
– Te wspólne wydarzenia, spotkania są dla nas bardzo ważne. My nie mamy nikogo, jesteśmy tylko w trójkę: ja, Misza i moja córka, jego siostra. Dla nas hospicjum, czy stacjonarne czy domowe, to po prostu rodzina. Jedyna jaką mamy – zaznacza mama chłopca.