Fundacja Gajusz

Fundacja Gajusz Pomóż dzieciom chorym i pokrzywdzonym
➡ gajusz.org.pl
Dbamy o każde dzieciństwo. Nawet najkrótsze. 🦩 Miłość ❤️ jest silniejsza niż strach. Robi to od 1997 r.

Dzięki niej powstała Fundacja Gajusz. Gdy siedmiomiesięczny Gajuszek walczył o życie, jego mama obiecała Sile Najwyższej, że jeśli jej maluszek przeżyje, to ona będzie pomagała chorym i osamotnionym dzieciom. Prowadzimy:

💚 Trzy hospicja dziecięce (domowe, stacjonarne i perinatalne)
💚 Centrum Terapii i Pomocy Dziecku i Jego Rodzinie Cukinia
💚 Interwencyjny Ośrodek Preadopcyjny Tuli Luli (dom dla n

iemowląt)
💚 Program wsparcia dla dzieci chorych onkologicznie
💚 Program wsparcia dla rodzeństw dzieci chorych
💚 Program OKNO – wsparcie dla dzieci, które pokonały nowotwór

Nie ma urlopu od choroby.  Ale można zadbać o chwilowe wytchnienie...  – Zależało nam, by wywołać uśmiechy. Poprawić im ...
16/08/2026

Nie ma urlopu od choroby.
Ale można zadbać o chwilowe wytchnienie...

– Zależało nam, by wywołać uśmiechy. Poprawić im nastrój choć na ten jeden dzień 🩷 – mówi Ania, wolontariuszka na dziecięcym oddziale onkologicznym.
Pod szpitalem, na polanie, pojawiły się alpaki! Były przytulanki, głaskanki i umizgiwanki. Nic słodszego nie mogło się wydarzyć.

– Czy może mnie ugryźć?
– Czy lubią marchewki? 🦙

Dziecięcym pytaniom nie było końca. Alpaki skradły serca, a przede wszystkim odwróciły uwagę dzieci i ich rodziców od trudów codzienności. Przez tę wyjątkową chwilę byli tu i teraz – skoncentrowani na radosnych pyszczkach miłych gości. To bezcenne chwile relaksu dla rodzin, którym stres towarzyszy od wielu tygodni, a nawet miesięcy.

Na pamiątkę spotkania były też upominki – książeczki z ciekawostkami o futrzastych przyjaciołach i... tatuaże.

🦩🦩🦩🦩🦩

Zadbaj z nami o jakość dzieciństwa ➡️gajusz.org.pl/zbiorka/ochoroba/

W hospicjach dziecięcych zapoznajemy rodziny z Jej Wysokością Śmiercią Oswajamy ją, nadajemy imię, wybieramy strój. Na j...
13/08/2026

W hospicjach dziecięcych zapoznajemy rodziny z Jej Wysokością Śmiercią
Oswajamy ją, nadajemy imię, wybieramy strój.

Na jakimś etapie – ze ściśniętym gardłem – przedstawiamy ją także dziecku 💔, żeby w tych ostatnich chwilach bało się jak najmniej. Żeby zaufało, pozwoliło się zabrać bez szarpania, bez bólu, krzyków. Mówimy: zaśnij spokojnie.

Kiedy umiera ktoś mały i niewinny, można krzyczeć i nie zgadzać się na nieuniknione. Przepędzać śmierć, chociaż to niemożliwe.

Uczymy dorosłych, jak opowiadać o smutku, który nie będzie wieczny. O łzach przelanych z miłości. O ciepłych, dobrych rękach anioła. Ale żeby dziecko uwierzyło w tę opowieść, najpierw musimy uwierzyć sobie.

Nawet najtrudniejsze chwile najmłodsi potrafią udźwignąć. Tylko trzeba je zamienić w baśń. Taką, w którą sami wierzymy. 🖤
Czy to w ogóle możliwe?
Czasem tak, innym razem nie...

Witaj, Tulisiu! 👶🏻Jesteś 232. niemowlęciem, dla którego stworzymy tymczasowy dom w Tuli Luli. Jesteś wyjątkowy. Choćbyśm...
12/08/2026

Witaj, Tulisiu! 👶🏻

Jesteś 232. niemowlęciem, dla którego stworzymy tymczasowy dom w Tuli Luli. Jesteś wyjątkowy. Choćbyśmy mieli za sobą opiekę nad tysiącami dzieci, to i tak byśmy traktowali Cię w indywidualny sposób. 🩷

Ciocie-opiekunki będą czuwały przy Tobie dniami i nocami, zastępując rodziców, którzy nie byli gotowi na przyjęcie Ciebie. Ale bardzo Cię kochali i chcieli, żebyś znalazł nowy dom-na-zawsze 🏡. Pełen miłości i troski, jakiej oni nie mogli Ci dać. I choć przy rozstaniu pękło wiele serc, ufamy, że da się je posklejać.

Zachwycamy się Twoimi ciemnymi włoskami i widzimy, że masz ogromny apetyt na życie. Ciocie mówią, że obłędny z Ciebie słodziak! Jesteś bezpieczny. Jesteś chciany. Jesteś cudem. Nie jesteś sam. 🫂

Poznasz czułość ramion, świat za oknem i radość z jego odkrywania. A gdy przyjdzie TEN dzień, poznasz mamę i tatę. Razem stworzycie dom, w którym żaden smuteczek nie straszny. Bo będziecie mieć siebie. Rodzinę.

🦩🦩🦩🦩🦩

Prosimy, trzymaj kciuki za piękne życie dla Tulisia. I poślij mu moce, modlitwy, dobre słowa.

Prowadzenie IOP Tuli Luli jest finansowane z budżetu Łódzkie dla Ciebie .

O łóżku, które umiało przytulać 💖Dawno, a może całkiem niedawno, w Pałacu stało niezwykłe łóżko. 🛏️Nie było zrobione ze ...
11/08/2026

O łóżku, które umiało przytulać 💖

Dawno, a może całkiem niedawno, w Pałacu stało niezwykłe łóżko. 🛏️
Nie było zrobione ze złota ani z zaczarowanego drewna. Nie świeciło w ciemności i nie potrafiło latać. A jednak miało moc, której nie miały żadne inne meble na świecie: potrafiło trzymać ludzi blisko.

Powstało z miłości.

Zaprojektował je tato dziecka, które bardzo ciężko chorowało. Kiedy patrzył na swojego maluszka, zrozumiał, że w najtrudniejszych chwilach nie wystarczą najlepsze leki ani najnowocześniejsze urządzenia. Najbardziej potrzebne jest miejsce dla dwojga 🦩.

Dlatego stworzył łóżko wystarczająco silne, by udźwignąć nie tylko dziecko, ale i dorosłego. Nawet małe łóżeczka dla niemowląt według jego projektu mają udźwig 150 kg!
➡️ Bo potrzebują unieść także strach, łzy, śmiech, nadzieję, nieprzespane noce. I ciszę, która czasem mówi więcej niż tysiąc słów.

Takie właśnie łóżka stoją w komnatach Książąt w naszym Pałacu.

Każdego dnia zamieniają się w statek piratów, rakietę 🚀 lecącą na Księżyc, scenę dla pluszowych teatrzyków i bezpieczną wyspę podczas burzy. Czasem pachną farbami po wspólnym malowaniu, czasem kakao, czasem dziecięcymi perfumami.

A czasem stają się najtrudniejszym miejscem na świecie...

Nie da się zatrzymać czasu ani wyleczyć chorób. Ale można zrobić wszystko, żeby w najważniejszych chwilach dziecko nie było samo. Dlatego właśnie wybraliśmy te łóżka. Bo wierzymy, że bliskość jest równie ważna jak leczenie 🫂. Że przytulenie potrafi przynieść ulgę, której nie da się zmierzyć żadnym urządzeniem. I że są chwile, kiedy najpiękniejszym, co można komuś ofiarować, jest po prostu OBECNOŚĆ.

To nie są łóżka wyłącznie na dobre czy na trudne dni. Są na całe życie pełne miłości.

Na zdjęciu łóżeczko Księcia Piotrusia tulonego przez ciocię Nataszę. 🤍

Nie mieliśmy pojęcia, jak my się za to odwdzięczymy 🦩– Moja siostra chorowała na czterokończynowe porażenie dziecięce, a...
09/08/2026

Nie mieliśmy pojęcia, jak my się za to odwdzięczymy 🦩

– Moja siostra chorowała na czterokończynowe porażenie dziecięce, a do tego wodogłowie 💔. Nie mogła sama jeść ani pić. Leżała i przyjmowała pokarm za pomocą PEG-a podłączonego do żołądka. Gaworzyła, ale to nie rozwinęło się w mowę. Za to rozumiała, co do niej mówiliśmy. Była bardzo uśmiechniętym dzieckiem – wspomina Paulina.

Aby wesprzeć Paulinę, zaproponowaliśmy jej udział w Programie Rodzeństwa. Animatorzy i wolontariusze dbali o każde TU i TERAZ – bawili się, opiekowali i rozpieszczali jak dziadowski bicz.

– Przez kilka lat fundacja opłacała leki, moje hobby, którym jest karate i wszystko, czego potrzebowaliśmy. A ja byłam na każdym spotkaniu rodzeństw. Nie mieliśmy pojęcia, jak my się za to odwdzięczymy. A teraz gdy jadę do Gajusza, to zgarniam po drodze ze Zgierza nastoletnie dziewczyny, które uczestniczą w programie. I oczywiście odwożę je w powrotną drogę. Dopóki mogę się angażować, to chcę jak najczęściej pojawiać się w fundacji – dodaje.

Paulina nie rzuca słów na wiatr. W lipcu pojechała z rodzeństwami na kolonie – tym razem nie jako uczestniczka, ale instruktorka karate 🤩. Wicemistrzyni Wratislavia Cup 2026 uczyła naszych podopiecznych, jak zadbać o siebie w niebezpiecznych sytuacjach.

Trzeba przyznać, że ubaw był po pachy. 😉

☀️☀️☀️

Wesprzyj Rodzeństwa ➡️ gajusz.org.pl/zbiorka/nie-musisz-byc-bohaterem/

Ciąża przebiegała w miarę prawidłowo, więc nikt w rodzinie nie spodziewał się żadnych większych komplikacji... 💔– Raz ty...
06/08/2026

Ciąża przebiegała w miarę prawidłowo, więc nikt w rodzinie nie spodziewał się żadnych większych komplikacji... 💔

– Raz tylko usłyszałam, że mam za mało wód płodowych, ale wszystkie badania były bardzo dobre. I na jednym USG lekarka nie miała pewności, jaka jest płeć dziecka. To dlatego że narządy płciowe się przesunęły. Teraz już wiem, że to z powodu choroby. Ale wtedy nikt z nas nie wiedział. Tylko czasami zastanawiałam się, czy wszystko będzie dobrze, bo rzadko czułam ruchy maleństwa.

Bartuś urodził się 11 czerwca, a sąsiedzi mają dziecko urodzone 4 dni później. Oni chodzili już z maluszkiem na spacery, a u nas ciągle jeszcze stało puste łóżeczko, bo Bartuś najpierw w szpitalu, a później w Pałacu, czyli hospicjum stacjonarnym – wspomina pani Dorota, mama Bartusia.

Gdy chłopiec miał kilka tygodni, pojawił się pierwszy poważny kryzys zdrowotny. 😔 – Jak wychodziłam ze szpitala do domu, to Bartek wydał mi się jakiś blady. Po moim wyjściu wszystkie sprzęty zaczęły pikać, a saturacja spadła mu do 20. Zrobiło się zamieszkanie i wszyscy biegali wokół niego – opowiada. 2 miesiące później jego stan znów się pogorszył. – Było z nim naprawdę źle. Dostawał antybiotyk, a CRP i tak cały czas się podnosiło. To wtedy założono mu rurkę tracheostomijną – wspomina mama.

Przez 2 miesiące pani Dorota mieszkała razem z Bartusiem w naszym hospicjum stacjonarnym. 🦩 Uczyła się obsługiwać sondę, a później PEG-a, przez którego chłopiec do dziś dostaje picie i jedzenie. Sam nie jest w stanie przełknąć nawet łyczka wody, bo od razu się krztusi. Jego stan w Pałacu był na tyle stabilny, że któregoś dnia mógł wreszcie zamieszkać we własnym domu.

Początki wcale nie były łatwe. Niemal od razu wypadł mu PEG, więc rodzina musiała wezwać pogotowie. Przez pierwsze miesiące wszyscy bali się zostać z tak chorym dzieckiem choćby na kilka minut.

Maluszek nie miał pojęcia o rokowaniach, więc nic sobie z nich nie zrobił. Od czasu diagnozy minęło już ponad 8 lat, a Bartuś cały czas jest jednym z 53 pacjentów naszego hospicjum domowego...

🦩🦩🦩🦩🦩

Zadbaj z nami o każde dzieciństwo.

➡️ gajusz.org.pl/zbiorka/by-mogly-chorowac-w-swoim-lozeczku

Fot. Agnieszka Bohdanowicz

Druga rodzina 👨🏻‍👩🏻‍👧🏻‍👦🏻– Zostałem obdarowany ogromnym wsparciem i troską. To była moja odskocznia od niełatwej codzien...
05/08/2026

Druga rodzina 👨🏻‍👩🏻‍👧🏻‍👦🏻

– Zostałem obdarowany ogromnym wsparciem i troską. To była moja odskocznia od niełatwej codzienności. Z niecierpliwością czekałem na każde spotkanie – mówi 21-letni Henryk.

Program Rodzeństwa powstał, by dbać o siostry o braci dzieci ciężko i nieuleczalnie chorych. Także wtedy, gdy ci już odejdą. W takiej sytuacji znalazł się Henryk.

Jego młodszy brat, Wiktorek, zmagał się z czterokończynowym paraliżem, wodogłowiem i padaczką 💔. Mimo trudnych doświadczeń brat dobrze wspomina ich wspólny czas:
– Wiktorek dawał nam znaki, że nas rozumie. Do tej pory pamiętam jego uśmieszek 🦩.

Jej Wysokość Śmierć dość szybko zabrała małego podopiecznego naszego hospicjum. Ale Gajuszowa pomoc dla rodziny trwała jeszcze przez długie lata. Dbaliśmy, aby Henio i jego rodzeństwo zachowali beztroskę dzieciństwa.

– Bardzo dobrze pływałem i dzięki Angelice, koordynatorce programu, mogłem uczestniczyć w zawodach. Zająłem nawet drugie miejsce! Dlatego zawsze będę dobrze wspominać tamte czasy – dodaje.

Program Rodzeństwa był wsparciem dla Henryka przez 8 lat. To tutaj poznał rówieśników, którzy mieli podobne problemy w rodzinie. Wiele znajomości, a nawet przyjaźni, przetrwało do dziś.

Gdy Henio wyprowadził się do Ustki, aby podjąć szkołę z kierunkiem spawacz–nurek, udział w spotkaniach dla Rodzeństw stał się niemożliwy, do tego doszła pełnoletność, ale relacja pozostała mimo kilkuset kilometrów. Rozstaliśmy się, ale... nie na zawsze! „Nasz Henio" odwiedził nas w lipcu, gdy całą ekipą byliśmy na nadmorskich koloniach. ☀️

– Ta inicjatywa jest ogromnie ważna. Dzieci, które mają chore rodzeństwo, potrzebują wsparcia i zrozumienia. Tu mają możliwość zintegrowania się z rówieśnikami, którzy doświadczają podobnych wyzwań. To grupa, które daje poczucie przynależności i pewność, że nikt nie jest sam.

Pomóż nam dbać o siostry i braci, którzy dorastają w cieniu choroby ➡️gajusz.org.pl/zbiorka/nie-musisz-byc-bohaterem/

Morze miłości i pewność, że był chciany 🦩Poznaliśmy go w maju zeszłego roku. Miał niespełna trzy miesiące i bardzo ciężk...
04/08/2026

Morze miłości i pewność, że był chciany 🦩

Poznaliśmy go w maju zeszłego roku. Miał niespełna trzy miesiące i bardzo ciężko chore serduszko. Kilka lat wcześniej, zupełnie niespodziewanie, z powodu choroby serca odeszła jego siostra i cioteczny brat. Zabezpieczyliśmy dla Dito miejsce w naszym ośrodku Tuli Luli, domknęliśmy formalności, daliśmy mu nadzieję, która wtedy wydawała się realna. 🫂

Ale małe serce nie chciało bić po tej stronie świata. Mimo kolejnych prób leczenia i operacji, stan chłopca stopniowo się pogarszał.

Dlatego w szpitalu zaczęły pojawiać się nasze wolontariuszki. Były przy nim przez około 500 godzin, dzień po dniu, zastępując nieobecną mamę, która zmagała się z depresją, ale pozostawała z nami i bobasem w kontakcie. Odwiedzała go, płakała, była po swojemu i na miarę matczynego bólu 💔.

Trwało codzienne czuwanie: wiadomości o stanie zdrowia, rollercoaster emocjonalny, zdjęcia – czasem trudne, najczęściej z uśmiechem, który wydawał się większy niż on sam. Nauczyły go tego nasze wolontariuszki. Śmiał się naprawdę najpiękniej na świecie.

Udało się też coś bardzo ważnego – mama przyjechała w ostatniej chwili. Powiedziała synkowi to, co najważniejsze, pożegnała się i nagrała film, w którym mówiła o miłości i o tym, że jest jej kochanym dzieckiem, syneczkiem, aniołkiem.
Kiedy życie Dito zaczynało się domykać, odchodził, słuchając głosu mamy.
Przez niemal rok wykonywaliśmy tysiące drobnych czynności: telefony, zakupy, organizacja opieki, wsparcie dla mamy i cioci, a potem także przygotowanie pożegnania. To nie była jedna historia, tylko długie, wspólne czuwanie i obecność wielu osób. O każdej porze, na wszystkie łzy i uśmiechy.

Dito odszedł do innego świata. Ale zabrał ze sobą coś, czego nie da się już stracić ani zgubić: morze miłości i pewność, że był chciany. I kochany. Na zawsze. 🖤

Zdjęcia niczym relikwia 📸Jedna z naszych hospicyjnych mam była już w 9. miesiącu ciąży, gdy dziecko zmarło. Lekarze zacz...
02/08/2026

Zdjęcia niczym relikwia 📸

Jedna z naszych hospicyjnych mam była już w 9. miesiącu ciąży, gdy dziecko zmarło. Lekarze zaczęli wywoływać poród. Jej córeczka nie żyła od około 3 dni. Miała wiele chorób, a jedną z nich było wytrzewienie jelit, co oznacza, że wystawały jej z brzuszka na zewnątrz.

Koordynatorka naszego hospicjum perinatalnego uprzedziła położną, że na sali porodowej zjawi się fotografka. Na to usłyszała: „Ale jak to? Chcecie trupa fotografować?”. Długo tłumaczyła, że to jest ukochane dziecko rodziców i poprosiła, by położna zawinęła maleństwo w rożek i dopiero wtedy podała mamie. Zrozumiała.

Rodzice bali się przyznać, że chcą tych zdjęć. Myśleli, że wyjdą na szaleńców 💔. Gdy upewniliśmy ich, że to ważne i potrzebne, odetchnęli z ulgą.

To było skromne małżeństwo ze wsi. W domu czekały na nich starsze dzieci. Nie mieli komputera ani smartfonów. Dlatego oprócz płyty dostali też kilkanaście wydrukowanych fotografii. A jedną najpiękniejszą oprawiliśmy im w złotą ramkę. Siedzieli na niej oboje na leżance, a w ramionach trzymali córeczkę. Widać było jej piękną buzię. Wyglądali razem jak każda szczęśliwa rodzina.

Po jakimś czasie pani zadzwoniła, by podziękować. „Miała pani rację. Jest prześliczne”. Zdjęcie stało w ich salonie, przy telewizorze.

Pomóż nam dbać o każde dzieciństwo. Nawet najkrótsze ➡️ gajusz.org.pl/zbiorka/razem-dla-najmniejszych-serc/

Fot. Agnieszka Bohdanowicz

Nie ma jak w domu 🏡 Nadia pierwsze pół roku życia spędziła w szpitalu, a później – w październiku 2024 r. – zamieszkała ...
30/07/2026

Nie ma jak w domu 🏡

Nadia pierwsze pół roku życia spędziła w szpitalu, a później – w październiku 2024 r. – zamieszkała w naszym hospicjum, zostając Księżniczką 👑. Przez cały ten czas towarzyszą jej rodzice, ale dziewczynka nigdy nie mieszkała w swoim domu. Świat, który zna, ogranicza się do naszego Pałacu i jego najbliższego otoczenia.

Dlatego tak bardzo cieszą nas wszystkie jej świąteczne wypady do rodziny. Ostatnio wydarzył się dłuższy, nazwijmy go urlopowym! To były wakacje pełne pierwszych razów:

💖 kurki, pieski i kotki – bezcenne doświadczenia kontaktu ze zwierzętami;

💖 spacer nad rzekę – i podziw nad siłą natury;

💖 łąki pełne kwiatów oraz próby wąchania... słoneczników! 🌻

Niestety, nie ma urlopu od choroby...

Hiperekpleksja jest uznawana za schorzenie o łagodnym przebiegu i dobrych rokowaniach. Mimo to wymaga stałej opieki medycznej, intensywnej rehabilitacji oraz fizjoterapii, ponieważ częste napady mogą wpływać na rozwój psychoruchowy.

Zdarzyły się one Nadusi kilkukrotnie podczas „urlopu”, zawsze w trakcie snu. Pani Kamila, mama Księżniczki, już doskonale wie, jak reagować w takich sytuacjach.

💜 Dbała także o wykonywanie ćwiczeń zaleconych przez naszych fizjoterapeutów. To całkiem przyjemny zestaw – treningi w baseniku, nurkowanie czy zabawy sensoryczne w piaskownicy.

Poznaj historię Nadii, która jest prawdopodobnie pierwszą osobą na świecie z taką mutacją genów.

➡️ https://gajusz.org.pl/arcypiekne-kwartalniki/kwartalnik-2024-gajusz-zima/pierwsze-takie-dziecko-na-swiecie/

🦩🦩🦩

Napisz kilka ciepłych słów – na pewno wywołają uśmiech na twarzy Księżniczki i jej rodzinki.

Fot. Archiwum rodzinne

Adres

Gen. Jarosława Dąbrowskiego 87
Łódź
93-271

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 17:00
Wtorek 09:00 - 17:00
Środa 09:00 - 17:00
Czwartek 09:00 - 17:00
Piątek 09:00 - 17:00

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Fundacja Gajusz umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Fundacja Gajusz:

Skróty

Udostępnij