08/06/2026
Pamiętam, jak bardzo poruszyła mnie śmierć Stephen ‘tWitch’ Boss. Człowiek pełen energii, uśmiechu, talentu. Patrząc z boku, można było pomyśleć, że ma życie, którego wielu mogłoby mu pozazdrościć.
Podobnie było z Chester Bennington. Dla wielu z nas był kimś, kto krzyczał wtedy, gdy sami nie potrafiliśmy. Śpiewał o bólu, zagubieniu, samotności i walce, z którymi utożsamiały się miliony ludzi. Wielu fanów odnajdywało w jego tekstach własne historie.
I właśnie dlatego zdrowie psychiczne bywa tak podstępne.
W pracy z mężczyznami rzadko spotykam cierpienie, które przychodzi i mówi wprost: „jest mi źle”. Częściej ukrywa się w pracy ponad siły. W pasji, która nie pozwala się zatrzymać. W siłowni, która staje się jedynym miejscem, gdzie można coś poczuć. W złości. W wycofaniu. W alkoholu. W innych używkach. W żartach. W milczeniu.
Czasem przez lata nosimy maski, które miały nas chronić. Tak długo, że sami zaczynamy wierzyć, że to naprawdę my.
To nie jest usprawiedliwianie błędów ani krzywdzenia innych. To próba zrozumienia, że pod niektórymi zachowaniami może kryć się człowiek, który od dawna dźwiga coś sam.
Dlatego w czerwcu warto przypomnieć jedną rzecz:
Nie każdy mężczyzna, który się uśmiecha, ma się dobrze. Nie każdy, który radzi sobie zawodowo, radzi sobie ze sobą. Nie każdy, który milczy, nie potrzebuje pomocy.
Czasem największą odwagą nie jest zacisnąć zęby.
Czasem największą odwagą jest powiedzieć:
„Nie daję rady.”
💙