06/05/2026
Mój stary to turboll ratownictwa. Pół mieszkania zajebane bandażami
najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżące na ziemi zapięcie od bandaża czy igłę i trzeba wyciągać w szpitalu, bo mają zadziory na końcu. W swoim dwudziestodwuletnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania, to baba na Izbie Przyjęć jak mnie tylko zobaczyła, to kazała buta ściągać xD, bo myślała, że znowu zęby teściowej w nodze.
Druga połowa mieszkania zajebana „ITLSem”, „Lekami w ratownictwie” czy "Zero Supply" xD itp. Co tydzień ojciec robi objazd po wszystkich księgarniach w mieście, żeby kupić wszystkie nowe podręczniki ratownicze. Byłem na tyle głupi, że nauczyłem go into internety, bo myślałem, że trochę pieniędzy zaoszczędzimy na tych książkach, ale teraz nie dosyć, że je kupuje, to jeszcze siedzi na jakichś forach dla turboli i kręci gównoburze z innymi ratolami o najlepsze nastawy respiratora itp. Potrafi drzeć mordę do monitora albo wypierdolić klawiaturę za okno. Kiedyś ojciec mnie wkurwił, to założyłem tam konto i go trollowałem, pisząc w jego tematach jakieś losowe głupoty, typu ZOLL to GUWNO. Matka nie nadążała z gotowaniem bigosu na uspokojenie. Aha, ma już na forum rangę DEFIK, za najebanie 10 tysięcy postów.
Jak jest ciepło, to po dyżurze zapierdala na ryby. Od jakichś pięciu lat co cztery dni jem rybę na obiad, a ojciec pierdoli o zaletach jedzenia tego wodnego gówna. Jak się dostałem na ratownictwo, to stary przez tydzień pierdolił, że to dzięki temu, że jem dużo ryb, bo zawierają fosfor i mózg mi lepiej pracuje.
Codziennie budzi całą rodzinę o czwartej w nocy, bo hałasuje, robiąc kanapki na dyżur, i pakując wędki żeby od razu po nocy pojechać z kolegą Mirkiem na ryby
Przy jedzeniu zawsze pierdoli o PWZtach jakiś i za każdym razem temat schodzi w końcu na Krajową Izbę Ratowników Medycznych, ojciec sam się nakręca i dostaje strasznego bólu dupy durr, nie wydają PWZtów, tylko kradno hurr, robi się przy tym cały czerwony i odchodzi od stołu, klnąc, i idzie czytać Wielką Encyklopedię Leków, żeby się uspokoić.
W tym roku sam sobie kupił na święta Lifepacka. Oczywiście do wigilii nie wytrzymał, tylko już wczoraj go rozpakował i postawił przy kanapie w dużym pokoju. Podpiął się do wszystkich możliwych kabli i siedział cały dzień na kanapie patrząc się na EKG i krzywą saturacji.
Obiad (karp) też w zjadł podpięty mierząc co chwilę ciśnienie bo ustawił interwał na 2 minuty
[cool][cześć].
Jak któregoś razu, jeszcze w podbazie czy gimbazie, miałem urodziny, to stary jako prezent wziął mnie ze sobą na pokazy ratownicze w drodze wyjątku. Super prezent kurwo.
Pojechaliśmy gdzieś w pizdu za miasto, do jakiejś hali, a ojcu już się oczy świecą i oblizuje wargi, podniecony. Rozłożył cały sprzęt ratowniczy i siedzimy na stoisku, i patrzymy na bandaże. Po pięciu minutach mi się znudziło, więc włączyłem discmana, to mnie ojciec pierdolnął butlą po głowie, że inni Ratole słyszą muzykę z moich słuchawek i im się rytm uciśnięć myli. Jak się chciałem podrapać po dupie, to zaraz krzyczał szeptem, żebym się nie wiercił, bo szeleszczę i nie da się manekina osłuchać, jak się ruszam. Sześć godzin musiałem siedzieć w bezruchu i patrzeć na AED jak w jakimś jebanym Guantanamo. W pewnym momencie ojciec odszedł kilkanaście metrów i się spierdział. Wytłumaczył mi, że nie można pi*****eć przy resuscytacji bo inaczej metan i amoniak trafiają do płuc pacjenta.
Wspomniałem, że ojciec ma kolegę Mirka, z którym jeździ na ryby. Kiedyś towarzyszem wypraw rybnych był hehe Zbyszek. Człowiek o kształcie piłki z wąsem i 365 dni w roku z ratowniczą pasotorbą. Byli z moim ojcem prawie jak bracia, jeździli razem na ZRMie, przychodził z żoną Bożeną na Wigilie do nas itd. Raz ojciec miał imieniny, Zbysio przyszedł na hehe kielicha. Najebali się i oczywiście cały czas gadali o wyjazdach i pacjentach. Ja siedziałem u siebie w pokoju. W pewnym momencie zaczęli drzeć na siebie mordę, czy generalnie lepszy jest Dexaven czy Corhydron.
WEŹ MNIE NIE WKURWIAJ ZBYCHU, WIDZIAŁEŚ TY KIEDYŚ, JAK DŁUGO DZIAŁA DEXAVEN? RAZ WSTRZYKNIESZ I 3DNI SPOKÓJ!
K***A TADEK! CORHYDRON SZYBCIEJ DZIAŁA WIEC TWOJ DEKSAVEN TO MU MOŻE NASKOCZYĆ. CO TY MI O CORHYDRONIE PIERDOLISZ, JAK LEDWO TEFLON UMIESZ ZAŁOŻYĆ. DEXAVEN TO JEST KRÓL STERYDÓW JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI.
No i aż się zaczęli nakurwiać, zapasy na dywanie w dużym pokoju, a ja z matką musieliśmy ich opatrywać. Od tego czasu zupełnie zerwali kontakt. W zeszłym roku zadzwoniła żona Zbysia, że Zbysio spadł z rowerka, i zaprasza na pogrzeb. Odebrała akurat matka, złożyła kondolencje, odkłada słuchawkę i mówi o tym ojcu, a ojciec
-I BARDZO K***A DOBRZE.
Tak go za ten corhydron znienawidził.
Wspominałem też o arcywrogu mojego starego, czyli Krajowej Izbie Ratowników Medycnych.
Stał się on kompletną obsesją ojca i jak na przykład w telewizji mówią, że gdzieś było trzęsienie ziemi, to stary zawsze mamrocze pod nosem, że powinni w końcu coś o tych skurwysynach z KIRM powiedzieć. Gazety nieratownicze też przestał czytać, bo miał ból dupy, że o ratownictwie polskim ani aferach w KIRM nic się nie pisze.
Koordynatorem regionu KIRM w mojej okolicy jest niejaki pan Adam. Jest on dla starego uosobieniem całego zła wyrządzonego polskiemu ratownictwu przez Izbę i ojciec przez wiele lat toczył z nim wojnę. Raz poszedł na jakieś zebranie ratownicze, na którym występował Adam, i stary wrócił do domu z podartą koszulą, bo siłą go usuwali z sali, takie tam inby odpierdalał.
Po klęsce w starciu fizycznym ze zbrojnym ramieniem KIRM ojciec rozpoczął partyzantkę internetową, polegającą na szkalowaniu KIRM i Adama na forach lokalnych gazet. Napierdalał na niego jakieś głupoty, typu że Adam był tajnym współpracownikiem Krajowej Izby Pielęgniarek i Położnych albo że go widział na ulicy, jak Luxurom gwoździem dializobus rysował itd. Nie nauczyłem ojca into TOR, więc skończyło się bagietami za szkalowanie i stary musiał zapłacić Adamowi dwa tysiące złotych.
Jak płacił, to przez tydzień w domu się nie dało żyć, ojciec kurwił na przekupne sądy, KIRM, Adama i w ogóle cały świat. Z jego pierdolenia wynikało, że KIRM jak jacyś masoni rządzi całym systemem PRM, pociąga za sznurki i ma wszędzie układy. Przeliczał też te dwa tysiące na laryngoskopy, rurki intubacyjne czy IGel'e i dostawał strasznego bólu dupy, ile on by mógł na przykład strzykawek za te 2k kupić (kilkadziesiąt tysięcy).
Stary jakoś w zeszłym roku stwierdził, że koniecznie musi mieć karetkę, bo niby wypożyczanie za drogo wychodzi i wszyscy go chcą oszukać.
SYNEK, NA ZABEZPIECZENIACH TO SIĘ PRAWDZIWE URAZY OPATRUJE! TAM JEST ŻYWIOŁ!
Ale nie było go stać ani nie miał jej gdzie trzymać, a hehe frajerem to on nie jest, żeby komuś płacić za przechowywanie, więc zgadał się z jakimiś turbolami z okolicy, że kupią sprintera na spółkę, kareta będzie stała u jakiegoś Janusza, który ma dom, a nie mieszkanie w bloku jak my, na podjeździe, i się będą tą karetką dzielili albo będą jeździli na zabezpieczenia razem.
Na początku ta kooperatywa szła nawet nieźle, ale w któryś weekend ojciec miał dyżur i nie mógł z nimi jechać, i miał o to olbrzymi ból dupy. Jeszcze ci jego koledzy dzwonili, że zawodnicy się łamią jak pojebani, więc mój ojciec tylko leżał czerwony ze złości na dyżurce i sapał z wkurwienia. Sytuację jeszcze pogarszało to, że zapomniał wziąć wolnego i przez to nie miał na kogo zwalić winy, co zawsze robi. W końcu doszedł do wniosku, że to niesprawiedliwe, że oni ratują bez niego, bo przecież po równo się zrzucali na sprintera i w niedzielę wieczorem, jak te Janusze już wróciły z zabezpieczenia, wyszedł nagle z domu.
Po godzinie wraca i mówi do mnie, że muszę mu pomóc z czymś przed domem. Wychodzę na zewnątrz, a tam sprinter stoi xD. Pytam, skąd on ją wziął, a on mówi, że Januszowi zajebał z podjazdu przed domem, bo oni go oszukali, i żebym pomógł mu zaparkować i plandeką przykryć xD. Na nic się zdało tłumaczenie, że zajmie co najmniej dwa miejsca parkingowe.
Za pomocą jakichś łańcuchów, i mojej kłódki od roweru przypiął ją do latarni żeby Janusz nie odjechał używając drugiego kluczyka i zadowolony chce iść wracać do mieszkania, a tu nagle przyjeżdżają dwa samochody z Januszami współwłaścicielami, którzy się domyślili, gdzie ich własność może się znajdować xD. Zaczęła się nieziemska inba, bo Janusze drą mordy, dlaczego karetkę ukradł i że ma oddawać, a ojciec się drze, że oni go oszukali i on 500 złotych się składał, a nie ratował w ten weekend. Ja starałem się załagodzić sytuację, żeby ojciec od nich nie dostał wpierdolu, bo było blisko.
Po kilkunastu minutach sytuacja wyglądała tak:
– Mój ojciec leży na ziemi, kurczowo trzyma się sprintera i krzyczy, że nie odda.
– Janusze krzyczą, że ma oddawać.
– Jeden Janusz ma rozjebany nos, bo próbował leżącego ojca odciągnąć od karetki za nogę i dostał drugą nogą z kopa.
– Dwóch policjantów ciągnie ojca za nogi i mówi, że jedzie z nimi na komisariat, bo pobił człowieka. – We wszystkich oknach dookoła stoją sąsiedzi.
– Moja stara płacze i błaga ojca, żeby zostawił karetke, a policjantów, żeby go nie aresztowali.
– Ja: smutnazaba.ptsd.
W końcu policjanci oderwali starego od karetki. Ja podałem Januszom kod do kłódki rowerowej i zabrali sprintera, rzucając wcześniej staremu 500 złotych i mówiąc, że nie ma już do ambulansu żadnego prawa i lepiej dla niego, żeby się nigdy na zabezpieczeniu nie spotkali. Matka ubłagała policjantów, żeby nie aresztowali ojca. Janusz, co dostał w mordę butem, powiedział, że on się nie będzie pierdolił z łażeniem po komisariatach i ma to w dupie, tylko ojca nie chce więcej widzieć.
Stary do tej pory robi z Januszami gównoburzę na forach dla ratoli, bo założyli tam specjalny temat, gdzie przestrzegali przed robieniem jakichkolwiek interesów z moim ojcem. Obserwowałem ten temat i widziałem, jak mój ojciec nieudolnie porobił trollkonta:
Szczepan54
Liczba postów: 1
Ten temat założyli jacyś idioci! Znam użytkownika stary_anona od dawna i to bardzo porządny człowiek i wspaniały ratownik! Chcą go oczernić bo zazdroszczą brawurowych wizyt!
Potem jeszcze używał tych trollkont do prześladowania niedawnych kolegów od karetki. Jak któryś z nich zakładał jakiś temat, to ojciec się tam wpierdalał na trollkoncie i na przykład pisał, że chujowo desaulta zakłada łapie i widać, że nie umie bandażować xD. Z tych samych trollkont udzielał się w swoich tematach i jak na przykład wrzucał zdjęcia złapanych przez siebie ryb, to sam sobie pisał NOOOO GRATULUJĘ OKAZU! WIDAĆ, ŻE DOŚWIADCZONY ŁOWCA! a potem się z tego cieszył i kazał oglądać mi i starej, jak go chwalą na forum.
po co komu jak jest