Godzina dla Wolności

Godzina dla Wolności GODZINA DLA WOLNOŚCI to inicjatywa, byśmy (wpłacając po 40 zł) opłacili Rockerowi koszty opiekuna. A dlaczego 720 osób? GODZINA DLA ROCKERA – PO CO?

Wplat można dokonać tu: https://www.fundacjaavalon.pl/nasi_beneficjenci/przemys%C5%82aw_wrzeszcz_2244/
lub:
https://zrzutka.pl/m2bg9a GODZINA DLA ROCKERA - GENEZA
Geneza „Godziny dla Rockera” sięga roku 2012, w którym to poznałem pomysłodawczynię tej akcji – Olę. W 2018 r widząc moją sytuacje z opiekunami, zaczęła myśleć nad znalezieniem finansowania opiekunów. Pierwsza wersja nie była jeszcze ta

k dopracowana jak obecnie i pomysł upadł, w czym pomógł mój sceptycyzm. Potem Ola była kilka razy hospitalizowana, co znacznie wydłużyło proces twórczy. Jednak 03.08.2021r na moim fejsbukowym profilu Ola zamieściła post z nową wersją swojego pomysłu nadając mu nazwę „Godzina dla Rockera”
GODZINA DLA ROCKERA – CZYM JEST?
„Godzina dla Rockera” jest akcją pomocową mającą na celu znalezienie źródeł finansowania moich opiekunów. Idea jest taka, by znaleźć 720 osób lub podmiotów gospodarczych chcących cyklicznie co miesiąc przekazywać na moje subkonto w fundacji Avalon kwotę w wysokości 40 zł, która byłaby ekwiwalentem jednej godziny pracy opiekuna. To proste - tyle jest średnio godzin w miesiącu. Od drugiej połowy lat 90-tych jeździłem po kraju zbierając pieniądze na ulicy. Była to pewnego rodzaju odskocznia od prozy życia, poczucie namiastki wolności oraz forma zarobku. W tym celu potrzebowałem pomocy opiekunów – asystentów. Początkowo byli to moi przyjaciele, znajomi, bracia. Z upływem czasu zaczęli pracować, zakładać rodziny a w związku z tym ich szeregi zaczęły topnieć. Nie chcąc rezygnować z obranej drogi życiowej zacząłem szukać nowych kandydatów oferując im drobną gratyfikacje finansową będącą częścią zarobionych pieniędzy. Z czasem niestety te wynagrodzenia stawały się coraz mniej atrakcyjne, a co za tym idzie coraz bardziej przypadkowi ludzie zaczęli się zgłaszać, nierzadko ludzie z nałogami. W momencie wybuchu pandemii był ze mną już tylko jeden człowiek, w dodatku cierpiący na chorobę alkoholową, która eliminowała go, co jakiś czas z funkcjonowania nieraz na kilkanaście godzin na dobę przez kilka dni pod rząd, co powodowało, że pozostawałem bez żadnej pomocy przez ten cały czas. Po wybuchu pandemii zostałem zmuszony do powrotu z Warszawy do rodzinnego domu w Łodzi. Powodem były zalecenia lekarzy by unikać skupisk ludzi, czyli praktycznie przestać grać i zarabiać na ulicy w związku z ryzykiem dużych powikłań, a nawet śmierci w wypadku zakażenia Covid-19. W Łodzi czekała na mnie kochająca rodzina – schorowani rodzice w podeszłym wieku oraz brat wspierający ich. Od tej pory przebywam z nimi. I choć mam zapewniony byt i podstawowe potrzeby oraz nieocenione wsparcie rodziny, to jednak jestem zamknięty w swoim pokoju, gdyż wyjście z mieszkania jest bardzo utrudnione – jest na wysokim parterze, do którego prowadzi siedem stopni. Czasami brat zabiera mnie na działkę, ale wjazd i zjazd schodami wiąże się z dużymi trudnościami. Podczas pobytu w stolicy wynajmowałem mieszkanie w bloku w pełni przystosowanym do osób poruszających się na wózku inwalidzkim. Dzięki pomocy przyjaciela, który sfinansował zakup wózka elektrycznego mogłem sam poruszać się praktycznie po całej Warszawie, gdyż chodniki oraz komunikacja miejska też jest w pełni przystosowana do jazdy takim wózkiem. To była moja upragniona WOLNOŚĆ!! Każdego poranka, gdy się budzę, każdego wieczora, gdy zasypiam, marzę o tym, by ją odzyskać. GODZINA DLA ROCKERA – DLACZEGO WARSZAWA A NIE ŁÓDŹ? Są dwa główne powody:
1. W 2015 r firma zarządzająca bodajże najruchliwszym przejściem podziemnym w Polsce, czyli pod skrzyżowaniem Al. Jerozolimskich z Marszałkowską, zezwoliła mi grać na dzwonkach, co przełożyło się na poznanie mnóstwa fantastycznych ludzi i wymierny zysk finansowy pozwalający wiązać koniec z końcem.
2. A czemu nie na Piotrkowskiej w Łodzi? W połowie lat 90-tych przez około dwa lata właśnie tam zarabiałem. Wtedy udzieliłem wywiadu mojej znajomej studiującej dziennikarstwo na zaliczenie. Wywiad ten ukazał się w Wyborczej, niestety bez mojej autoryzacji, gdyż znajoma zapewniła mnie, że nigdzie się nie ukaże. Wywiad ten był bardzo zmanipulowany i wiele z moich wypowiedzi było zmienione, a część w ogóle nie wyszła z moich ust. W bardzo złym świetle przedstawiono moich rodziców – to oni niby mieli mnie wykorzystywać wystawiając na ulice oraz przytoczono stek innych bzdur, które niby powiedziałem. Rodzice spotkali się z ostracyzmem ze strony zarówno rodziny jak i znajomych. W tej sytuacji obiecałem rodzicom zaprzestać swojej działalności w Łodzi. Danej obietnicy dotrzymam.

Są rzeczy tak proste, że aż niewidzialne.Ruch dłoni. Krok. Jedno zdanie wypowiedziane bez wysiłku.Dla mnie żadna z nich ...
20/04/2026

Są rzeczy tak proste, że aż niewidzialne.
Ruch dłoni. Krok. Jedno zdanie wypowiedziane bez wysiłku.
Dla mnie żadna z nich nie była dana na start.
Urodziłem się z czterokończynowym mózgowym porażeniem dziecięcym.
Moje ciało porusza się inaczej niż bym chciał. Prawdę mówiąc trudno to nazwać poruszaniem.
Moje słowa nie brzmią tak, jak powinny więc często swiat mnie ignoruje. Nie zawsze ma cierpliwość, żeby mnie wysłuchać.
A jednak przez lata próbowałem być w tym świecie naprawdę obecny.
Jeździłem po Polsce.
Z miasta do miasta.
Grałem na dzwonkach na ulicach, między ludźmi, którzy szli gdzieś dalej. Lecz gdy się zatrzymali nierzadko nie kryli zdziwienia czy wzruszenia.
To była moja wolność.
Krucha, zależna, ale prawdziwa.
Bo zawsze obok mnie był ktoś jeszcze.
Opiekun.
Czasem dobry.
Czasem zagubiony.
Czasem taki, który sam potrzebował ratunku.
Kiedy Twoje życie zależy od drugiego człowieka,
uczysz się przyjmować to, co jest.
Nie to, co bezpieczne. Nie to, co pewne.
Po prostu to, co akurat się pojawi.
Mój ostatni opiekun odszedł nagle.
Zbyt nagle.
Zostawił po sobie ciszę, której nie da się łatwo wypełnić. I plecak pełen pustych opakowań po lekach.
Bardzo przeżyłem tę stratę. Całkowicie przestałem dbać o swoje zdrowie. Wróciłem do rodzinnego domu w bardzo złym stanie. Jedyna osoba mogąca mi pomagać w domu - mój brat - uległ poważnemu wypadkowi, który skutecznie ograniczył mu możliwość opieki nade mną. Przeleżałem w łóżku ponad 7 miesięcy.
I wtedy przypomniało mi się coś bardzo ważnego.
Że wolność w moim życiu nie zaczyna się od wielkich rzeczy.
Zaczyna się od jednej godziny.
Godziny, w której mogę wyjść.
Być gdzieś.
Zrobić coś swojego.
Godziny, w której nie czekam — tylko żyję.
Ale ta godzina ma swoją cenę.
40 zł to nie jest tylko liczba.
To czas.
To ruch.
To oddech poza czterema ścianami.
To chwila, w której życie przestaje być tylko czekaniem.
Nie proszę o litość.
Proszę o możliwość.
O jedną godzinę.
Miesięcznie.
Bo czasem jedna godzina wystarczy,
żeby przypomnieć sobie,
że wciąż jestem częścią tego świata.
Od teraz "Godzina dla Rockera" zmienia się w "Godzinę dla Wolności". Sądzę że jest bardzo dużo osób w podobnej do mojej sytuacji i wierzę, że moja walka da im siły do walki o siebie. O swoją Wolność.

Adres

Łódź

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Godzina dla Wolności umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Ta Organizacja

Wyślij wiadomość do Godzina dla Wolności:

Udostępnij