20/04/2026
Są rzeczy tak proste, że aż niewidzialne.
Ruch dłoni. Krok. Jedno zdanie wypowiedziane bez wysiłku.
Dla mnie żadna z nich nie była dana na start.
Urodziłem się z czterokończynowym mózgowym porażeniem dziecięcym.
Moje ciało porusza się inaczej niż bym chciał. Prawdę mówiąc trudno to nazwać poruszaniem.
Moje słowa nie brzmią tak, jak powinny więc często swiat mnie ignoruje. Nie zawsze ma cierpliwość, żeby mnie wysłuchać.
A jednak przez lata próbowałem być w tym świecie naprawdę obecny.
Jeździłem po Polsce.
Z miasta do miasta.
Grałem na dzwonkach na ulicach, między ludźmi, którzy szli gdzieś dalej. Lecz gdy się zatrzymali nierzadko nie kryli zdziwienia czy wzruszenia.
To była moja wolność.
Krucha, zależna, ale prawdziwa.
Bo zawsze obok mnie był ktoś jeszcze.
Opiekun.
Czasem dobry.
Czasem zagubiony.
Czasem taki, który sam potrzebował ratunku.
Kiedy Twoje życie zależy od drugiego człowieka,
uczysz się przyjmować to, co jest.
Nie to, co bezpieczne. Nie to, co pewne.
Po prostu to, co akurat się pojawi.
Mój ostatni opiekun odszedł nagle.
Zbyt nagle.
Zostawił po sobie ciszę, której nie da się łatwo wypełnić. I plecak pełen pustych opakowań po lekach.
Bardzo przeżyłem tę stratę. Całkowicie przestałem dbać o swoje zdrowie. Wróciłem do rodzinnego domu w bardzo złym stanie. Jedyna osoba mogąca mi pomagać w domu - mój brat - uległ poważnemu wypadkowi, który skutecznie ograniczył mu możliwość opieki nade mną. Przeleżałem w łóżku ponad 7 miesięcy.
I wtedy przypomniało mi się coś bardzo ważnego.
Że wolność w moim życiu nie zaczyna się od wielkich rzeczy.
Zaczyna się od jednej godziny.
Godziny, w której mogę wyjść.
Być gdzieś.
Zrobić coś swojego.
Godziny, w której nie czekam — tylko żyję.
Ale ta godzina ma swoją cenę.
40 zł to nie jest tylko liczba.
To czas.
To ruch.
To oddech poza czterema ścianami.
To chwila, w której życie przestaje być tylko czekaniem.
Nie proszę o litość.
Proszę o możliwość.
O jedną godzinę.
Miesięcznie.
Bo czasem jedna godzina wystarczy,
żeby przypomnieć sobie,
że wciąż jestem częścią tego świata.
Od teraz "Godzina dla Rockera" zmienia się w "Godzinę dla Wolności". Sądzę że jest bardzo dużo osób w podobnej do mojej sytuacji i wierzę, że moja walka da im siły do walki o siebie. O swoją Wolność.