13/08/2026
Wracamy do obozowego drylu, który przez niemal miesiąc wyznaczał nam rytm dnia.
Przez szesnaście dni pod namiotami, a wcześniej ponad tydzień kwaterki harcerze naszych drużyn zbudowali swój leśny obóz w miejscowości Malbork na Kaszubach.
Czas pod Stężycą wyznaczały służby, warty kuchenne, nocne, podchody, gry i wiele praktycznych ćwiczeń. Wszystko to w obrzędowości, która przeniosła nas do uniwersum Wiedźmina.
Punktem kulminacyjnym obozu był bieg, który dla wielu druhów zakończył się zdobyciem stopnia. Nie było łatwo, a kandydaci na stopień odkrywcy i ćwika musieli zmierzyć się z dwudziestoczterogodzinną rywalizacją.
Do grona członków Związku Harcerstwa Polskiego przyjęliśmy też Janka, Miłka, Saszę, Tadka, Leona i Julka.
Nie próżnowaliśmy i poszerzaliśmy nasze umiejętności pionierskie oraz techniki harcerskie. Zbudowaliśmy swoje urządzenia obozowe, namioty, prycze, stołówkę, prysznice, magazyn tipi oraz kuchnię, w której posiłki przygotowywaliśmy na ceglanym piecu. Jego architektem był druh Oskar.
Staraliśmy się mieć oczy szeroko otwarte i kilkukrotnie ruszyliśmy w świat pełnić służbę: tę jawną, jak i wykonaną „niewidzialną ręką”.
To był pożyteczny czas, który pozwolił nam zawiązać wiele przyjaźni. Na długo zapamiętamy nasz