24/05/2026
Jak wiecie członkowie to wielcy przyjaciele Schronisko dla Zwierząt w Łodzi 🐾 Dlatego robimy szum dla Samiego i Was też do tego zachęcamy. Pomóżmy mu znaleźć nowy dom ❤️🙏
Udostępniajcie, podawajcie dalej, czyńcie dobro!
Poznajcie Samiego. Jego historia jest typowa i nietypowa jednocześnie.
Czarny kundelek, który od lat siedzi za kratami łódzkiego schroniska i jest tym psem, który cierpi na niewidzialność. To znaczy nikt na niego spogląda, tak serio. Przez Samiego ludzie szukający psów do adopcji patrzą jak przez powietrze, jakby go nie było. Rzecz w tym, że on jest, istnieje, czuje i czeka. A to czekanie zaczyna odbijać się na jego stanie psychicznym coraz poważniej.
W schronisku Sami dzielił on kojec z Jankiem, z którym się zaprzyjaźnił (co jest ewenementem, bo Sami co do zasady nie przepada za innymi psami). Janek jednak został adoptowany i okazało się, że Sami pozostawiony sam upada na zdrowiu psychicznym. Z uwagi na problem z innymi psami, jest w boksie w pojedynkę, osamotniony i bardzo źle znosi dalszy pobyt w schronisku. Nikt jednak nie interesuje się jego adopcją (może ze względu na sędziwy wiek).
I teraz cześć nietypowa tej historii. Osoby, które adoptowały Janka, czują się w jakimś sensie współodpowiedzialne za los Samiego. I piszą tak: "Postawiliśmy sobie za punkt honoru, żeby znaleźć mu dom, bo poniekąd czujemy się odpowiedzialni za jego obecną sytuację, a sami nie możemy go przygarnąć z uwagi na to, że mamy dwa psy i trzy koty. Mimo jednak wielomiesięcznych prób z naszej strony, nikt się Samim nie interesuje".
Ta historia jest i smutna i piękna zarazem. Smutna, bo Sami został sam, piękna - bo osoby, które adoptowały Janka bardzo starają się, by los Samiego także się odmienił.
Jest nas tu tak wiele osób, że gdyby każda z Was po prostu udostępniła ten post (czyli oddała Samiemu 30 sekund), jego szanse na kochający dom wzrosłyby niesamowicie!
Bardzo Was o to proszę