12/08/2026
Z Dzikiej Dywizji do Kaniowskich: żołnierz kompanii ckm 28 pSK - lato 1919 roku
Dziś ponownie sięgamy do środka lata 1919 roku i okresu łączenia jednostek z centralnej Polski z powracającą do kraju 4. Dywizją Strzelców Polskich (4. DSP) gen. Lucjana Żeligowskiego. Pomiędzy czerwcem a początkiem sierpnia, na terenach Wołynia i Małopolski Wschodniej, doszło do połączenia oddziałów 4. DSP z jednostkami 10. Dywizji Piechoty (10 DP), a w konsekwencji także do uformowania 28, 29, 30 i 31 pułków Strzelców Kaniowskich.
4 DSP wywodziła się z Korpusów Polskich w Rosji, a formowano ją na Kubaniu od sierpnia do października 1918 roku, na mocy porozumienia między „białymi” a Aliantami, jako część Armii Polskiej we Francji. Pod dowództwem generała Żeligowskiego dywizja ta szlakiem bojowym przez Odessę, Besarabię i Bukowinę przeszła długą drogę do kraju. Była jedyną formacją polską powstałą w Rosji, która do Polski wróciła pod sztandarem i z bronią w ręku. W czerwcu 1919 r. znalazła się w rejonie Stanisławowa, gdzie wzięła udział w walkach z Ukraińską Armią Halicką, m.in. nad Strypą, Seretem i Zbruczem. Wkrótce zakończył się samodzielny etap jej istnienia, a żołnierze, kadry i tradycje zostały przejęte przez 10. DP. W lipcu 1919 r. 4. DSP liczyła około 4800 ludzi i często określano ją mianem „Dzikiej Dywizji”. W jej szeregach znajdowali się żołnierze mający za sobą służbę m.in. w Korpusach Polskich w Rosji, w tym weterani walk z bolszewikami na Białorusi i bitwy pod Kaniowem, a nawet byli żołnierze II Brygady Legionów. Po ewakuacji 4. DSP z Odessy do rumuńskiej Besarabii do tej mozaiki dołączyło także sporo sprzętu francuskiego pochodzącego z alianckiej misji wojskowej.
W połowie lipca 1919 roku zasadnicze siły łódzkiej 10. DP dotarły nad Zbrucz i przez kolejne dwa miesiące pełniły tam służbę kordonową, podczas której ostatecznie zakończono proces łączenia pułków. Korzystając z okazji, jednostki doprowadzono do pełnych stanów etatowych dzięki kompaniom marszowym wystawionym przez bataliony zapasowe z Łodzi, Kalisza, Łowicza i Włocławka. Starano się również uzupełnić i, w miarę możliwości, ujednolicić umundurowanie oraz wyposażenie.
Z naszej perspektywy ten krótki okres jest wyjątkową okazją, by przyjrzeć się sylwetkom żołnierzy 4. DSP w momencie jej fuzji z 10. DP i wyłapać ciekawostki tego unikalnego munduru z rodowodem z Korpusów Polskich na Wschodzie. Stąd pomysł, aby dziś pokazać Wam sylwetkę inspirowaną jednym ze zdjęć 28 pSK znajdujących się w naszych zbiorach. Sylwetka przedstawia byłego żołnierza 4. DSP, służącego już w ramach 28 pSK. Znajdziemy tu więc jeszcze elementy wschodnie, typowe dla „Dzikiej Dywizji”, wymieszane z umundurowaniem oraz wyposażeniem pochodzenia amerykańskiego, niemieckiego i austriackiego, dostępnym wówczas na miejscu.
Nakryciem głowy jest charakterystyczna dla żołnierzy Wojska Polskiego w Rosji czapka sukienna. Wizualnie przypomina czapki carskie, ale wyróżnia ją nieco odmienny krój, otok w barwie amarantowej (przyjęty jako barwa broni strzelców w Wojsku Polskim w Rosji) i polski orzełek zamocowany na otoku. Daszek jest w kolorze ochronnym, a pasek, bryty i denko wykonano z sukna w barwie khaki. Przeglądając zdjęcia, łatwo zauważyć mnogość odmian tych czapek. Różnią się krojem, obecnością kolorowego otoku, obecnością i rodzajem p***a, kształtem daszka oraz sposobem mocowania orzełka. W naszej próbie rekonstrukcji zdecydowaliśmy się na wersję z amarantowym otokiem, podobnie jak w przypadku kolejnego elementu, czyli hełmu.
4 DSP używała wszelkich dostępnych hełmów: Adrianów pochodzących z armii rosyjskiej i dostaw francuskich, ale także niemieckich i austriackich. U naszej postaci bojowym nakryciem głowy jest Adrian pochodzący z armii rosyjskiej, ale po przeróbce w Korpusach Polskich w Rosji. Z dzwonu usunięto rosyjski emblemat orła, a w jego miejscu namalowano polskiego orzełka na czerwonej tarczy. Dodano również charakterystyczny otok dookoła przetłoczenia na łączeniu z daszkiem. W naszym przypadku zainspirowaliśmy się jednym z zachowanych oryginalnych egzemplarzy.
Bluza mundurowa to rosyjska rubacha letnia obr. 1912 w nieregulaminowym kroju z kieszeniami i wyśrodkowanym zapięciem, zapinana na drewniane guziki. Jej stan dobrze pokazuje problemy żołnierzy 4. DSP ze zużyciem i wymianą mundurów. Po dotarciu do Polski i w okresie końcowych walk z Ukraińcami nadal możemy dostrzec je na zdjęciach. Na rękawie bluzy zauważymy akcent typowy już dla Wojska Polskiego formowanego w kraju: naszytą odznakę naramienną kompanii ckm. Kolejnym jest metalowy numerek „28”, powszechnie noszony przez żołnierzy pułku w różnych miejscach na mundurze, w tym przypadku na patce lewej kieszeni rubachy.
Bazą dla wyposażenia jest austro-węgierski pas M15 w wersji oszczędnościowej, wykonanej z brezentu, z francuską skórzaną kaburą na 7,65 mm pi****et automatyczny Ruby, w Wojsku Polskim zwany w późniejszym okresie Cebra wz. 16. Na pasie zawieszony jest również austro-węgierski bagnet do karabinu Mannlicher M1895 z pochwą w skórzanej żabce wz. 1888/95, niemiecki chlebak wz.1893 oraz niemiecka łopatka piechoty w rosyjskim brezentowym pokrowcu obr. 1916. Od pasa w dół nasz żołnierz nosi już umundurowanie pochodzące z zakupów we Francji, które uzupełnił już w Małopolsce Wschodniej: amerykańskie spodnie sukienne, owijacze i trzewiki.
Tak w skrócie prezentuje się nasza próba zrekonstruowania tej sylwetki. Dajcie znać, jak Wam się podoba!
Przy tej okazji przypominamy, że trwają prace nad zbiórką materiałów do publikacji albumowej poświęconej Strzelcom Kaniowskim i Garnizonowi Łódzkiemu w latach 1918-1939. Jeśli ktoś z Państwa posiada zdjęcia z okresu międzywojennego związane z wojskową Łodzią lub Strzelcami Kaniowskimi, serdecznie prosimy o kontakt. Chętnie się spotkamy i zeskanujemy pamiątki do naszego archiwum. Można do nas pisać prywatne wiadomości przez stronę lub tradycyjnie: [email protected]
Opracowanie i zdjęcia: Bolek Rosiński, Maciej Bednarek.