18/05/2026
Będziemy o Ciebie walczyć Janku do samego końca, nie poddamy się tak łatwo!
OŚWIADCZENIE FUNDACJI "WEŹ POMÓŻ"
Drodzy Przyjaciele, Wolontariusze, Podopieczni i Mieszkańcy Wrocławia.
Dziś stajemy przed Wami w pełnej, momentami bolesnej szczerości.
Przez lata działalności Fundacji WeźPomóż nauczyliśmy się walczyć o każdego człowieka, o każdy bochenek chleba i o każdy litr zupy.
Nigdy jednak nie nauczyliśmy się... być bezdusznymi urzędnikami.
Dla nas – dla Jana Piontka i każdego wolontariusza, który zostawił tu swoje serce – liczyło się tylko jedno: żeby nasi podopieczni mieli co jeść.
Gdy na szali kładzie się biurokrację, paragrafy i procedury, a z drugiej strony głodnego człowieka, zawsze wybieraliśmy człowieka.
Przez te wszystkie lata ta „nieprofesjonalna”, ale płynąca z serca misja pozwoliła nam:
Ocalić przed zmarnowaniem i rozdać setki ton żywności,
Regularnie wspierać ponad 5 000 osób miesięcznie – seniorów, chorych, samotnych i rodziny w kryzysie,
Wydać tysiące posiłków i paczek żywności bezpośrednio z naszego punktu,
Wyposażyć setki wrocławian w darmowy sprzęt rehabilitacyjny (wózki, łóżka, balkoniki).
Robiliśmy to w dzień i w nocy, często ponad siły. Niestety, ten pęd do pomagania za wszelką cenę, w połączeniu z brakiem profesjonalnego zaplecza urzędniczego i ogromnymi kosztami utrzymania infrastruktury, doprowadził nas nad przepaść.
Dziś kapitan naszego statku, Jan Piontek, tonie.
Sytuacja jest drastyczna. Fundacja boryka się z potężnym zadłużeniem. Co najgorsze i najbardziej niesprawiedliwe – to ogromne obciążenie finansowe prawdopodobnie spadnie bezpośrednio na barki Pana Janka jako jednoosobowego zarządu.
Cena, jaką Jan płaci za lata pomagania innym, stała się nieludzka. Zagrożone jest bezpieczeństwo jego własnej rodziny.
Aby pokryć zobowiązania fundacji, podjęto bolesną decyzję o konieczności zlicytowania prywatnego mieszkania, w którym mieszka jego rodzina. Domu, który nie ma i nigdy nie powinien mieć nic wspólnego z problemami organizacji.
Człowiek, który oddał wszystko Wrocławowi, może stracić dach nad głową. Jan potrzebuje natychmiastowego wytchnienia i ratunku.
Mimo tego dramatu – NIE CHCEMY SIĘ PODDAĆ. Chcemy dalej karmić ludzi. Chcemy, żeby Lodówki Społeczne były pełne. Ale wiemy, że stary model się wyczerpał. Aby iść dalej, musimy najpierw:
Uratować prywatne życie i spokój Jana Piontka.
Przejść gruntowną, bezwzględną reorganizację struktur fundacji.
Znaleźć nowe, bezpieczne i tańsze miejsce do prowadzenia działalności logistycznej i wydawania posiłków.
DLATEGO DZIŚ APELUJEMY DO WAS O POMOC. PRZYJMIEMY KAŻDĄ DŁOŃ.
To nie jest zwykła prośba o datek.
To jest walka o przetrwanie idei i o uratowanie człowieka, który ratował innych.
Potrzebujemy:
Wsparcia finansowego – na pokrycie najpilniejszych długów i zabezpieczenie rodziny Jana (za chwilę uruchomimy dedykowaną zbiórkę),
Wsparcia prawnego i restrukturyzacyjnego – szukamy prawników, doradców i księgowych, którzy pro bono pomogą nam wyprostować sytuację z wierzycielami,
Pomocy lokalowej – szukamy czystego, bezpiecznego miejsca we Wrocławiu lub okolicach na magazyn sprzętu i wydawanie posiłków,
Wsparcia organizacyjnego – ludzi, którzy pomogą nam zbudować profesjonalne procedury od nowa.
Zawsze byliśmy dla Was.
Dziś to my prosimy:
Weź i Pomóż.
Nie pozwólmy, by dobro zostało ukarane.
Jeśli możesz pomóc prawnie, lokalowo lub organizacyjnie, napisz do nas w wiadomości prywatnej lub na adres: [email protected].