12/08/2026
KSIĄŻKA!!!!! KIEDY KSIĄŻKA??????
Jak znajdę chwile na życie, to wtedy z niej wytargam sekundę na jej pisanie ;p
Teraz w długiej podróży busami z Miastka do Kołobrzegu znalazłam momencik i piszeee😁
No ale macie tu chociaż taki fragmencik na smaczek do rosołku niedzielnego.....
A że przy niedzieli to i tematy kościelne poruszam.
Więc jak ktoś kościelny bardzo to wybaczcie z góry iż w niewygodnych dla katolików kartach teraz grzebnę jak kijem w mrowisko.
Ale fakt to fakt, a historia kościoła katolickiego boleśnie niestety przeplata się ze słowiaństwem i wiedzącymi kobietami...
Zatem ciśnienie niejednemu pewnie podniosę...to na kawie zaoszczędzi😁
To BRUDNOPIS - usyfiony błędami wszelkiej maści.
Ostrzegam z góry. Bo jak ktoś nadwrażliwy to niech lepiej nie czyta:)
"
A zaczeło się od wyplewienia chwastów.......
Dawne ziemie Słowiańskie zamieszkiwali ludzie żyjący Naturą, z szacunkiem i zrozumieniem przyjmujących ogrom jej darów. Kraina ta zaiste mlekiem i miodem płynąca, z bogatą fauną i florą, sprzyjającym do życia klimatem. Nic dziwnego,że w swej prostocie czcili z ogromnym oddaniem swych darczyńców. Wszystko miało swoje miejsce i ważność. Każdy żywioł, pora roku, teren, czas, roślina i zwierze były fascynującym budulcem legend i opowieści. To one stanowiły encyklopedię dzięki której uwcześni Słowianie rozumieli swój świat i rządzące nim mechanizmy.
Tak naturalny w swej prostocie kult i cześć celebrująca tak samo narodziny jak i śmierć, roślinę i człowieka, każdą żywą istote na tym samym poziomie.
Nie dziwota,że tak normalny świat wydawał się obłędem i złem nieczystym dla najeźdźców, dla których tylko wybrani zasługiwali na życie, a stworzona przez nich zapłata decydowała o ważności wszystkiego.
Niestety Ci drudzy mieli niezwyciężony oręż w postaci wymówki – „W IMIĘ BOŻE! ” dzięki któremu mogli bezkarnie mordować,nisczyć, przymuszać i bezcześcić piękno tego naturalnego świata Słowian.
I choć lud ten bronił się zaciekle, to system krzyża i uginania kolan w strachu i hierarchii krok po kroku wyrywał ich jak chwasty z kościelnego ogrodu.
Zniewolono Słowian, siłą nawrócono, a tych stawiających opór wybijano bez litości.
A mimo to ludzie nadal przemycali do nowego ładu swe dawne korzonki.
Cześć dla Natury , symboliki roślin i zwierząt, pór roku i faz księżyca był jak krew w ich żyłach.
I nawet wszechmocny Kościół nie był w stanie we wszystkich tego złamać.
Po paru wiekach bezowocnego wymordowywania dla przykładu postanowiono jakoś to ogarnąć inaczej.
Zwołano Sobór Nicejski – spotkanie Kościelnych głów najwyższego szczebla, by radzili i ustalali co zrobić z tymi upartymi poganami....
Zrobiono więc myk polegający na tym,że zostawiono tych upartych tak jak są, ale ponazywano to co robią i kiedy zupełnie inaczej...Tak po Kościelnemu
Parę dni narad zaowocowało kalendarzem rocznym świąt katolickich, ich historyjek i symboliki, określono kto w świeci jest ważny, kto ma prawa, a kto zmienia się w co, kto komu ma służyć, a kto czerpać z tego korzyści.
Ba – ustalono nawet co ma się jeść w jaki dzień tygodnia !
I tak oto nagle Słowiańskie SZCZODRE GODY stały się BOŹYM NARODZENIEM, w Święto Płodności powstała wielkanoc i zmartwychwstanie, z POPIELICA zrobiono środę popielcową, z kultu ciała BOŻE CIAŁO, z MATKI NATURY Matkę Bożą, z symbolów płodności kobiecej i męskiej powstały wielkanocne jajeczka i palmy, z zaduszek wszystkich świętych itd. itd.
A że spora ilość ludności w wyniku historyjek o Baranku Bożym jadło tylko jagnięcinę więc popyt na ryby zmalał, to w ukłonie dla strajku rybaków kazano jeść Katolikom rybę w każdy piątek....
A potem zrobiono rzecz najokrutniejszą.... zakazano przekazywać dalej wiedzę i historie naszych przodków.
Lata za latami pamięć o nich zanikała, a Ci wytrwali w miłości do swych korzeni byli brutalnie eksterminowani.
I choć tradycja jest jak nasza krew, to jej świadomość i pochodzenie przeszły katastrofalną transformację.
Dziś idziemy święcić jajeczka i palmę wraz ze swymi dziećmi nie potrafiąc nawet przekazać im dlaczego i po co to robimy... Bo moja matka, a jej matka tak robiły....
Na szczęście nadeszły czasy gdy świadomość Słowian może zostać odbudowana, a pytania bez odpowiedzi znajdują swoich uświadamiających:)
I to nie grzech chcieć wiedzieć. Głupotą jest pozostawaniem głuchym na wszechdostępną wiedzę.
I nie – to nic złego znać swoją historię, nawet jeśli inaczej nazywa świat i Bogów.
Książka to książka i nią pozostanie nawet jeśli ktoś powie że to podręcznik, inny że BOOK.
Nadal to ta sama książka:) Spory religijno-kulturowe nie mają żadnego sensu jeśli w końcu to pojmiesz..."