20/06/2026
Przyszłyśmy za głosem lata,
niosąc w sercach marzenia, tęsknoty i wdzięczność.
Przez pachnące łąki, między bylicą i dziurawcem,
niosąc w dłoniach to, co niewypowiedziane.
Słowa wiersza otworzyły bramę.
Wstążki zatańczyły na wietrze,
unosząc intencje ku gwiazdom.
Tańczyłyśmy w kręgu,
bosymi stopami dotykając ziemi,
wsłuchane w rytm serca, śmiechu i kobiecej obecności.
Plotłyśmy wianki z polnych kwiatów i ziół,
wplatając w nie marzenia, wspomnienia, nadzieje
i fragmenty naszych historii.
Przy wspólnym stole dzieliłyśmy się tym, co dobre i proste.
Smakiem domowego poczęstunku, rozmową i ciszą.
A na pamiątkę zabrałyśmy ze sobą
odrobinę słońca zamkniętą w słoiczku,
nagietkowy krem przygotowany z czułością.
A kiedy wieczór powoli zanurzał się w mroku,
zostało w nas coś więcej niż wianki.
Zapach ziół we włosach.
Ślad trawy na stopach.
Kolorowe wstążki tańczące na wietrze.
I świadomość, że gdzieś pośród codzienności
nadal niesiemy w sobie ten krąg.
Vi kom etter sommerens kall,
bærende i hjertene drømmer, lengsel og takknemlighet.
Gjennom duftende enger, mellom burot og johannesurt,
bar vi i hendene det som ikke kunne sies.
Ordene åpnet en port.
Båndene danset i vinden,
løftet intensjoner mot stjernene.
Vi danset i ring,
med bare føtter mot jorden,
lyttende til hjertets rytme, latter og kvinnelig nærvær.
Vi flettet kranser av markblomster og urter,
og vevde inn drømmer, minner og historier.
Rundt et felles bord delte vi det gode og enkle.
Smaken av hjemmelaget mat, samtaler og stillhet.
Som minne tok vi med oss
en liten bit sol i et glass —
ringblomstkrem laget med omtanke.
Da kvelden senket seg,
ble mer igjen enn kranser:
duft i håret, gress på føttene,
bånd som fortsatt danser i vinden.
Og vissheten om at vi bærer sirkelen videre i hverdagen.