21/10/2025
"Widziałam wczoraj 'młodych ludzi', tak zwaną od pokoleń 'dzisiejszą młodzież'.
Lgnęła do bycia razem i bycia z naturą, miała szczerą, autentyczną, różnorodną twarz wielu twarzy. "
Piękny tekst - a w nim pięknie opisani nasi wędrownicy i wędrowniczki. Dla każdego u nas znajdzie się miejsce - jeżeli tylko będą takiego miejsca chcieli i szukali. Zapraszamy zawsze w swoje kręgi ❤️
Nie lubię narzekać na "ten dzisiejszy świat". Patrzę na niego raczej z ciekawością podszytą przekonaniem, że pod wieloma względami jest on lepszy niż każdy poprzedni.
Jednocześnie gdy algorytm proponuje mi stworzenie sztuczno-inteligentnego influencera, który będzie zarabiał dla mnie tony hajsu jako tańszą, szybszą i bezbolesną alternatywę dla powiększenia pośladków z wygładzeniem gęby w pakiecie, dysonans poznawczy aż szczypie w oczy.
Jak to jest, że w świecie w którym tak wyraźnie wzrasta świadomość społeczna, empatia, szacunek dla wzajemnych granic, gdzie na wyciągnięcie ręki są szlachetne, mądre i wzniosłe treści, skrajne acz oczywiste absurdy odklejone całkowicie od jakiegokolwiek sensu życia taplają się błogo w bagienku głównego nurtu przekazu?
No jak?
Wiozłam wczoraj grupkę młodych ludzi na tzw. "start wędro" zrzeszający kilkadziesiąt Polek i Polaków mieszkających w Irlandii w wieku od 16 do 22 lat.
Spędzają razem weekend - bo chcą, śpią pod namiotami, łażą po górach, jeżdżą na rowerach, śpiewają przy ognisku, rozmawiają, gotują, jedzą.
Po drodze słuchałam ich rozmów.
Ani raz nie padło słowo "Instagram", "relacja", "rolka" czy "zasięgi".
Jedną z tych osób była moja Córka, która jako temat swojego projektu maturalnego ze sztuki wybrała "uprzedmiotowienie kobiet".
Poruszyłam ten wątek.
Nie wiem czy bardziej opadła mi szczęka czy klapki z oczu gdy na moje stare skostniałe już przekonania i schematy dotyczące uprzedmiotowienia społecznego wjechało jej świeże spojrzenie na kwestię samo-uprzedmiotowienia, kult młodości, rezygnację z tożsamości na rzecz popularności, handel seksualnością.
Zdaje sobie sprawę, że tak naprawdę temat jest stary jak księżyc, jednak mam wrażenie, że w dobie socjal-mediów rozrasta się jak grzyb atomowy, pochłaniając kolejne ofiary otumanione jego radioaktywną mocą.
Czy prawda obroni się sama?
Takie rozmowy, takie spotkania z młodymi ludźmi powodują, że serce rośnie i skłaniają do refleksji nad tym czy ten świat, który internet proponuje mi raz na jakiś czas istnieje naprawdę, czy jest może jednak sztucznym zarabiająco-otumaniającym tworem, mającym na celu wyławianie zagubionych jednostek i odczłowieczenie ich.
Widziałam wczoraj "młodych ludzi", tak zwaną od pokoleń "dzisiejszą młodzież".
Lgnęła do bycia razem i bycia z naturą, miała szczerą, autentyczną, różnorodną twarz wielu twarzy.
Nie dam sobie wmówić, że to w nich tkwi problem.... No chyba, że problemem jest ich samowystarczalność, na której trudno zarobić tym którzy zarabiają na naszych kompleksach, tęsknotach i lękach.