21/10/2024
Powoli zbliżam się do pięćdziesiątki. W angielskim tłumaczeniu mogłabym napisać, że jestem w wieku późnej czterdziestki :-). Od jakiegoś czasu biegają mi po głowie myśli związane z kobiecością. Czym ta kobiecość w ogóle jest? Kim właściwie jest kobieta? Czy to jest kwestia wyglądu, seksapilu, wciąż młodo wyglądającej twarzy? A może to zespół zachowań, myśli i uczuć, które są przypisane płci żeńskiej? Czy odgrywane przez nas role córki, matki, żony, partnerki, kochanki mają społeczny standard, w którym trzeba się zmieścić, czy jest w tym miejsce na indywidualność, która jest oddalona od taśmowej produkcji? Co jest bazą dla kobiecości... co to znaczy czuć się kobieco... i jak nie zgubić swojej kobiecości na kolejnych etapach życia?
Myślałam... myślałam... i znowu myślałam. Zaczęłam się przyglądać kobietom w telewizji, w sieci, w świecie realnym. Zwracałam uwagę, co przykuwa mój wzrok, co mnie zatrzymuje, co pobudza do refleksji. Dotknęłam różnorodności, która raz inspirowała, raz uczyła, a innym razem zalewała brakiem, smutkiem, zagubieniem.
Ostatecznie usiadłam i zaczęłam pisać.
Kobiecość dla mnie to przede wszystkim znanie siebie... tak prawdziwie... tak od środka... z całym wstydem i bezwstydem, który ma się w sobie. Świadomość własnych zalet, wad, mocnych stron i tych słabszych. Posiadanie własnej przestrzeni w domu i własnego marginesu w życiu. To samodzielne myślenie. Danie sobie prawa do bycia autentyczną, do wyrażania opinii, poglądów, emocji oraz uczuć. To stawianie granic w relacjach osobistych oraz zawodowych. Kobiecość to samorealizacja, ale nie tylko ta korporacyjna, ale też ta posklejana z marzeń, pragnień, potrzeb i pasji. To pewność siebie, ale nie ta zarozumiała i wyniosła, tylko taka zbudowana na zaufaniu do swoich możliwości, którą można się podzielić z innymi. To samozależność, która nie ma nic wspólnego z bycia niezależną Zosią Samosią, która potrafi zbudować otoczenie, na którym można się oprzeć, którym można się podeprzeć, z którym można konie kraść i tworzyć kalejdoskop niepowtarzalnych wspomnień. Kobiecość to figlarne iskierki w oczach, serdeczny uśmiech, energia życia. To siła, która daje poczucie bezpieczeństwa. To wrażliwość, która pozwala dotykać świat wszystkimi zmysłami. To delikatność, subtelność, spontaniczność. To też dystans do siebie i poczucie humoru. To otwartość, naturalność, wewnętrzny spokój.
Tego nie da się kupić w sklepie. Nie zastąpi tego piękny makijaż, stylowa fryzura, kolejna para butów, czy nowa sukienka. Prawdziwa kobiecość emanuje od środka, porusza się z gracją, intryguje tajemniczością, zachwyca dojrzałością, pociąga charakterem, k**i kształtem, kolorem, zapachem.
Stawanie się kobietą to proces, który nie ma końca. Na każdym etapie życia wygląda inaczej, potrzebuje czegoś innego, prezentuje się w inny sposób. Na tym polega nasze piękno. Na zmianie. Na tym, że się gubimy, aby siebie odnaleźć... że upadamy, aby się podnieść... że słabniemy, aby nabrać mocy.
Najważniejsze, aby dać sobie przestrzeń, kiedy tego potrzebujemy... aby się sobą zatroszczyć, kiedy czujemy się niepewnie... aby wyciągnąć do siebie rękę, która odsunie samotność... aby nie zapomnieć o kudłatych myślach, które bywają zadziorne i mają w sobie pazur. Kobieta to Twoje TY... najbliższe Twojemu sercu... Pozwól mu oddychać swobodnie, patrzeć zuchwale, myśleć odważnie, działać z wyobraźnią, iść do przodu. Niech Twoja miłość własna nada Ci piękna i blasku. Zakochaj się w sobie i pozwól światu się Tobą zachwycać.