Geopolityka - Wojenna gra RTS

Geopolityka - Wojenna gra RTS Geopolityka to taka gra RTS

Ciekawa analiza choć brakuje stanowiska AS, ZEA i Turcji
19/02/2026

Ciekawa analiza choć brakuje stanowiska AS, ZEA i Turcji

Czarne chmury nad Iranem

W 2013 r. - gdy trwały jeszcze negocjacje w sprawie porozumienia nuklearnego z Iranem (JCPOA) - Donald Trump twierdził, że prezydent Obama zaatakuje Iran z powodu swojej niezdolności do właściwego negocjowania.

Finalnie Obama do wojny z Iranem nie doprowadził, ale jego następca i autor książki “The art of the deal“ jest na najlepszej drodze, aby do tej wojny doprowadzić.

Obserwujemy właśnie największą koncentrację amerykańskich sił zbrojnych na Bliskim Wschodzie od czasu inwazji na Irak w 2003 r. Na Morzu Arabskim operuje grupa uderzeniowa lotniskowca USS Abraham Lincoln. Do regionu zmierza teraz druga grupa uderzeniowa — na czele z USS Gerald R. Ford. Do amerykańskich baz lotniczych w regionie kierowane są dodatkowe siły lotnicze i systemy obrony przeciwrakietowej.

Cel tej amerykańskiej armady jest oczywisty — Islamska Republika Iranu.

Trump żąda, aby Teheran zgodził się na zawarcie umowy, która ureguluje kwestię irańskiego programu nuklearnego, pocisków balistycznych i wsparcia Teheranu dla bojówek działających w regionie. Choć obie strony rozmawiają, to drzwi do dyplomacji powoli się zamykają — dwie rundy pośrednich negocjacji w Omanie i Szwajcarii nie przyniosły przełomu. Współpracownicy Trumpa mówią, że prezydent traci cierpliwość, a uderzenie na Iran może być już tylko kwestią czasu.

Amerykańska armada

Islamska Republika Iranu to dla prezydenta Trumpa “niedokończona rozgrywka” jeszcze z czasu jego pierwszej kadencji. W 2018 r. Trump wypowiedział porozumienie nuklearne (JCPOA), które zawarł jego poprzednik, Barack Obama. Trump nazwał JCPOA najgorszą umową wszechczasów i zapowiedział, że szybko uda mu się wynegocjować nową, lepszą umowę. Osiem lat (i kilka rund wymiany ciosów między USA a Iranem) później, nowej umowy nadal nie ma, a Teheran nadal opiera się woli Trumpa.

Dlatego gdy pod koniec 2025 r. w Iranie wybuchły protesty, Trump wykorzystał sytuację, aby wznowić “rozgrywkę“ z Iranem. Trump obiecał pomóc protestującym oraz zaczął kierować groźby pod adresem irańskich władz.

Od tamtego czasu sytuacja cały czas eskaluje, a Trump - podbudowany sukcesem w Wenezueli - zdaje się zdeterminowany w sprawie Iranu jak nigdy dotychczas.

Pod koniec stycznia na Bliski Wschód dotarła grupa uderzeniowa lotniskowca USS Abraham Lincoln, a do amerykańskich baz lotniczych w regionie zaczęły napływać dodatkowe eskadry. 13 lutego prezydent Trump wysłał do regionu kolejny już lotniskowiec - USS Gerald R. Ford. Nie widzieliśmy takiej koncentracji sił USA na Bliskim Wschodzie od 2003 r. i inwazji na Irak.

Rozmowy

Mimo narastającego napięcia, Ameryka i Iran utrzymują otwarte kanały komunikacyjne. Obie strony odbyły dwie rundy rozmów: w Omanie (6 lutego) oraz w Szwajcarii (17 lutego). Rozmowy nie przyniosły jednak żadnego przełomu.

Punktami spornymi są zasadniczo te same kwestie co w 2018 r. Iran zgadza się wyłącznie na negocjacje dotyczące programu nuklearnego (a więc w ramach wyznaczonych przez JCPOA). Trump chce uregulować jeszcze kwestię irańskiego programu balistycznego i relacji Iranu z członkami Osi Oporu - to Teheran traktował, i nadal traktuje, za “czerwoną linię“.

Podobno podczas ostatniej rundy rozmów w Szwajcarii, obie strony miały zgodzić się, aby spotkać ponownie, za 2 tygodnie - Irańczycy mają wtedy przedstawić swoje szczegółowe propozycje. Nie wiadomo jednak czy faktycznie do tego kolejnego spotkania dojdzie. Współpracownicy Trumpa mówią, że prezydent USA postrzega zachowanie Irańczyków za “grę na czas“ i zaczyna tracić cierpliwość wobec Teheranu.

W stolicach Bliskiego Wschodu rośnie przekonanie, że “dzień próby“ jest już blisko. Takie wrażenie wzmagają również komentarze samego Trumpa, który dzisiaj, w rozmowie z dziennikarzami, powiedział że w ciągu 10 dni sytuacja powinna się wyjaśnić czy uda mu się zawrzeć umowę z Iranem czy będzie musiał “iść o krok dalej“.

Moja ocena

Osobiście pozostaję sceptycznie nastawiony do wizji szybkiego porozumienia USA-Iran. Stanowiska obu stron są tutaj całkowicie rozbieżne i nikt nie wykazuje chęci do rezygnacji ze swoich maksymalnych żądań. Fakt, że rozmowy USA-Iran jeszcze w ogóle trwają to głównie zasługa krajów arabskich i Turcji, które intensywnie mediują między stronami.

Rozmowy nie będą trwały jednak w nieskończoność.

Amerykanie nie gromadziliby tak dużych sił w regionie, gdyby nie mieli zamiaru ich użyć. Tak jak wspomniałem na początku, Iran to dla Trumpa “niedokończona rozgrywka“, którą Trump chciałby teraz dograć do końca. Tym bardziej, że ocena płynąca z Waszyngtonu jest taka, że Islamska Republika znajduje się obecnie w najgorszej sytuacji od 1980 r., gdy czołgi Saddama Husajna przekroczyły iracko-irańską granicę. Oś Oporu została de facto rozmontowana, a droga do Teheranu wydaje się stać otworem. Tak przynajmniej uważają Amerykanie (zaraz powiemy sobie o tym czy to słuszna ocena).

Zakładając, że finalnie rozmowy USA-Iran się załamią, Trump będzie miał na stole kilka opcji militarnych (każda z nich może liczyć na wsparcie ze strony Izraela).

Pierwszą opcją będzie precyzyjne uderzenie na cele w Iranie, a zatem powtórzenie operacji "Midnight Hammer z lata 2025 r. Tym razem Amerykanie mogliby się skupić nie na irańskich ośrodkach nuklearnych, ale np. na bazach wojsk rakietowych. Jak pokazują jednak doświadczenia wspomnianej Midnight Hammer taka operacja choć dotkliwa dla Iranu, to - ze względu na swoją ograniczoną skalę - nie będzie w stanie diametralnie zmienić sytuacji i zmusić Iranu do ustępstw.

Pojawia się zatem druga opcja - intensywna, rozłożona w czasie, kampania ataków na Iran z morza i z powietrza. Tutaj katalog celów może być szerszy. Amerykanie mogą np. skupić się na bazach wojsk rakietowych, centrach dowodzenia, eliminacji dowódców wojskowych, a może również nawet irańskich przywódców politycznych. Celem byłoby zmuszenie Irańczyków do ustępstw w negocjacjach lub “zmiana reżimu“ - w jakiejś sytuacji kampania bombardowań mogłaby być połączona z podburzaniem Irańczyków do protestów i obalenia władz Islamskiej Republiki Iranu.

Myślę, że Amerykanie mogą realnie rozważać taki scenariusz. Tym bardziej, że grunt pod takie działania został już częściowo przygotowany - na początku tego roku Amerykanie mieli przeszmuglować do Iranu ok. 6000 Starlinków.

Irańczycy zdają sobie sprawę z takiego zagrożenia. W ostatnim czasie siły bezpieczeństwa wzmacniają swoje pozycje w Teheranie i innych większych miastach oraz przygotowują się do zwalczania sabotażystów i dywersantów. Wygląda również na to, że delegowano większe uprawnienia do lokalnych dowódców wojskowych, tak aby mogli działać swobodniej w sytuacji utraty kontaktu z dowództwem. Jednocześnie w miastach identyfikowane są budynki, które można przeznaczyć na schrony w przypadku amerykańsko-izraelskich nalotów.

Założenia Amerykanów co do tego jak zachowa się ludność cywilna wobec takiej zakrojonej na szeroką skalę kampanii ataków, wydają się dość odważne. Amerykanie zdają się bowiem uważać, że ludność cywilna będzie aktywnie wspierać amerykańskie działania, organizując protesty i występując przeciwko władzom Islamskiej Republiki. Gdyby Amerykanie przeprowadzili taką operację w styczniu, gdy protesty nabierały na sile, to miałoby to pewne szanse na powodzenie (choć nadal małe). Teraz, gdy aparat bezpieczeństwa, stłumił już protesty, amerykańska operacja spotka się raczej z apatią Irańczyków (a w najgorszym przypadku dla USA zobaczymy kolejne zjednoczenie się Irańczyków wobec struktur państwa, tak jak podczas wojny 12-dniowej).

Armada z ograniczonym potencjałem

Przy dyskusjach o skali amerykańskiej koncentracji w regionie, pomija się to czego Amerykanie nie gromadzą w regionie. Mianowicie nie gromadzą sił lądowych. Choć na Bliski Wschód przesuwane są kolejne okręty wojenne i siły powietrzne, to próżno szukać informacji o zmierzających do regionu amerykańskich dywizjach.

To w zasadniczy sposób ogranicza możliwości USA wobec Iranu - zwłaszcza jeśli miałoby dojść do rozłożonej w czasie konfrontacji. Co bowiem jeśli intensywna kampania amerykańsko-izraelskich ataków na Iran będzie trwała np. miesiąc, irańskie zdolności wojskowe zostaną zdewastowane, ale mimo tego struktury Islamskiej Republiki nadal będą istniały, a siły bezpieczeństwa nadal będą w stanie kontrolować sytuację w kraju? Jedyną opcją będzie wysłanie wojsk lądowych do Iranu. Na to jednak nie będzie ani woli politycznej po stronie Trumpa (no boots on the ground) ani poparcia społecznego (a midterms zbliżają się wielkimi krokami).

Ponadto warto doprecyzować jeszcze jedną rzecz. Sformułowanie “największa koncentracja sił USA od 2003 r.“ brzmi groźnie, jednak obecna koncentracja (docelowo 2 lotniskowce i ponad 200 samolotów), to nadal jest tylko ułamek tego co USA zgromadziło do inwazji na Irak w 2003 r. (6 lotniskowców, ok. 900 samolotów).

Widok z Teheranu

To nie pierwszy raz, gdy Iran zmaga się z zagrożeniem ze strony USA, czy personalnie ze strony Trumpa. Nigdy jednak wcześniej pozycja Iranu nie była słabsza niż teraz. Rozmontowanie Osi Oporu doprowadziło do tego, że Iran pozostaje strategicznie osamotniony. W sytuacji wybuchu walk z USA, Iran będzie sam na polu bitwy. Nawet jeśli Hezbollah czy Huti wejdą do walki, nie zmieni to ogólnego układu sił.

Z perspektywy Teheranu najlepiej byłoby gdyby udało się zawrzeć jakiś kompromis z Trumpem (mało prawdopodobne) lub gdyby finalnie doszło do amerykańskiego ataku, ale byłby on ograniczony w swojej skali (powtórka z Midnight Hammer).

Strategia i jej brak

Ocenianie obecnej sytuacji jest bardzo trudne. Główny powód to sam Donald Trump, który działa tutaj jako "dzika karta" i który w sprawie Iranu zawsze prezentował "dwie twarze": wielkiego imperatora i wielkiego dealmakera.

Trump wypowiedział JCPOA nie dlatego, że uważał Iran za zagrożenie dla USA, ale dlatego że uważał Iran za słabego przeciwnika, którego łatwo zmusi do podpisania nowej, lepszej, a przede wszystkim trumpowskiej, umowy. To miał być kolejny dowód na zdolności negocjacyjne Trumpa. Iran okazał się jednak silniejszym przeciwnikiem.

Osiem lat później Trump stoi w tym samym miejscu — tyle że z dwiema grupami uderzeniowymi lotniskowców za plecami. Pytanie, która twarz Trumpa przeważy. Jednego dnia Trump-imperator może kazać bombardować, ale tydzień później Trump-dealmaker - bojąc się o ceny ropy - może równie dobrze ogłosić, że "dał Irańczykom lekcję", irański program nuklearny został rozmontowany i w zasadzie to nie zależy mu już na negocjacjach z Iranem (tak zresztą już raz Trump się zachował - podczas wojny 12-dniowej).

28/05/2022

Poroszenko zawrócony na granicy

Wczoraj wieczorem Poroszenko próbował opuścić Ukrainę. Twierdził, że udaje się na spotkanie międzyparlamentarnej rady NATO-Ukraina. Miał odpowiednie dokumenty, w tym papier od ukraińskiego parlamentu, że ma reprezentować Ukrainę. Zatrzymała go jednak Straż Graniczna i ostatecznie nie przepuszczono go przez granicę.

Dlaczego? Kilka dni temu, Wiktor Medwedczuk (ten sam co podobno Putin chciał go zrobić marionetkowym prezydentem Ukrainy po zdobyciu Kijowa), stwierdził że Poroszenko był zamieszany m.in. w nielegalny transfer węgla z terenów okupowanych przez separatystów.

Poroszenko twierdzi, że to nie prawda i że Medwedczuk mówi to co każe mu SBU/ludzie Zełeńskiego. Medwedczuk siedział bowiem w areszcie jeszcze przed wojną. Także jakby miał coś na Poroszenko to powinien to już dawno ujawnić.

Sprawa ma drugie dno, bo ostatnio Poroszenko i ludzie z nim związani zadają bardzo dużo niewygodnych pytań ekipie Zełeńskiego m.in. jeśli idzie o utratę Chersonia albo o okrążenie Mariupola. Na południu doszło do zdrady wśród wysoko postawionych wojskowych i polityków, o zdradę oskarżono m.in. szefa SBU w obwodzie chersońskim. Ludzie chcą odpowiedzi, a ekipa rządząca nie chce ich udzielać.

Poniżej cytat z artykułu DGP o sporze Poroszenko-Zełenski

W kwietniu decyzją prezydenckiej Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony wyłączono naziemne nadawanie trzech przychylnych Poroszence kanałów telewizyjnych. 5 Kanał, Espreso i Priamyj unikały po 24 lutego krytyki władz, ale nie przystąpiły do jednolitego maratonu informacyjnego prezentowanego przez pozostałe kanały informacyjne. Władze mówią o konieczności dbania o jednolity przekaz w warunkach wojennych, opozycja – o dławieniu wolności słowa na wypadek i prewencyjnym tłumieniu spodziewanej w przyszłości krytyki. Oburzenie ludzi Poroszenki jest tym większe, że do pracy przy maratonie informacyjnym dopuszczono ośmioro prezenterów dawniej pracujących… w telewizjach Medwedczuka.

Wątpliwości wzbudza też konsolidacja władzy motywowana koniecznością wojenną. W zeszłym tygodniu Zełenski podpisał ustawę zwiększającą uprawnienia powoływanych przez władze centralne administracji obwodowych i rejonowych kosztem wybieralnych władz samorządowych, co opozycja interpretowała jako uderzenie przede wszystkim w mera Kijowa Witalija Kłyczkę, skonfliktowanego z Zełenskim niemal od początku jego prezydentury. Równolegle do parlamentu wpłynął projekt reformy służb specjalnych. Poza powołaniem nowej Służby Wywiadu i Kontrwywiadu Wojskowego zakłada on zwiększenie uprawnień operacyjnych SBU i ograniczenie kontroli nad jej działaniami.

https://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/swiat/artykuly/8425237,zelenski-znow-walczy-z-poroszenka.html

Jeśli ktoś docenia moją pracę i chciałby postawić mi wirtualną kawę, to może to zrobić pod tym linkiem https://buycoffee.to/pulslewantu). Jest to oczywiście całkowicie dobrowolne i w obecnej sytuacji polecam wspierać przede wszystkim polskie i zagraniczne NGOsy niosące pomoc na Ukrainę.

12/05/2022
11/05/2022
Ciekawe zagranie
07/05/2022

Ciekawe zagranie

Kto robi akcje sabotażowe w Rosji?

Nie będę długo się rozwodził, będzie zwięźle i lapidarnie, ale zaskakująco.

Dywersje w Rosji robią.. Rosjanie.

Jak to możliwe? Wiele obywateli Rosji jest biednych, przez co łatwo ich przekupić, nie wszyscy też są lojalni swojej władzy i wojsku. Zwłaszcza kiedy mają okazje zarobić.

Dywersję można kupić (są gotowe oferty) lub wystawić zamówienie, gdzie szybko znajdują się chętni.

Większość operacji odbywa się przez ukryte przeglądarki typu DarkNet. Rosjanie zazwyczaj dostają pieniądze przelewem.

Ukraina dzięki temu ne musi ryzykować swoimi ludźmi.

W Federacji Rosykskej doszło już do setki podpaleń.

W miejsce Francji wejdzie Rosja czy Chiny?
03/05/2022

W miejsce Francji wejdzie Rosja czy Chiny?

Mali zrywa porozumienie wojskowe z Francją

📌Junta stojąca na czele Mali zerwała porozumienie wojskowe łączące ten kraj z byłym kolonizatorem, Francją. Jako powód podano naruszenie suwerenności Mali. Jest to kolejny sygnał świadczący o tym, że stosunki pomiędzy Mali a Francją stale się pogarszają.

📌Francja została poinformowana o decyzji władz w Mali w poniedziałek po południu. Jak do tej pory nie zareagowała w żaden sposób na te informacje.

📌Rzecznik prasowy junty wojskowej Mali Abdoulaye Maiga powiedział w wywiadzie telewizyjnym, iż z głębokim żalem odnotowuje postępujące od jakiegoś czasu pogorszenie kontaktów pomiędzy Mali a Francją.

📌Francja podjęła decyzję o zakończeniu wspólnych działań z siłami malijskimi w 2021 r., a w lutym 2022 r. wycofała swoje wojska z terenu Mali, nie zakończyła jednak do tej pory współpracy z Mali w sposób formalny. Siły francuskie działały w Mali od 2014 r., pomagając lokalnemu wojsku w działaniach przeciw grupom zbrojnym działającym na terenie kraju.

📌Stosunki pomiędzy Mali a Francją stawały się coraz bardziej napięte od momentu przejęcia władzy przez rząd wojskowy, który od miesięcy odwleka przeprowadzenie wyborów.

📌W 2020 r. W Mali kontrolę przejęli oficerowie, którzy przeprowadzili zamach stanu w obliczu trwających wiele tygodni manifestacjach antyrządowych.

📌Prezydent Ibrahim Boubacar Keita zmuszony został do rezygnacji ze stanowiska. Głównym zarzutem wobec niego był fakt, że nie potrafił zapewnić bezpieczeństwa obywatelom, nieustająco nękanym przez zbrojne grupy ekstremistyczne.

📌Po tym zdarzeniu zawieszone zostało członkostwo Mali w Unii Afrykańskiej. Wspólnota Gospodarcza Państw Afryki Zachodniej nałożyła także na Mali sankcje z powodu opóźniania przeprowadzenia zapowiadanych wyborów.

📌W kwietniu organizacja The France Medias Monde zakwestionowała podjętą przez władze Mali decyzję o zawieszeniu w tym kraju działania serwisów informacyjnych France 24 i RFI. Malijscy przywódcy zareagowali w ten sposób na pojawiające się w zarzuty nadużyć w armii.

📌Wpływ na stosunki malijsko-francuskie miały także kontakty nowego rządu Mali z Rosją, a konkretnie obecność na terenie Mali członków powiązanej z Kremlem tzw. Grupy Wagnera. W kwietniu na Twitterze pojawiły się zdjęcia masowego grobu na terenie Mali, w pobliżu opuszczonej przez żołnierzy francuskiej bazy wojskowej.

📌Wojsko francuskie oskarża o jego stworzenie Wagnerowców. Spreparowanie dowodów miałoby według Francuzów posłużyć oskarżeniom o dokonanie przez francuskich żołnierzy zbrodni wojennych.

📌Państwa zachodnie oskarżają również żołnierzy z grupy Wagnera o łamanie praw człowieka na terenie Mali, w tym o masakry dokonywane wspólnie z armią malijską na cywilach pod pretekstem walki z dżihadystami. W masakrze we wsi Moura, do której doszło na przełomie marca i kwietnia według ONZ miało zginąć od 200 do 400 osób.

-------------------
Na zdjęciu żołnierze malijscy.
-------------------
Jeżeli chciałbyś wesprzeć naszą pracę i pomóc w całonocnym śledzeniu wydarzeń, możesz postawić nam kawę:
https://buycoffee.to/mowiacwprost
lub zostać naszym Patronem:
https://patronite.pl/MowiacWprost

03/05/2022

Rosjanie adaptują się do nowych warunków walki i dokonują znaczących postępów wzdłuż linii rzeki Doniec. O przełomie nie ma jednak mowy. Ukraińcy zbliżają się do punktu krytycznego. Raport z Ukrainy (02.05.2022)

1. Zgodnie z moimi przewidywaniami, wraz z początkiem maja, na wschodzie Ukrainy obserwujemy znaczą eskalację i rozwinięcie rosyjskiej ofensywy w Donbasie. Rosyjska artyleria razi cele wzdłuż całej linii frontu - szczególnie intensywny ostrzał prowadzony jest na kluczowych kierunkach dla donbaskiej ofensywy, tj. pod Izium, Jampilem i Siewierodonieckiem. Jednocześnie Rosjanie cały czas atakują - przy pomocy rakiet balistycznych i lotnictwa – krytyczną infrastrukturę znajdującą się na ukraińskich tyłach m.in. węzły kolejowe, składy paliw, zakłady zbrojeniowe, a ostatnio także silosy zbożowe.

2. Jednostki rosyjskie wycofane wcześniej spod Kijowa, Czernihowa i Sum otrzymały już częściowe uzupełnienia i są rzucane do walki w Donbasie. Siły te zostały przeorganizowane i skonsolidowane w większych grupach taktycznych. O ile pod Kijowem rosyjskie jednostki operowały na poziomie batalionowych grup taktycznych (BGT), o tyle teraz - jak się wydaje - Rosjanie operują "grupami bojowymi", złożonymi z kilku BGT. Z jednej strony chodzi o zniwelowanie strat poniesionych na poprzednich etapach wojny, a z drugiej o konsolidację "siły ognia" i łatwiejsze przełamywanie ukraińskich linii obronnych.

3. Na korzyść Rosjan działa ogólna poprawa pogody na Ukrainie. Ulewne deszcze, które były zmorą atakujących w Donbasie jeszcze tydzień temu, obecnie ustały. Temperatura na wschodzie oscyluje w okolicach 15-20 stopni Celsjusza i występują tylko przelotne opady. Dzięki temu Rosjanie nie muszą już prowadzić uderzeń wzdłuż głównych szlaków komunikacyjnych, a ich siły zyskały większą zdolność manewrowania.

4. Rosjanie wyciągnęli wnioski ze swojej porażki pod Kijowem. Biorąc pod uwagę intensywność rosyjskiego ostrzału artyleryjskiego prowadzonego w Donbasie, wydaje się że Rosjanie rozwiązali większość swoich problemów logistycznych. Żeby utrzymać taką intensywność ostrzału, Rosjanie potrzebują codziennie ton amunicji - gdyby ich logistyka nie działała poprawnie, to nie byliby w stanie prowadzić aż tak intensywnego ostrzału. Sabotażyści działający w okolicach Biełgorodu i Kurska co prawda nadal uszkadzają linie i mosty kolejowe, ale zdaje się nie mieć to większego znaczenia dla rosyjskiej logistyki w Donbasie.

5. Widać już także wyraźnie zmianę w rosyjskiej taktyce prowadzenia walk. O ile w początkowych tygodniach wojny, standardem było wysyłanie przez Rosjan żołnierzy do ataku na ukraińskie linie obronne bez przygotowania artyleryjskiego lub z minimalnym wsparciem artylerii, o tyle teraz wygląda to zupełnie inaczej. Obecnie każdy rosyjski atak poprzedzony jest długą nawałą artyleryjską, podczas której Rosjanie starają się zniszczyć wszystkie punkty oporu przeciwnika. Dopiero po takim ostrzale, rosyjskie oddziały wysyłane są do ataku.

Nie zawsze jednak przynosi to oczekiwane rezultaty. Zdarza się, że rosyjscy artylerzyści nie zniszczą wszystkich pozycji przeciwnika. W efekcie nierzadko nacierające rosyjskie siły natrafią na silne punkty oporu Ukraińców i odnoszą duże straty w ludziach i sprzęcie. Ponadto rosyjska taktyka "zaorania" ukraińskich pozycji artylerią przynosi dość ograniczone rezultaty na terenach mocno zurbanizowanych i uprzemysłowionych, co pokazują dobrze walki o miasto Rubiżne, położone obok Siewierodoniecka.

Generalnie, jednak można powiedzieć, że Rosjanie walczą obecnie dużo sprawniej. Takie nagrania jak z lutego i marca spod Kijowa, gdy rosyjskie czołówki raz po raz wpadały w ukraińskie zasadzki, należą obecnie do rzadkości. Wydaje się, że - te pozytywne (z perspektywy Rosjan) – zmiany, są zasługą reorganizacji dowództwa. Od początku kwietnia, głównodowodzącym ofensywy w Donbasie jest gen. Dwornikow, dowódca Południowego Okręgu Wojskowego. Początkowo zbytnio nie wierzyłem, że ta zmiana przyniesie Rosjanom jakieś pozytywy, jednak obecnie widać faktycznie że rosyjskie wojska walczą dużo lepiej niż w początkowej fazie wojny.

Nie uważam jednak, że wszystkie zasługi należy zapisać na konto Dwornikowa. Rosjanie posiadają bowiem wielu zdolnych dowódców - także niższego szczebla - którzy wykazują duże zdolności adaptacyjne. Tym młodym, ambitnym oficerom niższego szczebla jest obecnie tym łatwiej zademonstrować swoje umiejętności i awansować w hierarchii, że ich niedawni przełożeni zginęli na Ukrainie.

6. Mimo, że w mediach pojawiają się doniesienia o dużych stratach rosyjskich w Donbasie, znacznie przewyższających straty Ukraińców, to mam co do tego pewne wątpliwości. Nagrań z porzuconym, czy zniszczonym rosyjskim sprzętem czy też poległymi rosyjskimi żołnierzami jest mniej niż w pierwszej fazie wojny. Moim zdaniem straty rosyjskie i ukraińskie w Donbasie mogą być obecnie na podobnym poziomie. Nie wykluczam nawet, że ukraińskie straty są większe niż te rosyjskie.

7. W ostatnich dniach Rosjanie dokonali pewnych postępów pod Izium. Wojskom operującym po drugiej stronie Zbiornika Oskolskiego (na wschód od Izium), udało się wyprzeć Ukraińców z Jaćkiwki i Korowijego Jaru - pkt 1 na mapie. W ten sposób Rosjanie otoczyli ok. 1.000 ukraińskich żołnierzy w miasteczku Oskil. W pewnym momencie istniało realne ryzyko odcięcia tych wojsk przez Rosjan. Ukraińskie dowództwo zachowało jednak chłodną głowę i w odpowiednim momencie wycofało obsadę Oskila, jednocześnie niszcząc mosty na rzece o tej samej nazwie (r. Oskil).

Rosjanie zbliżyli się także nieco do linii kolejowej Dnipro-Słowiańsk, przechodzącej przez Barwinkowo (na południe od Izium). Rosjanie posiadają pod Barwinkowem kontrolę ogniową nad fragmentem wspomnianej linii kolejowej, uniemożliwiając zaopatrywanie Słowiańska i Siewierodoniecka koleją - pkt 3 na mapie.

Dodatkowo Rosjanie odnotowali ograniczone postępy pod Jampilem (pkt 2 na mapie), gdzie próbują przechwycić mosty na rzece Doniec znajdujące się na południe od miasta. Ukraińcy twardą się jednak tam bronią, spowalniając rosyjskie postępy. Dokładna sytuacja w mieście nie jest jasna. Rosjanie twierdzą, że zdobyli Jampil, Ukraińcy twierdzą że nadal trzymają miasto w swoich rękach. Moim zdaniem Rosjanie wdarli się już do Jampila, ale Ukraińcy nadal posiadają kontrolę nad częścią miasta.

Jeśli mosty na południe od Jampilu trafiłyby w ręce Rosjan, to wojska ukraińskie znalazłyby się w bardzo niekorzystnej pozycji. Przeprawiając się bowiem na drugi brzeg rzeki Doniec pod Jampilem, Rosjanie wyszliby na tyły Ukraińców (pkt 4 na mapie) i mogliby okrążyć Siewiedonieck, Lisiczańsk i Rubiżne.

8. Mimo pozytywnych zmian jakie zaszły na korzyść rosyjskich wojsk inwazyjnych, ciężko jest mówić że w Donbasie doszło do jakiegoś przełomu. Rzeka Doniec nadal stanowi ogromne wyzwanie dla Rosjan, którzy uchwycili tylko jedną przeprawę przez tę rzekę - pod Izium i to po miesiącu walk. Powolne tempo rosyjskiej ofensywy sprawia, że ukraińskie wojska wycofujące się pod naporem rosyjskiej nawały, są w stanie niszczyć za sobą kluczowe przeprawy na rzece Doniec i innych ciekach wodnych, których jest bardzo dużo w Donbasie, oraz tworzyć naprędce drugie linie obronne.

9. Komentarz: Sytuacja w Donbasie jest bardzo skomplikowana. Rosjanie mają co prawda przewagę, ale bardzo ciężko wyrokować czy wystarczy to im do odniesienia zwycięstwa i przejęcia całego Donbasu. Ukraińskie dowództwo planuje możliwie jak najdłużej spowalniać rosyjskie wojska, a następnie wykrwawić je podczas walk o duże ośrodki miejskie znajdujące się na terenie Donbasu.

Pojawiają się jednak pierwsze sygnały, że Ukraińcy w Donbasie dochodzą do momentu krytycznego. Siły broniące umocnionych pozycji wokół Doniecka, Ługańska oraz linii rzeki Doniec walczą na pierwszej linii frontu od pierwszego dnia rosyjskiej inwazji. Otrzymują one tylko ograniczone wsparcie w materiale i ludziach. Ich sytuację nieco poprawiło ściągnięcie do Donbasu oddziałów regularnej armii z północy Ukrainy - po tym jak Rosjanie wycofali się spod Kijowa. Jednak trzeba pamiętać, że jednocześnie zwiększyła się także liczba rosyjskich oddziałów w Donbasie, a ponadto regularne oddziały armii ukraińskiej - wycofane spod Kijowa, Czernihowa i Sum – zostały przerzucone do Donbasu otrzymując tylko bardzo ograniczone uzupełnienia.

Ukraińcy formują kolejne oddziały z zmobilizowanych rezerwistów, ale te siły będą gotowe do walki dopiero pod koniec lata. Wtedy losy bitwy o Donbas mogą być już przesądzone.

Dlatego na wielu odcinkach ukraińska obrona bazuje obecnie na osłabionych jednostkach armii regularnej, oddziałach obrony terytorialnej czy nawet grupach paramilitarnych. Przykładowo pod Izium, lewe skrzydło ukraińskiej obrony (Barwinkowo) obsadzają brygady z Ukraińskiego Korpusu Ochotniczego Prawego Sektora. Obrona terytorialna i oddziały paramilitarne są najczęściej słabiej wyposażone niż regularna armia, często brakuje im też doświadczenia bojowego (chociaż są wyjątki, bo np. wspomniany Prawy Sektor walczył w Donbasie). Jak ciężka jest sytuacja w Donbasie najlepiej świadczy fakt, że Ukraińcy rzucili tam do walki nawet jednostki obrony terytorialnej z zachodu kraju.

Można mieć także wątpliwości co do morale i lojalności niektórych ukraińskich rekrutów. W ostatnich dniach pojawia się sporo nagrań przedstawiających ukraińskich jeńców, i to nie tylko rozbite po wioskach oddziały obrony terytorialnej, ale także oddziały armii regularnej np. pod Jampilem (jeden ze strategicznych punktów) do niewoli oddał się mały oddział żołnierzy z 79. Samodzielnej Brygady Desantowo-Szturmowej. Oczywiście ciężko mówić, że nastąpiło załamanie się ukraińskiego morale, ale faktycznie chyba coś niedobrego dzieje się w ukraińskich szeregach. O spadku morale mówił między innymi kilka dni temu Ołeksij Arestowycz, potępiając defetystów i stwierdzająć że Ukraińcy nie powinni wątpić w zwycięstwo w obronie ojczyzny i że powinni brać za wzór obrońców Mariupola. Póki co nie wyciągałbym pochopnym wniosków na temat morale Ukraińców, bo dysponujemy tylko dowodami anegdotycznymi. Należy jednak pamiętać, że potencjalnie defetyzm, a co gorzej zdrada, może powodować załamanie się obrony ukraińskiej na niektórych odcinkach. Już mieliśmy tego przykłady. W Rubiżnym zdradził mer, a w Chersoniu generał SBU. W obu przypadkach zdrady umożliwiły Rosjanom wejście do miasta.

Ponadto, mało się o tym mówi, ale Ukraińcy mają coraz większe problemy z paliwem, którego brakuje już nie tylko w Kijowie i innych miastach, ale pojawiają się także sygnały, że zaczyna go brakować także oddziałom frontowym. To efekt rosyjskich nalotów, które od marca skierowane są w ukraińskie składy paliw i rafinerie. Administracja prezydenta Zełeńskiego co prawda zapowiedziała, że problemy paliwowe kraju zostaną rozwiązane w ciągu 1-2 tygodni, ale nie wiadomo w jaki sposób.

Mimo, że cały czas na Ukrainę trafia potężne wsparcie z krajów NATO, to Ukraińcy mają ogromne problemy z przerzutem tego wsparcia do Donbasu. Zwłaszcza chodzi o ciężki sprzęt, który najwygodniej przerzucać koleją.

Linia kolejowa Dnipro-Donieck jest nadal sprawna i można za jej pomocą sprowadzać posiłki, ale tylko pod Donieck (południowa część Donbasu). Natomiast linia Dnipro-Słowiańsk-Kramatorsk-Siewierodonieck jest zablokowana przez Rosjan, których czołówki podeszły pod Barwinkowo (przez które przebiega wspomniana linia kolejowa). W ten sposób Rosjanie posiadają kontrolę ogniową nad linią kolejową w tym miejscu i blokują przerzut przez Ukraińców ciężkiego sprzętu przy pomocy kolei.

W praktyce jest to ogromny problem. Biorąc pod uwagę zmianę taktyki przez Rosjan, Ukraińcom potrzeba ciężkiej artylerii, aby prowadzić ostrzał kontrbateryjny i razić rosyjską artylerię. Z zablokowaną linią kolejową, bardzo trudno sprowadzić do Donbasu potrzebną artylerię. Pewnym płomykiem nadziei są amerykańskie haubice M777, które są bardzo lekkie (jak na haubicę, bo ważą „tylko” 4 tony) i na krótszych dystansach mogą być holowane przy pomocy samochodów z napędem 4x4.

Ukraińcom potrzebne jest także przeniesienie ciężaru walk w inne miejsce niż Donbas. Najlepszym miejscem byłby atak na wschód od Charkowa, na tyły rosyjskich wojsk operujących pod Izium. Ukraińcy już w poprzednich tygodniach odnieśli tutaj już pewne sukcesy, ale dysponują zbyt małymi siłami, aby wyprowadzić potężniejszy atak na pozycje Rosjan.

PS 1 Dzisiaj tekst mocno ograniczony ze względu na majówkę. Po majówce ukaże się drugi tekst z cyklu Dylematy strategiczne dotyczące rosyjskiej operacji w Donbasie. Po zakończeniu cyklu materiał ten zostanie opublikowany w formie wideo na moim kanale na YT.

PS 2 Moim zdaniem zasadne jest mówienie, że w Donbasie Rosjanie przystąpili już do generalnej ofensywy. Jeszcze tydzień temu wstrzymywałem się z określeniem rosyjskich ataków na wschodzie mianem "generalnej ofensywy", bo siły tam zaangażowane były stosunkowo małe, a Rosjanie skupiali się przede wszystkim na "przygotowaniu ogniowym" pod ofensywę. Teraz jednak, gdy Rosjanie rzucają na front coraz to nowe jednostki, mówienie o donbaskiej ofensywie jest jak najbardziej uzasadnione.

Mapa autorstwa militaryland (Twitter). Na niebiesko oznaczyłem rzekę Doniec, na brązowo linie kolejowe, a na czerwono potencjalne ruchy Rosjan w przypadku opanowania przepraw na rzece Doniec na południe od Jampila.

_______________
Znajdziecie mnie także na Puls Lewantu - info z Bliskiego Wschodu oraz Twitterze (https://twitter.com/PulsLewantu).
_______________
Jeśli ktoś docenia moją pracę i chciałby postawić mi wirtualną kawę, to może to zrobić pod tym linkiem: https://buycoffee.to/pulslewantu.

Address

Ida Bay, TAS

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Geopolityka - Wojenna gra RTS posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Organization

Send a message to Geopolityka - Wojenna gra RTS:

Shortcuts

Share