Fundacja Patrz Globalnie

  • Home
  • Fundacja Patrz Globalnie

Fundacja Patrz Globalnie Contact information, map and directions, contact form, opening hours, services, ratings, photos, videos and announcements from Fundacja Patrz Globalnie, Nonprofit Organization, .

26/04/2025
"Guardians of the environment - Youth for Green Initiatives, Ideas and Solutions" to nazwa wymiany młodzieżowej, która o...
21/03/2025

"Guardians of the environment - Youth for Green Initiatives, Ideas and Solutions" to nazwa wymiany młodzieżowej, która odbyła się w Czechach w dniach 16-24 października 2024 roku, w której wzięliśmy udział razem z uczestnikami ze Słowacji, Portugalii, Litwy, Włoch i, oczywiście, z Czech. Nasza młodzież nie tylko zdobyła wiedzę na temat ekologii, ale także aktywnie wzięła udział m.in. w sprzątaniu lasów oraz sadzeniu drzew w okolicach czeskiego Jabłonkowa, we współpracy z czeskimi Lasami Państwowymi. Podczas naszego pobytu mieliśmy okazję dowiedzieć się więcej na temat zrównoważonego rozwoju, leśnictwa i ochrony środowiska. Projekt został sfinansowany ze środków programu Erasmus+ Unii Europejskiej.

W dniach 7-15.05 maja grupa naszych wolontariuszy uczestniczyła w projekcie „Human Rights and Democracy in the Age of iI...
27/10/2024

W dniach 7-15.05 maja grupa naszych wolontariuszy uczestniczyła w projekcie „Human Rights and Democracy in the Age of i
Information Warfare", współfinansowanego przez Unię Europejską w ramach akcji KA152 programu Erasmus, w miejscowości Jablunkov w Czechach.

Dziś chcielibyśmy podzielić się historią pani Elżbiety, Polki, która żyła w Socjalistycznej Republice Czechosłowacji, a spotkanie z którą było częścią programu projektu. Pani Elżbieta jest żywym świadkiem niesprawiedliwości, jakie niosły ze sobą czasy totalitarnego reżimu. Jej wspomnienia stały się częścią wyjątkowej wymiany młodzieżowej „Human Rights and Democracy in the Age of Information Warfare”, która odbyła się w Czechach, angażując młodych ludzi z sześciu różnych krajów. W ramach tego projektu, pani Elżbieta podzieliła się swoimi doświadczeniami, które w sposób szczególny ukazują brutalność systemu, z jakim musiała się mierzyć zarówno jako dziecko, jak i później jako matka.
Jej opowieści o ideologii narzuconej przez władze, represjach w szkole oraz walce o własne dziecko, stały się cennym świadectwem dla młodych uczestników programu. Dzięki takim historiom, wymiana młodzieżowa nabrała głębszego znaczenia, ukazując rzeczywistość, z jaką zmagały się poprzednie pokolenia w Europie Środkowej. To nie tylko osobista historia, ale także refleksja nad tym, jak wartości takie jak prawa człowieka i demokracja były łamane w przeszłości i jak ważna jest ich ochrona w dzisiejszych czasach.
Pani Elżbieta: „Witam was serdecznie i cieszę się, że mogę podzielić się z wami małą częścią mojego życia. Tematem jest niesprawiedliwość reżimu totalitarnego. Opowiem tylko o tym, co sama przeżyłam. Młody człowiek znacznie bardziej odczuwa niesprawiedliwość, jest bardziej poruszony. Często zadaje sobie pytanie, dlaczego tak jest, ale jedyną odpowiedzią jest nigdy niekończąca się cisza.
Miałam około 11 lat, kiedy nauczyciel opowiadał nam, jak dobrze będziemy mieli w przyszłości, że wszyscy będziemy równi, nikt nie będzie miał więcej niż drugi. Będziemy pracować, ale za pracę nie dostaniemy pieniędzy, tylko to, co będzie potrzebne do życia – jedzenie, ubrania, jakieś meble itp. W swojej dziecięcej głowie wyobrażałam sobie, że wszystkie dziewczynki będą miały takie same sukienki, a w każdym domu będą te same meble. Choć byłam mała, to już wtedy wydawało mi się to niesprawiedliwe. Dlaczego mielibyśmy mieć wszystko takie samo? I znowu to pytanie. Dlaczego? Na szczęście były to tylko totalitarne brednie.
Wielkim świętem w szkole był pierwszy maja, święto pracy. Wszystkie szkoły musiały uczestniczyć w pochodzie, zwolnieni byli tylko chorzy. Cały pochód szedł na rynek, gdzie staliśmy około dwóch godzin. Nieważne, czy padało, musieliśmy stać i słuchać bzdur z trybuny. Raz pozwoliłam sobie odejść wcześniej, zanim wszystko się skończyło. Ukarały mnie za to obniżoną oceną z zachowania.
Jednym z najbardziej nielubianych przez nas przedmiotów była wiedza obywatelska. Cała opierała się tylko na totalitarnych bredniach. Obowiązkowo musieliśmy uczyć się o ideologii marksizmu-leninizmu. Na szczęście mieliśmy wspaniałą panią profesor, która nie zgadzała się z reżimem, choć nie mogła tego otwarcie powiedzieć. Znalazła inny sposób. Gdy zaczynał się egzamin, profesorka rozdawała nam pytania, a obok nich książki z odpowiedziami. Pozwalała nam zostawić je na ławce, a sama zawsze opuszczała salę. Wracała tuż przed dzwonkiem.
Siedziałam i patrzyłam na tę grubą książkę. Moim dylematem było: czy mam ją naprawdę otworzyć i przepisać odpowiedzi? Nie tylko oszukiwałabym na teście. Oszukiwałabym samą siebie. Nie zgadzałam się z tym, co było w tej książce. Po powrocie profesorki oddaliśmy nasze prace. Moja była całkowicie pusta. Pani profesor zauważyła mój pusty arkusz i poprosiła mnie, żebym poczekała w klasie. Kiedy wszyscy wyszli, napisała mi swój adres i poprosiła, żebym po szkole wpadła do niej. Kiedy przyszłam, zaprowadziła mnie do pokoju i zamknęła wszystkie okna, żeby nikt nic nie usłyszał. Zapytała, dlaczego nic nie napisałam. Przecież miałam książkę na ławce. Odpowiedziałam, że to, czego musimy się uczyć, to nie moja ideologia. Ciągle słyszę, że mamy wolność i wolność słowa, ale w rzeczywistości to przecież nieprawda. Nie dostałam żadnej odpowiedzi. Dała mi kartkę z czterema pytaniami i odpowiedziami. Powiedziała mi, jakie pytania zada mi na egzaminie poprawkowym i co dokładnie mam napisać. Starała się mi pomóc, a jednocześnie sama ryzykowała. Była wspaniałą kobietą. Jak widać, strach był wszechobecny.
Jedną z najgorszych niesprawiedliwości, jaka mi się przydarzyła, miała miejsce, gdy zachorował mój pięcioletni syn. Była to świnka, która wywołała zapalenie opon mózgowych. Syn został przewieziony do szpitala. Nie mogłam być z nim, wtedy to było niemożliwe. Odwiedziny były tylko w środę i niedzielę od 15 do 17. Bez wahania udałam się do zaprzyjaźnionej lekarki. Powiedziała mi, że to nie jest tak niebezpieczne, bo zapalenie zostało wywołane przez świnkę. Ale powiedziała mi też, żebym nie pozwalała na pobranie płynu rdzeniowego od dziecka, bo to niebezpieczne. Po powrocie do domu nie mogłam się doczekać, kiedy będę mogła iść do syna. Wreszcie środa, dzień odwiedzin. Cieszyłam się, że go przytulę i pocieszę, ale rzeczywistość była inna. Dzieliła nas zimna szyba. Mogłam tylko bezradnie patrzeć na bladego syna z podkrążonymi oczami. Nawet nie mogłam płakać, żeby syn nie widział moich łez. W takiej chwili gardło zaciska się tak mocno, że nie można nawet przełknąć śliny, ale trzeba być silnym przynajmniej do chwili, gdy pożegnasz się z synem. Nie wiedziałam, dlaczego moje dziecko tylko leży i nie jest w stanie chodzić. Wszystko to zrozumiałam dopiero po wizycie u lekarza Wizyta u lekarza była groteskowa i poniżająca. Lekarz otworzył drzwi, a za nimi stała kolejka rodziców, którzy również chcieli wiedzieć, w jakim stanie zdrowia są ich dzieci. Dla wyobrażenia – to było tak, jakbyś stał w kolejce przy kasie w sklepie. Wszyscy wszystko słyszeli. Niektórzy z rodziców prawie kłaniali się jak przed bóstwem i dawali jakieś prezenty (łapówki) za opiekę nad ich dziećmi. Stałam w kolejce i cierpliwie wszystko obserwowałam.
Kiedy przyszła moja kolej, powiedziałam, że nie zgadzam się na pobranie płynu rdzeniowego. Zapytałam, dlaczego moje dziecko tak strasznie wygląda. Jaką odpowiedź dostałam? Lekarz cynicznie powiedział mi, że dziecko nie należy do mnie. Należy do naszego państwa, Czechosłowackiej Republiki Socjalistycznej. Ja je tylko wychowuję. Dlatego nie potrzebują mojej zgody na pobranie płynu rdzeniowego. Musiałam wyglądać groteskowo – moja szczęka prawie opadła, a oczy miałam wytrzeszczone. To były sekundy, ale w takiej chwili nie wiesz, czy to tylko zły sen. Przecież to nie może być prawda! Ale to była prawda. Chwilę zajęło mi, zanim się opamiętałam, i zaczęłam mu grozić, że jeśli przyjdę w niedzielę, a mój syn nie będzie chodził, to… Nie powiem wam, co dokładnie wtedy powiedziałam. Nie dlatego, że nie chcę, ale w tym szoku, jaki przeżyłam, nie pamiętam tego wszystkiego.
Wszyscy, którzy tam byli, to słyszeli. Teraz lekarz stał jak posąg, nie wiedział, kim jestem, nie wiedział, czy nie mam wysoko postawionych znajomych i jakie mogłyby być tego konsekwencje. W rzeczywistości nie miałam żadnych znajomości. Byłam tylko zwykłą matką, która walczyła o swoje dziecko. Wszystko dobrze się skończyło. W niedzielę syn już stał przy oknie, choć jeszcze zmęczony, ale już mógł chodzić. Później powiedział nam w domu, że zaraz po moim wyjściu dawano mu jakieś zastrzyki i lekarze często do niego przychodzili. Syn wyzdrowiał, i to było wielkie szczęście. Każdy z nas spotyka się z niesprawiedliwością, bez względu na czasy. Tego prawdopodobnie nigdy nie unikniemy."

Address


Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Fundacja Patrz Globalnie posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

  • Want your organization to be the top-listed Non Profit Organization?

Share