03/01/2021
Dlaczego w prawie wszystkich rozmowach o gwałcie używa się strony biernej i mówi tylko/głównie o ofierze, a nie o sprawcy?
Zjawisko to ma dwie główne przyczyny.
Po pierwsze (ale niekoniecznie najważniejsze) - ewolucyjny mechanizm, który można określić jako "nie drażnij agresora". Jako zwierzęta, homo sapiens, chcemy odsunąć się jak najdalej od tragicznych doświadczeń, które nie są naszym bezpośrednim udziałem. Nie chcemy się narażać i "prowokować" sprawcy, żeby nie stać się kolejną ofiarą, w nadziei, że nas nie zauważy.
Ale to tylko pierwsza przyczyna. Za nią stoi natomiast ta bardzo niewygodna prawda, od której chcemy uciec - gwałcą "normalni" mężczyźni.
Łatwiej przyjąć, że ofiarą jest przyjaciółka, córka, żona, matka niż że gwałciciel to przyjaciel, syn, mąż, ojciec, itp. Kobiety od tysiącleci są postrzegane jako “czyjeś”, wiele nadal walczy o możliwość samostanowienia i bycia po prostu sobą, a nie przedłużeniem, ozdobą, dodatkiem swojego męża, ojca, brata. Oraz także my, te osoby obok, odsuwamy świadomość tego, iż sprawcy są wśród nas, chodzą, oddychają, pracują, mieszkają obok.
Mityczny gwałciciel to przecież taki anormalny, atypowy stwór, potwór, który nocą wypełza, żeby atakować obce kobiety w krzakach i ciemnych uliczkach.
Nie ma on wiele wspólnego z prawdą o większości gwałtów, ale wiara w tego mitycznego stwora pomaga odsunąć od siebie myśl, że być może znam, lubię, a nawet kocham kogoś, kto zgwałcił.
By Agata Uchman