Koło Łowieckie "Podgórskie"

  • Home
  • Koło Łowieckie "Podgórskie"

Koło Łowieckie "Podgórskie" Adres korespondencyjny
Koło Łowieckie "Podgórskie"
33-100 Tarnów
ul. Os. Zielone 7/3 całkowita 4371 ha w tym 838 ha lasu.)

Koło liczy obecnie 42 członków, 85% członków posiada uprawnienia selekcjonerskie, wielu odznaczonych jest medalami Zasługi Łowieckiej. Gospodarka Łowiecka prowadzona jest na dwóch obwodach łowieckich: nr 102 (pow.całkowita 8024 ha, w tym 1400 ha lasu) oraz nr 82 PK (pow. Obwody te dzierżawione są na terenach, Tuchowa,Pleśnej,Radomyśla i Skrzyszowa. Obecnie Kołem kieruje Zarząd w składzie : Andrzej Graca-prezes, Marek Litwiński - łowczy, Mariusz Gąsior - skarbnik, Paweł Gondek - sekretarz .

02/03/2026
04/02/2026

"Gdy słowa tracą swe znaczenie ludzie tracą wolność." - Konfucjusz
Czy lubisz zabijać? Pytanie to bardzo często jest zadawane przez przeciwników łowiectwa zazwyczaj kończąc każdą dyskusję. Krótkie pytanie, na które odpowiedź nie może być krótka, jednoznaczna i opatrzona odpowiednim ładunkiem emocjonalnym, docierającym do percepcji przeciętnego człowieka.
Kluczowe wydaje się właściwe definiowanie pojęć i rozróżnienie „przyjemności” od „satysfakcji”.
Przyjemność – definiowana w zakresie fizjologicznym, popędowym, biologicznym wyzwalana jest za pomocą prostych bodźców zmysłowych. Aby osiągnąć ten rodzaj zaspokojenia, nie potrzeba szczególnych umiejętności popartych długotrwałą pracą i nauką.
Satysfakcja – rozumiana jako przyjemność bezbodźcowa, w sensie psychologicznym, występuje w reakcji na skutek poparty wysiłkiem i długotrwałą nauką oraz pracą i umiejętnościami, które pozwalają osiągnąć cel.
Na poziomie neurologicznym nie ma różnicy. Dlatego tak łatwo jest zbudować stereotyp myśliwego, czerpiącego „przyjemność” z zabijania; skrzętnie pomijając fakt, że satysfakcja z udanego polowania poprzedzona jest wysiłkiem, pracą, nauką.
Mając tego świadomość myśliwi od wieków kładą olbrzymi nacisk na etykę podczas realizacji swojej pasji. W Polsce nowoprzyjęci do braci łowieckiej składają uroczyste ślubowanie:
"Przystępując do grona polskich myśliwych ślubuję uroczyście przestrzegać sumiennie praw łowieckich, postępować zgodnie z zasadami etyki łowieckiej, zachowywać tradycje polskiego łowiectwa, chronić przyrodę ojczystą, dbać o dobre imię łowiectwa i godność polskiego myśliwego."
Przyszło nam żyć w czasach, w których wywiązanie się ze złożonej przysięgi staje się trudnym do zrealizowania. Obrona godności polskiego myśliwego i zachowanie tradycji polskiego łowiectwa wymaga żmudnej edukacji, cierpliwości, czasu i odwagi.
Wataha wilków uczy swoje potomstwo jak polować, walczyć o terytorium, przetrwać w środowisku. My ludzie mamy naturalne prawo aby żyć w symbiozie z przyrodą, umieć korzystać z dobrodziejstw realnego świata i odnaleźć się w nim jako jego cząstka, przekazywać kolejnym pokoleniom umiejętność przetrwania. Odrealniony, wirtualny świat, nie poprzestaje na kuszeniu łatwym, lekkim życiem, podejmuje próbę wyrwania z korzeniami resztek człowieczeństwa i umieszczeniu go w wirtualnej klatce. Nawet błyskotliwe ideologie nie są w stanie ingerować w odwieczne prawa natury. Bez zachowania ciągłości wychowania w poszanowaniu tradycji, pozwalamy na powstanie nowego, nieznanego nam jeszcze dzisiaj człowieka. Człowieka odciętego od korzeni, z zaburzonymi relacjami: rodzice - dzieci, oderwanego od rzeczywistości, łatwo sterowalnego. Czy na pewno tego chcemy?
"Wilki podczas zamieci" - Alfred Wierusz - Kowalski

12/01/2026

„Jeśli idziesz na niedźwiedzia, gotuj łoże, jeśli na dzika – mary” – głosi dawne przysłowie myśliwskie, tłumacząc tym samym, że polowanie na dzika jest stokroć niebezpieczniejsze niż na niedźwiedzia. Może się to wydawać dziwne, a jednak w istocie dzik, czyli w języku myśliwskim tak zwana czarna zwierzyna, chociaż mniejszy i mniej okazały od niedźwiedzia, bywa groźniejszym przeciwnikiem niż ten król puszczy.
Nie można powiedzieć, żeby sylwetka dzika mogła się podobać, jednak widać w niej pewien charakter. Jeżeli trudno go posądzić i jakiś większy spryt czy przebiegłość, rzuca się jednak w oczy, że jest to zwierzę ostrożne, przezorne, a przy tym pewne siebie aż do zuchwalstwa. Dzik jeżeli stanie do walki, nie ustąpi już z pola i albo zgniecie przeciwnika, albo sam padnie.
Z przeszłości pozostał bardzo niebezpieczny sposób polowania na dzika bez broni palnej, z oszczepem i psami. Psy rzucały się na dzika, chwytały go za uszy oraz szyję i przytrzymywały, a myśliwy trafiał mu w serce oszczepem. Nim jednak trafił go cios śmiertelny, dzik zazwyczaj pozbawiał życia kilka psów, rozpłatawszy im brzuchy „szablami”. Często myśliwego spotykał ten sam los, jeżeli nie dość wprawnie natarł oszczepem.
Polowanie ze strzelbą było znacznie bezpieczniejsze, bo wtedy strzelało się do dzika z pewnej odległości. Na wypadek chybionego strzału przezorniejszy lub mniej odważny myśliwy szukał ratunku w ucieczce, najczęściej na drzewo, odważniejszy brał oszczep w rękę, przyklękał na jedno kolano i czekał tak z wycelowaną bronią na dzika. Jeżeli zadrżała mu ręka, zamiast nadziać dzika na oszczep, sam padał ofiarą jego kłów.
Niejednego myśliwego przynoszono więc półprzytomnego z takich polowań; trzeba jednak przyznać, że nie zdarzało się to tak często. Za to zabijano każdej jesieni ogromną ilość tłustych, spasionych dzików. Mieli więc myśliwi i sławę i smaczne uczty.
Wybrane fragmenty książki: „Nasz las i jego mieszkańcy” – Bohdan Dyakowski (rozdział XXIX – zwierzyna czarna, str. 319 – 325)

Obraz: Snyders Frans – „Polowanie na dzika” 1649r., olej na płótnie, Fundacja im Raczyńskich przy Muzeum Narodowym w Poznaniu.

01/12/2025

SŁOWA JAK BROŃ
Gustave Le Bon pisał, że najlepszą metodą wszczepienia idei w duszę tłumu jest „proste twierdzenie, bez oparcia go o jakiekolwiek rozumowanie”. Te słowa nabierają bolesnej aktualności, gdy czyta się komentarze pod łowieckimi publikacjami.

Widać je wszędzie – pod filmami z polowań, pod zdjęciami z gospodarki łowieckiej, pod postami o tradycji. Te same frazy, jak mantry powtarzane przez różnych ludzi: „mordercy”, „tortury”, „powinniście zniknąć”, „pomylił z dzikiem”. Nie ma tam miejsca na dyskusję o roli myśliwych w ochronie przyrody, o regulacji populacji, o hektarach pól i lasów, które 130 tysięcy polskich myśliwych dogląda każdego dnia. Nie ma też podstaw do rzetelnej rozmowy, skoro przez cały proces edukacji - od podstawówki po studia - młodzi Polacy nie mają żadnej styczności z wiedzą o łowiectwie, jego historycznej roli i ekologicznych funkcjach. Jest tylko proste, mocne twierdzenie – i ono działa.

Komu zależy, by myślistwo zniknęło z naszego krajobrazu? Może tym, dla których człowiek samotnie wędrujący po lesie to zagrożenie? Człowiek, który nie potrzebuje reklam, neonów, bilboardów, który nie przewija bezmyślnie kolejne strony w mediach społecznościowych – który znajduje autentyczny spokój w szumie drzew i śpiewie ptaków – to przecież kiepski klient. Nie kupi nowego smartfona tylko dlatego, że algorytm skutecznie namierzył jego słabości. Nie ulegnie presji cyfrowego świata, który każe mu nieustannie się wystawiać na pastwę lajków i komentarzy. Nie wyda pieniędzy na kolejną niepotrzebną rzecz, bo jego szczęście ma inny, głębszy wymiar - wymiar, którego nie da się zmierzyć liczbą followersów ani wartością zakupów. To człowiek, który w codziennym pędzie potrafi odnaleźć ciszę, a w natłoku informacji - prawdę. I może właśnie ta umiejętność oddzielania tego, co ważne, od tego, co tylko głośne, czyni go kimś wyjątkowym we współczesnym świecie.

W miejskiej dżungli i wirtualnej przestrzeni wszystko nieustannie krzyczy: „kup mnie, wydaj, potrzebujesz tego!”. Ekrany smartfonów, komputerów i telewizorów zalewają ludzi potokiem reklam, uproszczonych treści i algorytmicznie dobranych informacji. Każde przewijanie portali społecznościowych, każda powiadomienie, absorbuje resztki uwagi i przyćmiewa zdolność głębszej refleksji. Ludzie są zmęczeni, przytłoczeni tym nieustannym bodźcowym szumem, a wtedy podsuwane im gotowe, proste hasła – także te antyłowieckie – przyjmują jak własne, bez świadomego namysłu. Nie mają już mentalnej przestrzeni ani siły, by weryfikować, czy to, co słyszą i czytają o łowiectwie, to złożona prawda, czy tylko kolejny emocjonalny produkt, który trzeba „kupić” i bezmyślnie udostępnić dalej.

Tymczasem w lesie... W lesie panuje milczenie, które jest głośniejsze niż jakikolwiek miejski zgiełk. Drzewa nie krzyczą reklamowych haseł, nie żądają niczego innego, jak tylko szacunku. Ich szum to odwieczna melodia, która nie próbuje niczego sprzedać, a jedynie uspokoić skołatane nerwy. Śpiew ptaków to czysta, nieskażona komercją radość istnienia, która nie nawołuje do wydawania pieniędzy, lecz do wydobycia z siebie głębszych uczuć. Tu czas nie goni, lecz płynie swoim własnym, odwiecznym rytmem - rytmem wyznaczanym przez wschody i zachody słońca, przez zmieniające się pory roku. Każdy oddech staje się głębszy, każda myśl - bardziej wyrazista. Nawet gdy polowanie nie kończy się sukcesem łowieckim, wraca się do domu z nieocenionym łupem: z głową uporządkowaną przez ciszę, z duszą oczyszczoną z miejskiego chaosu, z sercem lżejszym o ciężar codziennych trosk. To właśnie w tej leśnej samotni odnajduje się przestrzeń dla siebie - przestrzeń, w której można na nowo usłyszeć własne myśli i poczuć swoją prawdziwą naturę.

Ludzie lasu mają ten przywilej, że ich umysł nie jest obciążony presją otoczenia. Może dlatego tak trudno zrozumieć tych, którzy bezrefleksyjnie powtarzają antyłowieckie hasła? Oni nie widzą, że za prostym twierdzeniem często kryje się czyjś interes – byśmy stali się społeczeństwem konsumentów, nie myślicieli.

Le Bon miał rację – tłum przyjmuje proste twierdzenia. Ale myśliwi wiedzą, że prawda nigdy nie jest prosta. Kryje się w tysiącach detali: w śladach bytowania zwierzyny na leśnej ścieżce, w tropach na ponowie, w rysiu, który wrócił w nasze lasy dzięki metodzie „born to be free” wprowadzonej przez myśliwego dr Andrzeja Krzywińskiego.

Może więc naszą bronią w tej wojnie słów powinna być cierpliwość? I wiara, że kiedyś ci, którzy dziś krzyczą, znajdą swój las – miejsce, gdzie w ciszy usłyszą prawdę.

Obraz:
Izaak Lewitan. „Jesień. Myśliwy”. 1880. Olej na płótnie. 93,8 x 68 cm. Twerska Obwodowa Galeria Sztuki. Twer, Rosja.

24/10/2025
16/09/2025

WAŻNE ❗❗❗
Prośba o [udostępnienie]

Ratownicy TOPR proszą, aby NIE DZWONIĆ do nich w związku z rykowiskiem jeleni. Ostatnio występuje niestety zatrzęsienie takich telefonów, a one blokują numer alarmowy!!!

W Tatrach trwa rykowisko. Jelenie ryczą. Niedźwiedzie NIE RYCZĄ.

Nawet jeśli macie wątpliwości co słyszycie, numer alarmowy TOPR nie służy do takich rzeczy. Ratownicy proszą, aby używać go rozsądnie.

Pomóżcie sprawić, aby ten apel rozszedł się jak najszerzej ⬆️

Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe - TOPR

fot. Łukasz Pączkowski

12/06/2025

„ŚMIERĆ I MYŚLIWY” - autor Dariusz Krzysztof Dudkiewicz
Do sędziwego już nemroda ,
co w łożu leży, śmierć przychodzi
i rzecze - powiedz ty mi człecze
co ci cierpienia twe złagodzi.
Lecz jedno tylko mieć życzenie
możesz w ostatniej życia chwili,
jakie wspomnienie chcesz przywołać,
które ci koniec dni umili ?
O, Pani! Trudne to pytanie -
nemrod bez strachu patrząc w oczy
śmierci rzekł, bo przecież nie raz
chętnie korzystał z jej pomocy.
Chciałbym móc znowu w kopnym śniegu
lub lekką nogą , po ponowie
dzika otrapiać, piękniejszego
czy coś być może, kto mi powie ?
Albo na słonek zasiąść ciągu
chciałbym ciepłego już wieczora,
zapach zawilców poczuć, fiołków -
tak, słonek ciąg to piękna pora !
Może nie, może lepiej w maju,
gdy kozioł scypuł już wytarty
ma i w soczystych trawach brodzi,
oceniać czy on strzału warty?
Czy znów przy mlecznym lepiej owsie
zasiąść czekając na spotkanie
odyńca, co czerwcową nocą
z parnego mszaru sapiąc wstanie ?
Nie, na grzywacza lepiej w sierpniu
nad rzeką zasiąść - to mi gratka ,
albo popatrzeć, jak w buraki
kuropatw zapadają stadka!
O nie, już wrzesień idzie przecie,
czas rykowiska się zaczyna !
daj do jesieni dotrwać, mnie się
jesienna knieja przypomina !
Chłodne wieczory na ambonie,
te walki, chmar z pól przeciąganie
i jak organów bladym świtem
byczych oddechów parnych granie !
A bukowisko, co mi powiesz,
gdy łoś opuszcza swe bagniska,
węszy po lesie klęp gorących,
w brzezinach toczy swe igrzyska ?
O piękna jest jesienna knieja,
gdy grzybny zapach z sobą niesie,
gdy babie lato chłodny wietrzyk
gna nad łąkami i po lesie !
Znów w październiku na bażanty
czy kuropatwy przejść się polem
patrząc, jak pies przekłada pięknie -
tak, chyba to wspomnienie wolę !
Ale listopad lasem kroczy,
czas „Hubertusa” opolować !
nie, nie zabieraj ty mnie jeszcze,
pozwól bigosu choć skosztować !
Znowuż zbiorowe polowania :
Serdecznych mych kolegów grupa,
jakiś zajączek w miocie, lisek,
chwile upojne, śmiechu kupa!
Siąść przy kominku na kwaterze,
Wspominać pudła, gafy liczne,
gorzałki wypić, coś zaśpiewać -
to myśliwego życie śliczne !
Siedzi śmierć, siedzi zasłuchana
w te opowieści myśliwego -
rok mi tu cały przeleciałeś,
trudna decyzja znakiem tego.
I go zabrała, bo musiała,
nikt nie zna dnia ani godziny,
lecz wyprosiła mu u Boga,
aby powrócić mógł w doliny.
Wnet powróciła zacna dusza
myśliwca do lubej mu krainy,
pozwolił jej Pan znów oglądać
miejsca, gdzie piękne śpią godziny.
Odwiedza knieję swą myśliwy,
matecznik, gdzie śpi zwierz głęboko
bo zwrócił go Pan między żywych
jako.......strzyżyka „wole oko”.

Śmierć – obraz olejny namalowany przez Jacka Malczewskiego w roku 1902. Obecnie dzieło znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego w Warszawie.

Address


UL.OS.ZIELONE7/3

Website

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Koło Łowieckie "Podgórskie" posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

  • Want your organization to be the top-listed Non Profit Organization?

Share