25/05/2026
No i oto weekend za nami… Gdzieśmy byli? Cośmy robili? Żadna tajemnica, bo przecież zapowiadaliśmy wycieczkę turystyczno- integracyjną do Lądka Zdroju. Zatem czas na relację.
Dzień pierwszy, 22 maja, to przede wszystkim dojazd we własnym zakresie, więc i samochodami, i pociągiem- jak tam udało się poukładać sprawy transportu, ale w końcu wszyscy przybyliśmy do hotelu Geovita szczęśliwie i bezpiecznie. Byliśmy też na tyle pełni energii, że zaraz po zakwaterowaniu oddaliśmy się penetracji okolicy. Niektórzy leżakowali na terenie hotelowego parku, inni wybrali spacer do Parku Zdrojowego, a najbardziej zapaleni wędrowcy poszli szlakiem na szczyt Trojaka, by z platformy widokowej podziwiać panoramę gór.
Wieczorem natomiast spotkaliśmy się wszyscy razem na kolacji grillowej, a nasyceni obfitym posiłkiem z wielką ochotą oddaliśmy się grom towarzyskim, pląsom, tańcom, rozmowom- każdemu według potrzeb i gustu.
Dzień drugi, 23 maja to czas na prawdziwą turystykę. Były zatem wyprawy w podgrupach, począwszy od zwolenników miejscowych atrakcji- ci wybrali się do Rynku (zwiedzanie, fotografowanie, zakupy), w którym lokalne władze przygotowały atrakcje dla turystów i kuracjuszy, a także do Parku Zdrojowego, w tym do Zdroju „Wojciech” z basenem. Kolejni pojechali odwiedzić sąsiednie zdroje: Polanicę i Kudowę, inni oglądali Sanktuarium Marii Śnieżnej na Górze Iglicznej i Międzygórze, kolejne dwie grupy wybrały górskie szlaki: na Śnieżnik (z dojazdem do Kletna) i na Górę Borówkową, na której szczycie w latach 1987- 1990 miały miejsce konspiracyjne spotkania Solidarności polsko-czesko- słowackiej.
Wieczorem wszyscy spotkali się w sali konferencyjnej, by cieszyć się wspólnym śpiewem- najpierw z przygotowanych śpiewników, a później z repertuaru znanych biesiadnych piosenek. Nie obyło się bez pląsów i tańców- hulańców. Sekcja brydżowa również odbyła spotkanie- rzecz jasna w odosobnieniu, pełnym skupieniu i z niemałą przyjemnością.
Dzień trzeci, 24 maja- smutny dzień zakończenia wycieczki, czyli standard: pakowanie, wymeldowanie, powroty do domu… Ale! Zanim dotarliśmy do Wrocławia, zdołaliśmy jeszcze pozwiedzać to, czego nie zdążyliśmy odwiedzić w Lądku wcześniej: Rynek, Arboretum, Park Zdrojowy (ci, którzy tego nie robili przez poprzednie dni), były też spacery do Lutyni i po okolicznych leśnych dróżkach. Na trasie do Wrocławia kolejnej grupie udało się zwiedzić Pałac Marianny Orańskiej w Kamieńcu Ząbkowickim- powoli odzyskujący swą świetność po latach upadku i dewastacji.
Wypoczęci, pełni wrażeń, nasyceni wodą zdrojową, śpiewem ptaków i pięknem przyrody wróciliśmy do domów. Nie ukrywamy, że już nie możemy doczekać się kolejnej wyprawy, bo z taką ekipą chce się być, chce się spędzać czas i budować wspomnienia. Nie bez kozery odśpiewaliśmy w pożegnalny wieczór słowa pieśni:
„Nie zgaśnie tej przyjaźni żar,
co połączyła nas.
Nie pozwolimy, by ją starł
nieubłagany czas.
Kto raz przyjaźni poznał moc,
nie będzie trwonił słów.
Przy innym ogniu, w inną noc
do zobaczenia znów."
Zadanie współfinansowane ze środków Gminy Wrocław.