30/04/2026
Ta historia jest tak niesamowita, że aż trudno uwierzyć że się wydarzyła:
Kiedy kilka lat temu w Brukseli współorganizowaliśmy protest klimatyczny przeciwko zamykaniu tamtejszych elektrowni jądrowych, sprawa wyglądała na przegraną.
‼️Ale są też dobre wiadomości!
Belgijski rząd otworzył dziś negocjacje dotyczące nacjonalizację belgijskiej energetyki jądrowej. To dobra wiadomość i prawdopowodnie jedyna szansa by uchronić Belgię przed większym uzależnieniem od gazu ziemnego z Bliskiego Wschodu.
❓Jak do tego doszło?
Kilka lat temu, gdy był jeszcze czas na decyzje właściciel elektrowni Engie zwrócił się do rządu belgijskiego z pytaniem czy decyzja o zamknięciu atomu jest ostateczna, ponieważ muszą z wyprzedzeniem rozpocząć budowę nowych elektrowni gazowych, które miały uzupełniać energię z nowych źródeł OZE.
Ówczesna ministra energii z koalicyjnej partii Zielonych (Groen) trwała w przekonaniu i potwierdziła, że energetyka jądrowa jest skończona, i że cel jej likwidacji uświęca wszelkie środki, nawet jeśli będzie się to wiązało ze zwiększeniem uzależnienia kraju od importowanego gazu. W Engie ruszyły przygotowania do wyłączenia atomu, wstrzymano inwestycje w kadry i możliwe wydłużenie pracy reaktorów. Otworzono przetargi i projekty związane z nowymi elektrowniami gazowymi, przedłużono pracę starych, a nawet dyskutowano przywrócenie do pracy te które już zamknięto (jak Vilvoorde).
Ministra Tinne Van Den Straeten, nie tylko inwestowała w nowe morskie elektrownie wiatrowe. Szybko zdała sobie sprawę z faktu, że nowe elektrwonie gazowe nie ruszą na czas bez ogromnego wsparcia z kieszeni podatnika. Stosowne pozwolenia wynegocjowała w Brukseli i wyglądało na to, że dzieło zniszczenia 50% energetyki belgijskiej która była niskoemisyjna dokona się.
💢I wtedy wybuchła wojna.
Ceny gazu poszybowały w górę, a za nimi ceny energii. Atom nagle stał się niewykle cenny zasobem, a lata samobójczej z pkt. widzenia bezpieczeństwa energetycznego i klimatu polityki zostały obnażone w całej rozciągłości. Rząd zaczął rozmowy z Engie, ale firma ta już wtedy podjęła znaczące decyzje finansowe na podstawie wcześniejszych ustaleń, i nie była zainteresowana zmianą polityki. Rzutem na taśmę udało się uratować 2 z 7 reaktorów, ale inercja zrobiła swoje.
Nowy premier Bart De Wever, korzystając z faktu, że Zieloni przegrali wybory, próbuje dziś uratować zdewastowany sektor energetyczny po to by utrzymać belgijskie cele klimatyczne, i uchronić konsumentów przed drastycznymi podwyżkami cen energii. Niestety, będzie to kosztowne, bo by to osiągnąć trzeba dziś odbudować to co takim uporem wcześniej niszczono.
Niemniej pozostajemy w nadziei, że widmo całkowitedy wyłączenia atomu w Belgii odeszło już dziś w niepamięć. Pozostanie domeną historyków, którzy będą zastanawiać się w jaki sposób doszło do tak ogromnego marnowania zasobów i środków potrzebnych do ochrony klimatu.
💯 Ta historia jest o tym, że nawet tam gdzie rzeczy wydają się niemożliwe warto jest mówić swoim głosem i bronić faktów, nauki i prawdy.
Właśnie o tym chcemy mówić jako FOTA4Climate/Stowarzyszenie WePlanet, bo takich spraw i "beznadziejnych" przypadków jest więcej.
Jeśli chcesz być częścią tej pozytywnej historii, napisz do nas, zapisz się do naszego newslettera.
Dzieje się! :)
Ps. W załączeniu załączamy analizę think tanku Ember, z które wynikało na początku tej dekady, że Belgia dzięki swojej antyatomowej polityce będzie jedynym krajem który do 2030 roku zwiększy swoją zależność od paliw kopalnych. To właśnie ich opracowanie skłoniło nas wtedy do działania.