01/10/2026
Strażnik – technologia, która może zwiększać naszą świadomość zagrożeń
Federacja Obrony Cywilnej dziękuje Panu Piotrowi Kukierowi za zgodę na rozmowę oraz za podzielenie się kulisami powstania aplikacji Strażnik.
Gratulujemy pomysłu, determinacji i przede wszystkim przełożenia realnego problemu na działające rozwiązanie. W obszarze ochrony ludności szczególnie cenne są inicjatywy, które powstają z rzeczywistej potrzeby i jednocześnie uczciwie pokazują swoje możliwości oraz ograniczenia.
Jako Federacja Obrony Cywilnej chcemy wspierać ludzi, którzy rozwijają technologie mogące zwiększać odporność i bezpieczeństwo społeczeństwa. Dlatego z zainteresowaniem przyglądamy się Strażnikowi i możliwościom jego dalszego rozwoju.
Zapraszamy do lektury rozmowy z autorem aplikacji.
1. Jaki problem był bezpośrednim impulsem do stworzenia aplikacji Strażnik? Co chciał Pan rozwiązać, czego brakowało w istniejących rozwiązaniach?
Bezpośrednim impulsem była noc 30 lipca. Mieszkam w centrum Lublina. Miałem otwarte okna, a mimo to nie usłyszałem syren, które uruchomiono tamtej nocy. O zdarzeniu dowiedziałem się dopiero rano. Pomyślałem wtedy o bardzo prostym problemie: jeśli w środku miasta można przespać alarm, to w jaki sposób dowiedzieć się o zagrożeniu dostatecznie wcześnie, żeby móc zareagować?
Telefon zwykle mamy blisko siebie, również w nocy. Chciałem więc, żeby mógł stać się dodatkową „syreną”, ale też pokazać coś więcej niż sam komunikat, że istnieje zagrożenie. Gdy człowiek dostaje krótkie ostrzeżenie, naturalnie pyta: co się dzieje, jak blisko mnie i skąd pochodzi ta informacja? Odpowiedzi były rozproszone między różnymi źródłami. Strażnik powstał z próby zebrania ich w jednym miejscu i przedstawienia w sposób zrozumiały dla mieszkańca.
Od początku chodziło mi o uzupełnienie istniejących kanałów. Syreny, Alert RCB i komunikaty służb są niezbędne. Strażnik ma pomóc zauważyć wcześniejsze sygnały, śledzić rozwój sytuacji i zrozumieć, dlaczego poziom uwagi się zmienił. Jeszcze 30 lipca przygotowałem pierwszy prototyp i pokazałem go innym. Dopiero ich reakcje uświadomiły mi, że to nie jest tylko moja osobista potrzeba.
2. Jaki jest główny cel aplikacji? Czy Strażnik ma przede wszystkim informować, zwiększać świadomość sytuacyjną, czy w przyszłości może również wspierać działania obywateli i służb?
Dzisiaj jego głównym zadaniem jest ostrzec i pomóc człowiekowi zrozumieć sytuację. Żółty poziom mówi, że warto sprawdzić informacje i być przygotowanym. Czerwony zwraca uwagę na poważniejsze zagrożenie. Chciałem też, żeby po otrzymaniu alarmu użytkownik nie zostawał z samym pytaniem „co teraz?”. Dlatego powstała GROTA, która pokazuje miejsca ujęte w publicznym wykazie PSP.
W przyszłości dane i doświadczenia z tego projektu mogłyby być przydatne organizacjom zajmującym się ochroną ludności. Musiałoby to jednak nastąpić po wspólnych testach i z jasnym podziałem odpowiedzialności. Strażnik nie wydaje oficjalnych poleceń i nie powinien podejmować decyzji należących do służb.
3. Skąd dokładnie pochodzą dane wykorzystywane przez Strażnika i jak są weryfikowane?
Źródła są publiczne. Należą do nich komunikaty RCB i RSO, informacje o przestrzeni powietrznej publikowane przez PAŻP, dane o ruchu lotniczym ADS-B, informacje o alarmach i zgłoszeniach obiektów nad Ukrainą oraz doniesienia mediów regionalnych. Aplikacja nie otrzymuje danych wojskowych ani informacji z państwowych systemów wykrywania.
Sygnały oceniam z uwzględnieniem ich pochodzenia, czasu, położenia i zgodności z innymi informacjami. Oficjalny komunikat ma inny charakter niż pojedyncze doniesienie z nieoficjalnego źródła. Ważne jest także to, czy kilka przekazów opisuje jedno zdarzenie, bo powtórzenie tej samej informacji nie powinno udawać kilku niezależnych potwierdzeń. Użytkownik może zobaczyć, jakie sygnały składają się na ocenę jego województwa. Mimo tych zasad dane publiczne nadal mogą być błędne, spóźnione albo niepełne.
4. Dlaczego zastrzeżenie, że Strażnik nie zastępuje RCB, syren ani RSO, jest szczególnie ważne?
Ponieważ w sytuacji zagrożenia słowa w aplikacji mogą wpływać na rzeczywiste decyzje ludzi. Nie chcę, żeby ktoś zobaczył spokojny ekran Strażnika i uznał, że może zignorować oficjalny alarm. Równie niebezpieczne byłoby potraktowanie nieoficjalnego sygnału z aplikacji jak potwierdzonego polecenia służb.
Strażnik widzi tylko część obrazu. Nie ma dostępu do wszystkich informacji, którymi dysponują właściwe instytucje, a niektóre źródła publiczne mogą milczeć właśnie wtedy, gdy są najbardziej potrzebne. Użytkownik powinien znać to ograniczenie przed alarmem, nie dowiedzieć się o nim dopiero w krytycznej chwili.
5. Jak Strażnik jest zabezpieczony przed sabotażem, manipulacją danymi lub celowym wprowadzeniem fałszywych informacji? Czy posiada mechanizmy wykrywania anomalii albo weryfikacji źródeł?
Przy informacjach o zagrożeniu nie wystarczy zapytać, czy system działa technicznie. Trzeba także pytać, czy informacja jest świeża, skąd pochodzi, czy inne źródła ją potwierdzają oraz czy nie jest powieleniem tego samego doniesienia. Ograniczam wpływ pojedynczych sygnałów, a czerwony alarm nie wynika wyłącznie z osiągnięcia określonej sumy punktów. Analizuję też nietypowe zachowania źródeł i błędy zgłaszane przez użytkowników.
Nie przedstawiałbym tego jako gwarancji odporności na sabotaż. To proces ciągłego sprawdzania i poprawiania systemu. Szczegóły zabezpieczeń infrastruktury pozostawiam poza publicznym opisem, ponieważ ich ujawnienie mogłoby ułatwić próby obejścia ochrony.
6. Czy podczas projektowania aplikacji brał Pan pod uwagę scenariusz wojny hybrydowej, cyberataku albo próby przejęcia infrastruktury informacyjnej?
Tak, choć Strażnik nie jest projektem, który sam rozwiąże takie zagrożenia. W scenariuszu hybrydowym problemem może być zarówno niedostępność źródła, jak i celowo rozpowszechniana, pozornie wiarygodna informacja. Dlatego zależy mi na rozróżnianiu źródeł, pokazywaniu czasu i niepewności oraz na tym, by pojedyncze doniesienie nie otrzymywało większej wagi tylko dlatego, że zostało wielokrotnie powtórzone.
Istotna jest też świadomość użytkownika. Powinien wiedzieć, że aplikacja jest dodatkowym narzędziem i w razie problemów z łącznością czy sprzecznych informacji musi umieć sięgnąć do innych kanałów. Odporność społeczeństwa nie może zależeć od jednej aplikacji.
7. Czy tworzył Pan Strażnika samodzielnie, czy od początku korzystał Pan ze wsparcia innych osób?
Strażnika tworzę samodzielnie, po godzinach, obok pracy zawodowej niezwiązanej z programowaniem. Korzystam z dokumentacji i narzędzi AI, które pomagają mi przy kodzie, ale decyzje projektowe i sprawdzanie działania są po mojej stronie.
Projekt nie rozwija się jednak w próżni. Użytkownicy opisują, co zobaczyli na swoich telefonach, zgłaszają błędy i wskazują rzeczy, których nie rozumieją. To bardzo cenna forma wsparcia, choć nie zastępuje niezależnych testów eksperckich.
8. Skąd czerpał Pan inspiracje? Czy były to konkretne zagraniczne aplikacje albo rozwiązania wojskowe?
Najsilniejszą inspiracją było własne doświadczenie z lipca: nie usłyszałem syren i chciałem mieć dodatkowe ostrzeżenie przy sobie. Potem zauważyłem drugi problem. Informacje potrzebne do zrozumienia sytuacji istnieją, ale są rozproszone i podawane w różnych formach. Człowiek musiałby sam przeskakiwać między komunikatami, mapami i doniesieniami.
Nie zaczynałem od kopiowania konkretnego systemu wojskowego czy zagranicznej aplikacji. Najpierw określiłem, czego sam potrzebowałbym jako mieszkaniec: wyraźnego sygnału, zrozumiałego obrazu sytuacji i uczciwej informacji o tym, czego aplikacja nie wie. Następnie powstał szkic - wizja pomysłu i zaczęła się faza reaserchu co jest dostępne, jak to można wykorzystać, identyfikacja mocnych i słabych punktów na każdym etapie, pomysły na ich optymalizację i wdrażanie rozwiązań.
9. Ile czasu zajęło przejście od pierwszego pomysłu do działającej aplikacji?
Pierwszy prototyp powstał i został udostępniony 30 lipca, w dniu pojawienia się pomysłu. Nie utożsamiałbym jednak tego prototypu z obecnym Strażnikiem. Przez następne tygodnie dodawałem źródła, ocenę dla województw, powiadomienia na telefony, wersje mobilne, historię sygnałów i GROTĘ.
Znaczna część pracy to rzeczy, których na pierwszy rzut oka nie widać: sprawdzanie zachowania aplikacji na różnych urządzeniach, poprawianie błędów źródeł, dostosowywanie powiadomień i wyjaśnianie niepewności danych. Nad tym pracuję nadal.
10. Co było największym wyzwaniem technicznym?
Połączenie źródeł, które różnią się dokładnością, opóźnieniem i sposobem opisu zdarzeń. Trzeba ustalić, czy dwa sygnały są niezależne, czy mówią o tym samym. Trzeba też odróżnić ostatnie zgłoszone położenie obiektu od przewidywania, gdzie mógł polecieć później. Niedawna poprawka mapy przy granicy pokazała mi, jak ważne jest to rozróżnienie: nawet gdy punktacja korzysta z właściwego zgłoszenia, mylący znacznik może stworzyć u użytkownika błędne wyobrażenie sytuacji.
Drugim dużym wyzwaniem jest dostarczenie alarmu na telefon, gdy aplikacja jest zamknięta, ekran zablokowany albo urządzenie działa w trybie oszczędzania energii. Tu nie wystarcza test na jednym modelu telefonu.
11. Czy Strażnik będzie rozwijany o kolejne źródła i funkcjonalności?
Tak, ale nowe źródło ma sens tylko wtedy, gdy wiadomo, skąd bierze dane, jak szybko je podaje i jak często się myli. Samo zwiększanie liczby sygnałów może pogorszyć ocenę, jeśli kilka z nich powtarza tę samą plotkę.
Najważniejsze kierunki to dla mnie niezawodność i czytelność ostrzeżeń, dalsza praca nad GROTĄ oraz dostępność aplikacji. Chcę, by z alarmu mogły skutecznie korzystać także osoby głuche i niedosłyszące. Pojawiły się już dodatkowe ustawienia wibracji i pierwsze poprawki dla czytników ekranu, ale traktuję to jako początek pracy, nie ukończoną dostępność. Idealnie by było gdybyśmy mieli cywilny system - sieć wczesnego wykrycia, różnych zagrożeń, złożony z różnych urządzeń, który można by zaimplementować do strażnika.
12. Czy rozważa Pan integrację z systemami organizacji zajmujących się ochroną ludności lub zarządzaniem kryzysowym?
Tak. Wyobrażam sobie przekazywanie uporządkowanego sygnału wraz z jego źródłem, czasem, obszarem i opisem niepewności. To mogłoby pomóc człowiekowi analizującemu sytuację. Nie oznaczałoby automatycznego uruchamiania oficjalnego alarmu przez Strażnika.
Każda integracja musiałaby być zaprojektowana i sprawdzona z konkretną organizacją: po co otrzymuje dane, kto je ocenia i jak zapobiega błędnej interpretacji. Dziś Strażnik nie jest zintegrowany z państwowym systemem alarmowania ale jest to punkt wyjściowy dający wiele możliwości.
13. Czy Strażnik może działać po utracie internetu lub infrastruktury telekomunikacyjnej?
Nie, nie może wtedy otrzymywać nowych sygnałów ani wysyłać bieżących ostrzeżeń. Trzeba to powiedzieć jednoznacznie. Dla modułu strażnika transmisja danych jest niezbędna. Jeśli projekt będzie dalej się rozwijał i zgłoszą się ludzie z odpowiednim zapleczem to niewykluczone że taki system mógłby powstać - inny niż cell broadcasting nad którym pracuje rząd ale to raczej odległa wizja.
Natomiast część GROTY można przygotować wcześniej do użycia bez internetu: wykaz miejsc schronienia oraz pobraną mapę. To może pomóc skorzystać z informacji zapisanych już w telefonie, ale nie powie, czy sytuacja na zewnątrz właśnie się zmieniła. Dlatego ważne jest wcześniejsze przygotowanie i znajomość innych sposobów odbierania komunikatów.
14. Czy przewiduje Pan lokalne lub regionalne warstwy informacji dla samorządów i organizacji?
Taką możliwość uważam za wartą sprawdzenia. Informacja lokalna może być bardzo praktyczna: dotyczyć dostępności konkretnego miejsca, zmiany organizacji ruchu czy punktu pomocy. Musi być jednak jasne, kto ją opublikował, kiedy została potwierdzona i czy jest oficjalnym poleceniem, czy informacją pomocniczą.
To szczególnie ważne w czasie kryzysu. Źle opisana lokalna warstwa mogłaby zwiększyć chaos. Wolałbym zacząć od małego pilotażu z organizacją, która bierze odpowiedzialność za aktualność swoich komunikatów.
15. Jakich danych najbardziej brakuje Panu w Strażniku?
Najbardziej pomogłyby dobre, publiczne dane o zdarzeniach: dokładny czas, obszar, aktualizacje i jednoznaczne odwołanie komunikatu. W przypadku miejsc schronienia przydałaby się informacja, czy dany punkt jest rzeczywiście dostępny w chwili zagrożenia, kto go otwiera i kiedy ostatnio to sprawdzono. Samo wskazanie punktu na mapie nie odpowiada na te pytania.
Nie chodzi mi o dostęp do informacji niejawnych. Dużo można poprawić przez lepszą jakość i aktualność danych, które już dziś mają służyć mieszkańcom. Oczywiście legalne narzędzia, urządzenia pozwalające na identyfikację obiektów były by najcenniejszym źródłem ale to już hipotetyczny projekt angażujący poważne środki i ludzi, nie jedną osobę.
16. Czy aplikacja była konsultowana z ekspertami od obrony cywilnej, lotnictwa, bezpieczeństwa lub zarządzania kryzysowego?
Nie, do dziś Strażnik nie przeszedł dotąd formalnego audytu ani pełnego procesu konsultacji z ekspertami z tych dziedzin. Korzystam z publicznej dokumentacji oraz uwag użytkowników. Zależy mi na niezależnej ocenie przez osoby zajmujące się ochroną ludności, lotnictwem i bezpieczeństwem, bo taka rozmowa może ujawnić ograniczenia, których sam nie dostrzegę.
17. Jak ocenia Pan rolę oddolnych inicjatyw technologicznych w budowaniu odporności społeczeństwa?
Mogą szybko odpowiedzieć na konkretną potrzebę i sprawdzić rozwiązanie w praktyce. Ich zaletą jest krótka droga od uwagi użytkownika do poprawki. Strażnik powstał właśnie w ten sposób: od problemu, który sam napotkałem, a potem rozwijał się dzięki reakcjom innych osób.
Oddolność nie zwalnia jednak z odpowiedzialności. Trzeba pokazywać błędy, ograniczenia i źródła danych. Najwięcej można osiągnąć wtedy, gdy takie projekty spotykają się z doświadczeniem służb, samorządów i organizacji społecznych.
18. Co chciałby Pan, żeby użytkownik Strażnika robił inaczej po kilku miesiącach korzystania z aplikacji?
Chciałbym, żeby mniej improwizował w chwili alarmu. Żeby wiedział, gdzie sprawdzi oficjalny komunikat, jak skontaktuje się z bliskimi i gdzie może szukać schronienia. Żeby żółte ostrzeżenie było dla niego okazją do spokojnego przygotowania, a nie powodem do paniki.
Jeśli po kilku miesiącach Strażnik pomoże komuś zbudować taki prosty plan i lepiej rozumieć różnicę między potwierdzonym komunikatem a niepewnym sygnałem, uznam to za ważniejszy efekt niż samą liczbę uruchomień aplikacji.
19. Czy widzi Pan przestrzeń do współpracy z Federacją Obrony Cywilnej? Jakie wsparcie byłoby najcenniejsze?
Tak, jestem otwarty na różne formy współpracy i chętnie porozmawiam o konkretnych możliwościach. Obecnie najbardziej wartościowe byłyby dla mnie niezależne uwagi ekspertów oraz testy z udziałem ludzi, którzy zajmują się ochroną ludności w praktyce. Chciałbym sprawdzić, czy ostrzeżenie jest zrozumiałe, czy użytkownik wie, co po nim zrobić i które elementy aplikacji zawodzą w ćwiczeniach albo przy ograniczonej łączności.
Cenne byłoby też wsparcie w ocenie dostępności aplikacji i informacji o miejscach schronienia. Od takich testów zacząłbym rozmowę. Dopiero ich wyniki pozwoliłyby rozsądnie określić, czy i jak Strażnik mógłby współpracować z systemami organizacji. Może również rozwijanie strażnika lub wspólne stworzenie aplikacji odpowiadającej na inne potrzeby w obszarze obrony cywilnej.
Federacja Obrony Cywilnej – organizacja działająca na rzecz bezpieczeństwa obywateli, edukacji obronnej i przygotowania społeczeństwa na sytuacje kryzysowe. Łączymy ekspertów, wiedzę i praktykę w obszarze ochrony ludności i obrony cywilnej.