03/07/2025
Czy muzyki trzeba się uczyć? Co mówi historia The Beatles?
To pytanie może brzmieć nieco prowokacyjnie. Znacznie łatwiej odpowiedzieć na inne: czy warto uczyć się muzyki? – oczywiście, że warto!
W psychologii muzyki znaczna grupa badaczy podkreśla podobieństwa między rozwojem muzycznym, a rozwojem mowy. Zauważmy, że początkowo uczymy się muzyki przez jej doświadczanie, samoistnie. Jako małe dzieci, bez specjalnych lekcji, zapamiętujemy i powtarzamy melodie, rozpoznajemy muzykę wesołą i smutną, rozróżniamy wysokości dźwięków i rytmy. Dzieje się tak dzięki wpływowi środowiska – temu, że w kręgu rodzinnym śpiewa się, gra, słucha muzyki.
Z pewnością też wspólne zabawy muzyczne, rytmiczanki, śpiewanki, tworzenie i słuchanie dźwięków umożliwiają rozwój tzw. audiacji, czyli wewnętrznego wyobrażania sobie muzyki. To już prosta droga do tworzenia i ciekawości, rozumienia emocji muzycznych, własnej ekspresji, do samorozwoju, ćwiczenia i dzielenia się muzyką.
Czy do tego potrzebna jest szkoła muzyczna lub zorganizowana nauka? Niekoniecznie.
W historii muzyki znajdziemy wielu wybitnych samouków. Jednym z najbardziej spektakularnych przykładów był zespół The Beatles – autorzy znakomitych piosenek, melodii i aranżacji, zawodowi muzycy, którzy nie znali nut, jednak wywarli ogromny wpływ na muzykę lat 60 i 70. Samoukiem był też Jimi Hendrix, są nimi także Eric Clapton i słynny kompozytor muzyki filmowej Hans Zimmer (!!!). Nawet w muzyce klasycznej wielu wybitnych twórców miało jedynie podstawowe wykształcenie muzyczne – np. Franz Schubert czy genialny Igor Strawiński, którzy swój warsztat kompozytorski wykształcili samodzielnie.
Wiadomo – w tę stronę to działa: można osiągnąć wielki sukces muzyczny będąc samoukiem.
A odwrotnie- czy nauka muzyki bez pasji, bez naturalnej ciekawości ma sens? Być może w ograniczonym zakresie tak, i zawsze warto próbować. Wrażliwość na piękno i przekaz muzyczny rodzi się jednak indywidualnie - w wyobraźni i emocjach, na szkolnej lekcji to trudne, choć możliwe do uzyskania. A przy okazji- warto ze zorganizowaną nauką muzyki nie przesadzać i nie spieszyć się- zbyt duża presja, a zwłaszcza nauka bez swobody twórczej, mogą zniechęcić nawet bardzo zdolne dzieci.
Ciekawe, iż wielu wybitnych kompozytorów uczyło się muzyki od swoich rodziców i wzrastało w domu pełnym muzyki, co jest pośrednim dowodem na to, iż właśnie środowisko rodzinne ma bezpośredni wpływ na rozwój talentu muzycznego. Prawdopodobnie tak było z Jacobem Collierem, nazywanym niekiedy Mozartem XXI wieku. Collier, mający mamę - zawodowego muzyka, do 15 roku życia nie grał na instrumentach, jedynie uczył się śpiewu. Jednak chęć zrozumienia własnych emocji przerodziła się w wielką pasję poznawania teorii i gry na instrumentach, a w konsekwencji – wielki rozkwit talentu i światową sławę.
Szanowni rodzice i dziadkowie!
Dla dobra dzieci warto się rozśpiewać, roztańczyć i rozegrać, byle nie za głośno i nie w nadmiarze.