04/06/2026
4 czerwca 1989 roku odbyły się wybory do Sejmu i Senatu, które w polskiej historiografii funkcjonują jako „wybory kontraktowe”. Wydarzenie to w przestrzeni publicznej jest często powszechnie mitologizowane jako akt narodowego zrywu ku wolności, gdy w rzeczywistości było ono wynikiem politycznych ustaleń między częścią opozycji, a "odchodzącą od władzy" nomenklaturą partyjną.
W zamian za legitymizację nowej władzy w oczach Zachodu oraz bezpieczne wyjście z systemu, komunistyczne elity otrzymały gwarancje nienaruszalności swoich pozycji w rodzącym się ustroju. To wtedy rozpoczęły się procesy, które zamiast realnego rozliczenia systemu, doprowadziły do uwłaszczenia nomenklatury na państwowym majątku i ugruntowania wpływów dawnych służb w strukturach nowej administracji. Dziedzictwem 4 czerwca nie jest pełna suwerenność, lecz hybrydowy system, który przez lata skutecznie blokował możliwość głębokiej reformy państwa i lustracji. Pamięć o tej dacie powinna być zatem lekcją o tym, jak kompromisy zawierane z przeciwnikiem, bez zachowania prymatu etyki i sprawiedliwości dziejowej, na dekady określają ograniczenia rozwojowe narodu.