19/08/2026
Ten rok jest dla nas finansowo naprawdę bardzo trudny. Nie chcemy dzisiaj pisać kolejnego dramatycznego apelu. Chcemy napisać uczciwie, jak wygląda sytuacja ProFelis.
W zeszłym roku przyjęłyśmy pod opiekę za dużo kotów, a konsekwencje tych decyzji ponosimy do dzisiaj. Za każdym kotem stała konkretna historia, choroba, zagrożenie, telefon albo wiadomość z prośbą o ratunek i ta sama myśl: „Dobra, jakoś damy radę”. Tyle że to „jakoś” ma swoje granice.
Dlatego w tym roku nie przyjmujemy nowych kotów, mimo że prośby o pomoc dostajemy właściwie codziennie. Czasem jedną, czasem kilka jednego dnia. Kocięta, kot po wypadku, chory kot na działkach, kot, którego ktoś już nie chce, matka z maluchami...
I odmawiamy. To jest jedna z najtrudniejszych i najbardziej obciążających emocjonalnie rzeczy w tym wszystkim. Bo po drugiej stronie nie ma numerka w tabelce. Jest żywe zwierzę, o którym już wiemy. Czasem widzimy jego zdjęcie, znamy jego historię i wiemy, co może się z nim stać, jeśli nikt nie pomoże. A mimo to musimy napisać: „Przepraszamy, nie możemy go przyjąć”.
Nie można jednak ratować kolejnych zwierząt, jeśli zaczyna brakować pieniędzy na te, za które już wzięłyśmy odpowiedzialność. Tym bardziej że adopcje nie idą tak, jak chciałybyśmy. Mamy podopiecznych, którzy czekają na swoje domy nawet dwa lata. Przez cały ten czas koty trzeba karmić, szczepić, badać i leczyć. Kot może nie dostać ani jednego zapytania adopcyjnego przez kolejne miesiące, ale jego utrzymanie nie zatrzymuje się ani na jeden dzień.
Ten rok przyniósł też jeszcze jeden problem. Po kolejnych aferach w środowisku prozwierzęcym zaufanie ludzi do organizacji bardzo spadło. I właściwie trudno mieć o to pretensje. Jeśli ktoś raz czy drugi zobaczył, że pod hasłem pomocy zwierzętom działy się rzeczy, które nigdy nie powinny mieć miejsca, zaczyna ostrożniej patrzeć również na innych.
Tylko że my od lat staramy się pokazywać Wam dokładnie, na co wydajemy pieniądze. Publikujemy faktury z lecznic. Na zbiórkach zamieszczamy informacje z kart naszych podopiecznych. Pokazujemy zdjęcia i nagrania z wizyt, badań, zabiegów i hospitalizacji. Pokazujemy koty przed leczeniem, podczas leczenia i po nim. Ale mimo całej tej transparentności wpłat jest ostatnio bardzo, bardzo mało.
I przed nami są trzy miesiące, których naprawdę się boimy. Pieniądze z 1,5% podatku otrzymamy dopiero około połowy listopada. Do tego czasu trzeba normalnie funkcjonować. Przez końcówkę sierpnia i cały wrzesień. Październik. I połowę listopada.
I naprawdę nie wiemy, jak finansowo przetrwać te trzy miesiące. Nie możemy powiedzieć kotom, żeby do listopada mniej jadły. Nie możemy poprosić przewlekle chore zwierzęta, żeby przez trzy miesiące nie potrzebowały leków. Nie możemy przewidzieć, który z kotów nagle będzie wymagał diagnostyki albo pilnej wizyty w lecznicy.
Możemy natomiast zrobić jedną rzecz: nie przyjmować kolejnych zwierząt. I właśnie to robimy, choć każda kolejna odmowa boli. Teraz musimy przede wszystkim dotrzymać zobowiązania wobec tych kotów, którym już kiedyś powiedziałyśmy: „Dobrze. Bierzemy cię. Od tej chwili jesteś pod naszą opieką”. Dlatego dzisiaj prosimy o pomoc właśnie dla nich.
Na pomoc dla 8 kotów:
👉 https://www.ratujemyzwierzaki.pl/osiem-kotow-duze-koszty
👉 Dla Randy'ego:
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/chcieli-go-uspic
Dla Pępka:
👉 https://www.ratujemyzwierzaki.pl/pepek-zycie-bez-bolu
Jeśli nie możecie teraz pomóc finansowo, prosimy, pomóżcie nam szukać domów. Udostępniajcie posty adopcyjne. Pytajcie znajomych. Bo każda udana adopcja to nie tylko szczęśliwy kot. To także wolne miejsce w domu tymczasowym i mniejsze miesięczne koszty, a dzisiaj jedno i drugie jest dla nas bezcenne.
Do połowy listopada zostały prawie trzy miesiące. Musimy jakoś przez nie przejść. Mamy nadzieję, że pomożecie nam przetrwać ❤️🐾