19/09/2026
Dzisiaj nasze serca rozpadły się na milion kawałków. I płaczemy ze złości i bezsilności. Sytuacja kotów w Polsce jest bardzo trudna, codziennie dostajemy prośby o pomoc jednak dawno już nie dostałyśmy tak dramatycznego opisu.
Udostępniamy Państwu treść maila z wiarą, że pomożecie razem z nami!
Dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek do tej pory, boli nas nasza niemoc i brak miejsca dla tych kociaków. Zdjęcia są na tyle smutne, kociaki wychudzone, że postanowiłyśmy zrobić z nich kolaż.
Dzień dobry,
zwracam się do Państwa z ogromną prośbą o pomoc w uratowaniu kotów z rozpadającego się budynku nieopodal wiejskiej szkoły, w której pracuję.
O miejscu dowiedziałam się przypadkiem. Okazało się, że w niemal całkowicie zawalonej ruinie żyje co najmniej 15 kotów – w tym 7 około pięciomiesiecznych kociąt. W części budynku, która jeszcze się utrzymuje, mieszka mężczyzna z problemem alkoholowym, który do tej pory dokarmiał koty tym, co miał – głównie starym mięsem, chlebem. Nie jest jednak w stanie zapewnić im dalszej opieki, tym bardziej, że rudera zawala mu się na głowę i niedługo sam będzie musiał opuścić to miejsce.
Dzięki pomocy okolicznych fundacji udało się już zabrać trzy koty będące w najgorszym stanie (dwa kocięta i starsza schorowana kotka). W przypadku pozostałych możemy liczyć na kastrację, a w razie, gdyby znalazło się miejsce, które zgodziłoby się je przyjąć, fundacja zobowiązała się zrobić pierwszy przegląd weterynaryjny, odrobaczenie, w razie potrzeby wykonanie testów FIV/FELV i kastracji.
Dwa dni temu (17.09) mężczyzna próbował już pozbyć się dwójki kociąt – wyniósł je w plecaku na podwórko na końcu wsi i zostawił. Na szczęście tym razem odnalazły drogę powrotną. Obecnie większość kotów chroni się w dziurze pod podłogą gruzowiska, a budynek z każdym dniem jest coraz bardziej niebezpieczny.
Czy byliby Państwo w stanie pomóc jakiejś części kotów? Zakładamy, że nie są one całkowicie dzikie, jednak wymagają socjalizacji, mężczyzna twierdzi, że któreś dorosłe i dwa z młodszych bierze na ręce. Za chwilę te koty zostaną zupełnie same – bez człowieka, który choć sporadycznie - jednak je dokarmiał, i bez jakiegokolwiek miejsca do życia.
Błagam o pomoc. Jeśli mogliby Państwo przyjąć część kotów, będzie to dla nich szansa na życie. W załączniku zamieszczam zdjęcia części kotów i rudery.
Z poważaniem, Katarzyna