12/10/2025
Kilka słów o Sensusie na Międzynarodowy Festiwal ANIMO.
Dziękujemy pięknie 🖤
Niesamowita podróż między uczuciem, bólem, a tęsknotą
Teatr Sakowicz-Cempura w spektaklu „Sensus” pokazuje nam, że miłość ma różne oblicza - od pozytywnych, przez neutralne, aż po negatywne. W humorystyczny a zarazem dotkliwy i wzruszający sposób przedstawienie opowiada historię dwojga młodych ludzi, Elki i Filipa. Bohaterowie, w towarzystwie przypominających ich do złudzenia lalkowych form w rozmiarach dorosłego człowieka, pokazują realia relacji międzyludzkich: od motylków w brzuchu, po zakochanie, a następnie kryzysy i tęsknoty.
Seans rozpoczyna się wspólnym tańcem Filipa i Eli - symbolizuje on fizyczne połączenie między dwojgiem ludzi. Z pozoru prozaiczne rozmowy zakochanych, żartobliwe rozważania typu „gdybyś był zwierzęciem, to jakim?” w rzeczywistości ujawniają ich mocne i słabe strony. Nawet piosenki mają swoją wagę - Filip śpiewa o tym, jak stereotyp mężczyzny, którym musiał posługiwać się całe życie, tak naprawdę jest przeciwnością tego, kim chce być i prowadzi do zagubienia swojego wewnętrznego dziecka. Zaimponowała mi scena, gdy Ela wzięła na swoje barki zarówno swojego partnera, jak i obie lalki. Myślę, że mogła ona pokazywać pewną zależność - czasami jedna osoba musi dać z siebie więcej, by druga mogła się podnieść i wrócić silniejsza.
Spektakl porusza wiele kwestii, o których często boimy się rozmawiać, będąc w relacjach. Gdy Elka i Filip wchodzą pod dużą, zwisającą z sufitu draperię, jakby chowając się przed problemami, widzimy tylko ich zarys ich twarzy i ciał walczących o oddech. Czy każdy problem, rutynę wkradającą się do życia i nieporozumienia możemy rozwiązać za pomocą rozmowy? Podstawą jest szczerość i wzajemne zrozumienie, a czasami nawet i odpuszczanie. Dlatego choć na sam koniec postać Filipa wygłasza monolog, którego przekaz jest jasny - miłość zawsze zwycięży, nieważne, w jaki sposób - zaraz potem wołając „muszę z nią porozmawiać” zbiega ze sceny w poszukiwaniu swojej ukochanej.
Słuchając zapowiedzi tego przedstawienia, oczekiwałam wiele. Nie zawiodłam się. Przekaz, niesamowite umiejętności aktorskie, muzyczne, taneczne, oraz płynność w animacji lalek sprawiły, że jest to zdecydowanie mój ulubiony spektakl na tegorocznym ANIMO.
// ANIMO MAGAZINE
// Olena Opacka