20/12/2025
Marsz Wyzwolenia Zwierząt o Dniu Ryby 🐠
Dziś, 20 grudnia, obchodzimy „Dzień Ryby”. To data symboliczna, służąca do zatrzymania się i namysłu, nad tym kim ryby w ogóle są oraz jak ludzie je postrzegają i traktują (wciąż nieadekwatnie do tego, kim ryby są).
Z jednej strony mamy do czynienia z czującymi istotami, zwierzętami kręgowymi, których świadomość doznaniowa nie powinna już budzić żadnych wątpliwości, z drugiej– powszechne praktyki wobec ryb, ich status społeczno-kulturowy oraz standardy prawnej ochrony wciąż drastycznie rozchodzą się z wiedzą naukową na temat tych zwierząt. Ryby są znakomitymi „lustrami” dla technik i strategii, jakie współczesne społeczeństwa przyjmują, by zachować status quo wybiórczej ochrony ryb.
Weźmy za przykład tych wybiórczości i uprzedzeń mała, popularną, pięciocentymetrowa rybkę, znaną powszechnie jako „danio pręgowanym”. Posiada ona co najmniej 70 procent odpowiedników ludzkich genów. Jak wskazuje się w literaturze naukowej, odkryto „podobieństwo zjawisk zachodzących u danio do tych, które zachodzą w organizmie ludzkim” – i co w związku z tym uczyniono? Wykorzystano systemowo te podobieństwa, by uczynić z danio „model laboratoryjny” (testuje się na tych zwierzętach m.in. szereg leków ludzkich, uprzednio wywołując u tych ryb określone choroby czy deformacje). Zdolność danio do odczuwania i dość wysokie podobieństwo genetyczne do człowieka służy zatem do działań nie na rzecz tych ryb, lecz przeciwko nim.
Trzeba pamiętać, że ryby są jednymi z najbardziej dotkniętych wykluczeniem grup zwierząt kręgowych, stąd proces zabiegania o ich podmiotowe traktowanie jest niezwykle trudny i rozłożony z pewnością na dekady, co wcale nie oznacza, że należy zmniejszać żądania – tym bardziej należy artykułować je odważnie, radykalnie stojąc po stronie ryb!
Jednym z historycznych kroków ku temu był proces o humanitarną ochronę karpi, w którym Sąd Najwyższy w 2016 r. orzekł, że trzymanie tych ryb bez wody i pakowanie ich do worków foliowych jest znęcaniem się nad zwierzętami. Coś, co uznawane było wcześniej jako usus i niemal element tradycji bożonarodzeniowej, zostało przedefiniowane i zakwalifikowane jako przestępstwo. Można powiedzieć, że „przypadek ryb” pokazał, iż możliwe jest podważanie przyzwyczajeń i norm kulturowych, nawet silnie zakotwiczonych w społeczeństwie. Rybom zawdzięczamy więc bardzo ważny moment w procesie rozwoju prawa ochrony zwierząt. Rozwój ten jednak musi trwać nadal i przybierać na sile.
Zagraniczne badania wykazują, że utrwalony i jednocześnie rażąco błędny (z neurobiologicznego punktu widzenia) sposób postrzegania ryb jako zwierząt gorszej kategorii realnie wpływa na gotowość do ochrony prawnej i faktycznej tych zwierząt (jest ona po prostu niższa niż w stosunku do ssaków). Zagadnienie to przeniosła na polski grunt członkini kolektywu Marszu w artykule naukowym o znamiennym tytule „Wymiar (nie)sprawiedliwości wobec cierpienia ryb – dlaczego sprawa karpi była tak trudna do osądzenia?”, który właśnie dziś ukazał się w ramach premiery specjalnego numeru czasopisma Zoophilologica, w całości poświęconego rybom.
Bardzo zachęcamy Was do lektury tej pracy, prześwietlającej, w jaki sposób uprzedzenia, założenia i tzw. przedsądy wpływają na hamowanie poprawy losu ryb jako zwierząt zdolnych do odczuwania (link do czasopisma w komentarzu).